|
|
![]() ![]() |
02.10.2009 - 22:46
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Witam was bardzo serdecznie ;) przeczytałem wszystkie książki od pana Bruce'a Moena i w jednej z nich było napisane ( moge się mylić ) że odzyskiwał on pewnego człowieka Josh.. Joshua jakoś takoś mu było... zginął on przed wiekami w walce, ugodzony zatrutą strzałą, jak się potem okazało tym człowiekiem był Bruce ale w poprzednim wcieleniu, życiu, czy ogólnie jakaś część autora tkwiła w tej postaci... i moje takie pytanie odnośnie tego, jestem dosyć obeznany w temacie, i z tego co kumam to po naszej obecnej śmierci w tym życiu idziemy w kierunku Focusa 27 gdzie stwarzają nam normalne warunki istnienia... ale nie było mowy o reinkarnacji ? czyli że nie naradzamy się już w owym świecie tylko egzystujemy na jakiś warunkach w "poza światach" .. myślę że nie muszę bardzo precyzować mojego pytania, czuje że trochę zagmatwałem ... w skrócie, jak się ma stosunek Bruce'a - "Joshuy ( nazwijmy go tak ) do Focusa 27, czyli ubierając myśli ( nie naradzania się w tym świecie tylko egzystencji TAM. ostatnio spędza mi to sen z powiek, prosze nie traktować tego żartobliwie ; ] dziekuje i czekam na światło ..
|
|
|
|
03.10.2009 - 00:22
Post
#2
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
To gdzie pójdziesz po tzw "śmierci" zależy wyłącznie od Ciebie. Jeżeli zechcesz egzystować, stwarzać swoją Jaźń na poziomie niefizycznym, wówczas doświadczysz to w co wierzysz, że Cię może spotkać. Możesz obrać inną drogą - powtórne wcielenie się i doświadczanie w Dziedzinie Względności. Możesz wybrać jeszcze jedną drogę, a mianowicie zatracenie swojej indywidualnej jaźni i zespolenie się ze Wszystkim Co Jest, z Jednością. Doświadczysz wówczas absolutnej błogości, szczęścia, radości i nieskończonej bezwarunkowej Miłości. Powiedziałem o zatraceniu indywidualności a wspominam o tym, że Ty tego doświadczysz. Bóg określa to jako Boski Dylemat. Nie będziesz wówczas Ty i kto inny poza Tobą. Będziesz tylko Ty - Jednia, Bóg, choć w gruncie rzeczy cały czas jesteśmy tym samym, tylko w różnym wydaniu. Proszę, radzę nie bawić się w nazywanie poziomów Focusami itd. Potrafi to wprowadzić spore zamieszanie i nieścisłości. To tylko etykietki przyczepione przez ludzki analityczny umysł.
|
|
|
|
| Gray |
03.10.2009 - 10:54
Post
#3
|
|
Guests |
Podróżnik a Ty umarłeś już kilka razy, i pamiętasz co jest po tym mam rozumieć skoro wiesz gdzie idzie i co ma do wyboru, a może tylko wyczytałeś?
Wszystko jest powiązane bezpośrednio z tym jak myślimy, i co obieramy za pewniki. To co mu przedstawiasz to jest kolejny system przekonań, tyle że nazwijmy go uniwersalnym systemem, bo w tym kręgu sporo ludzi utożsamia się z nim. Z tym, że po śmierci idziesz gdzie chcesz potrafię się zgodzić, ale nie możemy mówić teraz o tym jakie drogi wybierzesz po niej. Nasza wolna wola daje nam możliwości doświadczania, i według mnie nie jest ona ograniczona po śmierci, wręcz przeciwnie. Stąd też wynikają przekonania, focusy i inne sprawy. Dlatego, w tym życiu wypada zrozumieć jak najwięcej, żeby "później" nie było niejasności. Tutaj mamy istotną rolę do spełnienia, gdy doświadczysz dużo, będziesz mógł wybrać każdą drogę. Myślę, że sprawa reinkarnacji, czy spędzania czasu w innych niefizycznych wymiarach to tylko okrojona wersja. Możliwości sposobów inkarnacji mogą być setki albo i miliardy. Niestety są pewne sprawy których nie zrozumiemy, w tym życiu ponieważ bardzo łatwo dojść do kresów naszych możliwości intelektualnych. Tutaj pozostaje zapytać, czy warto zajmować się i przejmować czymś na co nie dostaniemy konkretnej odpowiedzi? |
|
|
|
03.10.2009 - 11:41
Post
#4
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Nie mam wglądu w cykl śmierci, gdyż nie dotarłem w najwyższe plany na tyle, by penetrować je do woli.Wiec jedynie zgaduje.
Śmierć wyobrażam sobie jako stopniowe opuszczanie sfer o rożnej gęstości. Przypuszczam , ze gdy dotrzemy do planu przyczynowego, po wielu przygodach, tracąc cialo mentalne z indywidualna pamięcią to możemy ponownie jakoś zacząć kolejny cykl narodzin. Tyle, ze nie powinniśmy być już obarczeni wydarzeniami z poprzedniego życia. Okazuje się, ze jest inaczej. Jest coś takiego, co może nas dopaść, pomimo ze nie powinno. Przypuszczam ze istnieją w dolnych planach pozostawione przez nas mysloksztalty , które trzymają się dzielnie i gdy nadarzy się okazja to nas dopadaj w kolejnym cyklu. Zawierają w sobie wspomnienie zdarzenia, które kopiujemy w siebie, czy jakoś wchłaniamy, jak utracone aspekty. Stad pomysł, by je odzyskiwać ,by nie męczyć się po wsze czasy w dolnych planach. U Powella czytałem o tworach kama-manas , ciało astralno mentalne, sklejone do kupy w jeden twór, porzucone przez nas gdy wyciągnie nas w gore bez czysca:) Wystarczająco świadomy twór, by przetrwać, najokrutniejszy strażnik samego siebie. Pilnuje on swojego twórce i trzyma go w garści, zawartą w sobie przeszłością., bo coś tam kiedyś. W ustawieniach hellingerowskich biorą poważnie to zagadnienie. Wykryli, ze się coś za nami ciągnie od pokoleń , nawet przenosząc na nasze dzieci i wnuków. Sam wykryłem niezła tragedie w mojej rodzinie. Wylazła w czasie ustawień mojej córki a sięgała aż kilka pokolenia:) Mama już po 80- tce, potwierdziła, pytając pełna obaw o jej konsekwencje i losy swojej mamy, od dawna już nie zyjacej. Przekonany jestem , ze potrafią one wpływać na rozwój świeżo rosnącego człowieka, wywołując zmiany w jego naturalnym rozwoju. Oj , czasami nie mamy lekko!!! |
|
|
|
03.10.2009 - 14:40
Post
#5
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Podróżnik1 to co napisałeś wygląda jak wyjęte z "Rozmów z Bogiem". Pamiętaj, że nawet twórca tej książki napisał, żeby ślepo nie wierzyć w to co jest w niej napisane i lepiej wiedzę oprzeć na własnym doświadczeniu, a same dialogi mają służyć innemu spojrzeniu na rzeczywistość.
A odnośnie śmierci, to może warto pamiętać, że myśli mogą być twórcze natychmiast i trzeba uważać o czym będziemy rozkminiać :) |
|
|
|
03.10.2009 - 21:06
Post
#6
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Właśnie - to jest wyjęte z Rozmów z Bogiem :) A ja to przez ostatnie lata weryfikowałem opierając się na doświadczeniach swoich sprzed narodzin i OBE i innych, bazując na relacjach setek osób, które przeżyły NDE na stronie nderf. To właśnie moje doświadczenia sprzed narodzin doprowadziły do tego, że się interesuję duchowością, całą metafizyką, to dzięki nim jestem teraz na tym etapie a nie na innym. To dzięki nim znalazłem się na tym forum i mam okazję się czasem z Wami sprzeczać :). Cieszę się, że ktoś się znalazł wśród nas, kto to przeczytał. Rozmowy z Bogiem, Przyjaźń z Bogiem i Wspólnota z Bogiem znacząco odmieniły moje życie. Gdy głoszę prawdy w nich zawarte, jestem przekonany, że głoszę miłość a nie strach. Nie istotne czy w to uwierzycie, czy nie. Tak naprawdę te wszystkie rzeczy o życiu o śmierci, całej kosmologii są mało istotne w obliczu bycia człowiekiem nienarzucającym swojej woli innym, pomocnym, kierującym się empatią. To są tylko ciekawostki. Pragnę tylko aby ludzkość zaczęła kierować się miłością i żyć z korzyścią dla innych.
|
|
|
|
| Gray |
04.10.2009 - 10:06
Post
#7
|
|
Guests |
No i dobrze szczytny cel popieram, też jest to moje marzenie :)
|
|
|
|
05.10.2009 - 23:37
Post
#8
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Co miałeś na myśli podróżniku1 pisząc o doświadczeniach z przed narodzin? Mógłbyś to rozwinąć, ciekawi mnie to :)
|
|
|
|
06.10.2009 - 20:15
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Może na początku - urodziłem się w Lubsku. To małe miasteczko 16 tys. Jako punkt orientacyjny dodam, że są tu 2 kościoły. 1 - gotycki 2 - mały zbudowany lekko ponad 100 lat temu. A więc: nagle odzyskałem świadomość. Nie czułem się tożsamy z jakąkolwiek płcią. Nie miałem formy. Byłem samą świadomością, która, że tak powiem - odzyskała świadomość. najpierw miałem bardzo słabą świadomość. Potem zacząłem jakby wymuszać sam na sobie polepszenie jej. tak też się stało. Znajdowałem się wtedy zawieszony w takiej dziwnej próżni, czerni. Widziałem cząsteczki tej czerni. Były malutkie, poruszały się bardzo szybko. Przerwa. Odzyskuję świadomość tuż nad tym małym kościołem. Dryfowałem na wysokości przyszłej iglicy. Widzę jak budują ten kościół. Ściany już są, Zaczynają budować ową iglicę - wiecie - to taki stożkowaty dach :). Nagle trafiła do mnie informacja - urodzę się za 100 lat. To nie był przekaz werbalny. Po prostu to wiedziałem. Trudno to wytłumaczyć. Można rzec - trafiła do mnie ot tak - znikąd, nagle. Dryfuję dalej na wysokości budowanej iglicy. Widzę dukt, uliczkę, która dziś zwie się XX-lecia. Jeżeli staniesz na wprost od drzwi wejściowych kościoła, spojrzysz w górę w z prawej strony na wys. iglicy właśnie się unosiłem. Przerwa. Odzyskuję świadomość. Widzę jak budują osiedle blokowe, w Lubsku mówią na nie Nowe Bloki. Obecnie mają jakieś 25 lat. Pamiętam żółtą koparkę, która piach przenosiła. Ogólnie - typowy plac budowy. Przerwa. Moje osiedle, mające obecnie 30-parę lat znajduje się po drugiej stronie ulicy. Przelatuję wzdłuż osiedlowej uliczki prowadzącej do mojego bloku. Widzę moją przyszłą sąsiadkę jak szła tamtędy z czerwoną torebką, ubrana w czerwoną koszulę. Lecę - widzę okno na parterze - to jest okno mojego przyszłego pokoju, w którym przyjdzie mi zamieszkać podczas wcielenia. Zbliżam się do niego - pamiętam to świetnie - przenikam je i wnikam do brzucha mojej mamy. Widzę siebie - płód jeszcze przed wniknięciem. Tak jakbym miał rentgena. Gdy wniknąłem w swoje małe rozwijające się jeszcze ciałko, widziałem wnętrze brzucha mamy, obecnie myślę, że widziałem to niefizycznie, gdyż wątpię, by fizyczne oczy mogły działać. Było ciemno. Właściwie to była czerń zmieszana lekko z ciemną czerwienią, praktycznie przechodzącą w czerń. Potem pamiętam nawet moment swych narodzin. Ale tylko migawkę. Pamiętam jak był ktoś nade mną. Widziałem wszystko niesamowicie jasno, wszystko było skąpane w bieli. Widziałem ledwie sylwetki. To chyba wynika z nieprzyzwyczajenia wzroku do światła. Pamiętam jak leżałem na poporodówce. Było tam trochę innych łebków. Jak wchodzisz do sali - ja leżałem po lewej stronie sali, na samym końcu, tuż przy oknie. No i dalej moje życie ciągnie się do dziś :)
|
|
|
|
08.10.2009 - 15:37
Post
#10
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
to niesamowite podróżnik ; ] może kiedyś i mi będzie dane zgłębić przeszłość.. a tak na dobrą sprawe uważam temat za zamknięty, dziekuje ;)
|
|
|
|
13.10.2009 - 21:30
Post
#11
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
przepraszam ze troche nie do tematu ale moze i troche pasuje to tutaj. moze ktos wie gdzie mozna kupic na necie Podroze do zycia po smierci Moena bo we wszystkich ksiegarniach jakie mi google znajduje artykul jest chwilowo niedostepny :/ dziwna sytuacja (pytam bo bede w PL tylko kilka dni i obawiam sie ze nie znajde w zadnej ksiegarni w tak krotkim czasie a zalezy mi naniej i chcialbym zeby juz na mnie czekala)
dzieki mano za linki ale tez tam sa powysprzedawane ;/ |
|
|
|
13.10.2009 - 22:43
Post
#12
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
05.07.2013 - 11:19
Post
#13
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Dzieki wielkie masa, kochany i pomocny chlopak z Ciebie :)
Po przeczytaniu ksiazki Moen'a "Podroze do ojca ciekawosci" nasuwa mi sie takie pytanie. On pisal o rozpadzie osobowosci/jazni u tzw. Zatwardzialcow. Taki Zatwardzialec wedlug niego nie powraca do swojego Dysku, tylko rozpada sie, ulega dezintegracji, przestaje istniec jako swiadomosc. Mam w rodzinie przypadek Alzhaimera czy tam demencji, ponoc to jedno i to samo. Widze u tej osoby totalny rozpad umyslowy, niepamiec jest coraz wieksza, zatrwazajaca wrecz :( Zastanawia mnie, czy to jest tylko na poziomie fizycznym, czy dotyczy to ogolnie wszystkich obszarow mentalnych danej osoby ? Czy takie zjawisko ma cos wspolnego ze swiadomoscia ? Bo ponoc umysl ma niewiele wspolnego ( ? ) ze swiadomoscia. Tak mi sie to gdzies obilo o uszy. Co Wy na to ? |
|
|
|
05.07.2013 - 11:25
Post
#14
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Dzieki wielkie masa, kochany i pomocny chlopak z Ciebie :) Po przeczytaniu ksiazki Moen'a "Podroze do ojca ciekawosci" nasuwa mi sie takie pytanie. On pisal o rozpadzie osobowosci/jazni u tzw. Zatwardzialcow. Taki Zatwardzialec wedlug niego nie powraca do swojego Dysku, tylko rozpada sie, ulega dezintegracji, przestaje istniec jako swiadomosc. Mam w rodzinie przypadek Alzhaimera czy tam demencji, ponoc to jedno i to samo. Widze u tej osoby totalny rozpad umyslowy, niepamiec jest coraz wieksza, zatrwazajaca wrecz :( Zastanawia mnie, czy to jest tylko na poziomie fizycznym, czy dotyczy to ogolnie wszystkich obszarow mentalnych danej osoby ? Czy takie zjawisko ma cos wspolnego ze swiadomoscia ? Bo ponoc umysl ma niewiele wspolnego ( ? ) ze swiadomoscia. Tak mi sie to gdzies obilo o uszy. Co Wy na to ? Ja Ci na to że mój dziadek miał Alzhaimera i zmarł na wylew w momencie kiedy wydawało się nam że objawy choroby ustępują ( zaczął prawie sam chodzić). Później przyśnił mi sie z kilka razy - zawsze to były dziwne sny w których dziwiłem się że on żyje - a on emanował wielkim spokojem . Jeśli przyjąć interpretacje duchową - to można powiedzieć że w tym przypadku rozpad ciała duchowego nie miał miejsca. A ja uważam że to po prostu straszna choroba która niszczy mózg człowieka. |
|
|
|
05.07.2013 - 11:31
Post
#15
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Masz dwie szkoły interpretacyjne. Jedna szkoła (filozofie wschodu, chrześcijaństwo) mówi o tym, ze cokolwiek spotyka Cię na poziomie fizycznym wogóle nie ma znaczenia dla duszy, (jaźni) nie dotyka jej w żadnym obszarze.
Druga szkoła (kabała) mówi o tym, ze wszystko jest ze sobą powiązane - to, co dzieje się w świecie fizycznym wpływa na astral, mental i wyżej nawet oraz na odwrót. Czyli jak ktoś zrani ciało, to zrani też duszę. Jest synchronizacja. Ale nawet w przypadku tej drugiej, pesymistycznej szkoły - jest mowa o tym, ze i tak jakiekolwiek zranienia duszy nie wpływają na jej "jądro" jaką jest centrum jaźni, tzw iskra Boga, to jest zawsze nienaruszone i zależne tylko i wyłącznie od woli Stwórcy, więc nie da się tego zniszczyć. Marne pocieszenie ale zawsze. |
|
|
|
05.07.2013 - 11:39
Post
#16
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Dzieki Wam.
Zawsze jakas pociecha sie przyda, jest cenna. Moen napisal ze taka rzecz ma miejsce niezmiernie rzadko (dezintegracja - chodzi o tych Zatwardzialcow ). A alzhaimer jakby nie patrzec, jest choroba wcale nie rzadka, robi sie wrecz choroba spoleczna starszych ludzi. To w zasadzie juz plaga. I nawet jesli taka dezintegracja na poziomie swiadomosci odbywa sie niezmiernie rzadko, to i tak bardzo mi zal tych nieszczesnikow :((( Musza przejsc cale oceany cierpienia, zanim sie rozplyna :((( |
|
|
|
05.07.2013 - 11:48
Post
#17
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Tulsi, i tak pewnie to czeka nas po śmierci.... rozpad ego to właśnie coś podobnego. Od naszego nastawienia zależy czy to będzie piekło czy wybawienie.
|
|
|
|
05.07.2013 - 11:56
Post
#18
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Tylko ja bym się grubo zastanowił zanim bym przyjął tą duchową interpretację o której pisze Ves.
Bo skoro są obecnie leki mogące powstrzymać rozwój choroby lub ją wyleczyć to znaczy że odkryliśmy leki duchowe? Tu się zaczynają zabawne rozbieżności z teoriami duchowymi. Po prostu kiedyś musiano sobie jakoś tłumaczyć choroby i odwoływano się do sfery duchowej gdyż innego wyjścia nie było. Tak jest z każdą religią czy wierzeniami. |
|
|
|
05.07.2013 - 12:11
Post
#19
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Tak, tylko z moich obserwacji wynika, że ta druga szkoła - która mówi o synchronizacji poziomów i o wielorymiarowości wszystkiego - nie jest taka pozbawiona sensu. Tłumaczy to , dlaczego ludzie z rozwaloną psychiką mogą użyć lekarstwa chemicznego - i zadziała, oraz lekarstwa psychicznego - też zadziała, i lekarstwa duchowego - też zadziała. Aczkolwiek nie wiadomo, czy zostanie wyelinowana przyczyna zapobiegająca nawrotom - bo wszystko zależy od tego, który poziom szwankuje, że tak powiem. Innymi słowy nie ma sprzeczności między mózgiem (poziom fizyczny), umysłem (poziom psyhiczny) i duszą (poziom duchowy), to są różne wymiary i różne manifestacje tego samego. Niezręcznie to brzmi, ale to to widzę.
Jescze dodam jedną ciekawą rzecz- współczesna psychologia uważa, że wszystkie problemy tzw "duchowe" biorą się z urazów fizycznych i psychicznych najczęściej w dzieciństwie. Z kolei nauki duchowe uważają, że wszystkie urazy fizyczne i psychiczne, biorą się z praprzyczyny - w ciele duchowym, czyli odwrotnie. Jak wyjaśnić ten paradoks? moze tym, że w świecie duchowym czas nie istnieje, tak, jak w wymiarze fizycznym, więc nie ma liniowości przyczyn i skutków, w ciele duchowym przyczyna i skutek to jedno. |
|
|
|
05.07.2013 - 23:12
Post
#20
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Po przeczytaniu ksiazki Moen'a "Podroze do ojca ciekawosci" nasuwa mi sie takie pytanie. On pisal o rozpadzie osobowosci/jazni u tzw. Zatwardzialcow. Taki Zatwardzialec wedlug niego nie powraca do swojego Dysku, tylko rozpada sie, ulega dezintegracji, przestaje istniec jako swiadomosc. Mam w rodzinie przypadek Alzhaimera czy tam demencji, ponoc to jedno i to samo. Widze u tej osoby totalny rozpad umyslowy, niepamiec jest coraz wieksza, zatrwazajaca wrecz :( Zastanawia mnie, czy to jest tylko na poziomie fizycznym, czy dotyczy to ogolnie wszystkich obszarow mentalnych danej osoby ? Czy takie zjawisko ma cos wspolnego ze swiadomoscia ? Bo ponoc umysl ma niewiele wspolnego ( ? ) ze swiadomoscia. Tak mi sie to gdzies obilo o uszy. Choroba Alzheimera a przypadek opisany przez Bruca, to są dwie zupełnie różne, nie związane ze sobą sprawy. Choroby neurodegradacyjne taka jak w Twojej rodzinie, czy dające podobne objawy zaawansowana miażdżyca, czy SM to tylko choroby ciała fizycznego. Obecnie jeszcze nieuleczalne. Nie mają nic wspólnego z rozpadem jednostkowej świadomości opisywanej przez Bruca. Moja ciocia zmarła kilka lat temu na tą chorobę. Przebywa obecnie, lub przebywała (wedle zdalnego namierzania) w czymś w rodzaju sanatorium, gdzie dochodziła do siebie. A ponieważ osoba dokonująca rozpoznania podała (tylko na podstawie imienia i nazwiska) bardzo wiele, konkretnych szczegółów z jej życia (w tym nawet pewne charakterystyczne elementy ubioru), których namierzający nie mógł znać, logika nakazuje mi przyjąć wynik tego zdalnego badania. Poruszony przez Ciebie temat i mnie bardzo zainteresował. Miałem nawet kiedyś okazję rozmawiać z Brucem na ten temat. Przypadki takie są niezmiernie rzadkie. Polegają na odcięciu się od rdzennej jaźni (Grono/Dysk czy wedle terminologii Roberta Monroe - Ja Tam) reinkarnującej istoty. Jej świadomość coraz bardziej gubi się i zaciera, aż w końcu rozpada się bezpowrotnie. Przy czym Bruce podkreślał, że są to naprawdę jednostkowe, niezwykle rzadkie przypadki. Przyczyną jest zamknięcie się w sobie i zupełne odcięcie od kontaktów z Gronem/Dyskiem, pomimo że ten będzie się starać do końca odzyskać swoją część. Bądź spokojna o dalszą egzystencję osoby ze swojej rodziny. :) |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |