Rzeczywistość, Punkt Zaczepienia/odniesienia... |
|
|
Pavveł
|
18.11.2012 - 03:11
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
Cz.1. Nie zamierzam teraz długo o tym pisać, dlatego ewentualnie będzie to wstęp do rozwinięcia na ten temat. Nie zamierzam także tego tekstu ubierać w nadmiernie wyszukaną formę, gdyż chcę się skupić na treści, to ona zawiera esencję, meritum tego przesłania. Kilka pytań... chciałbym zadać ludzkości i każdemu z Was, a raczej aby każdy z Was zadał sam sobie takie pytania, jakie zadam w tym tekście. To bardzo ważne aby uświadomić sobie pewne rzeczy, z której zbudowana jest nasza rzeczy-wistość, ponieważ te rzeczy z których ona się składa i które są dla nas najbardziej oczywiste, najważniejsze, na których skupiamy najwięcej uwagi - one pośrednio stwarzają i kształtują naszą rzeczywistość. Dlatego tak ważnym jest, by odpowiedzieć sobie na pytanie, co dla nas w życiu jest najważniejsze. Drugie logiczne pytanie, które zaraz po tym się nasuwa, a które większość ignoruje i stara się je ukryć, tak jakby bojąc się, że prawda może ich uderzyć, że aż zburzyć dotychczasowe mury światopoglądowe, psychiczne, mury tej "rzeczywistości". Pytanie to brzmi, ile czasu spędzasz, w jak najbardziej bezpośredni sposób, na realizację i na skupianie się na tych najważniejszych dla Ciebie rzeczach. Niektórzy z Was zapewne przy przyjrzeniu się sobie stwierdzą, że do tej pory jeszcze nie zadeklarowali wystarczająco jasno i klarownie, co jest dla nich najważniejsze w życiu i do czego dążą. A tacy ludzie mogą już mieć i 15 i 25 i 50 i 75 lat. Dziwne, że można żyć tyle lat na tym świecie i nigdy tak naprawdę nie odpowiedzieć sobie na tak podstawowe pytanie!
Nie chce mi się teraz podawać tutaj przykładów z życia, jak uświadomienie sobie odpowiedzi na powyższe pytania wpływa na nasze życie. Takich przykładów jest mnóstwo i jestem pewien, że każdy z Was na poczekaniu jest w stanie utkać dwie takie małe historyjki/sytuacje w których w jednej ktoś postępuje będąc świadomym tego, co jest dla niego najważniejsze i tak też czyni, a w drugim przypadku odwrotnie. Jeśli ktoś nie potrafi, to nic nie rozumie z tego co piszę. Jednak sądzę, że wystarczy odrobina analizy i spojrzenia na siebie z oczu '3 osoby'.
Także to, co najważniejsze staje się dla nas w życiu swoistym punktem zaczepienia, wobec którego kierujemy własne życie. Punktem odniesienia, jak daleko mierzymy. Jest to bardzo ważne, gdyż definiuje nasze intencje, a intencje mocno wpływają na nasze zachowanie i czyny, często bardziej aniżeli nasza bezpośrednia rozumowa kontrola nad nimi. Człowiek ze szczerze dobrymi intencjami nie musi się pilnować, żeby nie powiedzieć czegoś nieprzyjemnego, a mówi same pozytywne rzeczy. Człowiek ze średnio dobrymi intencjami, albo nie do końca szczerymi, musi się już pilnować, a to jak pokieruje swoimi decyzjami, zależy nie od niego, a od wyuczonych uwarunkowanych schematów - dostosowuje się do sytuacji, aby (jak sądzi) nagiąć ją na swoją korzyść. Działanie takiego człowieka, a jest to działanie przeważające we współczesnej cywilizacji ziemskiej, można określić jako takiego, który bezmyślnie (nie myśląc samodzielnie, a za pomocą podrzuconych mu sposobów myślenia) dostosowuje się bezwarunkowo do panującej sytuacji, do obcej gry, stworzonej na cudzych (nie zawsze dobrych) zasadach. Można to porównać do sytuacji, kiedy dwóch przyjaciół zostałoby wtrąconych do jakiegoś obozu, do jednego pomieszczenia. Nie dawano by im jeść, ale za to podjudzano by ich przeciwko sobie. Z czasem, aby przetrwać, jeden musiałby zabić i zjeść drugiego. Jednak co to za przetrwanie? Dwoje niegdyś przyjaciół, którzy dali się wciągnąć w jakąś obcą grę, zabijają i zjadają się nawzajem. Czemu, skoro i tak prawdopodobnie zginą fizycznie, nie zaryzykują i nie zrobią czegoś zgodnego z ich przekonaniami i wspólnymi siłami nie przeciwstawią się "mistrzowi gry"? Cóż, jak widzimy w tej wymyślonej historii - piękny początek, obrzydliwy koniec. I tak jest w pewnym stopniu w naszej cywilizacji. Ktoś "z góry" krzyknie hasło: WOJNA! i wszyscy idą się zarzynać. Media zaczną nagłaszać poboczne wydarzenia, a ludzie nawet się nie domyślają, że to zasłona dymna dla poważniejszych działań i ich motywów, które są przed nimi skrywane. Ludzie w ten sposób dają się wciągnąć w tą chorą grę. Albo inny przykład: "kocham swoje dzieci, chcę dla nich jak najlepiej, dlatego muszę pracować, aby je wyżywić i dać im dach nad głową, aby poszły na dobre studia i harowały potem jak ja na swoje dzieci :3", a potem taki jegomość przychodzi z pracy, kładzie się zmęczony na kanapie, żona niczym sługa podaje obiad i piwo, ojciec do końca dnia jakby nieobecny, dziecko siedzi samo w pokoju i nie ma śladu po ojcu, ani jego naukach dla dziecka, o przekazaniu wiedzy, mądrości (choć po takim zachowaniu widać, że tej mądrości zbyt wiele nie ma). Jest takie przysłowie, które mówi: "Jeśli chcesz, aby Twoje dziecko wyrosło na ludzi, poświęcaj mu dwa razy więcej czasu i dwa razy mniej pieniędzy". No właśnie, ile robisz, aby Twoje dziecko miało coś znacznie bardziej wartościowego od pieniędzy, stałego wyżywienia i dachu nad głową? Ile dajesz prawdziwej bezpośredniej miłości swojemu dziecku? Bo tylko chodzenie do pracy i zlewanie go po pracy nie jest za bardzo przejawem miłości, a raczej wbitego do łba jej jakiegoś wypaczonego suplementu. Ludzie potrafią poświęcać własne życie, aby uratować czyjeś, potrafią dla miłości się zabić, tak jest ważna, a ludzie Wy wciąż sądzicie, że wyżywienie i dach nad głową jest ważniejszy? Owszem jest ważny, ale ważne jest aby właściwie poustawiać priorytety. Inaczej wszystko obróci się do góry nogami. I owszem, w cywilizacji, w jakiej żyjemy obecnie na Ziemi, dużo rzeczy stoi na głowie. Politycy działają dla siebie, zamiast dla ludzi. Lekarze działają dla siebie, zamiast dla ludzi. Policjanci czepiają się głupich nic nie znaczących "wykroczeń", a boją się stawić czoła prawdziwemu zagrożeniu. Media zamiast mówić szczerą prawdę, szukają jedynie ślepej sensacji. W telewizji panuje tylko wymuszona radość i zabawa, podczas gdy odrobina smutku, zamyślenia, refleksja, głębia, sztuka, odbiegły gdzieś na dużo dalszy plan, o ile całkowicie nie znikły. W radiu i telewizji puszcza się jedynie jeden nurt piosenek, skoczne, z głupim powtarzającym się w pętli tekstem i z kobiecymi elementami ciała na wierzchu, podczas gdy prawdziwa sztuka muzyczna, o ile jeszcze istnieje, to gdzieś "schowana pod miotłą", mało kto o niej wie, niektórzy ludzie słuchają jej na przenośnych odtwarzaczach, albo na komputerach, ale publicznie robi się jedynie papkę! i bezcześci prawdziwą muzykę! Dalej, zabrania się wybranych używek, jak marihuany, a zezwala i nawet wspiera i wspomaga przemysł alkoholowy i tytoniowy. Nie jestem za paleniem marihuany, ale jestem za wolną wolą. Jeśli ktoś chce sobie niszczyć ciało i umysł - jego wybór i problem. Jednak czemu tylu ludzi, mimo że wie że te rzeczy szkodzą, nadal pije alkohol, nadal pali papierosy?! Przecież to jest przykład podany jak na tacy, gdzie widać, że ludzie są ślepi na zadane na początku przeze mnie pytania. Nikt zdrowy bowiem celowo nie dąży do destrukcji, a jedynie w przypadku, gdy wydaje mu się, że tym sposobem coś zbuduje. Także destruktywne działania człowieka wynikają jedynie z jego głębokiej niewiedzy. Mówię tu o wiedzy, mądrości życiowej, nie o wiedzy naukowej. Wystarczy trochę więcej poobserwować i dokonać trochę więcej samodzielnych, nonkonformistycznych ocen naszej rzeczywistości i tego, co się w niej dzieje, aby zobaczyć co stoi na głowie, a jak stać powinno. Pamiętajcie, że jaki punkt zaczepienia wybierzecie, dookoła niego obracać się będzie wasze życie. Tak więc może i myślicie, że pracujecie dla dobra dzieci, i proszę nie zrozumcie mnie źle - to dobrze. Jednak jeśli w Waszych głowach najwięcej uwagi będzie zajmowała praca, Waszym punktem zaczepienia/odniesienia będzie praca, zgubicie cel, dla którego pracujecie i zaczniecie pracować dla samej pracy, podczas gdy poprzedni właściwy cel licho weźmie, skąd ani się nie spełni, a powstanie wiele perturbacji i cierpień. Zastanówcie się nad tym.
Pamiętajcie, percepcja i świadomy wybór - to są dwa lekarstwa na chorobę dzisiejszego świata. A najsmutniejsze jest to, że przez większość swojego życia, większość nawet nie wie jak wyglądałby zdrowy świat. Wysilcie swoją wyobraźnię, jeśli wpadliście na taką a taką wizję/pomysł, to znaczy, że jest to możliwe do zrealizowania. Do Ciebie jedynie należy wybór, czy chcesz, aby taka wizja stała się Twoim nowym punktem odniesienia i stawała się coraz bardziej Twoją rzeczywistością.
http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lxvmcotgh41qg7ex5o1_400_t2.jpg http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_ln7elni6sb1qke924o1_500_t2.png
Cz.2. Ostatnio miało nie być długo, a jednak trochę tak wyszło. Nie wiem jak teraz będzie, ale nauczony poprzednim przypadkiem, tym razem nie przewiduję długości tego tekstu.
W poprzednim tekście uwaga była skupiona na postawieniu sobie podstawowych pytań, uświadomieniu sobie czego w życiu się najbardziej pragnie. Muszę teraz do tego dodać, że zapewne po szczerym i dogłębnym odpowiedzeniu sobie na to pytanie, jeszcze możemy kilka razy zmienić zdanie :) Jednak nie powinno to być zaskoczeniem, gdyż wszelkie te zmiany nie stanowią regresji w poczynionych staraniach odnalezienia celu życia, a wręcz ewolucję w postępie. Tłumacząc dokładniej, wraz ze zbieranym doświadczeniem, w miarę jak poznajemy nowe rzeczy, doznania, uczucia, zjawiska itd. itp. w naszym życiu, tak dokładamy nowe puzzle do obrazu naszego światopoglądu i tak poprzedni cel, do którego dążyliśmy może ustąpić miejsca jeszcze wznioślejszemu. Z tego też powodu nie pisałem, że ludzie powinni wybrać "dobry" cel. Dobry to pojęcie względne. To, co "dobre" dla jednego, wcale nie musi być "dobre" dla drugiego, co więcej dobre teraz, może się okazać wcale nie dobre zaraz, albo coś może być dobre w pewnym aspekcie, a w innym już przez nas ignorowanym nie za bardzo. Dlatego właśnie w poprzednim tekście pisałem, aby zastanowić się do czego dążymy w naszym życiu, bez uwzględnienia czy to jest "dobre" czy nie. I tak jak napisałem trochę wyżej, z czasem te nasze cele ewoluują ku prawdziwemu dobru, ku prawdziwemu prosperowaniu rzeczywistości efektywnie i efektownie, ku najwznioślejszemu i najfajniejszemu wyobrażeniu rzeczywistości, jaka może być. Ale jak ktoś pewnie zauważy, taka postawa nie ma postawionych granic fajności. I to jest jedna z tych fajnych w tym rzeczy! Możemy dążyć, tworzyć ten nasz świat coraz lepszym, tak bardzo, jak tylko nas fantazja poniesie :)
I tak powoli dochodzimy do tego, na czym chciałem się skupić w tej części przesłania. Mianowicie chciałem się skupić na wpływie tej fantazji na rzeczywistość, naszych myśli na rzeczywistość, na tym, jakie miejsce zajmują myśli w dzisiejszym świecie, a jakie miejsce im się należy, ze względu na swoje funkcje, które w naszej ziemskiej cywilizacji są w znacznym stopniu ignorowane i nieużywane. To jednak w procesie ewolucji prędzej czy później musi się zmienić, jednak czemu by nie prędzej? Jak powszechnie wiadomo najlepszym czasem, aby coś zmienić jest teraz. Jeśli pragniemy jakiejś zmiany, lub chcemy coś zrobić, osiągnąć, nie należy odkładać tego na później. Element lenistwa i ignorancji, że później to nadrobię, a teraz jeszcze z bliżej nieokreślonego powodu (ba, nawet często niewiadomego nam samym - na czym właśnie polega lenistwo i ignorancja w tym wypadku) jeszcze tego robić nie chcę/nie mogę, takie zachowanie nie przybliża nas do spełnienia tego zamierzonego celu, a jedynie oddala w czasie, stwarzając dodatkowe komplikacje i problemy, a także nawarstwianie się obowiązków do zrobienia w przyszłości oraz przemijanie pojedynczych okazji do zrobienia czegoś w danym momencie. Niby są to oczywiste prawdy, znane chyba każdemu, a jednak mimo to nie każdy się do nich stosuje. I to jest właśnie ta ignorancja, która jest przyczyną dużej ilości cierpienia w naszym i nie tylko naszym życiu. Tak więc nawet jeśli piszę oczywiste rzeczy, to nie bez powodu, ale aby je szczegółowo uwypuklić, pokazać w nowym świetle, aby jeszcze raz się temu przyjrzeć i wyciągnąć nowe, świeże wnioski. Jeśli jednak ktoś już to dawno zrobił, to dobrze dla niego, jednak mam nadzieję, że przetrzyma te momenty czytania truizmów i nie zniechęci go to do przeczytania całości prezentowanych tutaj wywodów ;P Jednak rozpisałem się, a to tylko dygresja, choć w pewnym sensie ważna, gdyż nakłania do analizowania tego, co piszę teraz, w tym momencie kiedy to czytasz, drogi czytelniku, a nie pobieżne przelecenie po tekście. Staram się pisać tak, aby kolejne rzeczy wynikały z poprzednich, dlatego gdy przeleci się poprzednie, dalsze mogą wydać się trochę bez sensu, dlatego tak bardzo chciałbym, aby do tego nie doszło. Tak więc zaznajomiwszy się z powyższym tekstem, możemy przejść do meritum sprawy.
Przywołując końcówkę poprzedniego akapitu, może się nasunąć pytanie: a jak nasza fantazja może wpływać na rzeczywistość? Zazwyczaj ludzi bujających w obłokach traktuje się niepoważnie, zaś stąpających hardo po ziemi przeciwnie. Tutaj wpadamy w pułapkę rozróżniania tylko dwóch pozornie skrajnych systemów wartości oraz w drugą pułapkę sądząc właśnie, że te systemy są skrajne względem siebie (odniosę się do tego dalej). Nawet była kiedyś w telewizji taka reklama, gdzie chyba w jakimś garażu jechał na deskorolce pewien nastolatek, który w pewnym momencie mijał wyjeżdżającą limuzynę. Zatrzymał się przy tej limuzynie, a ona przy nim. Przyciemniana szyba zaczęła opadać a z panującego we wnętrzu limuzyny półmroku wyłoniła się twarz eleganckiego starca, wyglądającego na bogatego buisnessmana. W tym momencie młodzieniec z radosnym tonem powiedział do niego: "Trzeba mieć fantrazję, dziadku!". Ów dziadek odpowiedział mu na to pobłażliwym tonem: "Trzeba mieć fantazję i pieniądze, synku." :) Owa reklama pięknie obrazuje powszechne dziś sposoby myślenia. Jednak myśląc tak, jak zostało w niej przedstawione, dajemy się złapać w kolejną pułapkę. Pułapka ta polega na tym, że traktujemy system wartości /postrzegania świata, który oparty jest na pieniądzach, wyżej aniżeli ten, który oparty jest na fantazji, myślach, całkowicie zapominając, że to myśli i fantazje dają początek działaniom, a nie pieniądze, które są sztucznym ludzkim tworem będącym jedynie pośrednikiem w procesie stwarzania/zmieniania rzeczywistości przez ludzi. Przez tworzenie czy zmianę rzeczywistości nie chodzi mi tutaj o zmianę praw fizycznych, ale zmianę rzeczywistości wg. tych praw. Taka zmiana następuje z każdą myślą, z każdym działaniem. Ktoś bowiem mógłby spytać, jakim cudem to, że pomyślę o czymś, albo zrobię coś nie znaczącego może wpłynąć na coś znacznie większego, ale o tym napiszę dalej, żeby nie robić za dużo dygresji (dla przejrzystości i zachowania logicznej ciągłości tekstu). Także rozpatrujemy tutaj trzy pułapki myślowe, opisane powyżej. Pierwsza dotyczy niedoceniania fantazji, a przeceniania przyziemności, druga dotyczy stawiania tych dwóch rzeczy na dwóch końcach, a trzecia dotyczy stawiania "materialnego realizmu" nad niematerialny świat fantazji. W sumie pierwszą z trzecią można powiązać i tak też zróbmy. W zasadzie wywyższanie owego "realizmu", a ignorowanie znaczenia i wagi myśli następuje po potraktowaniu tych dwóch systemów światopoglądowych jako odrębne i przeciwne, jak dwa końce kija, zapominając, że te końce są właśnie ze sobą połączone i to tworzy ten cały kij :]
Tak więc mamy jedną dużą pułapkę do rozbrojenia. Dlaczego pułapkę? Ponieważ nie zdając sobie sprawy jak bardzo te dwie rzeczy są powiązane i jak duży wpływ mają myśli na rzeczywistość, skazujemy siebie na ograniczone życie, działania nie mające większego sensu i nie przynoszące upragnionego celu, o jaki pytałem w poprzednim tekście. Ludzie dzisiejszej cywilizacji, będąc uwięzionymi w tych pułapkach, przystosowali się, nauczyli się więc degradować ten cel życia do dużo mniejszego, przyziemnego, w zasadzie obłąkanego i opłakanego z powodu swej biedy. Ludzie będąc uwięzieni w tych pułapkach zamknęli się w takim więzieniu własnych ograniczonych wyobrażeń na temat świata, myśląc że to stworzone przez nich więzienie stanowi "rzeczywistą" rzeczywistość i przekazują od pokoleń to wyobrażenie swoim dzieciom. Ta pułapka to pułapka niewiedzy, a stawką jest wolność i możliwość pełnego doświadczania niezliczonego szeregu dobrodziejstw prawdziwej rzeczywistości. Do tego właśnie spróbujemy tutaj dojść, do ujawnienia tych pułapek, które ludzie sami na siebie zasadzili, aby mogli w końcu z nich wyjść i już więcej w nie nie wpadać. Heh, ale na razie ów akapit nie ma słownego potwierdzenia w logicznych argumentach, dlatego teraz będzie właśnie o nich.
Pisząc dalej, zamiast wyrażenia fantazja będę pisał już o myślach, gdyż chyba nie ma wątpliwości, że fantazje opierają się na myślach. Także myśli kontra materia i szara przyziemna rzeczywistość. Żeby było jasne, nie próbuję stawiać równoważnika pomiędzy myśli, a materię, jednak próbuję określić zależności pomiędzy nimi i uwidocznić ogrom wpływu jednego na drugie i drugiego na pierwsze. I być może ktoś znów stwierdzi, że są to "oczywiste oczywistości", jednakże jak wykazałem wcześniej, ludzie mają tendencję do przeoczania "oczywistych" rzeczy, które jednak, jak widać, nie zawsze są takie oczywiste. Więc do rzeczy. Wiemy wszyscy, że wszelkie działanie zaczyna się od myśli, a w zasadzie od woli/intencji poprzez myśl, potem właśnie następuje działanie (działaniem może być także w tym wypadku wypowiadanie słów). Działanie wpływa na kształt rzeczywistości, zmienia ją na prostej (nie mylić z banalnej) zasadzie przyczyna-skutek. Jednak na tym nie koniec, gdyż te dwa ostatnie etapy: działanie i kształt rzeczywistości, posiadają sprzężenie zwrotne ujemne, to znaczy, że wpływają na myśli (i wolę i intencje - dalej pisząc myśli, będę też miał na myśli i te dwa czynniki) - i tak koło się zamyka. Jednak mimo, że kształt rzeczywistości bezwarunkowo zależy od myśli (to znaczy, że nasze myśli cały czas wpływają na ten kształt, a to że czasem nie widać zmian oznacza jedynie tyle, ze nasze myśli poruszają się ciągle w tych samych ograniczonych ramach), to jednak myśli nie zależą bezwarunkowo od kształtu rzeczywistości - są tym czynnikiem wyższym, pierwotnym, twórczym, który jest ponad rzeczywistością i niezależnie od jej kształtu, stanu rzeczy, myśli mogą być od tego niezależne. To obala panujący powszechnie mit / przekonanie, że materia jest tu górą. Z drugiej strony ktoś powie, że jak ktoś jest materialnie martwy, to nie działa, a więc wniosek snuje taki, że ten ktoś nie myśli już więcej (nie żyje). Jednak to jest zastanawiające, gdyż jakby się bardziej zastanowić, to jakie mamy podstawy do takiego stwierdzenia? Skoro to myśl jest nadrzędną formą kształtującą wszechświat materialny, a wszechświat materialny jest jakby dla niej płótnem, dlaczego zakładamy, że myśl umiera razem z materialnym ciałem? A jeśli się tylko przenosi. Jeśli przechodzi transformację? A jeśli po tej transformacji nie ma powodów się z nami kontaktować? (chociaż czasem ma i to robi, czego dowodem są różne "rzekome" (rzekome umieściłem w cudzysłowie, gdyż ta rzekomość w tym wypadku nie jest przekonywująca i ostateczna) kontakty ze zmarłymi). Także myśl jest tu elementem, które zajmuje pierwsze miejsce na podium, jeśli chodzi o najbardziej sensowną i prawdopodobną rzecz, która nadaje się na zajmowanie zasadniczego miejsca w stwarzaniu i odbieraniu rzeczywistości - w byciu rzeczywistością. Bo zastanówcie się, czy kiedykolwiek mieliście coś innego niż własne myśli? Ludzie twierdzą, że posiadając jakieś rzeczy, będą szcześliwi, jednak tak naprawdę nie zabiegają o te rzeczy, tylko o szczęście, które jest atrybutem myśli. Ponad to, jak to zwykle bywa, kiedy ktoś zdobędzie ten upragniony przedmiot (np. nowy samochód), okaże się, że nie do końca czuje się tak szczęśliwy, jak zakładał i pragnie jeszcze czegoś innego, szuka dalej. Z tego wniosek, że rzeczy nie mogą nam dać szczęścia, a jedynie nasze odpowiednie myśli o tych rzeczach. Mędrcy wschodu już dawno odkryli to, że rzeczy materialne nie dadzą im szczęścia, więc pominęli je niemal całkowicie (ograniczając do koniecznych do materialnego przetrwania) z procesu życia i żyją nieograniczeni materialnymi dążeniami, żyjąc w płaszczyźnie myśli, fantazji. Ktoś powie, że to jak bujanie w chmurach i określi jako negatywne, ale zanim to zrobi, niech przeczyta dalej. Skoro ludzie zwykli utożsamiać myślenie z życiem, a brak myślenia ze śmiercią, to tak naprawdę rzeczywistość opiera się wyłącznie na myśleniu. Można z powodzeniem mniemać, że owe oświecenie o którym mnisi mówią, polega na takim rozwinięciu zdolności myślenia, że jest ono całkowicie realistyczne zupełnie jak świat materialny, z pominięciem właśnie tego świata materialnego. A jak się tak naprawdę zastanowić, to świat materialny bez niematerialnych myśli, wcale nie jest tak rzeczywisty, za jakiego się go uważa. Dowolnie wybrane dwie osoby widzą różnie to samo drzewo i to nie dlatego, że patrzą z innego miejsca, ale dlatego, że myślą o tym, co widzą zupełnie inaczej. Ważne w tym wszystkim jest, abyście nie pomyśleli, że próbuję całkowicie wyeliminować wagę rzeczywistości materialnej, jednak próbuję uświadomić Wam wagę rzeczywistości niematerialnej (to nie znaczy o duchach, które de facto mają jakiś materialny kształt w naszych wyobrażeniach, ale o czymś co zupełnie rożni się od materii - o myślach; w j. polskim duch ma dwa znaczenia, jedno właśnie to powyższe, jako zjawa, oraz duch, jako myśl, wolę - i właśnie to drugie znaczenie składa się na duchowość, mądrość duchową, którą próbują z lepszym lub gorszym skutkiem opisać religie, ale to taka kolejna dygresja). Jednak jeszcze dzisiaj większość ludzi odróżnia materię od myśli jako zupełnie inne rzeczy, nie mające na siebie zbyt dużego wpływu. Dzieje się tak nawet, jeśli zdają sobie sprawę z ciągu przyczynowo skutkowego myśl-działanie-efekt. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź brzmi ignorancja. Kiedy ludzie są bliscy śmierci, albo w ważnych momentach ich życia, wspominają wydarzenia, odczucia, emocje i rzeczy z nimi związane! a nie wspominają samych rzeczy. Nie jest ważny dla nas dvd, ale to, jakie filmy możemy za jego pomocą obejrzeć, nie są dla nas ważne same filmy, ale to, co możemy dzięki nim poczuć. Dla niektórych ludzi w innych ludziach liczy się tylko ciało, a bagatelizują ich umysł, podczas gdy właśnie ten ich duch stanowi rdzeń ich wspaniałości.
Mam nadzieję, że wyjaśniłem jak blisko związane ze sobą są świat materialny i myśli, jeśli jednak tak się nie stało, proszę o komentarze. Kontynuując, myśli które tworzą można by nazwać fantazją. Fantazja więc prowadzi do ewolucji naszej rzeczywistości. Fantazje mogą być różne, niezbyt przyjemne, ale także bardzo wzniosłe i piękne, niezwykłe i widowiskowe. Fantazje w konfrontacji z rzeczywistością materialną pozwalają na weryfikowanie tych fantazji, obserwując obieg myśl-działanie-efekt obserwować przyczyny i skutki (przyglądać się zarówno skutkom na podstawie ich przyczyn, ale także przyczynom, na podstawie ich skutków) i w ten sposób rozwijać fantazje ku jeszcze wznioślejszej i lepszej wizji, taka ewolucja. Stąd nasuwa się też wniosek, że skoro ta ewolucja została uwarunkowana przez taką, a nie inną konstrukcję zależności, ogólnie rzeczywistości, to znaczy, że dąży w określonym kierunku. Jeśli ten kierunek jest więc zaplanowany, a nie chaotyczny i przypadkowy, można mówić tu o inteligencji - o Bogu. Bogu, który nie jako osoba siedząca na tronie swoim wszechmocnym słowem daje i odbiera, lecz o Bogu, który sam jest inteligentnym wszechświatem w swej istocie. O Bogu, który jest wszystkim i we wszystkim, wszędzie i jest jedynym co jest, a poza Nim nie ma nic, gdyż On jest myślą, życiem, i materią którą owa myśl stwarza i kieruje. My ludzie zaś jesteśmy emisarjuszami Boga, Jego wcieleniami!, istniejącymi po to, aby Go doświadczać, aby Siebie doświadczać i według tego doświadczenia postępować we własnej ewolucji, czynić postępujące sprzężenie zwrotne (to ostatnie stwierdzenie dla geeków :p). Myśl i fantazja mają w tym sensie kluczową rolę. Tak jak zostało to zawarte w następującym cytacie (nie wiem czyj): "Fantasy nie jest antyracjonalna, lecz pararacjonalna, nie antyrealistyczna, lecz surrealistyczna, jest realizmem wyższego poziomu. Fantasy to podróż. Podróż po podświadomości, jak psychoanaliza. I tak jak psychoanaliza, może nieść zagrożenie. Sprawić, że zajdą w nas zmiany.". W tym tekście starałem się dojść do przedstawionych aspektów w sposób czysto analityczny (choć oparty o życiowe doświadczenie, więc w pewnym sensie także empiryczny (jak się głębiej zastanowić to empiryzm i analiza też nie są od siebie aż takie różniące się ;P), jednak są pewne starania i osiągnięcia w opisie naukowym takich aspektów. Przykład możecie zobaczyć tutaj: "http://www.inflammatio.net/forum/viewthread.php?thread_id=24". Nauka zaczęła dziś zahaczać o tematykę myśli i w pewnym sensie i ducha. Opisy fizyki kwantowej, jak zasada nieoznaczoności Heisenberga czy sławny kot Schrödingera. Fizyka kwantowa i makrofizyka zmieniają nasze wyobrażenia o świecie, jednak nadal istnieją problemy w połączeniu tych dwóch fizyk, a przecież świat mamy jeden, nie mogą więc istnieć dwie fizyki jedna w drugiej i ze sobą współpracować. Z tego wynika ile jeszcze jest do zbadania, nawet dla naukowców, którzy już odmienili sposób postrzegania wszechświata w sposób niewiarygodny, podczas gdy ignorancka większość naszego społeczeństwa uważa, że już posiada ostateczną, albo jej bliską wiedzę na temat wyglądu naszej rzeczywistości. Wymażmy w końcu tą ignorancję, zacznijmy obserwować świat, taki jaki jest naprawdę, a nie żyć w ograniczonym sztucznie wykreowanym i bezkrytycznie powtarzanym z pokolenia na pokolenie światopoglądzie. Widząc już jak granica między myślą, a rzeczywistością jest zamazana i iluzoryczna, powinniśmy też widzieć już, że to, co obecnie uważa się za realne nie do końca jest realne, a to co uważa się za fantazje, nie do końca są fantazjami. I tak obecną "realność" można nazwać "fantazją", w takim świetle, w jakim dziś negatywnie używa się słowa fantazja, oraz obecną "fantazję" można nazwać realnością, w takim świetle, w jakim dziś pozytywnie używa się słowa realność. Jak widać wszystko to jest względne, zależnie co rozumieć pod każdym pojęciem i do czego je odnieść. Jednak wiedząc co z czym się je, względności te nie stanowią przeszkody w zrozumieniu, a zamiast tego można się cieszyć, że świat jest tak pięknie złożony i zaawansowany, a jednocześnie tak uporządkowany i możemy fantazjować ;) nad tym, ile rzeczy jeszcze przed nami czeka do odkrycia i stworzenia. :)
http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lqs5b8gszn1r0af8mo1_500_t2_1.png http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lkfq8qa9ov1qza15oo1_500.jpg http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_l7byjhncxi1qa2q1no1_500.jpg http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lkkpolie3f1qiqlybo1_500_t2.jpg
Cz.3. Takie uzupełnienie o tym, jak myśli, słowa czy działania wpływają na otoczenie, na innych ludzi, na społeczeństwo, a przez to także właśnie na naszą rzeczywistość, która w następstwie z powrotem oddziałuje na nas. Jako społeczeństwo, cywilizacja, żyjemy w zamkniętej przestrzeni, którą stanowi dla nas powierzchnia Ziemi. Jesteśmy (społeczeństwo) jak połączony zapętlony sznurek z pętelkami, gdzie pętelkami są ludzie. Jesteśmy jak domino. Żadna akcja nie pozostaje bez reakcji. To, że się uśmiechniesz do przechodnia może sprawić, że ta osoba będzie miała dobry dzień, jeśli będzie miała dobry dzień, może coś zrobić, lub czegoś nie zrobić, co inaczej potoczyłoby drogi życiowe tej osoby - analogicznie byłoby, gdybyś się wtedy nie uśmiechnął. Wystarczająco dużo braków uśmiechu, niegodziwych poczynań ludzkich, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, przyczyniło się do tego, że skumulowały się w dużej gęstości w życiu jakiegoś człowieka i ten człowiek teraz myśli, że świat składa się tylko z takich niemiłych rzeczy, Jego wyobrażenie na temat świata warunkuje (choć nieostatecznie) jego myśli, a te z kolei jego działania, które są poniekąd reakcją na poprzednie cudze akcje. Ktoś kiedyś potraktował go niehonorowo, brutalnie i wyrobił sobie takie zdanie o ludziach, przez co wyrósł nie mając współczucia, ani litości, gdyż sam ich nie otrzymywał. Taka osoba potem dokonuje na innych tego samego, co inni dokonali na nim samym. Tu możemy za przykład podać "zbrodniarzy" wojennych, którym się zarzuca, jak oni mogli dopuścić się takich czynów. Ale nie zapominajmy, że ich czyny były poprzedzone myślami, a myśli innymi czynami innych ludzi. Nie jesteśmy odseparowani i cały czas jesteśmy poddawani wpływom myślowym z zewnątrz, z innych ludzi. Dlatego wpływając na siebie, wpływasz na innych. Wpływając na siebie, wpływasz na własne zachowanie i działanie, także dajesz określony przykład, w ten sposób uruchamiasz domino, zmieniając cały wszechświat. Subtelnie acz znacząco! To jest to, czego dużo osób nie widzi, a co jest bardzo ważną mądrością wypowiedzianą przez Mahatmę Gandhiego: "Bądź zmianą, jaką chcesz ujrzeć w świecie". Gdyby któryś ze "zbrodniarzy" wojennych myślał o tym, jak chciałby aby świat wyglądał i w ten sposób czynił, a nie jak świat wygląda (wedle jego obecnego mniemania), to by nigdy nie dopuścił się tych niezbyt korzystnych i przyjemnych czynów. Jednak zanim osądzicie takich ludzi, czemu tego więc nie zrobili, przyjrzyjcie się sobie, czy Wy działacie tak, jakbyście chcieli, aby świat wyglądał, czy tak, jak wydaje Wam się, że świat wygląda. To jest bardzo ważne! W tym kontekście fantazjowanie nabiera zupełnie innego, poważniejszego znaczenia, bowiem jest przesuwaniem granicy tego, do jakiego świata dążymy, a więc jak na niego wpływamy.
Biorąc pod uwagę obecne postępowanie ludzi, na bazie utartych schematów wyobrażeniowych na temat rzeczywistości, cytat (nie wiem czyj): "Jeśli ktoś Cię zaatakuje, obrazi, zrobi Ci coś złego, to nie miej do niego zawiści! To nie wróg, a nauczyciel, który nie dość że uczy co to cnota, to jeszcze wziął na siebie trud noszenia zła!" nabiera przy tym niewątpliwego sensu.
Te przesłania mają na celu obudzenie w Tobie czytelniku przeświadczenia, że rzeczywistość jest inna, zupełnie szersza, piękniejsza, bardziej genialna, aniżeli się wydaje, a my obecnie tu na Ziemi wykorzystujemy ją jedynie w niewielkim stopniu (przez niektórych w mniejszym, innych trochę większym). Jeśli uświadomisz to sobie, będzie to punktem zwrotnym w Twoim życiu, gdyż otworzy w Tobie uważność na te nowe, jeszcze nie poznane rzeczy, co sprawi, że zaczniesz je zauważać! Własne doświadczenie i percepcja to największe źródła wiedzy, jakimi może dysponować istota ludzka. Żaden bowiem opis nie zastąpi doświadczenia empirycznego. Mimo tego, że nie jest w stanie zastąpić doświadczenia, to jednak może chociaż wspomóc percepcję, co jest pośrednio zasadniczym założeniem tej strony.
Bywaj w pokoju :)
http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lu84c4dgnr1r1znxpo1_500_t2.jpg http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lkjjlhyqdx1qe52v7o1_500_t2.jpg
Tekst do przeczytania oryginalnie na: inflammatio.net
|
|
|
|
|
|
Warrior-Traveler
|
18.11.2012 - 12:51
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 188
Dołączył: 08.10.2012
Skąd: Gdzieś Tam
Nr użytkownika: 9191

|
CYTAT(Pavveł @ 18.11.2012 - 03:11)  Cz.1. Nie zamierzam teraz długo o tym pisać, dlatego ewentualnie będzie to wstęp do rozwinięcia na ten temat. Nie zamierzam także tego tekstu ubierać w nadmiernie wyszukaną formę, gdyż chcę się skupić na treści, to ona zawiera esencję, meritum tego przesłania. Kilka pytań... chciałbym zadać ludzkości i każdemu z Was, a raczej aby każdy z Was zadał sam sobie takie pytania, jakie zadam w tym tekście. To bardzo ważne aby uświadomić sobie pewne rzeczy, z której zbudowana jest nasza rzeczy-wistość, ponieważ te rzeczy z których ona się składa i które są dla nas najbardziej oczywiste, najważniejsze, na których skupiamy najwięcej uwagi - one pośrednio stwarzają i kształtują naszą rzeczywistość. Dlatego tak ważnym jest, by odpowiedzieć sobie na pytanie, co dla nas w życiu jest najważniejsze. Drugie logiczne pytanie, które zaraz po tym się nasuwa, a które większość ignoruje i stara się je ukryć, tak jakby bojąc się, że prawda może ich uderzyć, że aż zburzyć dotychczasowe mury światopoglądowe, psychiczne, mury tej "rzeczywistości". Pytanie to brzmi, ile czasu spędzasz, w jak najbardziej bezpośredni sposób, na realizację i na skupianie się na tych najważniejszych dla Ciebie rzeczach. Niektórzy z Was zapewne przy przyjrzeniu się sobie stwierdzą, że do tej pory jeszcze nie zadeklarowali wystarczająco jasno i klarownie, co jest dla nich najważniejsze w życiu i do czego dążą. A tacy ludzie mogą już mieć i 15 i 25 i 50 i 75 lat. Dziwne, że można żyć tyle lat na tym świecie i nigdy tak naprawdę nie odpowiedzieć sobie na tak podstawowe pytanie!
Nie chce mi się teraz podawać tutaj przykładów z życia, jak uświadomienie sobie odpowiedzi na powyższe pytania wpływa na nasze życie. Takich przykładów jest mnóstwo i jestem pewien, że każdy z Was na poczekaniu jest w stanie utkać dwie takie małe historyjki/sytuacje w których w jednej ktoś postępuje będąc świadomym tego, co jest dla niego najważniejsze i tak też czyni, a w drugim przypadku odwrotnie. Jeśli ktoś nie potrafi, to nic nie rozumie z tego co piszę. Jednak sądzę, że wystarczy odrobina analizy i spojrzenia na siebie z oczu '3 osoby'.
Także to, co najważniejsze staje się dla nas w życiu swoistym punktem zaczepienia, wobec którego kierujemy własne życie. Punktem odniesienia, jak daleko mierzymy. Jest to bardzo ważne, gdyż definiuje nasze intencje, a intencje mocno wpływają na nasze zachowanie i czyny, często bardziej aniżeli nasza bezpośrednia rozumowa kontrola nad nimi. Człowiek ze szczerze dobrymi intencjami nie musi się pilnować, żeby nie powiedzieć czegoś nieprzyjemnego, a mówi same pozytywne rzeczy. Człowiek ze średnio dobrymi intencjami, albo nie do końca szczerymi, musi się już pilnować, a to jak pokieruje swoimi decyzjami, zależy nie od niego, a od wyuczonych uwarunkowanych schematów - dostosowuje się do sytuacji, aby (jak sądzi) nagiąć ją na swoją korzyść. Działanie takiego człowieka, a jest to działanie przeważające we współczesnej cywilizacji ziemskiej, można określić jako takiego, który bezmyślnie (nie myśląc samodzielnie, a za pomocą podrzuconych mu sposobów myślenia) dostosowuje się bezwarunkowo do panującej sytuacji, do obcej gry, stworzonej na cudzych (nie zawsze dobrych) zasadach. Można to porównać do sytuacji, kiedy dwóch przyjaciół zostałoby wtrąconych do jakiegoś obozu, do jednego pomieszczenia. Nie dawano by im jeść, ale za to podjudzano by ich przeciwko sobie. Z czasem, aby przetrwać, jeden musiałby zabić i zjeść drugiego. Jednak co to za przetrwanie? Dwoje niegdyś przyjaciół, którzy dali się wciągnąć w jakąś obcą grę, zabijają i zjadają się nawzajem. Czemu, skoro i tak prawdopodobnie zginą fizycznie, nie zaryzykują i nie zrobią czegoś zgodnego z ich przekonaniami i wspólnymi siłami nie przeciwstawią się "mistrzowi gry"? Cóż, jak widzimy w tej wymyślonej historii - piękny początek, obrzydliwy koniec. I tak jest w pewnym stopniu w naszej cywilizacji. Ktoś "z góry" krzyknie hasło: WOJNA! i wszyscy idą się zarzynać. Media zaczną nagłaszać poboczne wydarzenia, a ludzie nawet się nie domyślają, że to zasłona dymna dla poważniejszych działań i ich motywów, które są przed nimi skrywane. Ludzie w ten sposób dają się wciągnąć w tą chorą grę. Albo inny przykład: "kocham swoje dzieci, chcę dla nich jak najlepiej, dlatego muszę pracować, aby je wyżywić i dać im dach nad głową, aby poszły na dobre studia i harowały potem jak ja na swoje dzieci :3", a potem taki jegomość przychodzi z pracy, kładzie się zmęczony na kanapie, żona niczym sługa podaje obiad i piwo, ojciec do końca dnia jakby nieobecny, dziecko siedzi samo w pokoju i nie ma śladu po ojcu, ani jego naukach dla dziecka, o przekazaniu wiedzy, mądrości (choć po takim zachowaniu widać, że tej mądrości zbyt wiele nie ma). Jest takie przysłowie, które mówi: "Jeśli chcesz, aby Twoje dziecko wyrosło na ludzi, poświęcaj mu dwa razy więcej czasu i dwa razy mniej pieniędzy". No właśnie, ile robisz, aby Twoje dziecko miało coś znacznie bardziej wartościowego od pieniędzy, stałego wyżywienia i dachu nad głową? Ile dajesz prawdziwej bezpośredniej miłości swojemu dziecku? Bo tylko chodzenie do pracy i zlewanie go po pracy nie jest za bardzo przejawem miłości, a raczej wbitego do łba jej jakiegoś wypaczonego suplementu. Ludzie potrafią poświęcać własne życie, aby uratować czyjeś, potrafią dla miłości się zabić, tak jest ważna, a ludzie Wy wciąż sądzicie, że wyżywienie i dach nad głową jest ważniejszy? Owszem jest ważny, ale ważne jest aby właściwie poustawiać priorytety. Inaczej wszystko obróci się do góry nogami. I owszem, w cywilizacji, w jakiej żyjemy obecnie na Ziemi, dużo rzeczy stoi na głowie. Politycy działają dla siebie, zamiast dla ludzi. Lekarze działają dla siebie, zamiast dla ludzi. Policjanci czepiają się głupich nic nie znaczących "wykroczeń", a boją się stawić czoła prawdziwemu zagrożeniu. Media zamiast mówić szczerą prawdę, szukają jedynie ślepej sensacji. W telewizji panuje tylko wymuszona radość i zabawa, podczas gdy odrobina smutku, zamyślenia, refleksja, głębia, sztuka, odbiegły gdzieś na dużo dalszy plan, o ile całkowicie nie znikły. W radiu i telewizji puszcza się jedynie jeden nurt piosenek, skoczne, z głupim powtarzającym się w pętli tekstem i z kobiecymi elementami ciała na wierzchu, podczas gdy prawdziwa sztuka muzyczna, o ile jeszcze istnieje, to gdzieś "schowana pod miotłą", mało kto o niej wie, niektórzy ludzie słuchają jej na przenośnych odtwarzaczach, albo na komputerach, ale publicznie robi się jedynie papkę! i bezcześci prawdziwą muzykę! Dalej, zabrania się wybranych używek, jak marihuany, a zezwala i nawet wspiera i wspomaga przemysł alkoholowy i tytoniowy. Nie jestem za paleniem marihuany, ale jestem za wolną wolą. Jeśli ktoś chce sobie niszczyć ciało i umysł - jego wybór i problem. Jednak czemu tylu ludzi, mimo że wie że te rzeczy szkodzą, nadal pije alkohol, nadal pali papierosy?! Przecież to jest przykład podany jak na tacy, gdzie widać, że ludzie są ślepi na zadane na początku przeze mnie pytania. Nikt zdrowy bowiem celowo nie dąży do destrukcji, a jedynie w przypadku, gdy wydaje mu się, że tym sposobem coś zbuduje. Także destruktywne działania człowieka wynikają jedynie z jego głębokiej niewiedzy. Mówię tu o wiedzy, mądrości życiowej, nie o wiedzy naukowej. Wystarczy trochę więcej poobserwować i dokonać trochę więcej samodzielnych, nonkonformistycznych ocen naszej rzeczywistości i tego, co się w niej dzieje, aby zobaczyć co stoi na głowie, a jak stać powinno. Pamiętajcie, że jaki punkt zaczepienia wybierzecie, dookoła niego obracać się będzie wasze życie. Tak więc może i myślicie, że pracujecie dla dobra dzieci, i proszę nie zrozumcie mnie źle - to dobrze. Jednak jeśli w Waszych głowach najwięcej uwagi będzie zajmowała praca, Waszym punktem zaczepienia/odniesienia będzie praca, zgubicie cel, dla którego pracujecie i zaczniecie pracować dla samej pracy, podczas gdy poprzedni właściwy cel licho weźmie, skąd ani się nie spełni, a powstanie wiele perturbacji i cierpień. Zastanówcie się nad tym.
Pamiętajcie, percepcja i świadomy wybór - to są dwa lekarstwa na chorobę dzisiejszego świata. A najsmutniejsze jest to, że przez większość swojego życia, większość nawet nie wie jak wyglądałby zdrowy świat. Wysilcie swoją wyobraźnię, jeśli wpadliście na taką a taką wizję/pomysł, to znaczy, że jest to możliwe do zrealizowania. Do Ciebie jedynie należy wybór, czy chcesz, aby taka wizja stała się Twoim nowym punktem odniesienia i stawała się coraz bardziej Twoją rzeczywistością.
http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lxvmcotgh41qg7ex5o1_400_t2.jpg http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_ln7elni6sb1qke924o1_500_t2.png
Cz.2. Ostatnio miało nie być długo, a jednak trochę tak wyszło. Nie wiem jak teraz będzie, ale nauczony poprzednim przypadkiem, tym razem nie przewiduję długości tego tekstu.
W poprzednim tekście uwaga była skupiona na postawieniu sobie podstawowych pytań, uświadomieniu sobie czego w życiu się najbardziej pragnie. Muszę teraz do tego dodać, że zapewne po szczerym i dogłębnym odpowiedzeniu sobie na to pytanie, jeszcze możemy kilka razy zmienić zdanie :) Jednak nie powinno to być zaskoczeniem, gdyż wszelkie te zmiany nie stanowią regresji w poczynionych staraniach odnalezienia celu życia, a wręcz ewolucję w postępie. Tłumacząc dokładniej, wraz ze zbieranym doświadczeniem, w miarę jak poznajemy nowe rzeczy, doznania, uczucia, zjawiska itd. itp. w naszym życiu, tak dokładamy nowe puzzle do obrazu naszego światopoglądu i tak poprzedni cel, do którego dążyliśmy może ustąpić miejsca jeszcze wznioślejszemu. Z tego też powodu nie pisałem, że ludzie powinni wybrać "dobry" cel. Dobry to pojęcie względne. To, co "dobre" dla jednego, wcale nie musi być "dobre" dla drugiego, co więcej dobre teraz, może się okazać wcale nie dobre zaraz, albo coś może być dobre w pewnym aspekcie, a w innym już przez nas ignorowanym nie za bardzo. Dlatego właśnie w poprzednim tekście pisałem, aby zastanowić się do czego dążymy w naszym życiu, bez uwzględnienia czy to jest "dobre" czy nie. I tak jak napisałem trochę wyżej, z czasem te nasze cele ewoluują ku prawdziwemu dobru, ku prawdziwemu prosperowaniu rzeczywistości efektywnie i efektownie, ku najwznioślejszemu i najfajniejszemu wyobrażeniu rzeczywistości, jaka może być. Ale jak ktoś pewnie zauważy, taka postawa nie ma postawionych granic fajności. I to jest jedna z tych fajnych w tym rzeczy! Możemy dążyć, tworzyć ten nasz świat coraz lepszym, tak bardzo, jak tylko nas fantazja poniesie :)
I tak powoli dochodzimy do tego, na czym chciałem się skupić w tej części przesłania. Mianowicie chciałem się skupić na wpływie tej fantazji na rzeczywistość, naszych myśli na rzeczywistość, na tym, jakie miejsce zajmują myśli w dzisiejszym świecie, a jakie miejsce im się należy, ze względu na swoje funkcje, które w naszej ziemskiej cywilizacji są w znacznym stopniu ignorowane i nieużywane. To jednak w procesie ewolucji prędzej czy później musi się zmienić, jednak czemu by nie prędzej? Jak powszechnie wiadomo najlepszym czasem, aby coś zmienić jest teraz. Jeśli pragniemy jakiejś zmiany, lub chcemy coś zrobić, osiągnąć, nie należy odkładać tego na później. Element lenistwa i ignorancji, że później to nadrobię, a teraz jeszcze z bliżej nieokreślonego powodu (ba, nawet często niewiadomego nam samym - na czym właśnie polega lenistwo i ignorancja w tym wypadku) jeszcze tego robić nie chcę/nie mogę, takie zachowanie nie przybliża nas do spełnienia tego zamierzonego celu, a jedynie oddala w czasie, stwarzając dodatkowe komplikacje i problemy, a także nawarstwianie się obowiązków do zrobienia w przyszłości oraz przemijanie pojedynczych okazji do zrobienia czegoś w danym momencie. Niby są to oczywiste prawdy, znane chyba każdemu, a jednak mimo to nie każdy się do nich stosuje. I to jest właśnie ta ignorancja, która jest przyczyną dużej ilości cierpienia w naszym i nie tylko naszym życiu. Tak więc nawet jeśli piszę oczywiste rzeczy, to nie bez powodu, ale aby je szczegółowo uwypuklić, pokazać w nowym świetle, aby jeszcze raz się temu przyjrzeć i wyciągnąć nowe, świeże wnioski. Jeśli jednak ktoś już to dawno zrobił, to dobrze dla niego, jednak mam nadzieję, że przetrzyma te momenty czytania truizmów i nie zniechęci go to do przeczytania całości prezentowanych tutaj wywodów ;P Jednak rozpisałem się, a to tylko dygresja, choć w pewnym sensie ważna, gdyż nakłania do analizowania tego, co piszę teraz, w tym momencie kiedy to czytasz, drogi czytelniku, a nie pobieżne przelecenie po tekście. Staram się pisać tak, aby kolejne rzeczy wynikały z poprzednich, dlatego gdy przeleci się poprzednie, dalsze mogą wydać się trochę bez sensu, dlatego tak bardzo chciałbym, aby do tego nie doszło. Tak więc zaznajomiwszy się z powyższym tekstem, możemy przejść do meritum sprawy.
Przywołując końcówkę poprzedniego akapitu, może się nasunąć pytanie: a jak nasza fantazja może wpływać na rzeczywistość? Zazwyczaj ludzi bujających w obłokach traktuje się niepoważnie, zaś stąpających hardo po ziemi przeciwnie. Tutaj wpadamy w pułapkę rozróżniania tylko dwóch pozornie skrajnych systemów wartości oraz w drugą pułapkę sądząc właśnie, że te systemy są skrajne względem siebie (odniosę się do tego dalej). Nawet była kiedyś w telewizji taka reklama, gdzie chyba w jakimś garażu jechał na deskorolce pewien nastolatek, który w pewnym momencie mijał wyjeżdżającą limuzynę. Zatrzymał się przy tej limuzynie, a ona przy nim. Przyciemniana szyba zaczęła opadać a z panującego we wnętrzu limuzyny półmroku wyłoniła się twarz eleganckiego starca, wyglądającego na bogatego buisnessmana. W tym momencie młodzieniec z radosnym tonem powiedział do niego: "Trzeba mieć fantrazję, dziadku!". Ów dziadek odpowiedział mu na to pobłażliwym tonem: "Trzeba mieć fantazję i pieniądze, synku." :) Owa reklama pięknie obrazuje powszechne dziś sposoby myślenia. Jednak myśląc tak, jak zostało w niej przedstawione, dajemy się złapać w kolejną pułapkę. Pułapka ta polega na tym, że traktujemy system wartości /postrzegania świata, który oparty jest na pieniądzach, wyżej aniżeli ten, który oparty jest na fantazji, myślach, całkowicie zapominając, że to myśli i fantazje dają początek działaniom, a nie pieniądze, które są sztucznym ludzkim tworem będącym jedynie pośrednikiem w procesie stwarzania/zmieniania rzeczywistości przez ludzi. Przez tworzenie czy zmianę rzeczywistości nie chodzi mi tutaj o zmianę praw fizycznych, ale zmianę rzeczywistości wg. tych praw. Taka zmiana następuje z każdą myślą, z każdym działaniem. Ktoś bowiem mógłby spytać, jakim cudem to, że pomyślę o czymś, albo zrobię coś nie znaczącego może wpłynąć na coś znacznie większego, ale o tym napiszę dalej, żeby nie robić za dużo dygresji (dla przejrzystości i zachowania logicznej ciągłości tekstu). Także rozpatrujemy tutaj trzy pułapki myślowe, opisane powyżej. Pierwsza dotyczy niedoceniania fantazji, a przeceniania przyziemności, druga dotyczy stawiania tych dwóch rzeczy na dwóch końcach, a trzecia dotyczy stawiania "materialnego realizmu" nad niematerialny świat fantazji. W sumie pierwszą z trzecią można powiązać i tak też zróbmy. W zasadzie wywyższanie owego "realizmu", a ignorowanie znaczenia i wagi myśli następuje po potraktowaniu tych dwóch systemów światopoglądowych jako odrębne i przeciwne, jak dwa końce kija, zapominając, że te końce są właśnie ze sobą połączone i to tworzy ten cały kij :]
Tak więc mamy jedną dużą pułapkę do rozbrojenia. Dlaczego pułapkę? Ponieważ nie zdając sobie sprawy jak bardzo te dwie rzeczy są powiązane i jak duży wpływ mają myśli na rzeczywistość, skazujemy siebie na ograniczone życie, działania nie mające większego sensu i nie przynoszące upragnionego celu, o jaki pytałem w poprzednim tekście. Ludzie dzisiejszej cywilizacji, będąc uwięzionymi w tych pułapkach, przystosowali się, nauczyli się więc degradować ten cel życia do dużo mniejszego, przyziemnego, w zasadzie obłąkanego i opłakanego z powodu swej biedy. Ludzie będąc uwięzieni w tych pułapkach zamknęli się w takim więzieniu własnych ograniczonych wyobrażeń na temat świata, myśląc że to stworzone przez nich więzienie stanowi "rzeczywistą" rzeczywistość i przekazują od pokoleń to wyobrażenie swoim dzieciom. Ta pułapka to pułapka niewiedzy, a stawką jest wolność i możliwość pełnego doświadczania niezliczonego szeregu dobrodziejstw prawdziwej rzeczywistości. Do tego właśnie spróbujemy tutaj dojść, do ujawnienia tych pułapek, które ludzie sami na siebie zasadzili, aby mogli w końcu z nich wyjść i już więcej w nie nie wpadać. Heh, ale na razie ów akapit nie ma słownego potwierdzenia w logicznych argumentach, dlatego teraz będzie właśnie o nich.
Pisząc dalej, zamiast wyrażenia fantazja będę pisał już o myślach, gdyż chyba nie ma wątpliwości, że fantazje opierają się na myślach. Także myśli kontra materia i szara przyziemna rzeczywistość. Żeby było jasne, nie próbuję stawiać równoważnika pomiędzy myśli, a materię, jednak próbuję określić zależności pomiędzy nimi i uwidocznić ogrom wpływu jednego na drugie i drugiego na pierwsze. I być może ktoś znów stwierdzi, że są to "oczywiste oczywistości", jednakże jak wykazałem wcześniej, ludzie mają tendencję do przeoczania "oczywistych" rzeczy, które jednak, jak widać, nie zawsze są takie oczywiste. Więc do rzeczy. Wiemy wszyscy, że wszelkie działanie zaczyna się od myśli, a w zasadzie od woli/intencji poprzez myśl, potem właśnie następuje działanie (działaniem może być także w tym wypadku wypowiadanie słów). Działanie wpływa na kształt rzeczywistości, zmienia ją na prostej (nie mylić z banalnej) zasadzie przyczyna-skutek. Jednak na tym nie koniec, gdyż te dwa ostatnie etapy: działanie i kształt rzeczywistości, posiadają sprzężenie zwrotne ujemne, to znaczy, że wpływają na myśli (i wolę i intencje - dalej pisząc myśli, będę też miał na myśli i te dwa czynniki) - i tak koło się zamyka. Jednak mimo, że kształt rzeczywistości bezwarunkowo zależy od myśli (to znaczy, że nasze myśli cały czas wpływają na ten kształt, a to że czasem nie widać zmian oznacza jedynie tyle, ze nasze myśli poruszają się ciągle w tych samych ograniczonych ramach), to jednak myśli nie zależą bezwarunkowo od kształtu rzeczywistości - są tym czynnikiem wyższym, pierwotnym, twórczym, który jest ponad rzeczywistością i niezależnie od jej kształtu, stanu rzeczy, myśli mogą być od tego niezależne. To obala panujący powszechnie mit / przekonanie, że materia jest tu górą. Z drugiej strony ktoś powie, że jak ktoś jest materialnie martwy, to nie działa, a więc wniosek snuje taki, że ten ktoś nie myśli już więcej (nie żyje). Jednak to jest zastanawiające, gdyż jakby się bardziej zastanowić, to jakie mamy podstawy do takiego stwierdzenia? Skoro to myśl jest nadrzędną formą kształtującą wszechświat materialny, a wszechświat materialny jest jakby dla niej płótnem, dlaczego zakładamy, że myśl umiera razem z materialnym ciałem? A jeśli się tylko przenosi. Jeśli przechodzi transformację? A jeśli po tej transformacji nie ma powodów się z nami kontaktować? (chociaż czasem ma i to robi, czego dowodem są różne "rzekome" (rzekome umieściłem w cudzysłowie, gdyż ta rzekomość w tym wypadku nie jest przekonywująca i ostateczna) kontakty ze zmarłymi). Także myśl jest tu elementem, które zajmuje pierwsze miejsce na podium, jeśli chodzi o najbardziej sensowną i prawdopodobną rzecz, która nadaje się na zajmowanie zasadniczego miejsca w stwarzaniu i odbieraniu rzeczywistości - w byciu rzeczywistością. Bo zastanówcie się, czy kiedykolwiek mieliście coś innego niż własne myśli? Ludzie twierdzą, że posiadając jakieś rzeczy, będą szcześliwi, jednak tak naprawdę nie zabiegają o te rzeczy, tylko o szczęście, które jest atrybutem myśli. Ponad to, jak to zwykle bywa, kiedy ktoś zdobędzie ten upragniony przedmiot (np. nowy samochód), okaże się, że nie do końca czuje się tak szczęśliwy, jak zakładał i pragnie jeszcze czegoś innego, szuka dalej. Z tego wniosek, że rzeczy nie mogą nam dać szczęścia, a jedynie nasze odpowiednie myśli o tych rzeczach. Mędrcy wschodu już dawno odkryli to, że rzeczy materialne nie dadzą im szczęścia, więc pominęli je niemal całkowicie (ograniczając do koniecznych do materialnego przetrwania) z procesu życia i żyją nieograniczeni materialnymi dążeniami, żyjąc w płaszczyźnie myśli, fantazji. Ktoś powie, że to jak bujanie w chmurach i określi jako negatywne, ale zanim to zrobi, niech przeczyta dalej. Skoro ludzie zwykli utożsamiać myślenie z życiem, a brak myślenia ze śmiercią, to tak naprawdę rzeczywistość opiera się wyłącznie na myśleniu. Można z powodzeniem mniemać, że owe oświecenie o którym mnisi mówią, polega na takim rozwinięciu zdolności myślenia, że jest ono całkowicie realistyczne zupełnie jak świat materialny, z pominięciem właśnie tego świata materialnego. A jak się tak naprawdę zastanowić, to świat materialny bez niematerialnych myśli, wcale nie jest tak rzeczywisty, za jakiego się go uważa. Dowolnie wybrane dwie osoby widzą różnie to samo drzewo i to nie dlatego, że patrzą z innego miejsca, ale dlatego, że myślą o tym, co widzą zupełnie inaczej. Ważne w tym wszystkim jest, abyście nie pomyśleli, że próbuję całkowicie wyeliminować wagę rzeczywistości materialnej, jednak próbuję uświadomić Wam wagę rzeczywistości niematerialnej (to nie znaczy o duchach, które de facto mają jakiś materialny kształt w naszych wyobrażeniach, ale o czymś co zupełnie rożni się od materii - o myślach; w j. polskim duch ma dwa znaczenia, jedno właśnie to powyższe, jako zjawa, oraz duch, jako myśl, wolę - i właśnie to drugie znaczenie składa się na duchowość, mądrość duchową, którą próbują z lepszym lub gorszym skutkiem opisać religie, ale to taka kolejna dygresja). Jednak jeszcze dzisiaj większość ludzi odróżnia materię od myśli jako zupełnie inne rzeczy, nie mające na siebie zbyt dużego wpływu. Dzieje się tak nawet, jeśli zdają sobie sprawę z ciągu przyczynowo skutkowego myśl-działanie-efekt. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź brzmi ignorancja. Kiedy ludzie są bliscy śmierci, albo w ważnych momentach ich życia, wspominają wydarzenia, odczucia, emocje i rzeczy z nimi związane! a nie wspominają samych rzeczy. Nie jest ważny dla nas dvd, ale to, jakie filmy możemy za jego pomocą obejrzeć, nie są dla nas ważne same filmy, ale to, co możemy dzięki nim poczuć. Dla niektórych ludzi w innych ludziach liczy się tylko ciało, a bagatelizują ich umysł, podczas gdy właśnie ten ich duch stanowi rdzeń ich wspaniałości.
Mam nadzieję, że wyjaśniłem jak blisko związane ze sobą są świat materialny i myśli, jeśli jednak tak się nie stało, proszę o komentarze. Kontynuując, myśli które tworzą można by nazwać fantazją. Fantazja więc prowadzi do ewolucji naszej rzeczywistości. Fantazje mogą być różne, niezbyt przyjemne, ale także bardzo wzniosłe i piękne, niezwykłe i widowiskowe. Fantazje w konfrontacji z rzeczywistością materialną pozwalają na weryfikowanie tych fantazji, obserwując obieg myśl-działanie-efekt obserwować przyczyny i skutki (przyglądać się zarówno skutkom na podstawie ich przyczyn, ale także przyczynom, na podstawie ich skutków) i w ten sposób rozwijać fantazje ku jeszcze wznioślejszej i lepszej wizji, taka ewolucja. Stąd nasuwa się też wniosek, że skoro ta ewolucja została uwarunkowana przez taką, a nie inną konstrukcję zależności, ogólnie rzeczywistości, to znaczy, że dąży w określonym kierunku. Jeśli ten kierunek jest więc zaplanowany, a nie chaotyczny i przypadkowy, można mówić tu o inteligencji - o Bogu. Bogu, który nie jako osoba siedząca na tronie swoim wszechmocnym słowem daje i odbiera, lecz o Bogu, który sam jest inteligentnym wszechświatem w swej istocie. O Bogu, który jest wszystkim i we wszystkim, wszędzie i jest jedynym co jest, a poza Nim nie ma nic, gdyż On jest myślą, życiem, i materią którą owa myśl stwarza i kieruje. My ludzie zaś jesteśmy emisarjuszami Boga, Jego wcieleniami!, istniejącymi po to, aby Go doświadczać, aby Siebie doświadczać i według tego doświadczenia postępować we własnej ewolucji, czynić postępujące sprzężenie zwrotne (to ostatnie stwierdzenie dla geeków :p). Myśl i fantazja mają w tym sensie kluczową rolę. Tak jak zostało to zawarte w następującym cytacie (nie wiem czyj): "Fantasy nie jest antyracjonalna, lecz pararacjonalna, nie antyrealistyczna, lecz surrealistyczna, jest realizmem wyższego poziomu. Fantasy to podróż. Podróż po podświadomości, jak psychoanaliza. I tak jak psychoanaliza, może nieść zagrożenie. Sprawić, że zajdą w nas zmiany.". W tym tekście starałem się dojść do przedstawionych aspektów w sposób czysto analityczny (choć oparty o życiowe doświadczenie, więc w pewnym sensie także empiryczny (jak się głębiej zastanowić to empiryzm i analiza też nie są od siebie aż takie różniące się ;P), jednak są pewne starania i osiągnięcia w opisie naukowym takich aspektów. Przykład możecie zobaczyć tutaj: "http://www.inflammatio.net/forum/viewthread.php?thread_id=24". Nauka zaczęła dziś zahaczać o tematykę myśli i w pewnym sensie i ducha. Opisy fizyki kwantowej, jak zasada nieoznaczoności Heisenberga czy sławny kot Schrödingera. Fizyka kwantowa i makrofizyka zmieniają nasze wyobrażenia o świecie, jednak nadal istnieją problemy w połączeniu tych dwóch fizyk, a przecież świat mamy jeden, nie mogą więc istnieć dwie fizyki jedna w drugiej i ze sobą współpracować. Z tego wynika ile jeszcze jest do zbadania, nawet dla naukowców, którzy już odmienili sposób postrzegania wszechświata w sposób niewiarygodny, podczas gdy ignorancka większość naszego społeczeństwa uważa, że już posiada ostateczną, albo jej bliską wiedzę na temat wyglądu naszej rzeczywistości. Wymażmy w końcu tą ignorancję, zacznijmy obserwować świat, taki jaki jest naprawdę, a nie żyć w ograniczonym sztucznie wykreowanym i bezkrytycznie powtarzanym z pokolenia na pokolenie światopoglądzie. Widząc już jak granica między myślą, a rzeczywistością jest zamazana i iluzoryczna, powinniśmy też widzieć już, że to, co obecnie uważa się za realne nie do końca jest realne, a to co uważa się za fantazje, nie do końca są fantazjami. I tak obecną "realność" można nazwać "fantazją", w takim świetle, w jakim dziś negatywnie używa się słowa fantazja, oraz obecną "fantazję" można nazwać realnością, w takim świetle, w jakim dziś pozytywnie używa się słowa realność. Jak widać wszystko to jest względne, zależnie co rozumieć pod każdym pojęciem i do czego je odnieść. Jednak wiedząc co z czym się je, względności te nie stanowią przeszkody w zrozumieniu, a zamiast tego można się cieszyć, że świat jest tak pięknie złożony i zaawansowany, a jednocześnie tak uporządkowany i możemy fantazjować ;) nad tym, ile rzeczy jeszcze przed nami czeka do odkrycia i stworzenia. :)
http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lqs5b8gszn1r0af8mo1_500_t2_1.png http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lkfq8qa9ov1qza15oo1_500.jpg http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_l7byjhncxi1qa2q1no1_500.jpg http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lkkpolie3f1qiqlybo1_500_t2.jpg
Cz.3. Takie uzupełnienie o tym, jak myśli, słowa czy działania wpływają na otoczenie, na innych ludzi, na społeczeństwo, a przez to także właśnie na naszą rzeczywistość, która w następstwie z powrotem oddziałuje na nas. Jako społeczeństwo, cywilizacja, żyjemy w zamkniętej przestrzeni, którą stanowi dla nas powierzchnia Ziemi. Jesteśmy (społeczeństwo) jak połączony zapętlony sznurek z pętelkami, gdzie pętelkami są ludzie. Jesteśmy jak domino. Żadna akcja nie pozostaje bez reakcji. To, że się uśmiechniesz do przechodnia może sprawić, że ta osoba będzie miała dobry dzień, jeśli będzie miała dobry dzień, może coś zrobić, lub czegoś nie zrobić, co inaczej potoczyłoby drogi życiowe tej osoby - analogicznie byłoby, gdybyś się wtedy nie uśmiechnął. Wystarczająco dużo braków uśmiechu, niegodziwych poczynań ludzkich, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, przyczyniło się do tego, że skumulowały się w dużej gęstości w życiu jakiegoś człowieka i ten człowiek teraz myśli, że świat składa się tylko z takich niemiłych rzeczy, Jego wyobrażenie na temat świata warunkuje (choć nieostatecznie) jego myśli, a te z kolei jego działania, które są poniekąd reakcją na poprzednie cudze akcje. Ktoś kiedyś potraktował go niehonorowo, brutalnie i wyrobił sobie takie zdanie o ludziach, przez co wyrósł nie mając współczucia, ani litości, gdyż sam ich nie otrzymywał. Taka osoba potem dokonuje na innych tego samego, co inni dokonali na nim samym. Tu możemy za przykład podać "zbrodniarzy" wojennych, którym się zarzuca, jak oni mogli dopuścić się takich czynów. Ale nie zapominajmy, że ich czyny były poprzedzone myślami, a myśli innymi czynami innych ludzi. Nie jesteśmy odseparowani i cały czas jesteśmy poddawani wpływom myślowym z zewnątrz, z innych ludzi. Dlatego wpływając na siebie, wpływasz na innych. Wpływając na siebie, wpływasz na własne zachowanie i działanie, także dajesz określony przykład, w ten sposób uruchamiasz domino, zmieniając cały wszechświat. Subtelnie acz znacząco! To jest to, czego dużo osób nie widzi, a co jest bardzo ważną mądrością wypowiedzianą przez Mahatmę Gandhiego: "Bądź zmianą, jaką chcesz ujrzeć w świecie". Gdyby któryś ze "zbrodniarzy" wojennych myślał o tym, jak chciałby aby świat wyglądał i w ten sposób czynił, a nie jak świat wygląda (wedle jego obecnego mniemania), to by nigdy nie dopuścił się tych niezbyt korzystnych i przyjemnych czynów. Jednak zanim osądzicie takich ludzi, czemu tego więc nie zrobili, przyjrzyjcie się sobie, czy Wy działacie tak, jakbyście chcieli, aby świat wyglądał, czy tak, jak wydaje Wam się, że świat wygląda. To jest bardzo ważne! W tym kontekście fantazjowanie nabiera zupełnie innego, poważniejszego znaczenia, bowiem jest przesuwaniem granicy tego, do jakiego świata dążymy, a więc jak na niego wpływamy.
Biorąc pod uwagę obecne postępowanie ludzi, na bazie utartych schematów wyobrażeniowych na temat rzeczywistości, cytat (nie wiem czyj): "Jeśli ktoś Cię zaatakuje, obrazi, zrobi Ci coś złego, to nie miej do niego zawiści! To nie wróg, a nauczyciel, który nie dość że uczy co to cnota, to jeszcze wziął na siebie trud noszenia zła!" nabiera przy tym niewątpliwego sensu.
Te przesłania mają na celu obudzenie w Tobie czytelniku przeświadczenia, że rzeczywistość jest inna, zupełnie szersza, piękniejsza, bardziej genialna, aniżeli się wydaje, a my obecnie tu na Ziemi wykorzystujemy ją jedynie w niewielkim stopniu (przez niektórych w mniejszym, innych trochę większym). Jeśli uświadomisz to sobie, będzie to punktem zwrotnym w Twoim życiu, gdyż otworzy w Tobie uważność na te nowe, jeszcze nie poznane rzeczy, co sprawi, że zaczniesz je zauważać! Własne doświadczenie i percepcja to największe źródła wiedzy, jakimi może dysponować istota ludzka. Żaden bowiem opis nie zastąpi doświadczenia empirycznego. Mimo tego, że nie jest w stanie zastąpić doświadczenia, to jednak może chociaż wspomóc percepcję, co jest pośrednio zasadniczym założeniem tej strony.
Bywaj w pokoju :)
http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lu84c4dgnr1r1znxpo1_500_t2.jpg http://inflammatio.net/images/photoalbum/album_3/tumblr_lkjjlhyqdx1qe52v7o1_500_t2.jpg
Tekst do przeczytania oryginalnie na: inflammatio.net Kapitalny tekst Paweł. Powinien (z uwagą :) przeczytać go każdy. Jeśli pozwolisz do Twych uwag dodałbym skromnie jeszcze kilka, a mianowicie: Wspaniale to ująłeś, że podlegamy wpływom myślowym. Ludzie za bardzo są pogrążeni we śnie, który tworzą mu bez ustanku jego własne- nie własne myśli, niewielu przygląda, zastanawia się nad swoim wewnętrznym dialogiem, ślepo reaguje jedynie na niego podążając za nim jak mechaniczne roboty za dźwiękiem czarodziejskiego fletu. A chciałoby się zapytać: A gdzie tu bycie świadomym? Czy my ludzie, w rzeczywistości stworzenia tak doskonałe, nie możemy zauważyć, że myśli, które są nam podsuwane często są swoistą sprzecznością samą w sobie? Posłużę się przykładem: Umysł-myśli mówią nam podczas jakiejś sprzeczki z żoną, koleżanką, kolegą, etc.: "powiedz mu/jej tak i tak, bo on/ona powiedziała ci tak i tak", i natychmiast niczym slajdy przerzuca nam tę całą sytuację, powtarzając ją raz za razem, "rozogniając" tym samym nas jeszcze bardziej... Później, kiedy wyczerpiemy energię, w takiej kłótni, ten sam umysł mówi nam: "Po co to zrobiłeś. Jak mogłeś ją/jego tak obrazić!?" Dlaczego my ludzie, nie uświadamiamy sobie tych właśnie sprzeczności? Tej techniki, wzorca pracy umysłu?! A tylko pokornie jak baranki, dajemy się ciągle mamić. - Bo co? Wyrwalibyśmy się z matni iluzji? Odkrylibyśmy coś, co na głębokim poziomie czuje i wie każdy z nas? No tak, a to byłby już krok do oświeconego społeczeństwa. Tylko "komuś" na tym widocznie zależy, aby było tak jak jest! Aż sama w tym momencie nasuwa się na myśl książka, wydana jakiś czas temu w Polsce, autorstwa U.G. Krischnamutri "Myśl jest Twoim wrogiem". A zatem wysuńmy wniosek, postawmy tezę, a zarazem pytanie: "Dobrze, więc co "zrobić" by polepszyć nasz status, naszą kondycję świadomości, w odniesieniu choćby do tego co piszesz Pawle?" Po pierwsze: Zacząć kontrolować swoje myśli. Niczym stróż, który siedzi w jakimś zakładzie, w pomieszczeniu przed monitoringiem, tak i my powinniśmy zacząć nadzorować swoją świadomość, a konkretnie swoje myśli. Zacząć monitorować je ciągle 24 h. Nie ma innego wyjścia. Jak słusznie zauważasz to myśli są inicjatorem na tej płaszczyźnie, więc i od myśli musimy zacząć "nasz powrót". Tak, od bycia świadomym poprzez kontrolę myśli, a co za tym idzie, emocji, które te myśli wytwarzają. Druga sprawa, nie mniej ważna: "Kiedy już nauczymy się być Panami swoich myśli, w oczywisty sposób zdamy sobie sprawę, że nie ulegamy już podszeptom ego. Odkryjemy wówczas schemat, że to ego "naginało" nas, abyśmy czuli się tacy ważni, w centrum wszechświata. Wielu z nas Drodzy Koledzy, Bracia, Przyjaciele, doświadczyło zapewne chwil, gdzie czuliśmy się Panami swego życia, pępkiem świata dzięki pysze, jakiemuś wydarzeniu, które wyniosło na piedestał nasze ego? A czy nie przyszedł później czasem moment, że wszechświat zweryfikował w bolesny sposób tego, że nie jesteśmy jednak "najważniejsi na świecie"? Gdybyśmy, jako ludzie nie czuli się tacy ważni, nie niszczylibyśmy przyrody, naszej Matki Ziemi w taki bestialski sposób, nie krzywdzilibyśmy jeden drugiego, gdybyśmy Naprawdę zrozumieli przekaz: "To, co uczyniliście najmniejszemu z tych braci moich - mnieście uczynili" - który tak naprawdę mówi, często tak błędnie interpretowane słowa, że nie ( tylko) Jezusa krzywdzimy jeśli krzywdzimy kogoś z naszych braci, współbliźnich, ALE SAMYCH SIEBIE! To tyczy się każdego z nas! Dlaczego? Bo wszyscy jesteśmy połączeni jedną wspólną nicią! Nicią Życia. Ze Wszystkim Co Jest! :) Nie sposób przypomnieć w tym miejscu znakomitego filmu animowanego dla dzieci (i oczywiście nie tylko dla nich) - "Król Lew", gdzie takie filmy jakże często wnoszą ową właśnie ukrytą Prawdę o Wszechrzeczy. Sławna piosenka "Krąg Życia", czyż nie mówi nam Kochani o tym właśnie Kręgu Życia, w którym tutaj wszyscy żyjemy? Połączeni właśnie w jeden wspólny Krąg, my ludzie, zwierzęta, rośliny i minerały!? I gdzie właśnie panuje te prawo: "Co uczyniłeś jednemu ze swoich braci - sobie uczyniłeś!" Także reasumując: Świadomość to bycie świadomym, panowania nad myślami, emocjami i uczuciami...albowiem jakże mogłoby być inaczej? Jaką droga zostaliśmy "uśpieni", taką i musimy się "wybudzić". Najpiękniejsze jest we wszystkim też to, że jednak żyjemy w epoce, gdzie nastaje powolne wybudzenie, może nie wszyscy, może nie do razu, ale jednak... Idziemy do przodu, na przekór prądowi, umysłowi w każdym z nas, który choć stara się codziennie spychać nas w przeszłość, ale wiem że ludzkość nie podda się, nie zginie... Wielu mistyków i wybitnych jasnowidzów, każdy z nich z osobna, potwierdzało: Że jesteśmy tak naprawdę stworzeniami, istotami boskimi o nieskończonych możliwościach twórczych. Trzeba tylko, aby te możliwości wypracować i odkryć, każdy z osobna! Dlatego wiem, że pewnego dnia do tego dojdziemy, ale zarazem musimy także zrozumieć, że podniesienie świadomości to podniesienie wibracji, a cóż może ją innego podnieść jak nie właśnie Radość i Miłość? Niby wyświechtane wartości, ale tak naprawdę absolutnie nie! Tylko dzięki tym prostym pojęciom i samokontroli-kontroli myśli możemy podnosić swoją świadomość. Koło się zamyka. Ale na naszą korzyść. I jeśli mamy zacząć to dlaczego nie zacząć już dziś, teraz? Jesteśmy tutaj przecież tylko gośćmi, gdzie każdy z nas w pewnym momencie swego życia zostanie "wyproszony z tego przyjęcia", a zatem dochodzi do tego nowa Prawda: "Nie mamy czasu!" A skoro nie mamy czasu to musimy działać już! :) Wówczas na pewno to co pozostawimy po sobie, takie świadome jednostki, będzie w jakimś sensie "nowym traktem" dla przyszłych pokoleń. Podejrzewam, że nie jeden dobry "jasnowidz", jak "spojrzy" na nas wszystkich i przyszłość, która w związku z takim postępowaniem się "krystalizuje", każdy bez wyjątku z uśmiechem na ustach i w sercu stwierdzi: "Widziałem Raj!" ;)
|
|
|
|
|
|
Leelaja
|
18.11.2012 - 13:23
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 195
Dołączył: 27.07.2012
Nr użytkownika: 9022

|
CYTAT(Zyga @ 18.11.2012 - 10:07)  Paweł, następnym razem jak napiszesz podobny esej, to chociaż zaznacz jakoś najważniejsze kwestie. Każdy na tym forum jest inteligentną i duchową istotą. Nie musisz w kółko tłumaczyć tego samego. Odpowiedź na pytanie. Druga sprawa to moja niezaspokojona ciekawość. Dążenie do poznania prawdy jest dla mnie obsesją. Jednak doszedłem do wniosku, że poznanie prawdy wcale nie jest w życiu takie ważne. W życiu ważne jest... ŻYCIE! :-D :-D jest tu na pewno wiele osób czytajacych dla których takie artykuły jak Pavveł'a :) czy Warrior'a będą bardzo bardzo interesujace i przydatne, no bo przeciez my juz wszystko wiemy, czyż nie, czyż tak?????? :)))))))))))))))))) i podpisujac sie pod Twoim ostatnim zdaniem zacytuję poetę "W ŻYCIU nie ma nic oprócz ŻYCIA".....
|
|
|
|
|
|
Warrior-Traveler
|
18.11.2012 - 14:01
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 188
Dołączył: 08.10.2012
Skąd: Gdzieś Tam
Nr użytkownika: 9191

|
CYTAT(Leelaja @ 18.11.2012 - 13:23)  :-D
jest tu na pewno wiele osób czytajacych dla których takie artykuły jak Pavveł'a :) czy Warrior'a będą bardzo bardzo interesujace i przydatne, no bo przeciez my juz wszystko wiemy, czyż nie, czyż tak?????? :)))))))))))))))))) i podpisujac sie pod Twoim ostatnim zdaniem zacytuję poetę "W ŻYCIU nie ma nic oprócz ŻYCIA"..... A mogłabyś konkretnie sprecyzować, Droga Leelaju, co masz na myśli? Bo owszem, masz rację: "W ŻYCIU nie ma nic oprócz ŻYCIA", ale dochodzi do tego jeszcze jedna kwestia, a mianowicie: JAK przeżywamy to ŻYCIE? Czy jako: ŚWIADOME SWEGO WEWNĘTRZNEGO POTENCJAŁU ISTOTY, WYKORZYSTUJĄC GO ŚWIADOMIE I ROZSĄDNIE KU WSPÓLNEMU DOBRU WSZYSTKICH ISTOT? :) Czy też może: JAKO ZAMKNIĘCI W SWOICH NIEKONTROLOWANYCH SCHEMATACH MYŚLOWYCH I CIERPIĄCY ICH SKUTKI, "ŚNIĄCY NIE SWÓJ SEN" - KATATONICY? :( Dziękuję za odpowiedź Pozdrawiam :)
|
|
|
|
|
|
Leelaja
|
18.11.2012 - 14:54
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 195
Dołączył: 27.07.2012
Nr użytkownika: 9022

|
CYTAT(Warrior-Traveler @ 18.11.2012 - 14:01)  A mogłabyś konkretnie sprecyzować, Droga Leelaju, co masz na myśli? Bo owszem, masz rację: "W ŻYCIU nie ma nic oprócz ŻYCIA", ale dochodzi do tego jeszcze jedna kwestia, a mianowicie: JAK przeżywamy to ŻYCIE?
Czy jako: ŚWIADOME SWEGO WEWNĘTRZNEGO POTENCJAŁU ISTOTY, WYKORZYSTUJĄC GO ŚWIADOMIE I ROZSĄDNIE KU WSPÓLNEMU DOBRU WSZYSTKICH ISTOT? :)
Czy też może: JAKO ZAMKNIĘCI W SWOICH NIEKONTROLOWANYCH SCHEMATACH MYŚLOWYCH I CIERPIĄCY ICH SKUTKI, "ŚNIĄCY NIE SWÓJ SEN" - KATATONICY? :(
Dziękuję za odpowiedź
Pozdrawiam :) Drogi Warrior-Travelerze :) no właśnie jedna i druga wersja jest tak samo dobra, jako ze wszystkie postacie są doskonale ważne w tej grze/sztuce/śnie. Pytanie, które wydaje się istotne jest – kim jest ten co śni. I wierz mi, to nie istota śni o życiu „dobrym” czy „złym”, lecz TO śni, ze jest istotą przeżywajacą swoje życie. TO – specjalnie nie chcę tu wprowadzać , imienia, czy nazw, bo żadne nie są w stanie określic czy w jakikolwiek przybliżyć pojęcie tego co niepojęte :)) Dziękuje za pytanie.... Pozdrawiam :)
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
18.11.2012 - 16:00
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
CYTAT(Zyga @ 18.11.2012 - 11:07)  Paweł, następnym razem jak napiszesz podobny esej, to chociaż zaznacz jakoś najważniejsze kwestie. Każdy na tym forum jest inteligentną i duchową istotą. Nie musisz w kółko tłumaczyć tego samego. Sorry, wszystko co napisałem w tym tekście jest najważniejsze ;P Oczywiście zgadzam się z drugim zdaniem, ale z trzecim niekoniecznie - bo po pierwsze nie tłumaczę w kółko tego samego, a po drugie "Repetitio estimate estudiorum". ;)CYTAT(Zyga @ 18.11.2012 - 11:07)  Odpowiedź na pytanie. Dla mnie najważniejsze jest umieć cieszyć się tymi wszystkimi krótkimi chwilami, które sprawiają mi przyjemność. Miałem szczęśliwe dzieciństwo i takie chcę też zapewnić moim dzieciom. Masz dzieci? Druga sprawa to moja niezaspokojona ciekawość. Dążenie do poznania prawdy jest dla mnie obsesją. Jednak doszedłem do wniosku, że poznanie prawdy wcale nie jest w życiu takie ważne. W życiu ważne jest... ŻYCIE! :-D Nie, jeszcze nie mam dzieci. Fajnie napisałeś :) Można powiedzieć, że właśnie doszedłeś do prawdy, że w życiu ważne jest właśnie życie ;) Ale w tym kryje się coś więcej, mianowicie, że Ty doceniasz życie, co niesie szereg skutków, a więc czyni też to życie innym, efektowniejszym itp. Bo będąc daleko od prawdy, będąc zagubionym i ignorując ją we wszystkich czynach, skazujemy się na cierpienie. I tu jest pytanie czy to jest to, co chcemy doświadczać. Czasem tak i wtedy jest to dobre, bo możemy dzięki temu doświadczyć pewne rzeczy, docenić inne. Czasem jednak nie i wtedy w życiu ważne jest życie, którego nie mamy, a za którym ślepo tęsknimy nie wykonując ani kroku w jego kierunku. Jednak mimo tego i to nie trwa wiecznie, a niesie ze sobą cenne doświadczenie, tak więc wypadkowo, szerzej patrząc i to jest dobre. Wszystko to są możliwości życia, a dążenie do prawdy jest z nim powiązane - deklaruje jakie to życie ma być. Jednak kiedy jesteśmy świadomi tego, kim czy jacy pragniemy być, wtedy pozostaje nam jedynie cieszyć się życiem :-D i ewentualnie ulepszać (ewoluować) nasze najwznioślejsze wizje, co do naszej istoty i naszego życia, które po świadomym wyborze zaczynają przekuwać się w rzeczywistość ;)
|
|
|
|
|
|
Warrior-Traveler
|
18.11.2012 - 17:20
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 188
Dołączył: 08.10.2012
Skąd: Gdzieś Tam
Nr użytkownika: 9191

|
CYTAT(INEQ @ 18.11.2012 - 14:06)  Pavveł i Warrior-Traveler powiem w skrócie JESTEŚCIE MISTRZAMI ŻYCIA!!!!! zapisze sobie wasze posty na wordzie bo troche tego jest. no po prostu coś niesamowitego!!! opisaliście całą esencje prawdy tego społeczeństwa ja pierdole jesteście wielcy.omówiliście wszystkie kwestie dotyczące dzisiejszego stanu ducha tej cywilizacji i jego fałszywego programowania a przyszłościa za którą tkwi uświadomienie sobie sobie tych programów oraz rozwój duchowy.napiszcie o tym książke!! niech ludzie, uświadomią sobie co sie dzieje!!! Witaj Drogi INEQ :) Dziękuję za uznanie, ale jeśli chodzi o moją skromną osobę, to muszę Cię rozczarować :). Nie jestem żadnym Mistrzem. Nie ma żadnych Mistrzów. Ani uczniów. To iluzja, pewien wzorzec, którym można się posłużyć. Bo jeśli są naprawdę, to wszyscy nimi Jesteśmy! Pamiętaj o tym! Jeśli tak, to Ty też jesteś Mistrzem!!!! Pamiętaj, co mówię!!! :) I to Ty napisz tę książkę, bo w Tobie zakiełkowała ta idea! :) Wystarczy, że połączysz się już sam teraz, z czasem oczywiście, z Najwyższym Źródłem. :) Druga sprawa: Istnieją tylko Ci, co uświadomili sobie więcej, a uświadomili sobie to, że jesteśmy Kimś więcej niż tylko ludźmi z krwi i kości. Kimś więcej niż nam wmówiono, że jesteśmy. Jesteśmy świetlistymi, duchowymi - jak zwał tak zwał - Boskimi Istotami, których możliwości naprawdę nie mają końca. I z tym uświadomieniem pełni Cześci i Szacunku do Wszystkiego i Wszystkich, w ramach wdzięczności, chcą podzielić się tym z innymi. I dotyczy to chyba wszystkich tutaj, w jakimś sensie... ;) Czekam teraz ja, pokornie kłaniając się u Twych stóp Bracie INEQ, aż Ty skoro TERAZ Wiesz, dodatkowo sam podłączysz się do Źródła i przyniesiesz nam TY - kolejne Perły Mądrości :). Jak np. właśnie Paweł. Abyśmy wiedzieli więcej. Bo jeszcze wiemy bardzo mało. Myślenie zaś, że wiemy wszystko i posiedliśmy już całą wiedzę, może być tylko dla nas ludzi, jako gatunku zgubne, jeśli nie tragiczne w skutkach. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
|
|
|
|
|
|
Warrior-Traveler
|
18.11.2012 - 17:27
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 188
Dołączył: 08.10.2012
Skąd: Gdzieś Tam
Nr użytkownika: 9191

|
CYTAT(Allanntaniel @ 18.11.2012 - 14:32)  ''Nie sztuką jest pięknie mówić, sztuką jest pięknie czynić'' J.R.R. Tolkien.
''Prawdziwa jest tylko ta zmiana, która ma realny wpływ na Twoje życie'' David Icke.
Pozdrawiam. Allanntanielu? :) Czy pisane tutaj było o sztuce mówienia czy czynienia? :)))) Mówione było: działajmy, czy "mówmy"? ;))) Ale tak, z drugiej strony masz rację, wiele się mówi tyle pięknych słów na świecie, a tak mało pięknie się w związku z nimi czyni.... :( Bez działania, to wszystko tylko puste słowa. Pozdro Druchu :)
|
|
|
|
|
|
Warrior-Traveler
|
18.11.2012 - 17:54
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 188
Dołączył: 08.10.2012
Skąd: Gdzieś Tam
Nr użytkownika: 9191

|
CYTAT(Leelaja @ 18.11.2012 - 14:54)  Drogi Warrior-Travelerze :) no właśnie jedna i druga wersja jest tak samo dobra, jako ze wszystkie postacie są doskonale ważne w tej grze/sztuce/śnie. Pytanie, które wydaje się istotne jest ? kim jest ten co śni. I wierz mi, to nie istota śni o życiu ?dobrym? czy ?złym?, lecz TO śni, ze jest istotą przeżywajacą swoje życie. TO ? specjalnie nie chcę tu wprowadzać , imienia, czy nazw, bo żadne nie są w stanie określic czy w jakikolwiek przybliżyć pojęcie tego co niepojęte :)) Dziękuje za pytanie.... Pozdrawiam :) No tak, Droga Leelaju :) Teraz Cię rozumiem, by przytoczyć słynne powiedzenie: "Ocknąłem się ze snu, gdzie miałem sen, że byłem motylem i teraz mam dylemat: Czy śniłem, że jestem motylem, czy też może ów motyl śni teraz, że jest człowiekiem". To niebywale doniosła kwestia, którą poruszyłaś! :) To tajemnica śniącego i śnionego...:) Tak, oczywiście, mamy drugie ciało, chyba na forum OOOBE jest większości ten fakt oczywisty :O, oprócz ciała fizycznego, zwane czasem sobowtórem eneregtycznym. I te dwa ciała (pomijam już kwestię innych ciał, Zbyszek ;) fizyczne i energetyczne tworzą tę iluzję. Albowiem nawet to nie istnieje. Jest tylko energia. :) Ale żeby nie plątać się, zostańmy przy tym: mówisz i jedna, i druga opcja jest dobra...no tak, ale do czasu. Skoro mamy większe możliowści niż nam sie wydaje, przyjmijmy chociaż, że tak jest, że tak naprawdę "śnimy ciągle sen", tylko opcja czy chcesz śnić ten "czyjś koszmar", w którym obecnie znajduje się ludzkość (a chyba nie zaprzeczysz?:)), czy też możesz "dotrzeć" do swego "sobowtóra", śniącego ciała, jak zwał tak zwał... i zacząć je kontrolować, zacząć "śnić sen", który pragniesz śnić, jest chyba opcją po stokroć wspanialszą niż poprzedni stan? :) Chyba wiesz, że nie chodzi mi o wikłanie się w dualizmy "dobra" i "zła", ale pragmatyzm i praktycyzm. Czy jak jedziesz samochodem i ktoś Ci spuszcza co rusz paliwo z baku, a masz paliwa na podróż przez cały świat, a może nawet dalej, a poprzez taką "kradzież", starcza Ci wówczas jedynie benzyny "na dojazd" z Warszawy do Kobyłki, a trzeba by było jedynie pomadrować przy samochodzie i usnąć awarię, no oczywiście wymaga to pracy "trochę w warsztacie" :D, ale jeśli chodzi o moją skromną osobę, to według mnie to nie jest jedna i druga opcja tak samo dobra. :) Mogę iść na ryby i złowić 25- kilogramowego szczupaka :) Mogę iść na ryby i się utopić. Obie opcje są tak samo dobre? Dla mnie nie. No, ale oczywiście z drugiej strony masz także rację: Bo co komu :) Pozdrawiam i dziękuję za tamtą odpowiedź :)
|
|
|
|
|
|
Leelaja
|
18.11.2012 - 19:52
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 195
Dołączył: 27.07.2012
Nr użytkownika: 9022

|
CYTAT(Warrior-Traveler @ 18.11.2012 - 17:54)  No tak, Droga Leelaju :) Teraz Cię rozumiem, by przytoczyć słynne powiedzenie: "Ocknąłem się ze snu, gdzie miałem sen, że byłem motylem i teraz mam dylemat: Czy śniłem, że jestem motylem, czy też może ów motyl śni teraz, że jest człowiekiem". To niebywale doniosła kwestia, którą poruszyłaś! :)
To tajemnica śniącego i śnionego...:) Tak, oczywiście, mamy drugie ciało, chyba na forum OOOBE jest większości ten fakt oczywisty :O, oprócz ciała fizycznego, zwane czasem sobowtórem eneregtycznym. I te dwa ciała (pomijam już kwestię innych ciał, Zbyszek ;) fizyczne i energetyczne tworzą tę iluzję. Albowiem nawet to nie istnieje. Jest tylko energia. :)
Mogę iść na ryby i złowić 25- kilogramowego szczupaka :)
Mogę iść na ryby i się utopić.
Obie opcje są tak samo dobre?
Dla mnie nie. No, ale oczywiście z drugiej strony masz także rację: Bo co komu :)
Pozdrawiam i dziękuję za tamtą odpowiedź :) Kwestia dobra i zła powraca jak bumerang na tym forum, sa zwolennicy tego ze istnieją obie formy i tacy którzy wierzą tylko w dobro, tych ktorzy wierzą tylko w zło jeszcze nie spotkałam tu :) Tak naprawde nigdy nie wiemy czy cos jest dobre czy złe, bo nie możemy wiedziec, nie mając wgladu w całą istotę rzeczy a widząc jedynie mały obszar czasoprzestrzenny wokół siebie. Więc nigdy tak naprawde nie wiemy czy jakies wydarzenie bedzie miało miłe czy przykre dla nas konswekwencje, bo to że wszystkie doświadczenia są dla nas lekcjami, nikt nie wątpi, a nawet im trudniejsze tym często ważniejsze dla naszego rozwoju. Ale natychmiast można zapytać dla jakiego rozwoju skoro to tylko sen i wczesniej czy później skończy się, a nasza prawdziwa natura jest absolutną doskonałością :)) może warto więc nie traktować swojego życia zbyt poważnie... Tak czy inaczej dobro i zło sa wynikiem dualnego postrzegania świata przez nasz umysł wszystko zależy na jakim poziomie rozmawiamy... bo na tym najwyzszym jest już tylko cisza :)) serdecznie pozdrawiam
|
|
|
|
|
|

2 Stron
1 2 >
|
 |
|