|
|
![]() ![]() |
04.12.2009 - 16:53
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa Grupa: OOBE VIP Notatnik |
CYTAT zebrała Milena Rachid Chehab Oszczędzanie, inwestowanie, przeczekanie ? to recepty na przetrwanie kryzysu, jakimi od trzech miesięcy karmią nas rozmaici eksperci. A może najprościej nauczyć się żyć za darmo? Wypróbowałam to na własnej skórze To może zdarzyć się każdemu. Stracisz pracę i skończą się oszczędności. Stypendium się spóźnia, a ty w portfelu nie masz ani grosza. Nie masz też od kogo pożyczyć. Są i tacy, którzy bez grosza przy duszy żyją w miarę normalnie przez całe życie. Ja funkcjonowałam tak ponad tydzień. Typowa praca jest wtedy niemożliwa ? tutaj powiedzenie ?kto nie pracuje, ten nie je? nie ma racji bytu, bo jest wręcz odwrotnie. Na zdobywanie jedzenia trzeba poświęcić mnóstwo czasu. Dlatego też eksperyment musiałam przerwać na dwa dni studiów zaocznych. Bo co miałam powiedzieć na seminarium: ?Przepraszam, muszę wcześniej wyjść, bo mam obiad w Caritasie tylko do 14? (zdobywanie jedzenia w inny sposób jest bardziej czasochłonne)? W pozostałe dni starałam się żyć zupełnie bez gotówki (i karty płatniczej). Wyjątkiem było poruszanie się po mieście ? korzystałam z komunikacji publicznej, ale tylko dlatego, że już wcześniej miałam kupiony bilet miesięczny. Jeszcze nigdy nie prowadziłam kalendarza tak skrupulatnie ? to jedyny sposób, by nie pogubić się w imprezach, na które chodziłam każdego dnia (chociażby dlatego, że to strawa nie tylko duchowa). Ale na taką też znajdowałam czas ? a to przejrzenie prasy czy książek (królowały oczywiście krótkie formy) w empiku, a to film, który na ekrany wejdzie dopiero w lutym, a teraz oglądają go krytycy, a to darmowa kawa podczas wieczorku poetyckiego. Starałam się wypróbować jak najwięcej możliwości darmowego życia, z zajęciami artystycznymi włącznie. Teoretycznie miałam łatwiej ? na większość imprez zapraszani są dziennikarze, więc zawsze mogłam udawać oddelegowaną z redakcji, podobnie było z pokazami dla krytyków filmowych organizowanymi głównie rano lub wczesnym popołudniem. Dlatego więc legitymacji prasowej nie wyjęłam ani razu (zresztą nikt o nią nie pytał), a na listach obecności często wpisywałam zmienione nazwisko. Czy chodzenie na tego typu imprezy, na które nas osobiście nie zaproszono, jest legalne? Według Piotra Miąska udzielającego bezpłatnych porad w stowarzyszeniu Troska (do specjalnego raportu z naszej rozmowy wpisał: ?sprawa z kategorii dziwnych?) o łamaniu żadnego prawa nie ma tu mowy. Przede wszystkim jednak zaprzyjaźniłam się z mniej lub bardziej ortodoksyjnymi freeganami, czyli ludźmi żyjącymi za darmo. ? Freeganie nie robią tego z przymusu, żyją za darmo dla idei. Nie zgadzają się z ideami konsumpcjonizmu, na swój sposób walcząc z coraz bardziej bezmyślnym kupowaniem ? tłumaczy Jacek Fenderson, który sam zastrzega, że jego freeganizm jest tylko częściowy. Mieszka na squacie-, czyli w opuszczonym budynku (dawna rozlewnia rozpuszczalników) zaadaptowanym na potrzeby 26 mieszkańców, którzy pokoje ogrzewają kozą, a wodę przynoszą ze studni oligoceńskich. ? Nie chodzi nam o wegetowanie najniższym kosztem, ale o redukowanie potrzeb, wzajemną pomoc i dbanie o środowisko. A im bardziej konsumpcyjne jest społeczeństwo, tym łatwiej ?żyć na jego śmietniku? ? wyjaśnia Maciek, freegan, kolega Jacka ze squatu. Ponieważ zwykle pracują, mają pieniądze na jedzenie. Za darmo organizują tylko warzywa potrzebne do ugotowania ponad stu posiłków w ramach prowadzonej przez nich cotygodniowej akcji ?Jedzenie zamiast Bomb? ? proszą o nie sprzedawców na giełdzie rolniczej. ? Ale jak zdobędę coś dla siebie czy dla domu, też wezmę. To niepojęte, jakie ilości jedzenia potrafią się marnować ? mówi Maciek, który podczas naszej wspólnej wyprawy na giełdę znalazł między innymi trzy zupełnie dobre ananasy i kilka arbuzów. Ruch freegański jest bardzo modny na Zachodzie. Jak stwierdził jeden z moich rozmówców, łatwiej żyć za darmo w Nowym Jorku niż w Sieradzu. W Polsce możliwe jest to właściwie tylko w największych miastach. A i to nie jest łatwe. Chcesz spróbować? Polowanie na śniedanie Walka o pożywienie w miejskiej dżungli to konferencje, wernisaże, degustacje i... Wstawać bardzo rano się nie opłaca, bo i tak wczesnego śniadania nie będzie. Chyba że masz w sobie tyle samozaparcia, by dotrzeć do dominikanów (są w każdym większym mieście) na poranną mszę dla studentów o 7 rano, po której w duszpasterstwie akademickim rozdają śniadanie (dwa rodzaje wędlin, żółty i biały ser, grzanki). Prawdziwe polowanie zaczyna się od 10, choć ja rzadko zaczynałam przed 11. To wtedy rozpoczyna się bowiem większość konferencji prasowych, naukowych, biznesowych itd. Informacji o nich szukałam w Internecie, pytałam znajomych, na listę swoich stałych gości wpisała mnie też jedna z agencji public relations, która informuje mnie odtąd o wszystkich swoich imprezach. W Warszawie, gdy jesteś głodny, właściwie zawsze możesz liczyć na Centrum Prasowe ?Foksal?, a jeśli tam nic się nie dzieje, trzy przecznice dalej w Polskiej Agencji Prasowej o 11 konferencja jest właściwie codziennie. Dużo bardziej wystawne są konferencje branżowe ? często odbywają się w Krajowej Izbie Gospodarczej, ale warto też przejść się po hotelach ? zwykle o imprezie informuje stosowny baner w holu. Jeśli wejdziesz z odpowiednią dawką pewności siebie, nikt cię nie wylegitymuje. Że jest to popularny sposób stołowania się, świadczą licznie obecne na tego typu imprezach ?leśne ludki?. To przeważnie osoby starsze, często podające się za dziennikarzy niszowych, czasem nieistniejących tytułów gazet. Znak rozpoznawczy: absolutny brak zainteresowania tematem spotkania, za to proporcjonalnie duży szczegółami cateringu. Nie radzę natomiast liczyć na sklepowe degustacje, których jest z roku na rok coraz mniej, a odbywają się zwykle w weekendy. Szczególnie jeden posiłek w centrum handlowym dał mi się we znaki. Ale nie ma się co dziwić ? na wspomnienie kawałka kabanosa, plasterka salami, odrobiny niemieckiego kotleta wieprzowego, plasterka sera pleśniowego i dwóch łyżek miodu popitych kawą mój żołądek dotąd zachowuje się nieprzyzwoicie. Jedynym znanym mi degustacyjnym wyjątkiem są sklepy Szambelan w Krakowie ze sprzedawanymi na mililitry nalewkami, których można wcześniej popróbować. Dość trudno jest o obiad. Możesz co prawda dostać zupę w jednej z jadłodajni dla ubogich, ale to przeżycie ekstremalne, które polecam jedynie naprawdę potrzebującym. U franciszkanów na Miodowej (podobne punkty są w każdym mieście) pierwszeństwo mają osoby z numerkami ? rozdawane są one w kościele przed mszą o 11. Potem trzeba stanąć w kolejce do podziemi, gdzie na stołach już stoją talerze po brzegi napełnione gęstą zupą, są też koszyki z chlebem i kompot, który część osób przelewa sobie do butelek. W niedziele gorące posiłki rozdają przed stacją metra Centrum wolontariusze akcji ?Jedzenie zamiast Bomb?. Darmowe jedzenie można też ugotować sobie samemu. Wystarczy pójść na targ chwilę przed zamknięciem lub pojechać na giełdę owocowo-warzywną (znajdują się na większości przedmieść) i popytać sprzedawców, czy mają coś, czego już nie sprzedadzą i chętnie się tym podzielą. Mnie w ciągu kwadransa udało się zdobyć głąb białej kapusty, cały worek czerwonej, worek selera i worek drobnych ziemniaków. Potem wystarczy tylko lektura ?200 potraw z kapusty? czy ?Kuchni oszczędnej gospodyni? (do poczytania w empikach) i obiad gotowy (moje ?łupy? trafiły do organizatorów akcji ?Jedzenie zamiast Bomb?). Obowiązkowym punktem wieczoru każdego żyjącego za darmo jest wernisaż czy promocja ksążki. W Warszawie nieocenionym przewodnikiem jest rozsyłany co tydzień ?Wstęp wolny? z informacjami o darmowych imprezach kulturalnych. Aby go otrzymywać, wystarczy wysłać pustego e-maila na adres [email protected]. Ale rozkład imprez znajdziesz też w lokalnej prasie. Po kilku razach szybko zorientujesz się, gdzie możesz liczyć na stosunkowo sutą kolację, a gdzie skończy się na delicjach i symbolicznej lampce wina. Na osłodę raz na trzy miesiące możesz liczyć na bonus ? za oddanie 450 mililitrów krwi (szukaj regionalnych centrów krwiodawstwa) dostaniesz 10 czekolad. Ostra jazda nie na gapę Kierowcę, który zabierze cię autostopem, znajdziesz w internecie Do poruszania się po mieście najlepszym bezpłatnym środkiem transportu będzie rower. Możesz też poruszać się darmowymi autobusami dowożącymi klientów do niektórych supermarketów, ale nie polecam ? jazda ciągnie się godzinami, pod warunkiem że w końcu uda się wsiąść, bo autobusy te kursują bardzo rzadko. Na dalsze trasy polecam autostop, nie tylko z powodu możliwości poznania ciekawych ludzi. Odkąd w późny sylwestrowy wieczór udało mi się przedostać z Nowego Targu do Sromowców Niżnych, uwierzyłam, że pokonanie większości tras jest możliwe, choć nierzadko czasochłonne (wszelkie rekordy czekania to jeden z ulubionych tematów autostopowiczów). Sporo czasu można oszczędzić, znajdując kierowcę jeszcze przed wyjazdem na takich stronach jak Nastopa.pl, Autostopem.pl czy Gumtree.pl. Minusem jest częsta konieczność dzielenia się kosztami paliwa (na stronach internetowych znajdziesz specjalny kalkulator), ale nie są one wysokie, na przykład podróż z Warszawy do Zakopanego w dwie osoby to 53 złote od łebka. Odwiedź królową Londyn to europejska stolica Freegan, czyli ludzi żyjących za darmo Transport: Do Londynu autostopem, w samym mieście potrzebny ci będzie rower nocleg: Z racji liberalnego prawa w Anglii jest mnóstwo squatów-. Często są to normalne domy z wodą i prądem ? tak zdarza się na przykład, gdy squattersi zajmują mieszkanie osoby, która zmarła i nie zgłosili się jej spadkobiercy. Rozbudowany serwis internetowy na ten temat to ASS (www.squatter.org.uk), sporo wiedzą też jeżdżący po West Endzie rikszarze. Zwiedzanie: Nawet najsłynniejsze muzea i galerie możesz odwiedzić bezpłatnie ? przed wejściem są skarbonki z sugerowaną opłatą, ale nie jest ona obowiązkowa. Bieżące informacje o imprezach ze wstępem wolnym znajdziesz w rozdawanych w całym mieście darmowych dziennikach. Jedzenie: Jeśli wierzyć statystykom, Brytyjczycy wyrzucają połowę jedzenia, które kupują, więc teoretycznie z głodu nie umrzesz. Jeśli jednak chcesz żyć za darmo, ale na poziomie, darmowe warzywa i owoce w dużych ilościach, świeże lub na granicy świeżości, znajdziesz na giełdzie owocowo-warzywnej. Znajomemu freeganowi obiecaliśmy, że adresu nie podamy (?konkurencja nie śpi?), ale jak już znajdziesz squat, na pewno ktoś ci wskaże jedno z takich miejsc, na przykład w okolicy dworca Waterloo. W ostateczności spore zakupy, nie tylko spożywcze, zrobisz w sklepach, gdzie wszystko jest po 99 pensów (sieć 99p), a już za 4 funty (około 17 złotych) możesz w jednej z licznych restauracji z bufetem w China Town zjeść tyle, ile zdołasz. Kurs angielskiego: Dla imigrantów prowadzone są bezpłatne kursy języka, zwykle jedno?dwusemestralne. Prowadzą je Anglicy nierzadko obcego pochodzenia, więc nie zdziw się, gdy okaże się, że po angielsku mówisz z hinduskim czy chińskim akcentem. Informacje o aktualnych kursach możesz uzyskać na przykład w polskiej parafii przy stacji metra Ealing Broadway. Na krzywy ryj Dach nad głową oferuje ci ponad milion ludzi na całym świecie Jak mieszkać zupełnie za darmo, nie mając za sąsiadów bezdomnych z peronu obok? Najprościej ? przynajmniej na początku ? skorzystać z gościnności znajomych. W dużym mieście możesz też spróbować mieszkać w squacie (o namiary pytaj na przykład w Centrum Informacji Anarchistycznej ? Cia.bzzz.net). Jest jeszcze gościnność zorganizowana, czyli Hospitality Club (Hospitalityclub.org) lub Couch- Surfing (Couchsurfing.com). W ten sposób możesz pomieszkać w swoim mieście i w większości miejsc na ziemi, bo do HC należą 383 tysiące osób (w Polsce 23 tysiące), a do CS aż 830 tysięcy (w Polsce 13 tysięcy). U każdego z nich możesz się zatrzymać przeważnie na dwie?trzy noce, więc szybka bezdomność raczej ci nie grozi. Choć idea opiera się na wzajemności, w praktyce ? przynajmniej w Polsce ? dużo łatwiej kogoś przenocować, niż samemu znaleźć nocleg, gdyż zadziwiająco dużo osób deklaruje, że gości nie przyjmuje, bo ?właśnie jest w podróży?. Przed umówieniem się z konkretną osobą możesz dokładnie poznać warunki, w jakich przyjdzie ci mieszkać ? czy będzie to materac na kuchennej podłodze, dzielenie łóżka z gospodarzem czy osobny pokój (ja zwykle trafiałam na najczęstszą opcję, czyli materac w pokoju osoby goszczącej). Zanim zdecydujesz się na daną osobę, możesz sporo się o niej dowiedzieć, także z opinii jej byłych gości. Ale możesz się naciąć, jak Anna Bajorek z Warszawy, która wielokrotnie korzystała z tej formy noclegu. Jej entuzjazm opadł, po tym jak o 6 rano w drzwiach jej mieszkania pojawił się proszący o nocleg nieumówiony wcześniej Litwin. Ostatecznie Ania się zniechęciła, po tym jak czekała trzy godziny w barze w małym miasteczku w Czechach, a ?znajomy? z HC najpierw telefonicznie zapewniał ją, że właśnie po nią idzie, by po trzech godzinach przestać odbierać. Aby zminimalizować ryzyko, wyślij prośby do kilkunastu osób w okolicy, a gdy ktoś się zgodzi, umów się jeszcze z kimś innym, zaznaczając, że to na wszelki wypadek. Marsz na Berlin Wycieczka do Berlina może cię nic nie kosztować Ordnung muss sein ? trzeba pokombinować, żeby w Niemczech dostać coś za free. Ale nie wszędzie. Na berlińskim Kreuzbergu bez problemu przekimasz w squacie z tradycjami, czyli w Tommy Weisbecker Haus przy Wilhelmstrasse 9. Na swojej stronie www.tommyhaus.org mieszkańcy zapraszają między innymi dzieciaki na gigancie, więc warto tam wcześniej zadzwonić i zapytać o miejsce: +49 (0) 30 251 29 43 (pon., czw.: godz. 11?15, śr.: 11?14, pt.: 11?13). O nocleg możesz też pytać w Köpi137 (Köpenickerstrasse 137), przy Liebigstrasse 14 i Rigaer Strasse 94. Zwiedzanie państwowych muzeów ? na przykład Pergamonu ? zaplanuj na czwartek: bezpłatny wstęp obowiązuje na cztery godziny przed zamknięciem. Jeśli w plecaku zabraknie dodatkowej pary spodni czy chętnie oddałbyś przywieziony z domu toster, skocz na Brunnenstrasse 183. Znajdziesz tam Umsonstladen, a więc niemiecki odpowiednik free shopu. Filmy, książki, płyty i gry wymienisz również w Internecie ? zajrzyj na Hitflip.de. Po warzywa i owoce w Niemczech wybieramy się pod wieczór na bazarki, gdzie za ładny uśmiech można dostać coś za grosze, a nawet za darmo. Tanio zjesz w stołówkach (mensach) uniwersyteckich. Przed wyjazdem warto też przetrząsnąć Internet ? Niemcy uwielbiają wyprzedaże i rabaty, a informacje o zniżkach w restauracjach, gratisowych egzemplarzach gazet czy litrach benzyny, a także o gratisowym logowaniu się na płatne serwisy randkowe (w czasie podróży wszystko- się przecież może zdarzyć) znajdziesz na Berlinien-.de/gutscheine-, Monetenfuchs.de czy Kostenlos.de. Karolina Przewrocka Naprawdę darmowe studia Podyplomowe oferuje coraz więcej uczelni. Do każdych przygotujesz się, korzystając z darmowych baz naukowych Bezpłatne szkolnictwo łączy się z opłatami na każdym kroku, ale bywa, że z zasady płatne studia podyplomowe naprawdę nic nie kosztują. Są nawet takie, gdzie sfinansowane masz również noclegi i dojazdy z innego miasta. Płaci Europejski Fundusz Społeczny. W tym roku są to między innymi kosmetologia na Uniwersytecie Śląskim, w Wyższej Szkole Pedagogicznej TWP w Warszawie: organizacja turystyki szkolnej, samorząd terytorialny, pośrednictwo pracy, na Uniwersytecie Rzeszowskim: praktyczne nauczanie zawodu, gospodarka społeczna, dla nauczycieli z województwa dolnośląskiego studia trenerskie i menedżerskie na Uniwersytecie Wrocławskim itd. Przy pisaniu prac naukowych nie musisz już polegać jedynie na zasobach uczelnianej biblioteki i jej dostępie do płatnych baz. Większość czasopism naukowych w każdej właściwie dziedzinie wiedzy udostępnia część swoich artykułów i wszystkie streszczenia w kilku bazach bezpłatnych. Największa z nich to Google Scholar, gdzie znajdziesz również mnóstwo darmowych lub prawie darmowych e-podręczników (Scholar.google.com). Inne serwisy to Scirus-, CiteSeer i getCITED. Łączność ze światem Wykluczenie cyfrowe Freeganom nie grozi. Od niedawna mogą również pogadać przez komórkę O internet jest łatwo. W większości bibliotek publicznych znajdują się stanowiska z dostępem do sieci (niektóre ? na przykład w bibliotece głównej w Lublinie ? wyglądają jak luksusowe kawiarenki), w mniejszych miejscowościach są w urzędach gminy, domach kultury lub ? jak w Grodzisku Mazowieckim ? na miejskiej pływalni. Jeśli masz laptop z wi-fi, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w centrum miasta coś złapiesz. Dokładne adresy takich miejsc znajdziesz na Atlas-wifi.pl. Jeśli możesz zainwestować (około 120 złotych), kup specjalny zestaw z anteną czułą na sieci bezprzewodowe w promieniu pięciu?siedmiu- kilometrów (sprawdź między innymi- na Yagi.pl, Wirelesslan.com.pl). Bezpłatny Internet, zwłaszcza wysokiej jakości, to również darmowe rozmowy telefoniczne, na przykład przez Skype?a-. Za darmo rozmawiać możesz również przez komórkę. Sieć 36.6 oferuje jako pierwsza w Polsce darmowy starter, a także dzwonienie przy zerowym stanie konta. Do 10 złotych miesięcznie na rozmowy i SMS-y możesz dostać za wysłuchanie reklam przez telefon, a za każde dwie sekundy rozmowy przychodzącej spoza sieci lub z telefonu stacjonarnego dostajesz sekundę rozmów do sieci Plus. Promocyjny badziew z dostawą do domu Wystarczy wysłać e-mail, by dostać firmowe próbki i gadżety reklamowe, a przy okazji tonę makulatury. W ten sposób "obławiają się" tysiące młodych ludzi Polar, 3 koszulki, 13 kubków, 2 filiżanki, komplet talerzy z korka, kalkulator, śrubokręt z poziomicą, pudełko na karty kredytowe, dużo breloczków (?niektóre super?), dużo kalendarzy, około 100 długopisów, prawie 50 smyczy, 10 podkładek pod mysz, 2 pary skarpetek, 2 komplety cieni do oczu, olejek do masażu, ręcznik plażowy ? to tylko niektóre ze zdobyczy Anesski. Misio245, który za jedną ze swoich najcenniejszych zdobyczy uważa figurkę samolotu (?wysokość 30 cm, szerokość 80?100 cm?) od pewnej linii lotniczej, zdradza, jak można się tak obłowić [pisownia oryginalna]: ?Piszcie do Linii Lotniczych, tylko po angielsku najlepiej. Piszcie coś o lotnictwie, o historii tej linii i że się nimi interesujecie, wychwalajcie obsługę pokładową (cabin crew). Piszcie z prośbą o gadżety reklamowe oraz o informacje o firmie. Tylko zasada: Angielski! Nie żadne translatory, tylko wasz angielski?. Oprócz Anesski i Misia245 na forum jest zarejestrowanych 2689 osób, w tym ja. Strona Darmowe Gadżety (Free.amciu.com) oferuje adresy internetowe i e-mailowe- setek firm oraz gotowe formularze listów w różnych językach, ?dzięki którym wysyłanie e-maili z prośbą o gadżety stanie się łatwe i przyjemne?. Przeanalizowałam zawartość strony skrupulatnie, ale albo jestem wyjątkowo wybredna, albo nic już w życiu nie potrzebuję. W końcu zdecydowałam się na herbatkę Tarninówkę promującą uroki gminy Tarnów (przysłali saszetkę, smakowała wybornie) oraz zestaw książek chrześcijańskich, broszurek właściwie, z których przyszła na razie jedna (?Podstawowe elementy życia chrześcijańskiego?), a następnych sześciu spodziewam się w nadchodzących tygodniach. Za radą uczestników forum Wizaz.pl wysłałam prośbę o próbki kosmetyków do firmy, która ponoć rozsyła je na prawo i lewo. Odpowiedź przyszła w ciągu 30 sekund: żadnych próbek, mogę sobie poczytać o kosmetykach na stronie internetowej, skoro jestem taka zainteresowana. Więc wbrew podstawowej zasadzie polujących na freebies, czyli promocyjne darmówki, szybko się zniechęciłam. Na pewno jednak znalazłabym uznanie w oczach forumowicza Dawidgringo, który ubolewa, że ?są osoby, które nie mają umiaru. Biorą dosłownie, co popadnie, nawet foldery o miastach, które w ogóle ich nie interesują. Mają kolekcję kilkudziesięciu breloczków i smyczy, ale żeby się podzielili??. Ruszyło mnie sumienie. Zagłębiłam się więc w lekturę ulotek promocyjnych o Tarnowie- (nie wyrzuciłam ich, zgodnie z radą jednego z forumowiczów, który pisał, żeby oddawać je na makulaturę i mieć dzięki temu wyższą ocenę z zachowania), a na Tarninówkę zaprosiłam koleżankę. Z jednej torebki można by nawet dwa kubki zaparzyć, choć raczej słabe. Ale kubków już nie przysłali. Relaks dla kieszeni Czas wolny spedzisz bez grosza ciekawiej niż niejeden szastajacy pieniędzmi Imprezy taneczne często są darmowe, część klubów oferuje również w jeden dzień w tygodniu open bar na piwo lub drinki w cenie wejściówki (10?25 złotych), na przykład w Warszawie w Parku w środy za 10 złotych pijesz tyle piwa, ile chcesz, a w czwartki w klubie Zoo panie mają zapewnione darmowe drinki, muszą tylko zapłacić 25 złotych na wejście. W ciągu dnia warto zaprzyjaźnić się z pobliskim domem kultury, który oferuje zajęcia nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych. Rozmaite- warsztaty (muzyczne, graficzne, komputerowe, taneczne itd.) prowadzą również organizacje pozarządowe. W Warszawie ciekawe zajęcia bezpłatne odbywają się wieczorami w squacie- Elba przy ulicy Elbląskiej, każdego dnia tygodnia inne. Są między innymi warsztaty kuglarskie z żonglowania i połykania ognia (uczestnicy wystąpią na tegorocznej WOŚP), nauka obsługi systemu komputerowego Linux czy ? moje ulubione ? zajęcia z samby na bębnach, podczas których przez trzy godziny kilkanaście osób wybija określony rytm. Na zajęcia nie trzeba się wcześniej zapisywać (dokładny grafik na Elba.bzzz.net). Jeśli marzy ci się relaks na świeżym powietrzu i posiadasz nieco umiejętności, możesz za darmo jeździć na łyżwach lub konno. Bezpłatne lodowiska organizuje coraz więcej miast, zimowa ślizgawka to również coraz częściej jedna z darmowych atrakcji centrów handlowych (tej zimy między innymi w katowickiej Silesii i warszawskich Złotych Tarasach). Oszczędność na drogiej jeździe konnej jest możliwa, pod warunkiem że znajdziesz stadninę potrzebującą pomocnika lub dogadasz się z właścicielem konia, który nie ma czasu na regularną opiekę. Taką osobę możesz znaleźć w portalu Stadniny.pl. Komputer wypasiony W sieci znajdziesz bezpłatne zamienniki drogich programów System operacyjny większość sprzedawanych komputerów już posiada. Radykalnym użytkownikom polecamy darmowego Linuksa w słynącej z przystępności wersji Ubuntu (www.ubuntu.pl). Jeden z polskich internautów przetestował ją na babci swojej narzeczonej i ponoć była wniebowzięta. Teksty, arkusze i prezentacje zamiast w Microsoft Office równie łatwo- tworzy się w kompatybilnym pakiecie Open Office (www.pl.openoffice.org). Korekta zdjęć to domena przygotowanej przez Google Picasy. Z Photoshopem próbuje konkurować GIMP (www.gimp.org). Nagrywanie płyt CD i DVD umożliwi wszystkorobiąca aplikacja Ashampoo Burning Studio. Polskojęzyczną wersję znajdziesz na www.dobreprogramy.pl. Odtwarzacze muzyczne są zwyczajowo udostępniane za darmo, w tym popularny WinAmp. Na całym świecie melomani wybierają raczej słynący z jakości brzmienia odtwarzacz Foobar (www.foobar2000.org), dzieło Piotra Pawłowskiego, który wcześniej przyłożył rękę także do WinAmpa. Komu samo słuchanie nie wystarczy i ma ambicje tworzenia własnej muzyki, na dobry początek ma Audacity (www.audacity.sourceforge.net), najpopularniejszy darmowy edytor dźwięku, z którego korzystają twórcy Wikipedii. Mariusz Herma Bez biletów Komputer i szybkie łącze internetowe - dzisiaj ten zestaw wystarczy, by cieszyć się kulturą Do słowa ?free? przyzwyczaili się fani muzyki, której sieciowe zasoby przekraczają możliwości poznawcze najbardziej żywotnych melomanów. I nie chodzi tylko o tysiące nowych utworów publikowanych codziennie na MySpace. Na wygodniejsze i darmowe słuchanie całych albumów pozwala Deezer.com. Strona ruszyła zaledwie rok temu, a już ma kilka milionów zarejestrowanych użytkowników i tyle samo utworów w swoich zasobach. Blisko sześć milionów piosenek podzielonych według gatunków udostępnia kalifornijska strona Lala.com. Jeśli nie lubimy wybierać, pomocne będą internetowe radia: Last.fm samo dopasowuje playlistę do gustu słuchacza, a Musicovery.com dostosuje się do naszego nastroju. Własne rekomendacje oferuje także Imeem.com, pierwszy serwis internetowy, który za darmo udostępnił muzykę czterech największych wytwórni i ma już 20 milionów użytkowników. Z kolei Archive.org to ogromny zbiór muzyki poważnej ? darmowej, bo majątkowe prawa autorskie do niej już wygasły. Może i muzyka w Internecie jest darmowa, ale za koncerty trzeba słono płacić ? ta często spotykana opinia na szczęście nie do końca jest prawdziwa. I nie chodzi tu tylko o serwisy typu Blogotheque.net, który publikuje spontaniczne (często kręcone z ręki) występy takich artystów jak R.E.M. czy Beirut. Wkręcenie się na prawdziwy koncert ulubionego artysty też jest w zasięgu ręki. Na początku studiów sam połowę koncertów zaliczałem za darmo, pomagając organizatorom przy noszeniu sprzętu. Dzisiaj tysiące młodych ludzi spędzają wakacje, jeżdżąc jako wolontariusze śladem kolejnych europejskich festiwali, bo w zamian za obsługę stoisk handlowych i pomoc przy sprzątaniu po imprezie mają wolny wstęp na koncerty. Także w Polsce. Kilkudziesięciu studentów pomaga w ten sposób przy Off Festivalu. Z wolontariatu mogą korzystać również fani malarstwa, opery i teatru. Z krakowskim Teatrem imienia Słowackiego stale współpracuje ponad pół setki wolontariuszy. Wspierają działy administracji i marketingu, a teatr odwdzięcza się im wejściówkami na wszystkie spektakle. Związek filmu z Internetem kojarzy się na razie z mniej lub bardziej zabawnymi krótkimi klipami, ale czas przygotować się na inwazję pełnego metrażu. Wytwórnia MGM w portalu YouTube chce udostępniać całe filmy oraz programy telewizyjne ze swojego archiwum. Podobną umowę YouTube wcześniej zawarło już z CBS, producentem serialu ?Star Trek?. Swoje archiwa otwiera dla internautów Telewizja Polska. W odświeżonym serwisie www.itvp.pl znajdziemy już kilka tysięcy audycji telewizyjnych, w tym filmy fabularne (między innymi ?Ono?, ?Cześć, Tereska? i ?Historię kina w Popielawach?), reportaże oraz dokumenty. Mariusz Herma http://godi.pl/ksiazka/piekne-zycie-bez-pieniedzy/141428// |
|
|
|
12.12.2009 - 00:14
Post
#2
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Na samym początku wypowiedzi, sa porady dla darmozjadów, którzy nie podołali presji pracy, ale wraz z artykułami, ilość ciekawych i przydatnych informacji wzrasta. Przyjemny artykuł, sczegolnie dla ludzi lubiących oszczędzać. Aczkolwiek
uważałbym aby nie zagalopować się za daleko w temacie, i nie bumelować do końca życia. Myślę, że to fajna odmiana, ale wolałbym zmienić "system" w inny sposób :) |
|
|
|
12.12.2009 - 02:03
Post
#3
|
|
|
Dusza Towarzystwa Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Zdecydowanie jest to sposób pasozytnictwa:) zabawne, ze sporo anarchistów tak zyjácych krytykuje kapitalizm, który jak by nie bylo ich zywi...
|
|
|
|
| SORROW |
12.12.2009 - 14:49
Post
#4
|
|
Guests |
He,he czego to leniwi ludzie nie wymyślą. Szlag by mnie trafił jak bym miał w ten sposób kombinować i prosić o łaskę przypadkowe osoby,bądź instytucje . Pracuję ciężko i uczciwie praktycznie od 18 roku życia i mi z tym dobrze .Na wiele mnie stać ,mogę w dowolnym momencie rozkręcić imprezę, zamówić masę chińszczyzny , pizzy i browara i zrobić dla wielu ludzi ""wielkie żarcie"" , nie muszę się martwić o jutro i zastanawiać, czy następnego dnia załapię się na wernisaż ,albo darmowy poczęstunek.
Zgadzam się z powyższymi wypowiedziami,że metody opisane w artykule, to wyłącznie pasożytnicwo . Nie dajesz od siebie niczego w zamian . Więcej takich osób = śmierć społeczeństwa . |
|
|
|
12.12.2009 - 17:13
Post
#5
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Zgadzam się przedmówcami, ale co do pasożytnictwa, dorzuciłbym jeszcze jedną grupę społeczną, ci ludzie biją wszystkich na głowę, to politycy, i urzędnicy. Naciągają społeczeństwa na wydatki często nieprzemyślane na swoje utrzymanie a jaki z nich pożytek, odpowiedzcie sobie sami.
|
|
|
|
13.12.2009 - 14:45
Post
#6
|
|
|
Przechodzień Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Słowo "Za darmo" tutaj nie pasuje, przecież autorka napisała że szukanie takiego pożywienia jest bardziej czasochłonne, a co jeśli nie swój czas sprzedajemy pracodawcy. Czas to pieniądz więc to napewno nie jest za darmo, ja wolę zarobić te pieniądze na jedenie w bardziej uczciwy sposób, i do tego bez takiego ryzyka, i trochę więcej niż na jedzenie.
|
|
|
|
18.12.2009 - 21:41
Post
#7
|
|
|
Gość Rodziny ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
:)
Mam dla was 13. rade jak żyć za darmo i przeżyć. Nie nazwałbym siebie anarchistą, jeśli jednak chodzi o wyścig szczurów czy kult pieniądza to mówię im stanowcze NIE. Otóż w zeszłe wakacje zauroczony filmem "In to the wild", podobno opartym na faktach postanowiłem wybrać się w podróż, jak z resztą mażyłem od dawna. Więc podobnie jak główny bohater z dychą w kieszeni poszedłem w świat. Z tą różnicą, że ja zabrałem jeszcze telefon, namiot, kartę płątniczą (200zł na koncie) i gitarę :) Pomyślałem że jak na polskie realia to dość niebezpiczna podróż, jednak postanowiłem zaryzykować. Kasa na koncie wystarczyłaby żeby żywić się, a choćby i przez całe wakacje. :P Gitara, którą uwielbiam miała mi służyć jako źródło dochodów :) Wsiadłem więc w pociąg aby sprawdzić jak daleko dojadę bez biletu (zawsze chciałem to zrobić :P) i nie rozczarowałem się. Konduktor w wielkim gniewie wywalił mnie dopiero w Warszawie (jechałem z Radomia, gdzieś nad morze ... taki był plan :) ) Na początku nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Zostać tutaj i spróbować znaleźć jakiś nocleg czy ruszać w dalszą drogę nie obracając się za siebie. Tak więc znalazłem dość ruchliwą ulicę Nowy Świat, rozłożyłem się z gitarą i zacząłem grać i trochę śpiewać jakieś bluesowe kawałki. W dwie godziny zarobiłem prawie 50 zł. Poszedłem więc do restauracji na przeciwko której grałem i zamówiłem jedzenia za całą sumę. Cóż, może i nie najadłem się zbytnio (okazała się to dość droga restauracja) jednak szybko stałem się ulubieńcem tamtejszych kelnerek :) Wielu ludzi z personelu jak i z pośród gości pytali kim jestem, dokąd idę, czym się kierowałem ruszając w podróż ... cóż, pamiętam że trochę im tam nazmyślałem .. he he :) tak czy inaczej wielu ludzi chciało mnie przygarnąć na jedną czy dwie noce. eh .. Dzisiaj bym nie odmówił :) Jednak wtedy wydawało mi się to dziwnie śmiałe i podejżane tymsamym. Wolałem nie ryzykować. Tego dnia włóczyłem się jeszcze po stolicy aby w końcu przenocować w jakiejś piwnicy z grupą punków z którymi się zaprzyjaźniłem (jakby to było bardziej "bezpieczne" - wtedy nie wiedziałem jeszcze co robie). Wielu z nich jak się okazało zaczynali podobnie jak ja. Także w samej Warszawie życie bez kasy jest aż zbyt łatwe! Moja podróż jednak musiała trwać dalej, tak jak postanowiłem. Na szczęście toważyszyła mi wtedy piękna pogoda także wędrówka przez niekiedy malownicze miejscowości była bardzo przyjemna. Ludzie na wsiach i w małych miejcowościach są niezwykle uprzejmi, tzn. zawsze sie ktoś taki znajdzie. Trzeba tylko poszukać :) Także przez dłuższy okres wędrówki zamieszkiwałem stodoły, garaże i przyczepy. Zaskakująco często nocowałem też w mieszkaniach w wygodnym łóżku. Wystarczyło że poprosiłem gospodarza o pomoc zaznaczając że nie mam pieniędzy jednak nie chcę kożystać za darmo. Oferowałem wtedy swoją pomoc. Mnóstwo żebraków chodzi po domach i prosi o pieniądze. Jeśli jednak ktoś prosi o jakiekolwiek jedzenie czy o miejsce do spania, a w zamian za to oferuje swoją pomoc, wierzcie mi, nie spotkałem osoby, która nie spytałaby mnie o moją historię (prócz tych którzy zamykali drzwi na sam mój widok) Ja natomiast opowiadałem im o wolności, carpe diem, sensie życia itp., a oni zaskoczeni, czasem trochę jednak ostrożni udostępniali mi wszystko to co mogli zaoferować obcemu. Dlatego zdażyło się raz że cały tydzień pomagałem, teraz mojemu serdecznemu przyjacielowi przy remoncie domku letniskowego. W zasadzie po dwóch tygodniach podróży zchandlowałem namiot w zamian za komplet nowych strun do gitary :) po prostu doszedłem do wniosku że nie był mi potrzebny. Moja przygoda trwała tak ponad miesiąc. Nie dotarłem jednak nad morze ponieważ dowiedziałem się iż jestem potrzebny w domu. Niezapomniana i wykręcona jazda :) Dowiedziałem się że ludzka życzliwość wciąż istnieje i ma się dobrze,a z całą pewnością można żyć bez pieniędzy. No .... ciężko jest mi sobie wyobrazić nieustanną podróż - jestem zbyt rodzinny , albo wędrówkę w zimę jednak z pewnością da się :) W te wakacje planuję podróż do Hiszpanii, jeśli ktoś chciałby się ze mną wybrać to zapraszam xD Z pieniędzy jakie miałem na koncie nie wydałem złotówki :) |
|
|
|
30.01.2014 - 14:41
Post
#8
|
|
|
Przechodzień Grupa: Podróżnicy |
Dziękuje właśnie mija mi 12 rok po exmisji na bruk, przydażyło to się w stolicy i do dziś dnia, ze szczególną uwagą ( t\j. trzeźwością ) wiedzie mi się lepiej lub gorzej, wymóg to zdrowie, odpowiednie środowisko i przyjaźni ludzie, mam bloog i dziele się swą dolą, bez kasy dachu nad głową doświadczam połowe tych bonusów od życia co jest w opisie 12 rad, będe dodawał swe pozytywne doświadczenia ze swej wędrówki, Ahoy !!!
mój bloog to: Pasja bezdomnego (dziś jest ważne a jutro to wczoraj się śniło) |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |