|
  |
Odwiedziny |
|
|
twistoid
|
12.09.2012 - 23:58
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
jasne możesz wpaść do mnie
|
|
|
|
|
|
Asterion
|
13.09.2012 - 10:01
|
Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
   
Postów: 39
Dołączył: 16.06.2012
Skąd: Szczecin
Nr użytkownika: 8925

|
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 13.09.2012 - 07:46)  Dla uściślenia mimi. Twist to astralny czarownik z doświadczeniem wielkim. Wpadasz do niego, razem kładziecie się wieczorem spać trzymając za ręce (to ważne). On delikatnie smyrając Cię w policzek o 4 nad ranem wybudzi Cię ze snu a później zasypiacie przytuleni do siebie a wtedy Twist zabierze Cię tam gdzie chcesz. Aha. Tego rodzaju "usługi" Twist bardzo rzadko proponuje zatem skontaktuj się z nim na priv i skorzystaj bo warto! No jakkolwiek to brzmi... Słuchaj mimi, sam też jeszcze nie doświadczam OOBE, ale powiem Ci czego się dowiedziałem w toku półrocznego "zgłębiania tematu" (czytałem, oglądałem i słuchałem wszystkiego co się da na temat OOBE od ludzi którzy faktycznie wychodzą z ciała): W OOBE możesz przenieść się w inne miejsce, bądź do innej osoby. Nie potrzebujesz znać tego miejsca, wiedzieć gdzie dokładnie leży. Kierujesz się swoimi odczuciami na temat tego miejsca, takiego, jakim zapamiętałaś go choćby ze zdjęć (miejsce), bądź z rozmowy (osoba). To te wyobrażenie ("ident", jeśli czytałaś Monroe'a) naprowadza Cię tam, gdzie chcesz. Możesz w ten sposób podejrzeć jakąś osobę, zobaczyć co ona robi, choć słyszałem że jest to trudne bo twoja świadomość lubi wędrować tam, gdzie jej miejsce (nie, nie jest to Ziemia) -> do Astrala. Jeśli już faktycznie uda Ci się utrzymać "w naszym świecie" i dotrzeć do wybranej osoby, nie tylko możesz ją obserwować, ale również z nią "ROZMAWIAĆ". W cudzysłowiu, gdyż osoba ta nie zapamięta tej rozmowy, gdyż prowadzisz ją jakby z jej umysłem podświadomym. Poza tym możesz wejść w interakcje z tą osobą, np. uszczypnąć ją bądź w inny sposób dać o sobie znać - tutaj istnieją dwie teorie: 1. Jeśli osoba jest wystarczająco wrażliwa - odczuje to faktycznie będąc na jawie, 2. Jeśli to "zwykła" osoba - nie odczuje tego na jawie ale może np. nieświadomie zacząć się drapać w miejscu uszczypnięcia, dając niepisany dowód że to co robisz ma rzeczywisty efekt. Możesz to porównać do "medycyny fantomowej" (zajrzyj w google co to), gdzie wpływasz na czyjeś ciało energetyczne uzyskując efekty fizyczne. Jest jeszcze coś, ale nie chcę tego traktować jako pewnik bo zbyt mało o tym wiem: ponoć można ingerować w czyjeś sny, pojawiając się w nich, sprawiając byście "śnili to samo" itd. Co do obserwacji astralnych były (i prawdopodobnie są do dziś) wykorzystywane one w tajnym programie "Stargate", z udziałem tzw. "Remote Viewers" - ludzi, którzy wykorzystywali OOBE do odnajdywania strategicznych obiektów militarnych wroga dla rządu Stanów Zjednoczonych.
|
|
|
|
|
|
mimi84
|
13.09.2012 - 13:04
|
Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
 
Postów: 12
Dołączył: 03.09.2012
Nr użytkownika: 9128

|
to co napisałeś Asterion brzmi po prostu fantastycznie i przekracza moje najśmielsze oczekiwania. W sumie jak można uszczypnąć to i pocałować pewnie można :) W takim razie do dzieła! Tylko że ja jestem z tych co się własnego cienia boją i jak na razie strach żeby wyjść z siebie był silniejszy niż fascynacja tym zjawiskiem proszę mnie tu nie bałamucić bo mnie tylko poważne odpowiedzi interesują czy można kogo podglądać wychodząc z siebie :) CYTAT(mimi84 @ 13.09.2012 - 14:06)  proszę mnie tu nie bałamucić bo mnie tylko poważne odpowiedzi interesują czy można kogo podglądać wychodząc z siebie :) do Zielarza i Twistera
|
|
|
|
|
|
AJEDNAK
|
15.09.2012 - 05:21
|
Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
 
Postów: 16
Dołączył: 12.09.2012
Skąd: Szczecin
Nr użytkownika: 9154

|
Witam o poranku. Wiadomo, że ten opis końca świata, znany niektórym z lekcji religii możemy zanieść do antykwariatu z nadzieją, że ktoś to jeszcze kupi, ale mam przeświadczenie, że ten ogrom przyczajonych statków kosmicznych to... Nie, nie cykam, kojarzy mi się z Arką Noego raczej. Z tym, że pytam poważnie, a że żółtodziób jeszcze jestem to się od razu przyznam, co by śmiechów nie było. Przecież pełno tam kosmitów! Nie sfiksowałem, prawda? Swoją drogą - jestem pewien, że wiedziałem o tym od dziecka. No spadam, czekam na oświecenie.
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
16.09.2012 - 10:21
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
Na oświecenie wcale nie trzeba czekać, bo się nie doczeka, ani pracować, bo się nie zapracuje. Nie należy próbować, jak rzekł pewnego razu wielki mistrz Joda do Luke'a Skywalkera: "Do. Or do not. There is no try.", co w wolnym tłumaczeniu znaczy: "Rób, albo nie rób. Nie ma 'spróbuję'.". Oświecenie jest cały czas, nie trzeba na nie czekać, bo się wtedy oczekuje go w przyszłości, a przyszłość (względnie) nie istnieje, w doświadczeniu jest tylko moment teraźniejszy, i w tym wypadku czekając na nie, nie uzyskamy oświecenia w teraźniejszości. Na oświecenie też nie trzeba pracować, oświecenie nie ma nic wspólnego z pracą, oświecenie to czysta przyjemność, a jak mówi pewne przysłowie: "znajdź pracę, którą kochasz, a nie będziesz pracował". Poza tym oświecenie jest cały czas, wszędzie, trzeba tylko po nie sięgnąć. Masz je ciągle na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko szczerze wybrać i adekwatnie czynić. Pewien pan kiedyś nieprzyjemnie mi docisnął: "masz uszy? no to słuchaj!", ale jak mu jestem wdzięczny, ile on miał racji! ;) Każdy ma uszy umysłu, tzw. uwagę, ale niektórzy z niej nie korzystają, albo bardzo słabo, przykrywając ją grubą warstwą wyuczonych schematycznych reakcji. Masz uszy?! No to słuchaj!! Nie przerywaj, słuchaj! - To jest odpowiedź, nie przerywaj światu, chce Ci On coś powiedzieć, ale mówi on w języku serca, uczuć... niech jednak nie zwiedzie Was to, gdyż język ten wielokrotnie przewyższa pojemność informacyjną naszego werbalnego języka, dlatego próbując zamknąć odbiór tych informacji w ciasne ramy słów, schematycznych cywilizacyjnych etykietek, stracicie wiadomość... Jeszcze raz zacytuję mistrza Jodę: "You must unlearn what you've learned.", co znaczy "Musisz oduczyć się tego, co się nauczyłeś.". I do tego dodam przysłowie: "Jeśli chcesz doświadczyć czegoś, czego nigdy nie doświadczyłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.". To znaczy, że nasze dotychczasowe wyobrażenia psują odbiór tego, jakie coś jest, naszymi wyuczonymi schematycznymi, "słownymi" myślami przysłaniamy faktyczny stan rzeczy, faktyczne przesłanie. Przełączmy się więc na intuicję, na nasłuchiwanie, na uwagę, a oświecenie samo przyjdzie, tu i teraz (ech oklepane to tu i teraz, ale to prawda :D)... przepraszam za offtop, ale widzę, że drugi wątek się utworzył w tym temacie, więc pociągnąłem za wystający sznurek ;3 pozdrawiam ^^
|
|
|
|
|
|
Zielarz Gajowy
|
16.09.2012 - 10:40
|
Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816

|
Pracować na oświecenie to chodziło mi, aby pracować nad sobą, nad swoimi myślami, zachowaniami. Tak mi się wydaje, że tak właśnie jest. Przestać być egoistą a wypełnić się współczuciem czyli pragnieniem, aby wszystkie istoty uwolniły się od cierpienia. To jednak wymaga pracy i codziennej praktyki bycia obecnym bo chwila rozproszenia i umysł znowu zacznie nad nami panować a efektem tego będą irytacje i inne negatywne emocje. O taki rodzaj pracy mi chodziło bo chyba nie wystarczy wyrazić życzenie typu: jutro chcę się stać oświecony:)
To o czym Paweł piszesz i o oświeceniu na wyciągnięcie ręki to oczywiście masz rację, ale zauważ po sobie ile już lat pracujesz nad sobą? Czy czujesz się już oświecony? Wyzbyłeś się negatywnych emocji? Kochasz wszystkich tak samo czy może kogoś bardziej? Jeżeli bardziej to czy Miłość może być mniejsza lub większa? To wymaga pracy, ale ta praca to czysta przyjemność, ale oczywiście można pozwolić umysłowi, aby pracował nad nami a wtedy moment śmierci to będzie tragiczny moment bo będziemy czuli, że coś tracimy, Dom, rodzinę, siebie a tak wcale nie jest. Nic nie stracimy a wręcz przeciwnie zyskamy, ale to wymaga świadomego, oświeconego życia, które bez pracy nad sobą samo nie przyjdzie.
|
|
|
|
|
|

|
 |
|