|
|
![]() ![]() |
31.12.2012 - 02:14
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Chciałbym was spytac jakie mieliscie doświadczenia związane z tzw medytacja jakbym to ujął obcowaniem z samym sobą.
|
|
|
|
31.12.2012 - 03:41
Post
#2
|
|
|
http://demotywatory.pl/762 Grupa: OOBE VIP |
różne
|
|
|
|
31.12.2012 - 09:03
Post
#3
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
no ja właśnie o tej godzinie co napisałeś post medytowałem może dlatego go napisałeś?doświadczenia różne od oświecenia do uświadomienia sobie różnych rzeczy a na odczuciach ciała skończywszy
|
|
|
|
31.12.2012 - 09:05
Post
#4
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Medytacja to doświadczenie bardzo osobiste, odnoszące się do każdego z nas. Ja na przykład znalazłem w niej swojego Boga.
Deimond napisał kiedyś, że dzięki pewnemu nagraniu poznał swoje poprzednie wcielenie. Przesłuchałem je i tak na prawdę sprowadza się do wszystko do medytacji. Medytacja pozwala ci na kontakt z pod/nadświadomością, czyli z prawdziwym Sobą i z Bogiem. Jak chcesz, to możesz nawet latać, po prostu musisz uwierzyć. Gdy medytujesz, spływa na Ciebie energia. Ty decydujesz, jaka ona ma być. Można nawet żyć z samej medytacji. |
|
|
|
31.12.2012 - 10:25
Post
#5
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
31.12.2012 - 14:21
Post
#6
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Cześć:) a ja doświadczyłem najazdu moich myśli i głosów różnorakich:)
A tak na poważnie:) Czułem że jestem Ja i moje ciało:)w bardzo subtelny sposób jesteśmy oddzieleni pozdrawiam |
|
|
|
01.01.2013 - 18:17
Post
#7
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Chciałbym was spytac jakie mieliscie doświadczenia związane z tzw medytacja jakbym to ujął obcowaniem z samym sobą. Cześć, Są trzy drogi prowadzące do doświadczenia kompletności do której koniec końców ma doprowadzić medytacja. Są to: 1. modlitwa 2. medytacja 3. kontemplacja Wszystkie inne wydają się mieszaniną powyższych. Nie jest też tak, że droga 1 góruje nad kolejnymi. Ta, która jest odpowiednia dla Ciebie jest najlepsza. Modlitwa wiesz czym jest zapewne :) Medytacja od kontemplacji różni się tym, że medytujesz nad czymś, np. używając jakiś wspomagaczy w postaci symboli, muzyki itp. itd. Ale gdy np. kontemplujesz to po prostu pozostajesz w ciszy. Sam z ... ??? no właśnie :) po prostu w przestrzeni. Lub jak wolisz w boskiej obecności... ale nie osobowej. Po prostu w świetlistej (świadomej) przestrzeni (otwartości). Z tych wszystkich dróg mnie osobiscie najlepiej odpowiada kontemplacja bo po prostu najszybciej pozwala mi się wyciszyć i odprężyć. Znaleść swój wewnęrzny punkt równowagi oraz uzyskać większość klarowność (nie kontrolę, po prostu zwiększa się świadomość... taka nie wymuszona... no i zazwyczaj gdy zapanuje wewnętrzny spokój to pojawia się odczucie radości, albo błogości, albo szczęśćia i wewnętrznej pewności ponad wszystkie przeszkody jakie spotykam w życiu). Zatem odpowiadając na Twoje pytanie - to po prostu zawsze znajduję ostatecznie swój punkt równowagi. A doświadczenia (fajerwerki) są różne - jeśli medytuję używając danej praktyki (np. z buddyzmu tybetańskiego) to doświadczenia są inne w zależności od danej praktyki. Bo dana praktyka medytacyjna kładzie nacisk na różne aspekty. Możesz położyć nacisk w szczególności na doświadczenia w ciele, na poziomie energetycznym/emocjonalnym czy umysłowym (również i psychcznym). Zależy jak leży. Gdzie zdiagnozujesz, że powinieneś popracować by usunąć daną przeszkodę. Gdzie jest cierń co uwiera. Fajerwerki są różne, ale cel (dla mnie) jest jeden -znaleźć w danym momencie punkt równowagi, swoją kompletność i przekroczyć/przezwyciężyć daną przeszkodę. Takie jest moje doświadcznie. peace RTT |
|
|
|
01.01.2013 - 18:47
Post
#8
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Przez cały rok medytuję, ale w wakacje medytowałam każego dnia rano i wieczorem.
Na początku czułam wibrowanie w czakrze którą sie w danej chwili zajmowałam, później widziałam kolorowe światełka pod oczami. W zależności od tego, na jakiej czakrze się skupiałam, miałam inne odczucia. Najzajebiściej było przy czakrze seca. Nieraz serce przy medytacji tak mnie bolało, że nie mogłam wytrzymać, ale z jakiegoś powodu było to przyjemne. Mrowienie całego ciała, miałam przyspieszony, głęboki oddech. Znajdowałam się w stanie głebokiego relaksu, jak w transie.. I miałam niesamowite uczucie, że wszystko jest dobrze, że jestem bezpieczna wszędzie. Błogość, która utrzymywała się cały dzień. Miłość, spokój. Czułam się zjednoczona ze wszystkim. Zero strachu, nie pamiętam, żebym czegokolwiek się bała w tamtym okresie. Jak narazie doszłam do czakry serca, bo robię je wszystkie po kolei, nie chcę sobie skakać od razu do trzeciego oka czy niewadomo czego. Choć przez takie intensywne medytacje coś sie do mnie przysrało. Nie wspomnę, że prawie każdej nocy jakieś dziwne istoty mnie wyciągały z ciała. Nie mogłam ani się od nich uwolnić, ani pokonać paraliżu. Najgorszy koszmar, jaki mnie spotkał, to to, że pewnej nocy nie mogłam się obudzić ze "snu". Było to jakieś dziwne oobe, czy chuj wie co. Z którego nie mogłam się wydostać. Przez cały czas prosiłam te istoty, żeby pozwoliły mi się obudzić. Ale jedyne, co mi się udawało, to co pewien czas wrócić do ciała, oczywiście standardzik, paraliż nie do pokonania. Następnie z powrotem coś mnie wyciągało. Myślałam, że się nie obudzę rano. Jakieś kurwa jęki, krzyki przez całą noc. Nagie porcelanowe ciała które się obracały wokół własnej osi. Gdzieś koło rana się uwolniłam, bo zaczęłam się modlić. Od tego czasu o wiele mniej medytuję, nie muszę chyba mówić jak posrana byłam następnego dnia. Czułam się jak opętana. Nie mówię, że każdemu kto dużo medytuje musi się tak stać, ale ze mną akurat tak było. Nie mam pojęcia dlaczego. |
|
|
|
01.01.2013 - 18:54
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Dostałaś fałszywą ''błogość'', ale w zamian pozwoliłaś (nieświadomie) różnym pasożytom, na to by grzebały w Twojej energetyce.
Czakry, medytacja, kundalini... to... przemilczę. Ktoś Ci powiedział że dzięki tym ''rzeczom'', ''rozwiniesz się duchowo''... baa, prawie na każdym forum ezoterycznym wpajane są ludziom te same brednie, które są ''astralnymi odpadami'' i nie mają niczego wspólnego z naszą naturą wolnych i absolutnie wspaniałych istot (duchowych ;)). |
|
|
|
01.01.2013 - 23:38
Post
#10
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
|
|
|
|
02.01.2013 - 18:56
Post
#11
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
eee ja medytuje juz 2 lata i też czasem miałem paraliż senny jak mówi to B.Soul ta sama sytuacja.ale czy to byty astralne?nie interesuje mnie to .dla mnie ważne jest to że medytowanie pomaga i pomogło mi w życiu.zresztą medytować można w każdej chwili
|
|
|
|
02.01.2013 - 19:53
Post
#12
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
eee ja medytuje juz 2 lata i też czasem miałem paraliż senny jak mówi to B.Soul ta sama sytuacja.ale czy to byty astralne?nie interesuje mnie to .dla mnie ważne jest to że medytowanie pomaga i pomogło mi w życiu.zresztą medytować można w każdej chwili Cześć, jaką praktykę wykonujesz? Bo paraliż senny podczas medytacji jak dla mnie jest czymś nowym - w sensie nie spoktałem się z tym, a pod kątem OBE może być to ciekawe... pozdrawiam RTT |
|
|
|
02.01.2013 - 20:46
Post
#13
|
|
|
zdrogi.blogspot.com Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Nie mogłam ani się od nich uwolnić, ani pokonać paraliżu. Najgorszy koszmar, jaki mnie spotkał, to to, że pewnej nocy nie mogłam się obudzić ze "snu". Było to jakieś dziwne oobe, czy chuj wie co. Z którego nie mogłam się wydostać. Przez cały czas prosiłam te istoty, żeby pozwoliły mi się obudzić. Ale jedyne, co mi się udawało, to co pewien czas wrócić do ciała, oczywiście standardzik, paraliż nie do pokonania. Następnie z powrotem coś mnie wyciągało. Myślałam, że się nie obudzę rano. Jakieś kurwa jęki, krzyki przez całą noc. Nagie porcelanowe ciała które się obracały wokół własnej osi. Gdzieś koło rana się uwolniłam, bo zaczęłam się modlić. Swego czasu miałem bardzo podobne doświadczenia co nota bene skłoniło mnie do zainteresowania się oobe ( dopiero jak znalazłem trop, bo z jakiegoś powodu przez kilka lat nie natrafiłem na żadne info mimo że badałem temat śnienia) W tym czasie próbowałem wywołać ten stan (z różnymi efektami) oraz zdarzały się wątpliwej przyjemności spotkania z tymi istotami. Z tego co wiem są to pasożyty energetyczne. Z twojego opisu wynika, że pracowałaś z energią więc mogłaś być dobrą "żywicielką" łakomym kąskiem. Domyślam się, emanowanie pozytywną energią ma też swoje ciemne strony czego doświadczać możemy właśnie na planach subtelnych. Niestety nie poradzę ci jak sobie z tym radzić. Prawdopodobnie nawet nasz obemaniak numero uno (jakże świetlista dusza) sobie z tym nie radzi choć podejrzewam, że zalecił by ci kurację z wody i komuni św. |
|
|
|
02.01.2013 - 21:18
Post
#14
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Dobrze to może opisze czesc swoich doświadczeń. Zasadniczo za kazdym razem starałem sie po prostu zaobserwować nierealność myśłi, pozostac w zupełnej ciszy, ja SAM. Z poczatku ''medytowałem'' albo tez kontemplowalem jak kto woli ja bym to po prostu okreslił pustą ciszą podczas biegania, spaceru po aktywności fizycznej gdy organizm odpoczywa. Później juz coraz czesciej, czy to jadac autobusem, czy bedac samemu w domu. To była tylko chwila ale czułem wyraźnie że mnie nie ma. Jak to możliwe? Szukam prawdy całe zycie a tu sie okazuje ze mnie nie ma i to było tak prawdziwe ze wszystko inne prawdziwe być nie mogło. Pewnego razu zaczalem medytować nad czasem, starałem sie rozpoznac ze jest zupełnie nierealny wtedy całkowicie spontanicznie BŁYSK zaczalem sie smiac do siebie samego jakie to jest oczywiste, ze jest tylko teraz zatopione w nieskończoności. To jest nie do opisania , wyrażnie czułem ze czas nie istnieje. Ale ostatnio dzieje sie cos ciekawego tzn ostatnie 2 tyg poczułem sie jakbym zanikał a świat ze mną, nadal natomiast czuje gdzies w głebi jakis strach i niepewnośc w stylu co bedzie dalej?
pozdrawiam :) |
|
|
|
02.01.2013 - 23:23
Post
#15
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
@Recall
To co robisz to bardzo mocno przypomina medytację nad pustką z buddyzmu. Wydaje mi się, że po prostu twoje ego walczy, chce bardzo silnie by było realne. Podczas, gdy jest tylko iluzją, choć potrzebną w normlanym świecie. A szczególnie silne ego (nie mylić egoizmu z egocentryzmem!). Poza tym mogłeś się rozchwiać energetycznie i wg mnie to może być przyczyną twoich wrażeń. Staraj się ćwiczyć uważność (nie koncentrację, uważność to po prostu świadomość tego co się dzieje - w tym nie ma wymuszania). Co ważne, jeśli za bradzo odpływasz, to postaraj się 'uziemić'. Np. odczuwaj ziemię, to że chodzisz, i odczuwaj swoje centrum. Od strony energetycznej możesz sprowadzać energię w dół, tak by niezalegała tylko w górnych ośrodkach energetycznych. Wg Mantaka Chia z taoizmu możesz koncetrować się na punkcie leżącym na kręgosłupie na wysokości pępka. Lub najlepiej medytuj nad dantian (punkt 4 palce poniżej pępka) - to środek energetyczny człowieka. Bardzo często takie wrażenia są właśnie wynikiem niezrównoważonej energii w ciele. Ludzie za szybko chcą się rozwinąć i w rezlultacie przesyłają energię z dolnych ośrodków do gónych a nie o to chodzi tylko o podniesienie wibracji całej energii. Dlatego tak ważna jest systematyczność i równowaga. pzdr RTT |
|
|
|
03.01.2013 - 16:20
Post
#16
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Cześć, jaką praktykę wykonujesz? Bo paraliż senny podczas medytacji jak dla mnie jest czymś nowym - w sensie nie spoktałem się z tym, a pod kątem OBE może być to ciekawe... pozdrawiam RTT hmm paraliz senny podczas medytacji nie miałem jedynie podczas o tak leżenia normalnie gdy chcesz spać. praktyke?siedzisz do lotosu ja przynajmniej opieram sie o ściane dla wygody i chwila po chwili pozwalasz odczuwać ciało.a dalej to śledzisz obrazy mentalne.też zależy w jakim celu chcesz pomedytować. |
|
|
|
03.01.2013 - 17:20
Post
#17
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
hmm paraliz senny podczas medytacji nie miałem jedynie podczas o tak leżenia normalnie gdy chcesz spać. Zatem missunderstanding. Z twojej poprzedniej wypowiedzi tak wywnioskowałem. Paraliż senny to po prostu paraliż senny - czyli zmiana częstotliowści pracy mózgu i wyłączenie odpowiednich obszarów jego aktywności. Nie sądzę, że to "ataki". Dawno, dawno temu, gdy byłem nastolatkiem miałem takie doświadczenia. Ba, wydawało mi się że coś chce mnie opętać, bo wpadałem konwulsje i też widziałem różne istoty. Ale po prostu pewnego dnia powidziałem NIE. I gdy zaczynał się paraliż senny wyprowadzałem się z tego stanu siłą woli oraz rozluźnieniem. Istoty atakujące podczas takiego stanu wg mnie to tylko wizje umysłu, na tej samej zasadzie pojawiające się w głowie, jak przyjemne drzewko, pod którym można oddać mocz, podczas gdy nasze ciało woła : "Do WCta marsz! " ;) pzdr RTT |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |