|
Ta różnica występuje nie tylko między świadomością w fizycznym świecie, a astralnym, ale także między jednymi wydarzeniami w świecie fizycznym, a drugimi... Mianowicie, gdy doświadczymy czegoś bardzo wzniosłego w świecie fizycznym, często zostają nam po tym tylko strzępki pamięci, które mają się dość kiepsko do faktycznego doświadczenia przeżywania tego w danej chwili... Czy jest na to jakieś rozwiązanie? Wydaje się, że tak :) Być w oklepanym już :p tu i teraz :] doceniać każdy moment, bo każdy jest inny... być świadomym, że każdy z tych momentów w znacznej mierze wygląda tak, jak my chcemy go widzieć - jeśli będziemy dopatrywali się w nim negatywów, to będzie nieprzyjemny, ale jeśli będziemy dopatrywać się w nim na siłę pozytywów i grzebać w pamięci, aby do czegoś go porównać, wtedy bywa, że tylko ograniczamy to doznanie... Dlatego rozwiązaniem jest nie szufladkować ostatecznie przeżywanych doznań, każde doceniać i przeżywać indywidualnie, przyglądać się im i szukać nowych wzorców... W ten sposób sprawiamy, że te doświadczenia bardziej zapadają w nas, a nie w pustych słowach, które próbują je opisać... A przede wszystkim na bieżąco zauważamy więcej szczegółów, nie próbując je szufladkować, wedle znanych nam słów i porównań z innymi doświadczeniami, przez co doświadczenie jest dużo żywsze, bardziej niezwykłe. Jeśli dobrze nauczymy się to robić między wydarzeniami w świecie fizycznym, wydaje mi się, że powinniśmy naturalnie móc zapamiętywać to, co się dzieje w świecie astralnym :) Mam taką nadzieję :)
|