|
Od kilku dni czytam dużo od OOBE i próbowałem już kilka razy wyjść z ciała, jednak nie udawało mi się, najczęściej dość szybko byłem już za bardzo rozproszony, żeby próbować. Wczoraj w nocy wracałem z wyjazdu i ponad dwie godziny przespałem w samochodzie, po powrocie do domu tak po 30 minutach około 1:30 nad ranem zasnąłem. Po jakimś czasie (nie wiem jak to dokładnie opisać) poczułem jak całe moje ciało wibruje i to było dziwne, bo to nie ciało fizyczne wibrowało, nie wiem skąd to wiem, po prostu to czułem. Przez wibrację zacząłem jakby odłączać się od swojego ciała, może nawet w niektórych jego częściach ciało astralne(?) poruszało się w taki sposób, że nie było w tym fizycznym, ruchy były naprawdę bardzo gwałtowne, ale ja jak to ja wystraszyłem się (czego nie mogę sobie wybaczyć: /) i zacząłem na siłę ruszać swoim ciałem fizycznym, na początku nie mogłem tego robić, ciało w ogóle mnie nie słuchało, ale już po chwili nim ruszałem, zacząłem od spinania mięśni i tak wibrację się zakończyły. Zaraz potem cały proces się powtórzył (tylko trwał już krócej i był trochę mniej nasilony), ale tak strasznie się bałem, że zrobiłem to samo :/ Nie wiem, czy to istotne, ale podczas tego leżałem na plecach, co jest dziwne, bo zazwyczaj tak nie śpię, dopiero potem obróciłem się na prawy bok.
Z jednaj strony bardzo się ciesze, że coś takiego się wydarzyło pomimo tego jak to zakończyłem, bo nie mam jakoś doświadczenia, ani nawet nie starałem się celowo tego wywołać, ale z drugiej strony czuję się beznadziejnie, że strach zwyciężył, byłem już blisko.... Macie może jakieś rady co zrobić, żeby następnym razem się uspokoić i nie zacząć próbować to zatrzymać?
I jeszcze jedno, nie jestem tego pewien, ale mam wrażenie, że w pewnym momencie nie byłem sam i przed moimi oczami była jakby jakaś blada, niemalże biała ręka wyciągnięta w moja stronę (a oczy miałem zamknięte), więc nie wiem, czy ja sobie to zmyśliłem, dodałem podświadomie, czy tak było naprawdę....
Ogólnie czuje się bardzo zdezorientowany teraz....
|