|
Temat głupi, ale to nie żart!
Kładę się dzisiaj o 4 nad ranem do łóżka - padnięty totalnie jak zawsze. Jak tylko się ułożyłem (na wznak) dostałem makabrycznie mocnych wibracji, trwały one jakiś czas, więc sobie pomyślałem, że mimo wszystko spróbuję wyjść. Niemal natychmiast wibracje się uspokoiły (ale nadal trwały, tylko takie miękkie) i poczułem dotyk czyichś dłoni na moich uszach!!!! Pomyślałem sobie, że to hipnagogia znowu jakaś i lekceważę, ale to mi zaczyna masować uszy -dziwne uczucie, ale zaczęło mi się robić przyjemnie, więc sobie pomyślałem, że jak hipnagogia, to nawet fajna :P
Chwilę jeszcze miałem masowane uszy, ale potem nagle coś mnie za nie ciągnie!!!! Ciągnie powoli ale równomiernie i mocno w dół! I tu coś dziwnego, bo mam wrażenie, że te uszy się rozciągnęły - te astralne chyba... To już było mniej przyjemne - kilka razy tak rozciągane miałem uszy i po chwili coś zaczęło mnie za nie ciągnąć nie w dół a w górę! Pomyślałem sobie, że może ktoś/coś mnie chce wyciągnąć, więc mówię: dawaj śmiało! No i mnie ciągnie i ciągnie, ale nic się nie dzieje - i nagle dłonie z uszu schodzą i coś zaczyna przeć najpierw na tył głowy, a po chwili na łokcie, potem już na całe ciało, wibracje trochę wzmogły się a coś mnie pchało od dołu i pchało i straciłem przytomność budząc się rano... Co ciekawe pomimo, że rano jestem makabrycznie zmęczony od niewyspania, dzisiaj czuję się całkiem dobrze (choć i tak kiepsko)... Miałem też dwa dziwne sny - o właśnie mi się treść jednego przypomniała :D, ale to już inna bajka...
Ktoś mi może powiedzieć - DLACZEGO ZA USZY?
|