|
  |
Brak Kontroli |
|
|
Vilczi
|
29.10.2013 - 20:38
|
Przechodzień
Grupa: Podróżnicy
Postów: 2
Dołączył: 29.10.2013
Nr użytkownika: 9471

|
Witam ! Jestem zielony jak szczypiorek w oobe i poznałem to dzięki koledze i tutaj pojawia się mój problem. Mianowicie wiele osób wypowiada się o doświadczeniach i sposobach wychodzenia z ciała i podróżach mentalnych ale co jeżeli ktoś leci w drugą stronę ?
Mam na myśli to , że o oobe i całym tym temacie z nim związanym wiem od niedawna ale "wyjść" z ciała udało mi się kilkukrotnie ( teraz dopiero zdałem sobie z tego sprawę ) zaczęło się od mniej więcej mojego wieku gimnazjalnego kiedy byłem mocno zmęczony użyłem coś na przykładzie techniki 4+1 (nieświadomie) bodziec dźwiękowy lekko wybił mnie ze snu na krótką chwilę , ale ani nie wstałem z łóżka ani nie było żadnej reakcji ciała... jednak obudził się mój mózg (a raczej świadomość)... problem wyjścia z ciała jest taki że logicznie jak się z niego "wyjdzie " to nie ma się ciała.. czułem się jak materia- (energia bez objętości i powierzchni ale mająca i czująca swoją masę byt i siłę ) a próby poruszenia moim ciałem były daremne...
czułem się jakbym wyszedł 5 cm nad swoją głową i skupiałem się na wejściu w moje ciało na poruszeniu chociaż jednym palcem u ręki.. ale nic przez krótką chwilę a potem panika strach i rozpacz kiedy "poczułem" jakby zewnętrzną część mojego ciała ? tzn. czułem ucisk na plecach i myślę że wtedy czułem ciężar swojego ciała..... uspokoiłem się kiedy udało mi się poruszyć palcem. Odzyskałem kontrole nad ciałem przewróciłem się na bok i znowu.... straciłem kontrolę nad swoim ciałem, do domu (do kuchni) weszła Mama a ja ją w jakiś sposób widziałem znad mojego ciała.. zapaliła światło i bluzgała na to czego nie zrobiłem wzięła sobie trochę jedzenia i co najważniejsze schowała w dziwnym miejscu papierosy.. poczułem że coś ciągnie mnie w górę ale zanim jakby poleciałem wyobraziłem sobie szybko i podświadomie "łańcuchy" które mają zatrzymać masę energii "tak właśnie się czułem " w ciele... o dziwo poskutkowało tym razem nie chciałem znowu "wyjść" zerwałem się z łóżka i pobiegłem do kuchni oblałem zimną wodą i całkowicie się rozbudziłem ( następnego dnia znalazłem paczkę i podkradłem mamie 3 papierosy bo były w tamtym miejscu, oraz na tamto miejsce nie miałem widoku z mojego pokoju...
widziałem przez ścianę)... to był pierwszy raz i w sumie nie zwracałem na to uwagi... nast. razy zdarzały się raczej rzadko ale jednak.. były podobne a moje przeciw działanie polegało na całkowitym i natychmiastowym rozbudzeniem ciała bo zapomniałem dodać że takie wyjście mi się nie podobało.... może nie wiedziałem o co chodzi i panika że mogę nie wrócić... za każdym razem jednak po takich akcjach zawsze byłem zmasakrowany przez jakieś 3 dni .. spałem po 13 godzin i się nie wysypiałem...
Przypadki lecz krótsze zdarzały się podczas chorób... niestety mam słabe ciało i dosyć często choruję. Tak czy inaczej przypadek 4+1 działał wtedy tylko nie w godzinach ale w minutach... zanim brałem leki a gorączkowałem podobne sytuację się zdarzały jednak.. to mogła być tylko gorączka..
Moja panika i strach podsumował przedostatni przypadek "wyjścia" kiedy gdy leżałem spałem czy wychodziłem... nie ważne , ale straciłem kontrole nad ciałem w momencie gdy "śpiąc" na plecach zacząłem dusić się własnym językiem... mogło być tak że rozbudzałem się właśnie z tego powodu jednak czuję że to było coś innego
Teraz czas najwyższy na ostatni przypadek z przed miesiąca.. przy dobrej 0,7 żołądkowej z koleżką doszliśmy do wniosku że powinienem przestać panikować i spróbować to kontrolować wtedy właśnie mi powiedział o wychodzeniu z ciała.. szukałem w necie ale nie mogłem znaleźć że to właśnie się zwie oobe... spróbowałem w sposób taki jaki mi się wcześniej udawało .. dużo sportu przez cały dzień przy cienkiej diecie i padłem jak długi ustawiając dobry dubstep na budzik w telefonie... ( co śmieszniejsze jakoś tak wybrałem pobudkę po 4 godzinach snu). Jestem bohaterem udało mi się wyjść aż 15 cm nad ciało ( wtedy nic o tym nie wiedziałem jeżeli ktoś chcę się ze mnie nabijać to niech wejdzie do piwnicy jakiegoś pustostanu o 12 w nocy bez światła i siedzi godzinę... ja się tak czułem ) ale to był dopiero początek...
dziwnie chciałem przyśpieszyć.. nie wiem czemu i ważniejsze po co i dlatego właśnie tego nie zrobiłem... rozglądałem się po swoim pokoju i czułem.. że wszystko wokół mnie ma swoje jakby miejsce masę energię i powierzchnię... nie rozumiem tego ale nie umiem tego inaczej opisać skupiłem się na energii i nade mną widziałem energię jakby znajomą, sąsiad może czy coś .. jakoś to mi się wydaje rozsądne... tak czy inaczej chciałem... zderzyć się z tą energią ale najpierw o samej energii.. siłę (w postaci masy?) energii (mojej) mógłbym z pierwszego razu porównać z wielkością piłeczki do golfa a ostatnim razem była wielkości piłki nożnej tak czy inaczej energia ( sąsiada? ) była podobnej "wielkości" ale po odbiciu zrozumiałem żeby cokolwiek zrobić z tą energią muszę być wielkości samochodu osobowego... po odbiciu (taka ciekawostka odbiło mnie w stronę zachodu.. na bok ) zacząłem przyśpieszać... poleciałem gdzieś bardzo daleko... niewyobrażalnie daleko... i wiem że coś tam widziałem coś tam się stało ale nie pamiętam co... co gorsza od tamtej pory coś się do mnie przypałentało
... i zagnieździło w północno zachodnim górnym rogu mojego pokoju... czuję to jakby kiedy jestem zmęczony... i to odbiera mi energię... i chyba było od dawna... od zawsze miałem problemy ze snem... przestwiał mi się samoistnie cykl dnia i nocy mogę sypiać po 8 - 12 -14 godz i tak budzę się zmęczony... lekarz i badania nic nie wykazały... a i to coś czasem się lituje i daje mi energię... w tragicznych sytuacjach.. np. egzaminy czy nadmierna praca... ostatnio przez tydz. spałem po 4-6 godz. dziennie przy ciężkiej pracy na budowie po 9-12 godz dziennie a czułem się lepiej niż świetnie... a teraz znowu zaczyna zasysać... czytałem o konsekwencjach podróży ale jestem niestety realistą i ateistą.. i nic mnie do tej pory nie przekonało i tutaj moje prośby i pytania: 1.jak zatrzymać samoistne wychodzenie 2. jak się pozbyć tego.. czegoś... 3. czy ten przypadek może być czymś innym niż oobe ? 4. czy to jest konsekwencja podróży bez przygotowania ? 5. co dalej...
jestem zapracowanym człowiekiem próbuję na chleb i coś więcej zarobić i nie mam czasu męczyć się z takimi problemami... z góry dziękuję i przepraszam jeżeli nie trafiłem w odpowiedni temat na forum
zapomniałem dodać jak udało mi się wyjść ostatnim razem... leżałem zmęczony wyobraziłem sobie krótką drogę nad moją głową , taką cienką bezbarwną i nie materialną linię... ale ją czułem wiedziałem że tam jest potem szybkie szarpnięcie.. przemieszczenie się z niebywałą prędkością.. na początku lekkie drgawki, szarpnięcia ręką nogą.. ale potem zmęczenie zrobiło swoje i udało mi się szarpnąć sobą bez ruchu ciała.. i się udało
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
29.10.2013 - 22:56
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
4. wątpię, takie rzeczy trafiają się niejednej osobie, nawet nie wychodzącym z ciała... co rozumiesz przez przygotowanie? bo jeśli odpowiednią świadomość, to można to też odnieść wtedy uniwersalnie do tego typu przypadków, że gdy osoba ma dużą świadomość, to powinna potrafić sobie właściwie poradzić z tego typu przypadkiem...
3. nie wiem jak wysysanie energii przez jakąś istotę za dnia i nocy ma być oobe...
2. jak się pozbyć tego "czegoś"? może porozmawiaj z tym... albo po prostu wyraź mentalnie swój sprzeciw, nie gódź się na takie traktowanie i uwierz, że twój sprzeciw jest "prawomocny"... możesz pobawić się też w tworzenie obronnych barier energetycznych, ale wydaje mi się, że poprzedni motyw jest skuteczniejszy... bo jeśli robisz barierę, to zaczynasz walczyć, a jak zaczynasz walczyć, to sam rozdmuchujesz problem, na zewnątrz siebie i wewnątrz siebie... czasem spokojna harmoniczna muzyka, jak np. Enya, zaprowadza spokój i porządek :) tak więc myślę, że najlepiej potraktować z szacunkiem istotę, ale nie dać sobie wchodzić na łeb i odbierać wolnej woli, odprawić ją z miłością i czułością, współczuciem... strach, gniew i nienawiść do niczego nie są potrzebne...
powodzenia...
|
|
|
|
|
|
Vilczi
|
30.10.2013 - 15:45
|
Przechodzień
Grupa: Podróżnicy
Postów: 2
Dołączył: 29.10.2013
Nr użytkownika: 9471

|
naszyjniki amulety bzdety, krzyże , obrazki chlebki jakiejś św. z Częstochowy i inne bzdety na skarpety... palenie ziół i białej szałwii różne zabobony było/ mam tego pełno w domu a niepotrzebne to nikomu (takie hobby mojej rodzinki )
Spadaj dziadu było i nie pomogło... uczepiliście się "tego czegoś" ale nie o niego mi głównie chodziło ( to można wytłumaczyć na wiele sposobów )
Mój przypadek był czymś w rodzaju niekontrolowanego wyjścia? czy to może być coś innego.. w pełni świadomy (i cholernie rzeczywisty) sen z kilkoma zbiegami okolicznościowymi czy coś w ogóle nie w temat tego forum... wiem że pewności 100% nie będzie ale chcę poznać zdanie na ten temat osób trzecich
btw. suchowiec bo zastanawia mnie to czy ty naprawdę w to wierzysz czy jesteś tak zdesperowany..
|
|
|
|
|
|
g00rmik
|
30.10.2013 - 18:50
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 387
Dołączył: 07.06.2009
Nr użytkownika: 7163

|
CYTAT(suchowiec @ 30.10.2013 - 18:26)  różnią się dokładnością wykonania, brakiem błędów pisowni, poprawnie odprawionym rytuałem przy budowie takiego amuletu, lepszy mag/guru je tworzy, mają większą moc, są dużo droższe, odpowiednia wyrównanym składem, miejscem tworzenia, ilością osób przy odprawianym rytuale, posiada więcej zaklętych dusz do obrony itd.
a za 2 zł to nikt ci nie wytworzy dobrego amuletu; ] Tu masz rację, jak z pewnego źródła, to nie mniej niż 100 za szt., ale tyle teraz szarlatanerii... Niby dużo osób się teraz tym "trudni", a tak niewiele się zna. Jak bym już musiał polecić jakiś, to samemu zrobiony oparty o szczerą intencję niż o magię rytualną. Nawet jeśli dobrze trafiłeś, to do końca nie wiesz co kupujesz. I jaki owoc z tego nasienia wyrośnie, nawet gdy już zapomnisz o głównym problemie.
|
|
|
|
|
|

|
 |
|