oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

6 Stron V   1 2 3 > »   
Reply to this topicStart new topic
> Urzeczywistnienie, Dzogczen
Zielarz Gajowy
post 31.08.2013 - 22:21
Post #1


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Generalnie każdy z nas zmierza dokądś...ścieżek sporo:)

http://www.melong.com/pl/teachings/123-dzo...ent-beings.html

"Starajmy się, najbardziej jak potrafimy. Przekazuję wam nauki dzogczen, to coś bardzo wyjątkowego, nawet w porównaniu do nauk buddyjskich tradycji wadżrajany. W wadżrajanie znajdziecie sutry, tantry, wiele różnych rodzajów nauk, ale nie dzogczen. Nauczam dzogczen, ponieważ zgodnie z moim doświadczeniem, jeśli poszukuje się nauk prowadzących do urzeczywistnienia - jeszcze w tym życiu, a nie kiedyś w przyszłości, to nauki dzogczen są najbardziej esencjonalne ze wszystkich. Właśnie z tego powodu praktykuję i stosuję metody dzogczen."

http://allegro.pl/dzogczen-stan-doskonalos...3446871519.html

W tej książce jest rozdział "kukułka stanu obecności"...jak ktoś miałby ochotę się z nim zapoznać chętnie to umożliwię:)

Zastanawia mnie jednak jedno. Rola nauczyciela. Nauczyciel bowiem wydaje się być konieczny, aby doświadczyć urzeczywistnienia w miarę szybko:)

Zakładam i obym się mylił, ale wielu z nas nie spotka w tym życiu takiego nauczyciela na swojej drodze. Gdzie go zatem szukać? W sobie? W snach?

Krętej drogi:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dagon
post 01.09.2013 - 00:43
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Namkhai Norbu często jeździ po Europie i wprowadza w naturalny stan więc dla chcącego nic trudnego :P No ale wiadomo, że wdg. filozofii buddyjskiej najlepiej by było mieć takiego nauczyciela pod ręką. Więc jak ktoś nie zamierza się wyprowadzić do zakonu gdzieś daleko na wschodzie to zawsze pozostaje następne życie :D według teorii żarliwe praktykowanie prowadzi do odrodzenia w kraju buddyjskim. Wtedy tylko z górki :>
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 01.09.2013 - 06:22
Post #3


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Pod warunkiem, że nie trafimy do Tybetu podczas chińskiej inwazji :-]
Go to the top of the page
 
+Quote Post
wyspiarz
post 01.09.2013 - 06:40
Post #4


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Dagon wrote: Więc jak ktoś nie zamierza się wyprowadzić do zakonu gdzieś daleko na wschodzie to zawsze pozostaje następne życie :D

Sprecyzuj gdzie na wschód można się wynieść z Polski na stałe i dzięki kilu latom pobutu w klasztorze można uzyskać obywatelstwo tamtego kraju, bo już lepszy jakiś klasztor i medytacyjne przygody (miejmy nadzieję że tam nie zgnoją) niż bezrobocie i wegetacja w niepodległej kościelnej cwaniackiej Polsce. Chyba że sobie tak piszesz byle pisać co jest na tym forum bardzo popularne.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 01.09.2013 - 08:54
Post #5


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Zielarz Gajowy @ 31.08.2013 - 23:21) *
W tej książce jest rozdział "kukułka stanu obecności"...jak ktoś miałby ochotę się z nim zapoznać chętnie to umożliwię:)


Nie pogardził bym gdybyś wstawił. :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 01.09.2013 - 15:27
Post #6



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Wszystko jest nauczycielem, wszystko jest lekcją. Jedynie od każdego z nas zależy, które z nich dostrzeżemy. Podobnie, jak w myśl zasady, kiedy uczeń gotowy, zjawia sie nauczyciel. Jak chcesz możesz być gotowy już teraz, ale po kolei, pewnych lekcji się nie przeskoczy. Ale jak postanowisz być gotowy, to lekcje się ujawnią we właściwej kolejności (tak naprawdę wszystkie już są, ale po kolei je dostrzegamy, razem z naszą rosnącą mądrością). Wszystko jest nauczycielem. Nawet ktoś, kto nas wkurzy, nawet ktoś, kto nas zadziwi, nawet ktoś, kto nam zainponuje. A przede wszystkim dyrektorem tego nauczania jesteś Ty sam. Każdy jest sobie nauczycielem i uczniem zarazem. Najlepszym. Owszem może gdzieś żyć jakiś mistrz, który wprowadzi Cię na moment czy dwa w stan, który da Ci motywację, kierunek, itd. Jednak i to się skończy i prędzej czy później będziesz musiał polegać na sobie. Poza tym nie każdy mistrz jest mistrzem, a przynajmniej nie zawsze w tym, czego szukamy. Nie jest konieczne szukanie mistrza w postaci ludzkiej, zdobywanie mądrości samemu uczy czegoś, czego w inny sposób nie da rady się nauczyć. Dochodząc do pewnych rzeczy samemu, sami stajemy się mistrzami, nie tylko 'wiemy' coś, ale przede wszystkim wtedy rozumiemy co to jest, z czym to się wiąże, jak działa i dlaczego. A ucząc się 'samemu', tak jak mówiłem, mistrzowie są wszędzie (więc nie tak do końca samemu ;3). Lepiej jest chyba mieć nieskończoną ilość mistrzów, niż jednego, co nie? :)

Dla mnie m.in. mistrzami są ci, co stworzyli tą muzykę, co umieściłem poniżej :) Dają mi więcej duchowej wiedzy i mądrości, niż jacyś samozwańczy, bądź okrzyknięci mistrzowie, którzy posługują się słowami, w których pewnych rzeczy powyżej pewnego stopnia percepcji nie da się już opisać. Taką rzeczą jest np. muzyka. Możesz ją zapisać w nutach, ale nawet odczytanie nut w głowie nie da takiego doznania, jak zagłębienie się w doświadczanie muzyki :) Pozdrawiam i miłego słuchania ^^,

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 01.09.2013 - 15:54
Post #7


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Paweł ja wiem, że wszystko jest lekcją i nauczycielem, ale nauczyciel pod postacią innego człowieka to coś innego trochę:) Sam też nauczysz się języka obcego, ale z pomocą nauczyciela szybciej:) Czy nie?

Nauczyciele to ciekawa sprawa...wielu przedmiotów uczą i nie dziwi Cię, że w naszym społeczeństwie nie ma nauczycieli duchowych? Nie liczę tu księży bo to bardziej parodia, ale nauczycieli, którzy są urzeczywistnieni:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 01.09.2013 - 16:11
Post #8



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Ale każdy człowiek, którego mijamy uczy nas czegoś, to też przecież nauczyciel pod postacią innego człowieka ;) :P
Z tym językiem to bym polemizował. Z nauczycielem czy bez, i tak to Ty sam się uczysz, a nie on za Ciebie. Niejednokrotnie traktuje się nauczyciela jako tego, który daje motywację do nauki, bo samemu się nic nie zrobi. No tak, z takim podejściem to i tak daleko się nie zajdzie, a nauczyciel pozwoli Ci jedynie liznąć czegokolwiek w danym temacie. Tak czy siak człowiek uczy się sam, a mając chęć, motywację, samemu niejednokrotnie można się nauczyć dużo więcej, dużo lepiej i dużo szybciej, aniżeli w klasie z nauczycielem, gdyż więcej uwagi skupiasz na tym, jak to się dzieje, jak to zrobić, a nie żeby od razu było podane na tacy. W ten sposób uczysz się dogłębniej i skuteczniej. Tak sądzę.

Są, przyjechali ze wschodu. A jeśli chodzi o pozostałych, to dziwi i nie dziwi. Dziwi, bo dziwi mnie dlaczego w ogóle niemal cała ludzkość jakby oślepła i ogłuchła na obecność i działanie ducha. Zaś nie dziwi, bo widząc jakie jest ich obecna wiedza i nastawienie, ignorancja, to nie dziwo :p :/
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 01.09.2013 - 20:05
Post #9


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dagon
post 02.09.2013 - 12:11
Post #10


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT
Sprecyzuj gdzie na wschód można się wynieść z Polski na stałe i dzięki kilu latom pobutu w klasztorze można uzyskać obywatelstwo tamtego kraju, bo już lepszy jakiś klasztor i medytacyjne przygody (miejmy nadzieję że tam nie zgnoją) niż bezrobocie i wegetacja w niepodległej kościelnej cwaniackiej Polsce. Chyba że sobie tak piszesz byle pisać co jest na tym forum bardzo popularne.


To był raczej żarcik :P w Europie jest mnóstwo dobrych ośrodków medytacyjnych.

CYTAT
Pod warunkiem, że nie trafimy do Tybetu podczas chińskiej inwazji :-]


Nie do końca bym się z tym zgodził. Aktualna sytuacja w Tybecie jest przerażająca, ale z drugiej strony taki stan rzeczy dobrze wpływa na praktykowanie Dharmy. Czytałem kiedyś książkę pewnego mnicha (nazwiska nie pamiętam :/) który opowiadał o swoich zmaganiach w więzieniu chińskim. Twierdził, że jego praktyka nigdy nie była tak owocna. Pomimo brudu, syfu, bicia i głodu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 02.09.2013 - 19:11
Post #11


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


No bo jak przejdziesz przez ten syf i głód to potem już cie w życiu nic nie ruszy
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dagon
post 02.09.2013 - 23:17
Post #12


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(TyHu @ 02.09.2013 - 20:11) *
No bo jak przejdziesz przez ten syf i głód to potem już cie w życiu nic nie ruszy


W jego przypadku chodziło o szczere współczucie oprawcom podczas przebywania w więzieniu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 03.09.2013 - 00:19
Post #13



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


"No bo jak przejdziesz przez ten syf i głód to potem już cie w życiu nic nie ruszy."
"W jego przypadku chodziło o szczere współczucie oprawcom podczas przebywania w więzieniu. "

Jak dla mnie jedno jest związane z drugim. Gdy doświadczasz tego syfu, bicia i głodu, nie masz już nic do stracenia, jest beznadziejnie, wtedy łatwiej znaleźć coś, co stoi na drugim biegunie tego doświadczenia, czyli właśnie współczucie, miłość, wybaczenie, itp.
Łatwiej jest współczuć i wybaczać, gdy nie ma się nic do stracenia, bo wie się, że robiąc to, nikt Ci już niczego więcej nie zabierze. Jednak gdy posiadamy różne rzeczy i poprzez współczucie, wybaczenie, itp. mamy trochę tych rzeczy stracić... wtedy szukamy powodów, dla których te współczucie, wybaczenie, itp. nie miałyby być do końca uzasadnione, aby zaspokoić swoje sumienie. Tym samym mnich miał z górki można powiedzieć :p choć okupił to cierpieniem z początku (do momentu, gdy zdał sobie sprawę, że to cierpienie było bez sensu, bo opierało się na strachu o utratę tego, co miał, a jak to mu zabrano w więzieniu, stracił to, wtedy uwolnił się od tego).
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 03.09.2013 - 08:40
Post #14


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Statystycznie uda się komuś nie załamać i wyciągnąć konstruktywne wnioski w jednym przypadku na tysiące:) Zawsze coś:) Jakby więzienia produkowały oświeconych to sam bym tam chętnie poszedł:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 03.09.2013 - 12:13
Post #15



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Jednak mnich miał podstawy, fundamenty, na których mógł podeprzeć swoją dalszą praktykę. Większość więźniów zaś przy takich sytuacjach tylko pogłębia się w swych fałszywych wyobrażeniach o tym wszystkim i tylko cierpi jeszcze więcej, niewiele nauki wyciągając :/
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 03.09.2013 - 20:56
Post #16


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Pigs przeskanuję i wstawię gdzieś plik wordowy.

Oglądałem dokument o gościu co trafił w ameryce za kraty do najgorszego z wiezień...(pewnie tam wszystkie są najgorsze:)...trafił za handel narkotykami na dużą skalę. Normalny gość, któremu nagle świat się zawalił. FBI jeździło za nim a on miał schizy, że mafia chce go zabić. Barykadował się w domu...szaleństwo.

Trafił do pierdla i zaczął opisywać co tam się dzieje. Poznał laskę, która była jakoś postawiona i wynosiła to co on spisał bo jej nie przeszukiwali. Powstał blog, gdzie ona to publikowała. Dzięki temu ponoć sytuacja w tym więzieniu się poprawiła a gość dzięki temu przetrwał tam ileś lat. Po wyjściu był jak nowo narodzony. Konkretne doświadczenie.

Czy trafił tam przypadkiem? Czy żyjemy teraz w tych czasach przypadkiem? Wielu psioczy, narzeka a tak naprawdę nie jest źle tylko trza pić życie ze szklanki do połowy pełnej:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
ReCaLL
post 03.09.2013 - 22:20
Post #17


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Najlepszym nauczycielem są dzieci . Eot.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 03.09.2013 - 22:25
Post #18


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Sporo ich a ludzie dalej gupi:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dagon
post 05.09.2013 - 22:09
Post #19


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Pavveł @ 03.09.2013 - 01:19) *
"No bo jak przejdziesz przez ten syf i głód to potem już cie w życiu nic nie ruszy."
"W jego przypadku chodziło o szczere współczucie oprawcom podczas przebywania w więzieniu. "

Jak dla mnie jedno jest związane z drugim. Gdy doświadczasz tego syfu, bicia i głodu, nie masz już nic do stracenia, jest beznadziejnie, wtedy łatwiej znaleźć coś, co stoi na drugim biegunie tego doświadczenia, czyli właśnie współczucie, miłość, wybaczenie, itp.
Łatwiej jest współczuć i wybaczać, gdy nie ma się nic do stracenia, bo wie się, że robiąc to, nikt Ci już niczego więcej nie zabierze. Jednak gdy posiadamy różne rzeczy i poprzez współczucie, wybaczenie, itp. mamy trochę tych rzeczy stracić... wtedy szukamy powodów, dla których te współczucie, wybaczenie, itp. nie miałyby być do końca uzasadnione, aby zaspokoić swoje sumienie. Tym samym mnich miał z górki można powiedzieć :p choć okupił to cierpieniem z początku (do momentu, gdy zdał sobie sprawę, że to cierpienie było bez sensu, bo opierało się na strachu o utratę tego, co miał, a jak to mu zabrano w więzieniu, stracił to, wtedy uwolnił się od tego).


Albo po prostu miał dobrego nauczyciela. Taki mnich przecież nie posiada nic oprócz życia więc o jakich rzeczach mówimy :P o "ulubionych sandałach"? :D Niezbyt przekonują mnie te twoje argumenty bo mierzysz tego gościa miarą zachodniego człowieka. Niby ta historia opiera się tylko na czyichś słowach i teoretycznie może kłamać żeby nachapać się hajsu, ale to by oznaczała tylko, że to spisek złych mnichów buddyjskich którzy od 2,5 tysiąca lat mamią ludzi i jeżdżą bentleyami za pieniądze wyciągnięte od ludzi.

Ciekawe jest jeszcze to, że Chińczycy zatajają przed ludźmi przypadki uzyskania tęczowego ciała przez niektórych więzionych mnichów. Zostawiają gagatka w celi, a jak przychodzą następnym razem to widzą tylko jego ciuchy, włosy i paznokcie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 05.09.2013 - 22:25
Post #20



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


A może miał i dobrego nauczyciela...

Jednak co może mieć cennego mnich? Niekoniecznie ulubione sandały :P Np. zdrowie, ładną nieobitą buźkę, godność, itp.

A czemu zostają włosy i paznokcie?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dagon
post 05.09.2013 - 23:39
Post #21


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Człowiek, który uzyskuje tęczowe ciało spostrzega, że jego ciało tak naprawdę jest światłem i w momencie kiedy umiera wchłania wszystkie materialne komponenty swojego ciała w świetliste odpowiedniki. Włosy i paznokcie uznawane są za nieczyste i zbędne w tym procesie. Taki jegomość po wszystkim staje się czymś w rodzaju światła, a włosy i paznokcie pozostają - tylko patrząc na to z ze strony materialnej.
Cały proces uzyskiwania tego ciała jest czasochłonny i potrzeba wielu wcieleń praktyk na takie coś, ja to tylko jakoś tam streściłem :P

Przypominają się komuś Gwiezdne Wojny? :> To jeden z wieeeelu elementów buddyzmu, które wplótł w film G. Lucas.

Swoją drogą to właśnie Namkhai Norbu jako pierwszy dokładnie opisał ten fenomen i zaprezentował go reszcie świata dzięki jego książce o tęczowym ciele. Gdyby nie tacy jak on chinole by popaliły wszystkie książki i relikwie przez co cała wiedza by zaginęła. No ale w końcu tak prężnie rozwijające się państwo musi mieć więcej miejsca dlatego taki sajgon tam robią - żeby prawda przypadkiem nie wyszła na jaw :P A na Chiny też kiedyś czas przyjdzie. Pewnie nie za naszego życia, ale kiedyś na pewno.
Go to the top of the page
 
+Quote Post

6 Stron V   1 2 3 > » 
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park