|
|
![]() ![]() |
28.10.2013 - 23:33
Post
#371
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Nie. To my oszukujemy siebie, wykorzystując do tego umysł, korzystając z niego niepoprawnie, zamiast poprawnie do tego, do czego jest przeznaczony.
|
|
|
|
28.10.2013 - 23:40
Post
#372
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Nie. To my oszukujemy siebie, wykorzystując do tego umysł, korzystając z niego niepoprawnie, zamiast poprawnie do tego, do czego jest przeznaczony. Jasne a tylko Pavvel jak i każdy z nas wie jak poprawnie korzystać z umysłu co udawadniamy na kartach tego forum - nie potrafiąc znależć wspólnego zdania na jakikolwiek temat:D PS. Paveł masz kolejną fioletowo -ślituciaśną fotkę w avku - że ty tak ten fioletowy lubisz:D |
|
|
|
29.10.2013 - 10:03
Post
#373
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Żeby znaleźć wspólne zdanie potrzeba dojrzałego zachowania, traktowania innych z szacunkiem, próby zrozumienia punktu widzenia innych, oraz wytrwałej merytorycznej dyskusji ze wszystkich stron biorących w niej udział, zaś nie wszyscy się tego trzymają niestety, bądź trzymają się mniej lub bardziej...
Ano mam :) To jest Dio z anime Last Exile. Ano lubię :) fioletowy to jest mocny kolor... w spektrum fal widzialnych ma największą częstotliwość, więc posiada większą moc i może nieść więcej informacji, a także posiada najmniejszą długość fali - poszczególne elementy fali są najbardziej 'blisko siebie', 'zjednoczone'... także w reprezentacji kolorów aur opisuje czakrę korony. Fiolet koreluje ze mną, więc go używam, bo czuję się z nim dobrze. Gdybyś się tak do niego negatywnie nie nastawiał, zdjął wytworzone przez siebie, czy kogoś tam, bariery psychologiczne co do fioletu (że gejowski czy coś tam -.-), to też byś poczuł jego pozytywne strony :) Pozdro ;) |
|
|
|
29.10.2013 - 11:40
Post
#374
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A mi się wydaje, że wszyscy macie po troszę rację. Ponieważ:
|
|
|
|
29.10.2013 - 12:28
Post
#375
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jeżeli jest się naprawdę świadomym swoich nieprawidłowości, nie ma bata, nie da się siebie oszukiwać, bo to byłby istny masochizm.
Jeżeli ktoś się oszukuje, to znaczy że nie jest do końca świadomym. A samego siebie oszukuje się poprzez ignorowanie pewnych bodźców, które czujemy, np. znamy swoją wartość, ale jak ktoś nas nie zaakceptuje, to czujemy się źle, bo wierzymy wtedy że coś jest z nami nie tak, choć nie wiemy co to takiego miałoby być (bo takie coś nie istnieje)... wtedy ignorujemy to, co o sobie wiemy... Albo kiedy robimy coś wbrew sobie, aby komuś zaimponować, zaszpanować, itp., kiedy udajemy kogoś innego w tym samym celu, wtedy też oszukujemy siebie. Samego siebie oszukujemy też, kiedy widzimy że ta cywilizacja jest kaleka na wielu płaszczyznach, ale nic się w tym kierunku nie robi, bo "co ja jeden mogę", oszukujemy się, że nas to przerasta i nic nie możemy, oszukujemy się, że to nieuniknione i "tak być musi", itp., mimo że chcielibyśmy, aby wszystko działało jak należy. Oszukujemy się, gdy wmawiamy sobie, że chcemy super samochód, żeby być "cool", ale tak naprawdę chcemy tylko akceptacji, a w ten sposób na dodatek sami siebie nie akceptujemy, jacy jesteśmy w tym momencie bez tego samochodu, przez co w teraźniejszości czujemy się nieakceptowani i błędne koło się zamyka. Oszukujemy się, kiedy mówimy, że chcemy ćwiczyć oobe, a nie chce nam się wstać rano, żeby eksperymentować różne techniki. Oszukujemy się, kiedy idziemy na łatwiznę, mimo że wiemy że to nie przyniesie nam tych skutków, do których dążymy. To jest to oszukiwanie się. Tak więc jeżeli ktoś obserwuje uważnie swoje motywy, pragnienia, działania i ich skutki, kiedy już je dobrze i wyraźnie dostrzega, kiedy staje się odpowiedzią, nie reakcją, wtedy taki ktoś jest ze sobą szczery i szczere wypełnia to, co mu siedzi głęboko w sercu, a życie mu się odpłaca skutkami zgodnymi z jego szczerymi pragnieniami i szczerymi działaniami. |
|
|
|
29.10.2013 - 12:42
Post
#376
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Mam dylemat, jak Ci odpiszę to możesz się obrazić, możesz zacząć myśleć, że jestem niereformowalny jak inni. Ale jednak napiszę.
Pavveł, jesteś elementem ludzkości, ale nie możesz patrzeć na innych ludzi jak by byli Tobą. Każdy z nas jest inny i zawsze trzeba to brać pod uwagę. Każdy z nas ma swoje słabostki, z którym zmaga się co dzień i nie chciałby o nich opowiadać. A niestety ta wewnętrzna walka waży bardzo na postrzeganiu wielu rzeczy. Reasumując dopuść wariant "istnego masochizmu", bo nie jest on tak rzadki, jak by Ci się wydawało. |
|
|
|
29.10.2013 - 13:07
Post
#377
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Ludzie nie chcą mówić o swoich słabościach, bo nie chcą być oceniani i by ktoś patrzał na nich jak na gorszego. Jesteśmy zamknięci i nasze kalectwo sprawia, że daleko nam do bliskich przyjacielskich relacji. A w większości za sprawą własnie wartościowania, punktowania u innych. Jesteśmy nienasyceni takimi odległymi i kalekimi kontaktami, nawet czasem pijemy alkohol, palimy żeby się do kogoś zbliżyć. Czasami wydaje nam się że jesteśmy otwarci, bo nie widzimy swojej toksyczności. Próbujemy punktować, skupiać uwagę, starać się by ktoś myślał o nas w pewien konkretny sposób. Bywa często, że zamiast rozmawiać, to próbujemy rozmawiać, szukać tematów, powtórzyć coś, znowu być zabawnym, zapunktować - a to tylko jest zwykła spina.
Od kiedy w rozmawianiu chodzi by być kimś w czyiś oczach, głowie, ok kiedy w rozmowie ważne jest to kto ma rację? Od kiedy się frustrujemy, bo chcemy by rozmowa z kimś przebiegała w określony sposób, od kiedy się frustrujemy kiedy nie dostajemy tego czego chcemy? Od kiedy dzielą nas to co o sobie nawzajem myślimy, kiedy zbudowaliśmy obraz siebie i kiedy zaczęliśmy budować obraz innych? Kiedy zbudowaliśmy mury, mimo że wszyscy potrzebujemy bliskości? Kiedy stały się dla nas ważniejsze nasze obrazy w głowie, niż drugi człowiek? Na 80% będzie córka ;) |
|
|
|
29.10.2013 - 15:35
Post
#378
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Aleś zaorał ;].
Naprawdę kawał dobrej mowy. Musisz się częściej otwierać. |
|
|
|
29.10.2013 - 21:12
Post
#379
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Garot, wreszcie stosujesz koncepcje, jak normalny człowiek ;p I to całkiem mądre koncepcje :)
Gratuluję córci ;> Goormik, z jakiej racji miałbym się obrażać..? Tym bardziej, że napisałeś kulturalnie i nie napisałeś nic w obraźliwy sposób :) A odpowiadając na treść, patrzę na ludzi z wielu kątów widzenia, z wielu płaszczyzn... i indywidualnie i zbiorowo. Owszem każdy ma swój indywidualny świat, ale sposoby tworzenia tych światów są unormowane przez uniwersalne prawa. Obserwując siebie i innych, oraz ucząc się na sobie, jak działają te prawa, możemy rozumieć też działania innych. Wiem, że ludzie sami sobie robią krzywdę, poprzez zagubienie się w błędnych wyobrażeniach i schematach, gdzie z jakiegoś powodu brną w to dalej, zamiast przyjrzeć się temu wszystkiemu dokładnie, na spokojnie, chłodno i z dystansu. Dlatego dopuszczam taki wariant, o jakim piszesz, i wcale nie wydaje mi się, że jest rzadki. Ale to nie przeczy temu, co piszę, a piszę o przyczynach i skutkach. To, czy ludzie je dostrzegają, to jedno, a to, jakie są przyczyny doświadczanych przez nich skutków, to drugie. |
|
|
|
29.10.2013 - 21:12
Post
#380
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Czasami się zachowuje jak nie wiem kto i nie wiem jakim syfem się kieruję. Nawet jak to zobaczę po fakcie, to się zdarzy że powtórzę to samo następnego dnia. Nie chce by kierował mną jakiś syf, w którego już nie wierzę. Ale taki czyściec niestety trochę trwa ;/
Koncepcja - zależy co kto ma przez to słowo na myśli, jakbym potrafił to lepiej opisać, to bym wybrał tą lepszą opcje. A czy tego chcemy czy nie, to nie oddzielimy się fizycznie od syfu, który w nas jest, tylko możemy sobie go uświadamiać i powoli odejdzie. Uświadomienie - nie chodzi o samą wiedzę, tylko o własne zrozumienie. Dlatego "recepty" nie działają. Tylko brutalna, niszcząca szczerość, zrozumienie. Medytacja, mantra, miłość, świadomość, bycie świadkiem i inne nie pomogą uniknąć tego procesu. A ucieczka też nie pomoże, to tylko odkładanie na później. |
|
|
|
29.10.2013 - 22:41
Post
#381
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
No widzisz, prawie całkowicie się już z tobą zgadzam :p bo oprócz ostatniego akapitu.
Medytacja może być różna w wykonaniu różnych osób i różna za każdym razem. Nie neguj każdego sposobu medytacji, bo może być tak, że ktoś niepoprawnie stosuje "medytację", a raczej swoje jej wyobrażenie, by tylko wgłębić się w dodatkowe bardziej zawiłe własne fałszywe twory, wtedy to nie jest medytacja... albo ktoś poprawnie stosuje medytację, nie sugerując się receptami jak medytować, ale sam zrozumiał przez doświadczenie ocb (o co biega) i w ten sposób tylko pozbywa się fałszywych złudzeń, pozostawiając jeszcze głębsze rozumienie i czystą percepcję tego, jak jest. Z tego zaś płynie świadomość, która jest wynikiem zrozumienia, nie zaś wyobrażeniem świadomości, do którego to wyobrażenia dąży się przez jakieś recepty. Podobnie z miłością, ktoś może stosować wyobrażenie miłości, co tylko pogrąża go w fałszu i ograniczeniu, nie dając pełni potencjału tego zjawiska, a ktoś może kochać, jako wynik tego, kim chce być, wtedy jest to nie zakłócony automatyczny proces, który wraz z postępem zaczynamy bardziej rozumieć, jak i rozumieć jego doskonałość. Pisząc to, dążę do takiego wniosku, że do rzeczy można podchodzić zdrowo, jak należy, naturalnie, albo od d*py strony, co niestety w bardzo wielu przypadkach dziś na Ziemi ma miejsce. Jednak z tego powodu proszę Cię Garot nie wrzucaj wszystkiego do jednego wora, tego co jest do góry nogami, z tym, co jest zdrowe, jak być powinno. Tak jak nie każdy prostokąt jest kwadratem, ale każdy kwadrat jest prostokątem, tak nie wszystkie recepty na miłość skutkują tym, co miłość, ale każda miłość skutkuje receptą na szczęśliwe, błogie i niezwykłe życie. Nie ograniczaj się tu do wyobrażeń na temat, czym jest miłość. Nie ograniczaj jej, nie dawaj jej granic, traktuj ją bezgranicznie, jako najpozytywniejszy motyw we wszystkich aspektach. Nie ma recepty na miłość, to miłość jest receptą. Nie ma recepty na świadomość, to świadomość jest receptą. Podobnie jak mówił Budda: nie ma drogi do szczęścia, to szczęście jest drogą, itp. ;) |
|
|
|
30.10.2013 - 18:59
Post
#382
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Garot, otworzyłeś się, więc idź za ciosem. Jak nie będziesz wiedział jaką drogą podążać idź tą, która "duszy ześle spokój". Użyłem takiego określenia, bo nie potrafię ująć w słowa tego co czuje. Ale efekt będzie taki, że odczujesz spokój wewnętrzny i to będzie znak, którego nie da Ci żaden guru, że jest dobrze i droga na ten moment jest odpowiednia.
Tylko k.... czasem ciężko tą drogę znaleźć. Naprawdę szacun dla tego co zrobiłeś w ostatnie parę dni. |
|
|
|
30.10.2013 - 21:48
Post
#383
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Anthony Melo, wspaniały człowiek twierdził że dopóki coś mówisz to mów będąc przebudzonym, i teraz 99 percent populacji powinna się nie odzywać. Zobacz, paczaj, przybierasz kolory święte wysokich lokacji, ze tak powiem. A jak byś umiał otworzyć choćby zielone serce i drugie serce było by otwarte bo niestety wolna wola, i nikomu nic nie da się wkręcić, chyba że sobie na to pozwoli, jego wola. Inaczej, znasz się na odzyskaniach aspektów i zbieraniu się w kupę? Inaczej, czy nie czujesz że jak nie oceniasz jesteś lepszym człowiekiem. Inaczej, czy jak nie oceniasz to nic cię nie blokuje żeby zobaczyć na człowieka jakim jest. Inaczej, kiedy widzisz że człowiek Cie ocenia to się zamykasz, nie inaczej kurwa to co myślisz świadczy tylko o twej chorej głowie o niczym więcej, jak chcesz być mądry to bądź jak Wałesa rozpierdol system skacząc przez płot i dostań za to nagrodę nobla. Mówię Ci , na tym forum się zmarnujesz a Nobel blisko. Oczywiście mówię tylko z własnego chorego pryzmatu. Fiolet jest seksi.
|
|
|
|
30.10.2013 - 22:21
Post
#384
|
|
|
Coprobo ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
żeby być przebudzonym trzeba w drugim człowieku widzieć siebie samego.
I nie mówie tu w przenośnym sensie tylko dosłownym. |
|
|
|
31.10.2013 - 12:05
Post
#385
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Masa, piszesz sam sobie? Bo to doskonałe rady, tylko jakoś się ich nie trzymasz...
Bolek to szersza sprawa, jeśli wierzysz, że skok przez płot wszystko załatwił, to coś nie tak z twoją zdolnością percepcji i analizy... Mnie nie Nobel interesuje, ale pokój. Pozwól, że sam zdecyduję, czy się marnuję na forum czy nie... Znam lepiej swoje cele. Jeśli sądzić, że mi zależy na noblu/poklasku, to może to tak wyglądać, ale wtedy zupełnie inaczej bym się tu zachowywał, np. być może tak jak ty... Z drugiej strony właśnie widać, jak pięknie 'nie oceniasz', kiedy oceniasz, w dodatku niepoprawnie, moje motywy, podług swoich... to samo co do koloru. Sparafrazuję to, co powiedział Anthony de Mello... dopóki coś komuś radzisz, to sam się najpierw do tego stosuj. Pozdro ^^. |
|
|
|
31.10.2013 - 17:44
Post
#386
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Zapalając świeczkę, rzuca się cień. Im jaśniejsze światło tym cień wyraźniejszy. Każdy ma cień... Według mnie, trzeba być ze sobą szczerym, ale jednocześnie nie zadręczać się. I starać się codziennie żyć świadomie, wtedy trudniej popełniać te same błędy.
Najlepiej wyrobić sobie nawyki - czyli jednym słowem - użyć system (pamięć) dla swej korzyści. :) Moim nawykiem jest zatrzymywanie się zawsze gdy zaczynam odczuwać negatywną emocję. Gdy tylko coś takiego poczuję, od razu jest "zaraz zaraaaaaz..." (czas subiektywny spowalnia i zaczyna się analiza). Często wtedy wychodzi, dlaczego się tak a nie inaczej poczułam, i zwykle ma to związek z jakimiś zdarzeniami z przeszłości. Taka "naświetlona" i rozłożona na czynniki pierwsze emocja zwykle traci impet, a po zrozumieniu przyczyny "program złej emocji" się przeprogramowuje - może zupełnie wygasnąć. |
|
|
|
31.10.2013 - 18:36
Post
#387
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Dokładnie, to jest świetny sposób :)
Chciałem też jeszcze tylko zwrócić uwagę, że zapalając świeczkę nie rzuca się cieni, ale światło... niby drobna różnica, ale ile zmienia... Cień wtedy "powstaje" na zasadzie kontrastu z tym, co oświetlone, ale zauważ, że zanim świeczka została zapalona, on cały czas był, a nawet jeszcze więcej tego cienia, więc nie mógł powstać od światła... Co więcej, jeśli postawić siebie w punkcie zapalonej świeczki, to widzimy akurat wszędzie stronę oświetloną :) Inne ważne moim zdaniem spostrzeżenie, jeśli coś jest ukryte w ciemności, nieoświetlone, nie znaczy że tego tam nie ma... A co jeszcze, że kiedy ustawimy wiele świeczek w pewnym polu, to całe to pole pomiędzy nimi jest oświetlone i nie ma w nim cienia :3 Teraz wystarczy odnieść te właściwości tej metafory do człowieka i wyjmujemy dla siebie przydatne lekcje życiowe :) |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |