|
|
![]() ![]() |
08.10.2015 - 17:57
Post
#68
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
CYTAT 2456 Stulecie. W świecie równoległym, zwanym Wiecznością, istniejącym poza czasem, grupa ludzi decyduje o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości całej ludzkiej rasy. Jej przedstawiciele podróżują przez stulecia, dokonując drobnych korekt w historii ludzkości w celu zmiany rzeczywistości na lepszą - bezpieczniejszą, pozbawioną konfliktów, wojen i klęsk. Tylko nieliczni wybrańcy dostępują... -> http://chomikuj.pl/CzyToSen/K+S+I+*c4*84+*...ka/Asimov+Isaac |
|
|
|
01.12.2015 - 21:13
Post
#69
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
CYTAT Siedemnaście doskonałych opowiadań autora Ślepowidzenia, po raz pierwszy zebranych w jednym tomie. Są w nich historie o inteligentnych chmurach, sympatycznych pedofilach i zmieniających kształty misjonarzach. Poznacie wojskowego bezzałogowca obdarzonego eksperymentalnym sumieniem oraz kochającą żonę, która w akcie najwyższego i altruistycznego oddania robi swojemu mężowi wiwisekcję... "Między Polską i mną coś po prostu jest. Mam wydania w siedemnastu językach, nagrody w czterech krajach, a nominacje pewnie w dwa razy tylu. Z jakiegoś powodu jednak to w Polsce jestem najbardziej obecny. To w Polsce zdobyłem pierwszą nieanglojęzyczną nagrodę. MAG był jednym z pierwszych wydawnictw na świecie, które wydało "Ślepowidzenie". Przez lata robili ze mną wywiady goście z kilkunastu krajów, ale w Polsce mam comiesięczny felieton. Podróżowałem w czapeczce pisarza do Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec i Australii (a także Finlandii i Rosji, zależy kiedy ukazują się te słowa) ? lecz tylko w Polsce byłem dwukrotnie w jednym roku. Doskonale więc pasuje, że to polski wydawca publikuje najobszerniejsze wydanie moich opowiadań w jakimkolwiek języku. Amerykański zbiór to raczej składanka przebojów, hiszpański ? minizbiorek pięciu opowiadań. A o kanadyjskim to w ogóle lepiej nie mówić). Natomiast "Odtrutka na optymizm" zawiera wszystkie moje opowiadania, wydane do roku 2011, poza jednym (to się zresztą nie liczy, bo "Nisza" to tak naprawdę początek powieści "Rozgwiazda")". Ze wstępu autora Spis treści: - Nimbus - Ciało stało się słowem - Fraktale - Betlejem - Drugie przyjście Jasmine Fitzgerald - W domu - Dużo żarcia - Ambasador - Nowina dla pogan - Jętka jednodniówka - Powtórzenie z przyszłości. Wykład z historii rodziny - Oczy Boga - Hillcrest kontra Velikovsky. Siła wyższa? - Wyspa - Cosie - Malak -> http://chomikuj.pl/CzyToSen/K+S+I+*c4*84+*...yka/Watts+Peter |
|
|
|
17.01.2016 - 18:21
Post
#70
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
(IMG:http://images64.fotosik.pl/74/7d1cf3b724f66101.jpg)
Tanizaki Jun'ichirō - Dziennik szalonego starca. Niektórzy wolą pokrzywy CYTAT "Dziennik szalonego starca" (1962) jest ostatnią powieścią Tanizakiego, opartą w znacznej części na motywach autobiograficznych. Znajomość psychiki ludzkiej, gorzkie doświadczenia starości, cierpka mądrość stanowią o doskonałości tej książki. Tanizaki prezentuje tu migawkowo Japonię współczesną, widzianą oczyma człowieka wychowanego w starej tradycji. Powieść "Niektórzy wolą pokrzywy" (1929) ukazuje okres przełomu w kulturze i obyczajowości Japonii XX-wiecznej. Komplikacje życiowe i uczuciowe bohaterów spowodowane są w głównej mierze konfliktem pomiędzy tradycyjnym wychowaniem, urzekającym wpływem dawnej kultury, a nowymi tendencjami w życiu społecznym i obyczajowym. (Przypisy znajdują się na końcu książki.) -> http://sendfile.es/pokaz/655939---lyd6.html ------- (IMG:http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/37000/37752/352x500.jpg) Frank Herbert "Kroniki Diuny" CYTAT FRANK HERBERT (1920-1986) to jeden z najwybitniejszych twórców literatury SF, zdobywca prestiżowych nagród Hugo, Nebula i Prix Apollo, autor kilkunastu doskonałych powieści i zbiorów opowiadań, prekursor nurtu ekologicznego w fantastyce. Polski czytelnik zna m.in. jego Oczy Heisenberga, Gwiazdę chłosty, Władcę niebios i Twórców bogów. Sławę przyniósł mu jednak przede wszystkim epokowy cykl „Kroniki Diuny” – barwna epopeja przedstawiająca dzieje pustynnej planety Arrakis, źródła najcenniejszej substancji we wszechświecie: melanżu. 1. Diuna (Dune) 2. Mesjasz Diuny (Dune Messiah) 3. Dzieci Diuny (Children of Dune) 4. Bóg Cesarz Diuny (God Emperor of Dune) 5. Heretycy Diuny (Heretics of Dune) 6. Kapitularz Diuną (Chapterhouse Dune) http://www.archiwabg.pl ------- (IMG:http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/237000/237974/431388-352x500.jpg) Frank Herbert "Kroniki Diuny" CYTAT W pewien upalny dzień w 1984 roku piętnastoletnia Holly Sykes ucieka z domu i spotyka starszą panią, która proponuje jej kubek herbaty w zamian za „schronienie”. Minie kilkadziesiąt lat, zanim Holly zrozumie, o jakie schronienie prosiła nieznajoma…
"Czasomierze" to opowieść o meandrach losów Holly, od lat dorastania w Gravesend, na których piętno odciska rodzinna tragedia, po późną starość w Irlandii, w domu nad brzegiem oceanu, kiedy w całej Europie kończą się zasoby ropy naftowej. Życie Holly jest niby całkiem zwyczajne, a jednak naznaczone przebłyskami z przyszłości, odwiedzinami ludzi pojawiających się znikąd i chwilami, w których rozregulowują się prawa rządzące rzeczywistością. Holly Sykes - córka, siostra, matka i opiekunka - ma bowiem do odegrania rolę w wojnie toczonej na śmierć i życie za kulisami naszego świata. Być może Holly okaże się ostateczną bronią, która zadecyduje o losach tego wielkiego starcia. Thriller metafizyczny, refleksja nad śmiertelnością i kronika naszych konsumpcjonistycznych czasów - "Czasomierze" to panoramiczna, pełna błyskotliwych pomysłów powieść autorstwa Davida Mitchella, któremu niezwykła wyobraźnia pisarska przyniosła sławę jednego z najciekawszych twórców pokolenia. Czasomierze to literatura, która Was zaczaruje i głęboko zapadnie w pamięć. |
|
|
|
03.02.2016 - 18:14
Post
#71
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
Howard Phillips Lovecraft Lista książek: http://www.hplovecraft.pl/hplovecraft/ksia...afta/po-polsku/ H. P. Lovecraft "Obcy" CYTAT Obcy W noc ową baron staczał bój z koszmarem, Panów rycerzy gnały w snach straszliwych Chmary glist z trumien, biesy, wiedźmy, dziwy. — Keats.1 Nieszczęśliwy ten, komu wspomnienia dzieciństwa niosą jedynie strach i smutek. Nieszczęsny, kto patrzy w przeszłość i widzi samotne godziny spędzone w przestronnych i posępnych komnatach z brunatnymi draperiami i przyprawiającymi o szaleństwo rzędami starych ksiąg; lub też przepełnione trwogą nocne czuwania w mrocznym lesie groteskowych, gigantycznych i obwieszonych pnączami drzew, wymachujących bezgłośnie pokręconymi konarami wysoko w górze. Taki to los zesłali bogowie na mnie — na mnie, zdezorientowanego i zawiedzionego, nieprzydatnego i nieszczęsnego. A mimo to jestem dziwnie rad i trwam przy owych uwiędłych wspomnieniach w chwilach, gdy umysł mój grozi próbą zapuszczania się poza to co znane, w inne rejony. Nie znam miejsca swych narodzin, wiem tylko, że zamek ten był nieskończenie stary i nieskończenie straszliwy; pełen mrocznych przejść i wysokich sklepień, wśród których oko dostrzegało jeno pajęczyny i cienie. Kamienie w rozpadających się korytarzach zdawały się zawsze odrażająco wilgotne, a wszędzie wokół unosiła się przeklęta, nieokreślona woń, jakby zrzuconych na jeden stos zwłok wymarłych pokoleń. Panowały wieczne ciemności, tak tedy czasem dla chwil ulgi zapalałem świece i przez dłuższy czas patrzyłem w płomienie; na zewnątrz brakło słońca, bowiem potworne drzewa wznosiły się wysoko ponad najwyższą spośród tych wież, na które dało się wejść. Istniała pewna czarna wieżyca sięgająca ponad wierzchołki lasu w nieznane niebiosa, lecz pogrążona była w częściowej ruinie, przez co jedyną możliwością wdrapania się na jej szczyt stanowiła niemalże samobójcza wspinaczka po gołej ścianie, kamień po kamieniu. Musiałem żyć w tym miejscu latami, lecz nie jestem w stanie mierzyć czasu. Jakieś stworzenia niewątpliwie dbały o me potrzeby, niemniej nie przypominam sobie żadnej osoby prócz mnie samego; w ogóle nie pamiętam, bym widział kiedykolwiek coś żywego, nie licząc szczurów, nietoperzy i pająków. Wydaje się, że ktokolwiek mną się opiekował, musiał być niewiarygodnie sędziwy, gdyż pierwsze co mi przychodzi na myśl w związku z żywymi osobami, to coś groteskowego jak ja sam, a zarazem wykoślawionego, wyschniętego i gnijącego jak sam zamek. Dla mnie nie miały w sobie nic z groteski kości i szkielety, zaściełające niektóre z kamiennych krypt zagnieżdżonych głęboko pośród fundamentów. Co niezwykłe, wiązałem owe obiekty ze zwyczajnymi wydarzeniami, uznając je za bardziej naturalne niż barwne ilustracje żywych istot znajdowane w przeżartych pleśnią księgach. Z takich tomów czerpałem całą swą wiedzę. Nie stał nade mną ani nie kierował moimi poczynaniami żaden nauczyciel, nie przypominam sobie też, bym słyszał przez te wszystkie lata ludzki głos — nawet swój własny; mimo iż czytałem o mowie, nigdy nie pomyślałem, by samemu spróbować przemówić. Mój wygląd był równie nieznaną kwestią, w zamku bowiem nie wisiało ani jedno lustro, aczkolwiek instynktownie uznawałem samego siebie za kogoś na kształt młodocianych postaci widywanych na książkowych rycinach i ilustracjach. Tylko tę możliwość dopuszczałem do świadomości, inaczej być nie mogło ze względu na me tak nieliczne wspomnienia. Na zewnątrz, za cuchnącą fosą oraz pod osłoną mrocznych, niemych drzew, zwykłem godzinami leżeć i śnić o tym, co czytałem w księgach, tęsknie wyobrażając sobie siebie pośród radosnych tłumów w słonecznym świecie poza bezkresnym lasem. Pewnego razu próbowałem przedostać się przez gęstwinę, jednak im bardziej oddalałem się od zamku, tym bardziej zbity stawał się mrok, zaś w powietrzu zawisł chorobliwy strach; uciekłem zatem szaleńczo z powrotem, aby nie zgubić drogi w labiryncie ogarniętej wieczną nocą ciszy. Tak tedy w bezkresnym zmierzchu śniłem i czekałem, choć nie wiedziałem na co. W końcu, w stale spowitej szarówką samotności ma tęsknota do światła urosła do tak wielkich rozmiarów, że nie byłem w stanie zaznać spokoju i w błagalnym geście uniosłem dłonie ku owej czarnej, zrujnowanej wieży, wystrzelającej ponad las w nieznane niebiosa. Powziąłem postanowienie wspięcia się na tę budowlę, nie bacząc na niebezpieczeństwo upadku; lepiej ujrzeć niebo i zginąć niźli żyć nie znając widoku dnia. W przesiąkniętym wilgocią i chłodem półmroku wdrapałem się na prastare i zniszczone kamienne schody, aż osiągnąłem ich kres, po czym ułożyłem stopy na niebezpiecznie niewielkich oparciach na ścianie. Upiorny i straszliwy był ów martwy, pozbawiony schodów, kamienny walec; czarny, pogrążony w ruinie i opustoszały, a do tego o złowieszczym charakterze pogłębianym przez spłoszone nietoperze, których skrzydła nie wydawały żadnego dźwięku. Lecz bardziej upiorna i straszliwa była powolność, z jaką posuwałem się do góry; bowiem mimo iż wspinałem się uparcie, ciemność nade mną wcale nie rzedła, a mnie opadła świeża fala chłodu, jakbym znalazł się w otoczeniu nieziemskiej, starej pleśni. Zadrżałem, zastanawiając się czemu nie dotarłem jeszcze do światła, i z pewnością spojrzałbym w dół, gdybym tylko się odważył. Miałem wrażenie, że nagle opadła mnie noc, a przy tym na próżno próbowałem chwycić jedyną wolną ręką krawędzi jakiegokolwiek okna, wyjrzeć przez nie, spojrzeć w górę i osądzić, na jakiej wysokości się znalazłem. I nagle, po nieskończoności oszałamiającego pełznięcia na oślep w górę owej głuchej i przyprawiającej o rozpacz czeluści, poczułem jak dotykam głową twardej powierzchni i zdałem sobie sprawę z tego, że musiałem dotrzeć do dachu, a przynajmniej do pewnego rodzaju podłogi. Uniosłem w ciemności wolną rękę i pomacałem przeszkodę, odkrywając, że jest kamienna i nieporuszona. Wówczas nastąpiło śmiertelne okrążanie wieży, kiedy to chwytałem się czegokolwiek na oślizgłej ścianie, co mogło dać oparcie rękom; ostatecznie dłonią obmacująca barierę nad głową wyczułem, że powierzchnia w pewnym miejscu ustępuje, więc skierowałem się znowu w górę, pchając ową płytę czy też klapę głową, a rąk używając do straszliwej wspinaczki. Nade mną nie pojawiła się ani odrobina światła, a gdy dłońmi powędrowałem w górę, wiedziałem już, że wspinaczka dobiegła końca; klapa okazała się bowiem drzwiami zapadowymi wiodącymi ku kamiennemu pomieszczeniu o większym obwodzie niźli obwód wieży poniżej, uznałem tedy, że bez cienia wątpliwości jest to obszerna komnata obserwacyjna. Przepełzłem ostrożnie przez otwór, próbując zapobiec opadnięciu ciężkiej płyty na miejsce, lecz nie udało się i klapa odcięła mnie od ogromnej otchłani. Leżąc bez sił na kamiennej podłodze, posłyszałem nieziemskie echo upadku płyty, jednak miałem nadzieję, że uda się ją ponownie unieść, jeśli zajdzie potrzeba. W przekonaniu, że znajdowałem się obecnie na niewiarygodnej wysokości, daleko ponad wyklętymi konarami lasu, uniosłem się z trudem z podłogi i po omacku szukałem okien, przez które mógłbym po raz pierwszy spojrzeć na niebo, księżyc i gwiazdy znane mi tylko z książek. Czekało mnie jednakże rozczarowanie, gdyż jedyne, co odkryłem, to obszerne półki z marmuru, zastawione potwornymi, podłużnymi skrzyniami o niepokojących rozmiarach. Coraz głębiej pogrążałem się w myślach, zastanawiając się jakież to prastare tajemnice mogą kryć się w tym wyniesionym wysoko w górę pomieszczeniu, od wielu eonów odciętym od zamku w dole. Wtedy nagle me dłonie natknęły się na odrzwia, a w nich chropawy od dziwnych rzeźbień dłutem, kamienny portal. Okazało się, że owe drzwi zamknięte są na klucz, lecz w przypływie niesamowitej siły pokonałem wszelkie przeszkody i wyszarpnąłem je do wewnątrz. Chwilę potem poczułem przypływ najczystszej ekstazy, jakiej nie zaznałem nigdy dotąd: przez zdobne żelazne kraty, w dół krótkich kamiennych schodów wznoszących się od strony dopiero co wyważonych drzwi, lało się subtelne światło gorejącego księżyca w pełni, którego nie widziałem nigdy dotąd, nie licząc snów i niewyraźnych wizji, których nie śmiałem nazwać wspomnieniami. Świadom, że dotarłem na sam szczyt zamku, popędziłem kilka schodków w górę, lecz w wyniku nagłego zniknięcia księżyca za chmurą potknąłem się, aby po chwili rozpocząć powolne poszukiwanie drogi po omacku w mroku. Wciąż było bardzo ciemno, gdy dotarłem do krat — ostrożnie je pchnąłem i odkryłem, że nie są zamknięte; nie otworzyłem ich jednak, obawiając się, że spadnę z niesłychanej wysokości, na jaką się wspiąłem. Wówczas na niebie ukazał się księżyc. Najbardziej demoniczny spośród wszelakich wstrząsów wiąże się z tym, co bezdennie nieoczekiwane i groteskowo niewiarygodne. Niczego, co dotąd przeszedłem, nie dało się porównać pod względem zgrozy z tym, co ujrzałem w tym momencie; z dziwacznymi cudami, jakie przywodził na myśl ów widok. Był on równie zwyczajny, co zdumiewający, a przedstawiał się następująco: miast przyprawiających o zawroty perspektyw koron drzew widzianych z wyniosłego punktu obserwacyjnego, wokół mnie za kratą rozciągało się nic innego jak twardy grunt, przybrany i urozmaicany marmurowymi płytami oraz kolumnami, a także ocieniony bardzo starym kamiennym kościołem, którego obrócona w ruinę iglica lśniła widmowo w świetle księżyca. Na wpół świadomy, otwarłem furtę w kracie i chwiejnym krokiem postąpiłem wysypaną białym żwirem, ciągnącą się w obu kierunkach ścieżką. Umysł mój, oszołomiony i pogrążony w chaosie, wciąż pożądał łapczywie światła, a mych kroków nie był w stanie wstrzymać nawet fantastyczny cud, który właśnie oglądałem. Nie miałem pojęcia i nie dbałem o to, czy całe to doświadczenie to szaleństwo, sen czy jakaś magia, lecz z determinacją patrzyłem na jasność i barwność będące udziałem mych oczu. Nie miałem pojęcia kim czy też czym byłem, ani też czym są otaczające mnie obiekty, niemniej, w miarę jak chwiejnie podążałem ścieżką, zaczęło do mnie docierać jakieś przerażające, uśpione wspomnienie, które czyniło mą wędrówkę nie tak zupełnie przypadkową. Przeszedłem pod łukiem stanowiącym kraniec terenu płyt i kolumnad, po czym powędrowałem otwartą przestrzenią, czasem zmierzając widoczną drogą, innym zaś razem, nie wiedzieć czemu, porzucając ją, aby iść łąkami, gdzie jeno przypadkowo napotkane ruiny przemawiały za dawno minioną obecnością zapomnianego szlaku. W pewnym momencie przepłynąłem wartką rzekę, gdzie kruszejące, omszałe, kamienne mury wskazywały umiejscowienie dawno zniszczonego mostu. Ponad dwie godziny musiały minąć nim dotarłem do czegoś, co zdawało się mym celem, wiekowego, porośniętego bluszczem zamku w gęsto zadrzewionym parku, niepokojąco znajomego, a zarazem pełnego wprawiającej w zakłopotanie obcości. Spostrzegłem, że fosa została zasypana, a niektóre z dobrze mi znanych wież — zrujnowane, podczas gdy dobudowane skrzydła istniały po to, by budzić zmieszanie w obserwatorze. Największe zainteresowanie oraz rozkosz wzniecały we mnie jednakże otwarte okna — cudownie rozświetlone i rozbrzmiewające najweselszą z możliwych zabawą. Podszedłszy do jednego z nich, zajrzałem do środka i zobaczyłem zaiste osobliwie ubrane towarzystwo, weselące się i rozmawiające między sobą ze śmiechem. Najprawdopodobniej nigdy wcześniej nie słyszałem ludzkiej mowy, toteż mogłem jeno się domyślać jakie były tematy rozmów. Niektóre twarze miały wyraz przywołujący niewiarygodnie odległe wspomnienia, inne były zupełnie obce. Wdrapałem się na nisko położone okno i wszedłem do wspaniale oświetlonego pomieszczenia, zarazem wynurzając się z pojedynczego, jasnego momentu nadziei i wkraczając w najczarniejszy spazm rozpaczy i zrozumienia. Koszmar wydarzył się niezwykle szybko, gdym bowiem wkroczył do środka, natychmiast zaszło jedno z najstraszniejszych widowisk, jakie kiedykolwiek sobie wyobrażałem. Ledwie przekroczyłem okienną framugę, gdy na całe towarzystwo padł niespodziewanie strach o porażającej mocy, wykrzywiający każdą twarz i wzniecający w każdym niemal gardle najstraszliwsze wrzaski. Doszło do masowej ucieczki i w całym tym zgiełku i panice parę osób padło bez przytomności i zostało odciągniętych przez szaleńczo uciekających kompanów. Wielu zakryło oczy dłońmi i rzuciło się na oślep do ucieczki, przewracając meble i wpadając na ściany nim trafiali w jedne z wielu drzwi. Krzyki porażały, a gdy stałem w rozświetlonej komnacie samotny i osłupiały, nasłuchując niknących ech owych wrzasków, drżałem na myśl o tym, co mogło czyhać niewidoczne w pobliżu mej osoby. Po pobieżnym omieceniu wzrokiem pomieszczenia zdało mi się ono opustoszałe, lecz gdy zbliżyłem się do jednej z alków, nabrałem przeświadczenia, że wychwyciłem w niej jakąś obecność — wrażenie ruchu za zwieńczonym złotym łukiem przejściem do innej, podobnej do tej komnaty. Zbliżywszy się w tamto miejsce, zacząłem coraz wyraźniej dostrzegać ową obecność; i wtedy, wydawszy z siebie pierwszy i ostatni zarazem dźwięk — upiorny skowyt, który wstrząsnął mną równie dogłębnie, co jego trująca przyczyna — ujrzałem w pełnej, przerażającej jaskrawości niepojętą, nieopisaną, nienazwaną potworność, która samym swoim wyglądem zmieniła radosne towarzystwo w stado delirycznych uciekinierów. Trudno mi choćby zasugerować, jak wyglądało to coś, ponieważ zbudowane było z wszystkiego, co nieczyste, nieziemskie, niechciane, anormalne i odrażające. Było to trupie widmo rozkładu, starości i ruiny; cuchnący, ociekający obraz przyprawiającego o mdłości objawienia; straszliwe ujawnienie tego, co litościwa ziemia winna skrywać po wieki. Niebiosa wiedzą, że to coś było nie z tego świata — czy może już nie z tego świata — aczkolwiek ku mej zgrozie zobaczyłem w jego przeżartych przez czerwie i ukazujących kości kształtach złośliwą, chorą parodię ludzkiej sylwetki, a w zgniłym, rozpadającym się odzieniu coś niewysłowionego, co zmroziło mnie do głębi. Byłem nieomal sparaliżowany, ale nie na tyle, bym nie mógł podjąć choćby nikłej próby ucieczki, nie mógł wycofać się niezdarnie i przerwać czaru, w jakim trzymał mnie ów nienazwany, niemy potwór. Oczy me, oczarowane szklistymi kulami patrzącymi odrażająco z przejścia, nie chciały się zamknąć, lecz na szczęście skrywała je litościwa mgiełka, od momentu przeżycia pierwszego szoku przysłaniająca straszliwą postać. Próbowałem unieść rękę, by zasłonić ten widok, jednak nerwy miałem tak otępiałe, że ramię nie było w stanie w pełni usłuchać woli. Niemniej próba ta wystarczyła, by zachwiać mą równowagą, a żeby uniknąć upadku musiałem zatoczyć się do przodu. Gdy do tego doszło, w jednej chwili stałem się boleśnie świadom bliskości tej padliny, której wstrętny, pusty oddech miałem wrażenie, że słyszę. Niemal oszalały, zdołałem jeszcze wysunąć rękę w obronie przed tą cuchnącą, stojącą już tak blisko zjawą, gdy w jednej, katastrofalnej sekundzie kosmicznego koszmaru i piekielnego przypadku me palce dotknęły gnijącej, wyciągniętej łapy potwora stojącego pod złotym łukiem. Nie wrzasnąłem: zrobiły to za mnie wszystkie diabelskie gule ujeżdżające nocny wicher, kiedy w tej samej sekundzie rozbiła się o mój umysł jedna krótkotrwała lawina druzgocących duszę wspomnień. W tej jednej sekundzie pojąłem, czym od zawsze byłem; sięgnąłem w pamięci poza przerażający zamek oraz drzewa i rozpoznałem odmienioną budowlę, w której obecnie się znajdowałem; co najstraszniejsze ze wszystkiego, poznałem łypiącą na mnie, nieświętą okropność, gdy wycofywałem zbrukane dotknięciem tego czegoś palce. Lecz w kosmosie obok goryczy istnieje balsam, a balsamem tym jest narkotyk zapomnienia2. W krańcowej grozie tej sekundy zapomniałem o tym, co mnie przeraziło, a napływ czarnych wspomnień rozpłynął się w chaosie powtarzających się wizji i obrazów. Niczym we śnie umknąłem z tego nawiedzonego i przeklętego pałacu, pędząc zwinnie i bezszelestnie w świetle księżyca. Powróciwszy na marmurowy cmentarz i zszedłszy po schodach, przekonałem się, że kamiennej zapadni nie da się ruszyć; nie było mi żal, od zawsze chowałem bowiem w głębokiej nienawiści pradawny zamek i drzewa. Dziś ujeżdżam z drwiącymi i zaprzyjaźnionymi gulami nocny wicher, a za dnia igram pośród katakumb Nephrena-Ka w zapieczętowanej i nieznanej dolinie Hadoth nad Nilem. Wiem, że nie jest mi przeznaczona światłość, chyba że blask księżyca nad skalnymi grobowcami Neb,3 ani też radość inna niż ta panująca na nienazwanych ucztach Nitokris pod Wielką Piramidą;4, ale w mej nowopoznanej dzikości i swobodzie niemalże z otwartymi ramionami witam gorycz wyobcowania. Bowiem choć ukoił mnie narkotyk zapomnienia, wiem, że jestem obcym; wyobcowanym w tym stuleciu, a także pośród tych, którzy wciąż są ludźmi. Wiedziałem to od chwili, gdy wyciągnąłem palce w stronę obrzydliwości stojącej w pozłacanym, szerokim przejściu; wyciągnąłem palce i dotknąłem zimnej i nieustępliwej powierzchni polerowanego szkła. Przełożył: Mateusz Kopacz —– 1) Przeł. Zofia Kierszys, w: John Keats, Poezje wybrane, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1962, s. 49 2) Oryg. nepenthe. Słowo to, określające pewne magiczne zioło, wywodzi się z Odysei Homera (p. pieśń IV, w. 219-221) — tam właśnie nazwane zostaje „narkotykiem zapomnienia” — i oznacza dosłownie „od-smutek” (przyp. tłum.). 3) Nephren-Ka, Hadoth i Neb to elementy fikcyjne (przyp. tłum.). 4) Nitokris to z kolei prawdziwa postać. Była królową Egiptu ok. XXI w. p.n.e. Słynie z historii zatopienia swoich wrogów podczas uczty w świątyni pod Nilem (przyp. tłum.). |
|
|
|
05.07.2016 - 07:27
Post
#72
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Właśnie skończyłem czytać książkę Światłopodobny którą napisał Piotr Pytel. Książka nie dotyczy tylko obe ale świadomości we wszechświecie. wklejam opis książki z jego fb czego książka dotyczy. Moim zdaniem warczo preczytać
///W książce tej autor na podstawie własnych doświadczeń przebywania świadomością poza ciałem fizycznym (OOBE), opisuje rolę świadomości w funkcjonowaniu wszechświata, poruszając również temat całej jego kosmologii, oraz zmian zachodzących na Ziemi, prowadzących do przejścia jej w wyższy wymiar. Reptilianie, Szaraki, inne istoty pozaziemskie… – Autor opisuje osobiste spotkania z przedstawicielami obcych ras oraz z energetycznymi istotami anielskimi i demonicznymi. Książka niesie informacje pomagające budzić świadomość na różnych poziomach egzystencji oraz sposoby, jak rozwijać swoją percepcję zwaną pozazmysłową – opartą na funkcjonowaniu energii pola serca. Zawiera również wiedzę dotyczącą bezpiecznych eksploracji światów astralnych i mentalnych oraz sposoby budzenia światła w ciałach subtelnych i zakotwiczania go w swojej przestrzeni. Ponadto w książce znajdują się metody, które pozwalają nawiązać kontakt na zasadach hiperkomunikacji z własnym wyższym ja, swoim źródłem oraz źródłem matrycy wszechwiedzy. Autor wskazuję także, czym jest boska kreacja i jak korzystać z potężnej mocy swojej świadomości… Zachęca do uruchomienia w sobie własnej, uśpionej mocy, mogącej posłużyć każdemu do realizacji jego celów materialnych oraz osobistych aspektów duchowych. Jednocześnie autor przekazuje kompletną metodę uzdrawiania opartą o technikę „Otwartych drzwi i okien z wykorzystaniem depolaryzacji punktu”. Książkę można traktować jako podręcznik lub przewodnik po światach astralnych, mentalnych oraz hiperprzestrzenni. Każdy zainteresowany różnie pojmowaną duchowością, ezoteryką, samoświadomością, samorozwojem i samostanowieniem; ponadto mechaniką kwantową w kontekście anatomii wszechświata, obcymi cywilizacjami, czy też zjawiskiem „out of body experience” i technikami przenoszenia świadomości w różne dymensyjnie wymiary, powinien po nią sięgnąć.//// + |
|
|
|
06.07.2016 - 07:47
Post
#73
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Właśnie skończyłem czytać książkę Światłopodobny którą napisał Piotr Pytel. Książka nie dotyczy tylko obe ale świadomości we wszechświecie. wklejam opis książki z jego fb czego książka dotyczy. Moim zdaniem warczo preczytać ///W książce tej autor na podstawie własnych doświadczeń przebywania świadomością poza ciałem fizycznym (OOBE), opisuje rolę świadomości w funkcjonowaniu wszechświata, poruszając również temat całej jego kosmologii, oraz zmian zachodzących na Ziemi, prowadzących do przejścia jej w wyższy wymiar. Reptilianie, Szaraki, inne istoty pozaziemskie… – Autor opisuje osobiste spotkania z przedstawicielami obcych ras oraz z energetycznymi istotami anielskimi i demonicznymi. Książka niesie informacje pomagające budzić świadomość na różnych poziomach egzystencji oraz sposoby, jak rozwijać swoją percepcję zwaną pozazmysłową – opartą na funkcjonowaniu energii pola serca. Zawiera również wiedzę dotyczącą bezpiecznych eksploracji światów astralnych i mentalnych oraz sposoby budzenia światła w ciałach subtelnych i zakotwiczania go w swojej przestrzeni. Ponadto w książce znajdują się metody, które pozwalają nawiązać kontakt na zasadach hiperkomunikacji z własnym wyższym ja, swoim źródłem oraz źródłem matrycy wszechwiedzy. Autor wskazuję także, czym jest boska kreacja i jak korzystać z potężnej mocy swojej świadomości… Zachęca do uruchomienia w sobie własnej, uśpionej mocy, mogącej posłużyć każdemu do realizacji jego celów materialnych oraz osobistych aspektów duchowych. Jednocześnie autor przekazuje kompletną metodę uzdrawiania opartą o technikę „Otwartych drzwi i okien z wykorzystaniem depolaryzacji punktu”. Książkę można traktować jako podręcznik lub przewodnik po światach astralnych, mentalnych oraz hiperprzestrzenni. Każdy zainteresowany różnie pojmowaną duchowością, ezoteryką, samoświadomością, samorozwojem i samostanowieniem; ponadto mechaniką kwantową w kontekście anatomii wszechświata, obcymi cywilizacjami, czy też zjawiskiem „out of body experience” i technikami przenoszenia świadomości w różne dymensyjnie wymiary, powinien po nią sięgnąć.//// + Mógłbyś w skrócie poddać spis treści? |
|
|
|
06.07.2016 - 12:57
Post
#74
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
[attachment=433:1.jpg]
Mógłbyś w skrócie poddać spis treści? masa, jest jeszcze dalsza część spisu ale mi się nie udało wkleić, może uda się wysłąć na prv
Załączony plik
|
|
|
|
06.07.2016 - 15:40
Post
#75
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Bardzo spodobał mi się taki tytuł książki o oobe, po przeczytaniu pierwszej strony spisu treści zaciekawiło mnie już to że autor wyjaśni dlaczego właśnie taki wybrał. Widzę że znajdę coś dla siebie, druga strona niech zostanie niespodzianką. Dzięki i powodzenia.
|
|
|
|
08.07.2016 - 19:31
Post
#76
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Aldous Huxley - Drzwi percepcji + Niebo i piekło (IMG:http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/141000/141034/352x500.jpg) CYTAT Meskalina – substancja o właściwościach halucynogennych, występująca w naturze w niektórych gatunkach kaktusów, np. w pejotlu, znana była Indianom od stuleci. W laboratorium wytworzono ją pod koniec XIX wieku, ale jej działanie długo jeszcze pozostawało dla naukowców zagadką. Aldous Huxley (1894–1963) – brytyjski powieściopisarz, poeta i eseista – postanowił osobiście poznać skutki jej zażycia i wyruszyć w najdalszą podróż wgłąb własnego umysłu, do świata wizji i znaczeń ukrytych przed naszym codziennym wzrokiem. "Zastanawiając się nad swoim doświadczeniem, muszę się zgodzić z wybitnym filozofem z Cambridge, dr C. D. Broadem, że uczynilibyśmy dobrze rozważając poważniej niż dotąd wysuniętą przez Bergsona teorię pamięci i spostrzegania zmysłowego. Sugerował on, że funkcją mózgu, układu nerwowego i organów zmysłowych jest przede wszystkim eliminacja, a nie tworzenie. Każdy człowiek jest w każdym momencie zdolny pamiętać wszystko, co mu się przydarzyło i spostrzegać wszystko, co się dzieje gdziekolwiek we wszechświecie. Funkcją mózgu oraz układu nerwowego jest chronienie nas przed przytłaczającym, mogącym przyprawić o dezorientację wpływem tej masy w głównej mierze bezużytecznej i nieistotnej wiedzy poprzez wyłączenie większości z tego, co w przeciwnym razie nieustanie spostrzegalibyśmy i zapamiętywali oraz pozostawienie tylko bardzo małego i szczególnego wycinka, który miałby praktyczne znaczenie. Zgodnie z tą teorią, każdy z nas jest potencjalnie Wolnym Umysłem. Ale w tym stopniu, w jakim jesteśmy zwierzętami, naszym celem jest przetrwanie za każdą cenę. Aby umożliwić przetrwanie biologiczne, Wolny Umysł musi ulec transformacji za pośrednictwem redukującego zaworu mózgu i układu nerwowego. Skutkiem tej redukcji jest ledwie sączący się bezwartościowy strumyczek takiej świadomości, która pozwala zachować życie na powierzchni danej nam planety." Aldous Huxley - Filozofia wieczysta (IMG:http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/166000/166421/352x500.jpg) CYTAT Inspirujący zbiór duchowych pism, które odkrywają "Boską rzeczywistość" wspólną dla wszystkich religii – zebrane przez Aldousa Huxleya.
Z niespotykaną inteligencją i zadziwiającym intelektem – czerpiąc z różnorodności wyznań, wliczając w to buddyzm zen, hinduizm, taoizm, chrześcijański mistycyzm oraz islam – Huxley rozpatruje duchowe przekonania różnych tradycji religijnych i wyjaśnia, w jaki sposób jednoczą się one we wspólnej ludzkiej tęsknocie, aby doświadczyć tego co Boskie. Filozofia wieczysta zawiera starannie wybrane teksty Mistrza Eckharta, Rumiego, Lao-Tse jak również fragmenty świętych ksiąg Dalekiego Wschodu, m.in. Bhagawadgita, Tybetańska księga umarłych, Diamentowa sutra oraz Upaniszady. |
|
|
|
08.07.2016 - 22:18
Post
#77
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Skutkiem tej redukcji jest ledwie sączący się bezwartościowy strumyczek takiej świadomości, która pozwala zachować życie na powierzchni danej nam planety."
Czy bezwartościowy? To określenie mnie razi bo dzięki temu, że teraz jesteśmy możemy powrócić do źródła przecież już nie wnikając w to, że tym źródłem jesteśmy. |
|
|
|
08.07.2016 - 22:56
Post
#78
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
No to niech cię razi, ale w tym określeniu chodzi o to że u większości ludzi świadomość jest zawężona. Don Juan nazywał to "wąskim strzępem świadomości"
|
|
|
|
08.07.2016 - 23:05
Post
#79
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
No i co z tego wynika? Ludzie to idioci? Taka wola Boga...ciesz się jeśli jesteś oświecony i pragnij aby wszystkich innych oświeciło.
|
|
|
|
08.07.2016 - 23:10
Post
#80
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Bóg jest ponad wolną wolą, to ludzie mają wolną wolę - Możesz być kim chcesz, jak chcesz to bądź idiotą albo kimś innym. Idioci też są do czegoś potrzebni :P
|
|
|
|
08.07.2016 - 23:12
Post
#81
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Wolę być idiotą karmiącym się spełnieniem niż mędrcem żyjącym iluzją wolnej woli:)
|
|
|
|
08.07.2016 - 23:18
Post
#82
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ja nie mówię że to ty jesteś idiotą, możesz być kim chcesz bo masz wolę, mówię że Bóg jest ponad wolna wolą. Chyba że wg cb Bóg ma wybór i jest tak głupi jak ludzie? - wybór to dualizm. Powtarzam on jest ponad wolą wolą, on ma coś więcej, coś co nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić - on daje wolę :)
"Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie samego stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych, którego zamysły przykrojone są na naszą miarę - krótko mówiąc, Boga, który nie jest niczym innym, jak odbiciem ludzkich słabości" |
|
|
|
08.07.2016 - 23:27
Post
#83
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
on daje wolę :)
Zastanów się..gdyby coś dawał to byłby dualny. On Ci nic nie daje oprócz iluzji a tą iluzją jest odbicie w nim. On jest niezmienny. Nie podlega zmianom a tym samym nic Ci nie może dać. |
|
|
|
08.07.2016 - 23:29
Post
#84
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Nie podlega zmianom i tym samym nie może mi jej odebrać :P Jesteśmy częścią Boga jesteśmy jego podzielną świadomością.
|
|
|
|
11.07.2016 - 20:23
Post
#85
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Gregg Braden - Boska matryca (IMG:http://4.bp.blogspot.com/-SeDXBdojrd8/U6VPlM_mAvI/AAAAAAAAAmY/wZWmmCB5jYE/s1600/boska-matryca-b-iext21014516.jpg) CYTAT Boga nie da się zmierzyć, zobaczyć ani dotknąć.
Wyobraź sobie, że otrzymujesz dowód na istnienie Wszechmogącego... Wyobraź sobie, że to nauka daje Ci ten dowód... Część Pierwsza, Odkrywanie Boskiej Matrycy: Tajemnica, która łączy wszystko, bada wciąż istniejące ludzkie poczucie, iż jesteśmy zjednoczeni poprzez pole energii, które wszystko łączy. W Rozdziale opisuję pojedyncze doświadczenie które cofnęło naukowców na ponad 100 lat w poszukiwaniach jednolitego pola. To w tej sekcji dzielę się również XX-wiecznymi badaniami, które doprowadziły do postępów w fizyce kwantowej, zmuszając naukowców do powtórzenia oryginalnego eksperymentu, który mówił, iż wszystko jest oddzielone. Zawierają się tu trzy reprezentatywne doświadczenia, pokazujące ostatnie naukowe dokumentacje uprzednio nierozpoznanego pola energii. Te odkrycia demonstrują w skrócie, że: 1. Ludzkie DNA ma bezpośredni wpływ na substancję, z której nasz świat jest zrobiony. 2. Ludzka emocja ma bezpośredni wpływ na DNA, które ma wpływ na substancję, z której nasz świat jest zrobiony. 3. Relacja między emocjami a DNA przekracza granice czasu i przestrzeni. Niezależnie od odległości efekty są takie same. Na końcu Części Pierwszej może zaistnieć mała wątpliwość co do istnienia Matrycy. Czy opisujemy ją z duchowej, czy naukowej perspektywy, jest oczywiste, iż coś tam jest - pole energii łączące wszystko, co robimy, podobnie jak wszystko, czym jesteśmy i czego doświadczamy. A wiec logiczne pytania to: "Co uczynimy z tą informacją?" i "Jak używamy Boskiej Matrycy w naszym życiu?". Część Druga, Pomost pomiędzy wyobraźnią a rzeczywistością: Jak działa Boska Matryca, bada, co oznacza życie we wszechświecie, gdzie nie dość, iż wszystko jest połączone alokalnie, jest również połączone holograficznie. Subtelna moc tych trzech reguł jest, być może, jednym z największych odkryć fizyki XX wieku - i pozostaje jednocześnie prawdopodobnie najmniej zrozumiana i najbardziej zlekceważona. Część druga jest w zamierzony sposób nietechniczna i pomyślana tak, aby być użytecznym przewodnikiem po tajemnicy doświadczeń, które dzielimy wszyscy, choć rzadko rozpoznajemy ich pełne dla nas przesłanie. Kiedy patrzymy na nasze życie z punktu widzenia, w którym wszystko jest wszędzie w każdej chwili, implikacje są tak rozlegle, iż dla wielu trudne do uchwycenia. Właśnie z powodu naszego uniwersalnego połączenia posiadamy moc wspierania innych, dzielenia i uczestniczenia w radościach życia i jego tragediach wszędzie, w każdej chwili. Jaki użytek czynimy z takiej mocy? Odpowiedź zaczyna się wraz z naszym zrozumieniem, iż nie istnieje naprawdę "tu" i "tam" czy też "wtedy" i "teraz". Z perspektywy życia jako uniwersalnie połączonego hologramu, tutaj jest już tam, a potem zawsze jest teraz. Starożytne tradycje duchowe przypominają nam, iż w każdym momencie każdego dnia dokonujemy wyborów afirmujących lub negujących nasze życie. W każdej sekundzie wybieramy odżywianie się w sposób wspierający lub niszczący nasze życie; wykonywanie głębokich i afirmujących życie oddechów lub płytkich, negujących życie; a także myślenie i mówienie o innych ludziach w sposób honorujący ich lub uwłaczający im. Poprzez moc naszej wszechobecnej, holograficznej świadomości, każdy z tych, zdawałoby się, niewiele znaczących wyborów ma konsekwencje, które rozciągają się poza miejsca i chwile naszego życia. Nasze indywidualne wybory łączą się, stając się naszą kolektywną rzeczywistością - tym, co czyni te odkrycia zarówno ekscytującymi, jak i niepokojącymi. Poprzez zrozumienie tego widzimy: - Dlaczego nasze dobre życzenia, myśli i modlitwy znajdują się już w miejscu swego przeznaczenia. - Że nie jesteśmy ograniczeni przez nasze ciało i "prawa" fizyki. - W jaki sposób wspieramy naszych ukochanych wszędzie, od pola bitwy po salę konferencyjną - nawet nie wychodząc z domu. - Że mamy potencjał natychmiastowego uzdrawiania. - Że jest możliwe widzenie poprzez czas i przestrzeń, nawet bez otwierania oczu. Część Trzecia, Przekazy Boskiej Matrycy: Życie, miłości uzdrowienie w kwantowej świadomości, zgłębia bezpośrednio praktyczne aspekty tego, co oznacza życie w jednolitym polu energii, wraz z tym, jaki ma wpływ na wydarzenia naszego życia. Z przykładami synchroniczności oraz zbiegów okoliczności, potężnymi aktami zamierzonego uzdrawiania i tym, co nasze najintymniejsze związki nam ukazują, ta część służy jako szablon do rozpoznania, co zbliżone doświadczenia mogą znaczyć w naszym życiu. Przytaczając historie prawdziwych przypadków, dzielę się siłą, ironią i jasnością tego, jak pozornie niewiele znaczące wydarzenia w naszym życiu są w istocie "nami samymi", ujawniając nasze najprawdziwsze i najgłębsze przeświadczenia. Wśród przykładów opisujących ten związek przytaczam historię przypadku, w którym nasze zwierzęta pokazują nam swoim ciałem stan fizyczny, dotąd niezauważony i rozwijający się w naszym własnym ciele. Boska matryca jest rezultatem ponad 20 lat badań, podobnie jak mojej osobistej podróży ku zrozumieniu wielkiej tajemnicy, przechowywanej w naszych cennych, starożytnych tradycjach mistycznych. Jeśli zawsze poszukiwałeś odpowiedzi na pytania: "Czy jesteśmy rzeczywiście ze sobą połączeni, a jeśli tak, to jak głęboko sięga to połączenie?" i "Jak wielką mamy w istocie moc, aby zmienić nasz świat?", wówczas spodoba ci się ta książka. Boska matryca została napisana dla tych z was, których życie łączy rzeczywistość naszej przeszłości z nadzieją przyszłości. To wy jesteście proszeni o wybaczanie i znalezienie współczucia w świecie obracającym się wśród ran, osądzania i strachu. Kluczem do przetrwania naszego czasu w historii jest stworzenie nowego sposobu myślenia, chociaż nadal żyjemy w warunkach zagrażających naszemu istnieniu. Ostatecznie możemy odkryć, że nasza zdolność zrozumienia i zastosowania "zasad" Boskiej Matrycy jest kluczem do naszego najgłębszego uzdrowienia, największej radości i naszego przetrwania jako gatunku. |
|
|
|
27.08.2016 - 12:24
Post
#86
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
Cixin Liu 1. CYTAT 1967: Ye Wenjie witnesses Red Guards beat her father to death during China's Cultural Revolution. This singular event will shape not only the rest of her life but also the future of mankind. Four decades later, Beijing police ask nanotech engineer Wang Miao to infiltrate a secretive cabal of scientists after a spate of inexplicable suicides. Wang's investigation will lead him to a mysterious online game and immerse him in a virtual world ruled by the intractable and unpredicatable interaction of its three suns. This is the Three-Body Problem and it is the key to everything: the key to the scientists' deaths, the key to a conspiracy that spans light-years and the key to the extinction-level threat humanity now faces. 2. CYTAT This is the second novel in the "Three Body" near-future trilogy. Written by the China's multiple-award-winning science fiction author, Cixin Liu. In Dark Forest, Earth is reeling from the revelation of a coming alien invasion—four centuries in the future. The aliens' human collaborators have been defeated, but the presence of the sophons, the subatomic particles that allow Trisolaris instant access to all human information, means that Earth's defense plans are exposed to the enemy. Only the human mind remains a secret. This is the motivation for the Wallfacer Project, a daring plan that grants four men enormous resources to design secret strategies, hidden through deceit and misdirection from Earth and Trisolaris alike. Three of the Wallfacers are influential statesmen and scientists, but the fourth is a total unknown. Luo Ji, an unambitious Chinese astronomer and sociologist, is baffled by his new status. All he knows is that he's the one Wallfacer that Trisolaris wants dead. 3. CYTAT With The Three-Body Problem, English-speaking readers got their first chance to experience the multiple-award-winning and bestselling Three-Body Trilogy by China's most beloved science fiction author, Cixin Liu. Three-Body was released to great acclaim including coverage in The New York Times and The Wall Street Journal. It was also named a finalist for the Nebula Award, making it the first translated novel to be nominated for a major SF award since Italo Calvino's Invisible Cities in 1976.
Now this epic trilogy concludes with Death's End. Half a century after the Doomsday Battle, the uneasy balance of Dark Forest Deterrence keeps the Trisolaran invaders at bay. Earth enjoys unprecedented prosperity due to the infusion of Trisolaran knowledge. With human science advancing daily and the Trisolarans adopting Earth culture, it seems that the two civilizations will soon be able to co-exist peacefully as equals without the terrible threat of mutually assured annihilation. But the peace has also made humanity complacent. Cheng Xin, an aerospace engineer from the early 21st century, awakens from hibernation in this new age. She brings with her knowledge of a long-forgotten program dating from the beginning of the Trisolar Crisis, and her very presence may upset the delicate balance between two worlds. Will humanity reach for the stars or die in its cradle? |
|
|
|
11.09.2016 - 17:19
Post
#87
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
(IMG:http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/237000/237974/431388-352x500.jpg) David Mitchell "Czasomierze" CYTAT W pewien upalny dzień w 1984 roku piętnastoletnia Holly Sykes ucieka z domu i spotyka starszą panią, która proponuje jej kubek herbaty w zamian za „schronienie”. Minie kilkadziesiąt lat, zanim Holly zrozumie, o jakie schronienie prosiła nieznajoma…
"Czasomierze" to opowieść o meandrach losów Holly, od lat dorastania w Gravesend, na których piętno odciska rodzinna tragedia, po późną starość w Irlandii, w domu nad brzegiem oceanu, kiedy w całej Europie kończą się zasoby ropy naftowej. Życie Holly jest niby całkiem zwyczajne, a jednak naznaczone przebłyskami z przyszłości, odwiedzinami ludzi pojawiających się znikąd i chwilami, w których rozregulowują się prawa rządzące rzeczywistością. Holly Sykes - córka, siostra, matka i opiekunka - ma bowiem do odegrania rolę w wojnie toczonej na śmierć i życie za kulisami naszego świata. Być może Holly okaże się ostateczną bronią, która zadecyduje o losach tego wielkiego starcia. Thriller metafizyczny, refleksja nad śmiertelnością i kronika naszych konsumpcjonistycznych czasów - "Czasomierze" to panoramiczna, pełna błyskotliwych pomysłów powieść autorstwa Davida Mitchella, któremu niezwykła wyobraźnia pisarska przyniosła sławę jednego z najciekawszych twórców pokolenia. Czasomierze to literatura, która Was zaczaruje i głęboko zapadnie w pamięć. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/237974/czasomierze |
|
|
|
19.09.2016 - 02:10
Post
#88
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Leonard Susskind Mechanika kwantowa. Teoretyczne minimum |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |