CYTAT(Zyga @ 31.03.2013 - 19:30)

Nie mówię o końcu świata, tylko o czymš, co nas czeka w niedalekiej przyszłości. Osobiście wierzę, że różne zbiegi okoliczności to ważne wydarzenia zaaranżowane przez "siły wyższe". Oczywiście dla racjonalistów takie podejście jest śmieszne. Mój racjonalizm zakłada istnienie rzeczy, których człowiek jeszcze nie rozumie.
widzenie znakow to tzw. schizofrenia albo magia
poprzez kierowanie wlasna percepcja i nadawanie znaczenia tym albo innym znakom, determinujemy swoja i nasza przyszlosc.
mysle ze swiat moze sie skonczyc dla wielu, moze nawet 60-70% ludnosci na ziemi a na pewno bedzie grupa skladajaca sie chociazby z 1%, 5%, ktora zadnych zmian nie zauwazy, poniewaz w ich swiadomosci nie istnieje zadna wojna, zaden islam, zadne pieczecie i zaden obama.
Pomyslcie o czlowieku ktory mieszka np. w chinach na skraju lasu w drewnianej chatce. chodzi z wiadrem po wode, lowi rybe, poluje na zwierzeta, zbiera drwa na ognisko, obserwuje jedynie pogode i piersi swojej zony kiedy jest rozochocona :-) jaki koniec swiata dla niego? nawet jesli jakis pocisk sie rozprysnie i rozwali mu dom, nawet zabije jego... malo takich przypadkow bylo za wojny w historii?
ale umrze jako spokojny szczesliwy czlowiek :-)
ps. to bylo tak na poziomie zupelnie przyziemnym. na poziomie zas glebszym w tym samym miejscu i czasie moze byc wojsko strzelajace do siebie i zalewajace sie krwia i buddyjski ashram w ktorym mnisi medytuja i nic nie widza, nic nie slysza. tak samo zolnierze nie maja pojecia ze sa w swietym miejscu. dla nich to pole walki. walka albo ucieczka. zabij albo zostan zabity.
paralele, ludzie, paralele :-)
aale sie rozpisalem... :) nosy do gory i zajmijmy sie tworzeniem lepszej rzeczywistosci. ziemska paranoja jest zatrzymywalna tylko przez zabawe, usmiech, wewnetrzny spokoj i harmonie.