|
  |
Było Blisko Ale Sie Nie Udalo |
|
|
basienka
|
14.09.2014 - 17:54
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 6
Dołączył: 14.09.2014
Skąd: tam gdzie tylko chcem
Nr użytkownika: 9647

|
Witam Nie udalo mi sie jeszcze wyjsc ale z tego co czytam chyba bylo blisko. Poniewaz mam ostatnio bardzo duzo stresow chcialam sie zrelaksowac szukalam na youtubie muzyki i wpadlam na to https://www.youtube.com/watch?v=mVMTMgba1q0 wlaczylam sobie, ulozylam sie wygodnie i zaczelam sie relaksowac. W ciemnosci zaczelam dostrzegac rozmazujace sie kolory ktore zmienialy ksztalty, wirowaly rozmazywaly sie, tworzyly nawet tunel za ktorym chcialam podażać jednak co chwile cos rozpraszalo moja uwage i musialam sie poruszyc bo np bylo mi zimno i musialam sie przykryc, probowalam wracac do tych wizualizacji i fizycznie czulam mrowienie w dloniach i slyszalam szum w uszach, widzialam nawet jak probuje wyciagnac reke tz swiatlo w ksztalcie mojej reki ale widzialam ja tylko przez chwile bo czulam jakis opór, dziwne uczucie... teraz mysle ze poprostu nie moglam sie oderwac. Stracilam cierpliwosc niestety poniewaz przed polozeniem sie do lozka bylam pochlonieta czytaniem porad Robera, Brucea i Darka ktory bardzo pozytywnie mnie nakrecil :) przez to moje czytanie polecialo troche czasu i zanim sie obejrzalam zrobilo sie jasno, kolo 4-5 nad ranem, bylam juz zmeczona i zaczelo mnie drażnić to uczucie oporu po czym przewrocilam sie na bok i w momencie zasnelam. Bede probowac az wkoncu mi sie uda ale chetnie wyslucham waszych rad :) Ciekawi mnie bardzo czy ktos doswiadczyl wyjscia razem z osoba obok? np z partnerem a jesli tak to jak to odczuwaliscie i jak to wszystko wygladalo? Odczuwam wielka wewnetrzna potrzebe pomagania, przekazania milosci osoba ktorej jej potrzebuja ale ciagla sie przed nia wzbraniaja swoimi wlasnymi lękami, wobrazeniami przy czym stresuja sie i zatruwaja swoj wlasny umysl, zycie i zycie innych bliskich. Czy ktos z was ma pojecie czy jest to wogole mozliwe? Z gory bardzo dziekuje za wszelkie rady i refleksje Pozdrawiam Basia
|
|
|
|
|
|
basienka
|
15.09.2014 - 12:13
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 6
Dołączył: 14.09.2014
Skąd: tam gdzie tylko chcem
Nr użytkownika: 9647

|
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 14.09.2014 - 18:25)  Odczuwam wielka wewnetrzna potrzebe pomagania, przekazania milosci osoba ktorej jej potrzebuja ale ciagla sie przed nia wzbraniaja swoimi wlasnymi lękami,
Chcesz przekazywać miłość po przez astral? Czy dobrze zrozumiałem? Można by to tak nazwac, chciałabym w jakiś sposób uspokoić i zapewic ta obose ze moje intencje i uczucia sa szczere i ze nie chcem jej skrzywdzić tylko nieść dobro w jego zyciu a ponieważ osoba ta jest nie ufna poprzez swoje zyciowe doświadczenia ciagle ma jakies wątpliwości i nie może zaznac spokoju wewnetrznego ciagle się zamartwiając i wymyslajac sobie swoje własne historie wiec pomyslalam o ile to możliwe by w jakiś telepatyczny sposób wyslac jej swoja pozytywna energie i czyste szczere uczucie milosci by końcu przestala się tak zamartwiac i zadreczac. To jest mój cel i skoro w realu tak ciężko mi tego dokonać to pomyslalam ze może mogłabym odwiedzić taka osobe w tak zwanym przez ciebie astralu i sprobowac dac jej to poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Skoro sami krejujemy swoja rzeczywistość to mysle ze było by to możliwe a przynajmniej mam taka nadzieje...
|
|
|
|
|
|
basienka
|
15.09.2014 - 12:28
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 6
Dołączył: 14.09.2014
Skąd: tam gdzie tylko chcem
Nr użytkownika: 9647

|
CYTAT(ma_sny @ 14.09.2014 - 18:29)  W tym momencie starasz się nie wpaść w podróż myślami tylko zasypiasz. Powiem Ci co może Cię spotkać. Może Cię wciągnąć sen. Możesz świadomie przejść przez proces oddzielania, albo odzyskać świadomość w śnie. Zasada jest taka że ciało fizyczne musi usnąć.
Tak jest to możliwe i to daleka faza. Z czystymi intencjami, miłość to chyba po za astralem,(moim zdaniem) ale nie przeszkadza to świadomie zwiedzanie tych obszarów naszej świadomości. Ja wlasciwei nie wiem czy wychodzę czy mam tylko wizje w stanie tego relaxu bo mimo tego ze czuje ze moje ciało jest odprężone to jednak caly czas je czuje i nie wiem tak naprawdę czy wyszłam czy to tylko moja wyobraznia. Duzo osob mowi o tym ze widzi siebie jak lezy a ja jednak nadal czuje się jak bym lezala tak samo jak się polozylam tyle ze mam roznego rodzaju wizje, widze swiatlo, kolory, za chwile widze jakiś ludzi i za chwile znowu swiatlo tak jak by to swiatlo się w tych ludzi zmienialo a przynajmniej mam takie wrazenie. Chyba naprawdę uwiezylabym ze wyszłam jak bym zobaczyla siebie lezaca i chodzila po pokuju a później poleciała dalej wiec mam zamiar tak długo pracować az wkoncu może kiedyś mi się to uda a wierze ze się uda tylko jak zwykle trzeba czasu i cierpliwosci
|
|
|
|
|
|
Inspek Inspekowski
|
16.09.2014 - 07:05
|
Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
   
Postów: 27
Dołączył: 20.08.2014
Nr użytkownika: 9634

|
CYTAT(basienka @ 14.09.2014 - 18:54)  Witam Nie udalo mi sie jeszcze wyjsc ale z tego co czytam chyba bylo blisko. Poniewaz mam ostatnio bardzo duzo stresow chcialam sie zrelaksowac szukalam na youtubie muzyki i wpadlam na to https://www.youtube.com/watch?v=mVMTMgba1q0 wlaczylam sobie, ulozylam sie wygodnie i zaczelam sie relaksowac. W ciemnosci zaczelam dostrzegac rozmazujace sie kolory ktore zmienialy ksztalty, wirowaly rozmazywaly sie, tworzyly nawet tunel za ktorym chcialam podażać jednak co chwile cos rozpraszalo moja uwage i musialam sie poruszyc bo np bylo mi zimno i musialam sie przykryc, probowalam wracac do tych wizualizacji i fizycznie czulam mrowienie w dloniach i slyszalam szum w uszach, widzialam nawet jak probuje wyciagnac reke tz swiatlo w ksztalcie mojej reki ale widzialam ja tylko przez chwile bo czulam jakis opór, dziwne uczucie... teraz mysle ze poprostu nie moglam sie oderwac. Stracilam cierpliwosc niestety poniewaz przed polozeniem sie do lozka bylam pochlonieta czytaniem porad Robera, Brucea i Darka ktory bardzo pozytywnie mnie nakrecil :) przez to moje czytanie polecialo troche czasu i zanim sie obejrzalam zrobilo sie jasno, kolo 4-5 nad ranem, bylam juz zmeczona i zaczelo mnie drażnić to uczucie oporu po czym przewrocilam sie na bok i w momencie zasnelam. Bede probowac az wkoncu mi sie uda ale chetnie wyslucham waszych rad :) Ciekawi mnie bardzo czy ktos doswiadczyl wyjscia razem z osoba obok? np z partnerem a jesli tak to jak to odczuwaliscie i jak to wszystko wygladalo? Odczuwam wielka wewnetrzna potrzebe pomagania, przekazania milosci osoba ktorej jej potrzebuja ale ciagla sie przed nia wzbraniaja swoimi wlasnymi lękami, wobrazeniami przy czym stresuja sie i zatruwaja swoj wlasny umysl, zycie i zycie innych bliskich. Czy ktos z was ma pojecie czy jest to wogole mozliwe? Z gory bardzo dziekuje za wszelkie rady i refleksje Pozdrawiam Basia Tak trzymać! Nie ustawaj w wysiłkach. W końcu na pewno się uda. Nie przykładaj zbytnio wagi do opisów procesu wyjścia. Testuj wszystko i zostawiaj co dobre dla Ciebie. Ja przykładowo nie odczuwam żadnych wibracji, chyba że astralny prąd mnie kopnie... To jak z nauką pływania, opisy są przydatne, ale też mogą skomplikować sprawę...
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
17.09.2014 - 08:50
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
Legenda: basienka Pavveł
Można by to tak nazwac, chciałabym w jakiś sposób uspokoić i zapewic ta obose , ze moje intencje i uczucia sa szczere i ze nie chcem jej skrzywdzić, tylko nieść dobro w jego zyciu,
Skąd wiesz czy on tego chce?
a ponieważ osoba ta jest nie ufna ,poprzez swoje zyciowe doświadczenia, ciagle ma jakies wątpliwości i nie może zaznac spokoju wewnetrznego, ciagle się zamartwiając i wymyslajac sobie swoje własne historie, wiec
Bo może taka jego wola, ścieżka, wybór...
pomyslalam, o ile to możliwe, by w jakiś telepatyczny sposób wyslac jej swoja pozytywna energie i czyste szczere uczucie milosci, by końcu przestala się tak zamartwiac i zadreczac. To jest mój cel
Skąd pewność, że Twoja energia jest dopasowana do niego i zostałaby pozytywnie odebrana? Skąd pewność, że on w tej chwili tego chce? Może to jest Twój cel, a nie koniecznie jego, więc czy na pewno chodzi o niego, czy o Ciebie?
i skoro w realu tak ciężko mi tego dokonać, to pomyslalam, ze może mogłabym odwiedzić taka osobe w tak zwanym przez ciebie astralu i sprobowac dac jej to poczucie bezpieczeństwa i spokoju.
Dokonać tego w astralu jest ciężej, niż tu w jakiś telepatyczny sposób. Jeśli w fizyku Ci nie wychodzi, to jak chcesz to zrobić w astralu? W świecie fizycznym astral nie śpi, oba się przenikają i to, co myślisz tu, tam również działa w czasie bieżącym. Jeśli tu byś promieniowała uczuciem (zarówno w duchu, myślach, jak i działaniach), jakie on chciałby zaznać, zauważyłby to.
Skoro sami krejujemy swoja rzeczywistość, to mysle, ze było by to możliwe, a przynajmniej mam taka nadzieje...
Skoro sami kreujemy swoją rzeczywistość, to ten chłopak wykreował taką, jaką ma... czemu chcesz na siłę wykreować mu swoją rzeczywistość?
Skoro sami kreujemy swoją rzeczywistość, czemu w Twojej rzeczywistości jego obecna rzeczywistość w ogóle jest zła?
Skoro sami kreujemy swoją rzeczywistość, czemu w Twojej rzeczywistości, mimo Twoich wysiłków, jego rzeczywistość jest nadal zła?
Skoro sami kreujemy swoją rzeczywistość, Twoje "pozytywna energia i czyste szczere uczucie milosci" (nie wiem czy takie czyste i szczere, skoro chcesz na nim coś wymusić, ze względu na siebie i wykreowaną swoją rzeczywistość z poczuciem jakiegoś braku) mogą być niewystarczające, by wpłynąć na rzeczywistość, którą ów chłopak również SAM kreuje i może wziąć pod uwagę część Twojej rzeczywistości, albo nie - jak zechce.
Przepraszam, jeśli zabrzmiałem "ostro". Pisząc to nie miałem na myśli nic złego, a jedynie zagrałem tzw. "adwokata diabła" zadając nieco trudne i niewygodne pytania, by uwidocznić kwestię z innego punktu widzenia, rzucić na nią nieco więcej światła i być może dzięki temu sprawić, że jasne staną się pewne związane z nią aspekty, niewidoczne do tej pory, które mam nadzieję pomogą Tobie, i być może jemu :) ...
Pozdrawiam serdecznie ^^.
PS: Wybacz jeszcze, że chwilowo będę "NAZI GRAMMAR :p , ale o język polski warto myślę dbać... :/ Zaznaczyłem na czerwono parę literówek i błędów ortograficznych, jakie popełniłaś w tekście, oraz interpunkcję, której brak. Uwierz, czasem przez brak interpunkcji, a jeszcze jak niektórzy nie stawiają kropek i zaczynają zdania od małej litery, nie sposób zrozumieć, o co danej osobie chodzi. W każdym razie nie wykluczam, że w swojej poprawce też mogłem się pomylić ^^ :P Jeśli ktoś uważa, że niepotrzebnie się czepiam, to zobaczcie co się dziś dzieje, gdzie masa ludzi w internecie nie potrafi poprawnie pisać, i często wyrażać prostych sformułowań logicznych, a co dopiero własnych myśli... Gdyby więcej osób zwracało im uwagę, może by to się poprawiło, a tak... cóż. Tak więc nie mam złych motywów, jeśli kogoś to ubodło, to wybaczcie...
Pozdro ^^.
|
|
|
|
|
|
olenka
|
17.09.2014 - 09:17
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 4
Dołączył: 12.09.2014
Nr użytkownika: 9645

|
Basienko może Pavveł zabrzmiał "ostro", ale trochę racji jest w tym co napisał. Nie każdy chce, żeby się wtrącać w jego życie i odczucia. Myślę jednak, że uczucia czystej miłości i dobra możesz zawsze wysyłać tej osobie, nawet świadomie. Nie musimy robić tego w astralu, możemy to zrobić tu i teraz, w naszej fizycznej rzeczywistości.
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
18.09.2014 - 08:26
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
I po co te nerwy? ^^.
Nigdzie nie napisałem, że jeśli robi to dla siebie, to jest to coś złego. Jest jednak różnica czy robi to dla siebie, czy kogoś innego. Jeśli jakaś osoba robi coś dla siebie, twierdząc że robi to dla kogoś, zarówno jak gdy robi coś dla kogoś, twierdząc że robi to dla siebie, to w obu przypadkach jest to dla tej osoby, jak i tego kogoś, toksyczne i prowadzi do różnych niefajnych reperkusji (chyba że mamy do czynienia z przypadkiem, gdy dane działanie jest robione i dla siebie i dla kogoś zarazem, ze zbieżnymi aspektami).
Nie za wszelką cenę, po prostu wyraziłem opinię. Wyluzuj ^^.
Na co Ci papiery? Mówisz, jakby papier był równoważny wiedzy, a co dopiero mądrości.
Ty się czepiasz mnie, ja się czepiam błędów ortograficznych, coś nie tak? :)
Skąd w ogóle argument o obcym języku? o.O' Co to ma do rzeczy i skąd wiesz czy i jak Basia pisze w obcym języku?? A jeśli polka pisze w obcym języku lepiej, niż w polskim, to nie jest to raczej powód do chluby...
Ps: Nie czuję się urażony, bo nie byłaś sobą pisząc to tak, a i treść nie była zbyt merytoryczna ^^. Bóg nie musi więc bronić :p :)
Pozdrawiam.
|
|
|
|
|
|
basienka
|
18.09.2014 - 11:52
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 6
Dołączył: 14.09.2014
Skąd: tam gdzie tylko chcem
Nr użytkownika: 9647

|
Myśle że wszyscy macie rację. Punkt widzenia i iterpretacji jest bardzo ważny
Pavvel
"Skąd wiesz czy on tego chce?"
Bo mówi że mnie kocha i naprawde czuje że to jest szczere, potrafi przekazać mi swoją miłość, jest dla mnie dobry i zawsze stara się odwzajemniać dobro i wszystko co mu od siebie daje.
"a ponieważ osoba ta jest nie ufna ,poprzez swoje zyciowe doświadczenia, ciagle ma jakies wątpliwości i nie może zaznac spokoju wewnetrznego, ciagle się zamartwiając i wymyslajac sobie swoje własne historie, wiec
Bo może taka jego wola, ścieżka, wybór..."
Powiem tak każdy cos przeżył ale trzeba czasu by zostawić swoja przeszłość i patrzeć w przyszlość z nadzieja i wiarą że osoba którą sie kocha nie zrani nas tak jak ta poprzednia. Nie sądze żeby taki byl jego wybór, jak by tak bylo to już byśmy sie rozstali a jednak mimo tego że zdarza nam sie siebie nawzajem ranić słowami przez naszą przeszłość, choć ja po mojej przemianie duchowej już się wyzbyłam tego lęku i ufam mu i nie chcem juz wracać do swojej przeszłości i czuć sie zle i klucić się bo przecież to niszczy naszą więz i obydwoje jestesmy tego świadomi bo dużo rozmawiamy i obydwoje cierpimy i jest nam zle jak tylko jest cos nie tak. Obydwoje jestesmy osobami bardzo empatycznymi wrazliwymi i jak jedno zle sie czuje to drogie od razu to czuje i zadaje pytania, bo przeciez chcesz wiedzieć dlaczego zle sie czuje, czasami wcale nie musze pytać, wnioskuje np z zachowania albo z textów ktore czasami rzuca na prawo i lewo bez zastanowienia czy może mnie to zranić czy nie przez co powstają konflikty i zle samopoczucie u jednego i drógiego... Ja poprostu chcialabym bardzo zeby moje kochanie znalazlo na siebie sposób, by odnalazł spokój ducha i harmonie, by przestał życ tym co bylo, by nie ocenial mnie zbyt pochopnie by potrafil patrzec z roznej perspektywy, by otworzyl oczy tak jak ja bo przecież obydwoje chcemy być szczęśliwi, mieć dzieci i kochać sie do końca życia i jeszcze dłużej ale jak tu byc szczęśliwym gdy w jego umyśle ciągle są negatywne myśli? Poprostu chcialabym mu pomóc się tego wyzbyć i zamiast negatywnie nastawienia, zacząć myśleć pozytywnie.
Myśle że trzeba tu czasu poprostu żeby sam poukładal sobie w głowie, ja jedynie moge zaakceptować te jego paranoje i starać się tym nie stresować. Odrzucać jego złą energie i wysylac mu swoja pozytywną, dając mu przy tym dużo miłośći i zrozumienia. Bede sie starać ale może być czasami cieżko bo też mam swoją granice cierpliwośći... Myśle że nauczylam się gdzie rozładować poklady zlej energi wiec zobaczymy... wierze że jesli szczeże się obywdoje kochamy to wszystkiemu damy radę. Wiara czyni cuda wiec wierze i ufam i bede modlic sie i prosic moce nadludzkie by mu pomogly porzucić wszelkie zmartwienia ktore zatruwają jego umysł, by odnalazł spokuj ducha. Amen:)
Dziekuje wam za wsparcie Pozdrowki! Niech moc bedzie z wami! <3
PS. Pavvel Sorry za ortografie ale jestem w angli 8 lat i wiecej posluguje sie angielskim niz polskim i juz poprostu nie chce mi sie zasmiecac glowy i sprawdzac jaka jest poprawność w pisowni, szkoda mi na to czasu, mysle ze to nie jest az takie ważne bo przecież każdy kto zna polski może sie domyślić o co chodzi
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
18.09.2014 - 22:19
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
CYTAT(basienka @ 18.09.2014 - 12:52)  Myśle że wszyscy macie rację. Punkt widzenia i iterpretacji jest bardzo ważny
Pavvel
"Skąd wiesz czy on tego chce?"
Bo mówi że mnie kocha i naprawde czuje że to jest szczere, potrafi przekazać mi swoją miłość, jest dla mnie dobry i zawsze stara się odwzajemniać dobro i wszystko co mu od siebie daje.
"a ponieważ osoba ta jest nie ufna ,poprzez swoje zyciowe doświadczenia, ciagle ma jakies wątpliwości i nie może zaznac spokoju wewnetrznego, ciagle się zamartwiając i wymyslajac sobie swoje własne historie, wiec
Bo może taka jego wola, ścieżka, wybór..."
Powiem tak każdy cos przeżył ale trzeba czasu by zostawić swoja przeszłość i patrzeć w przyszlość z nadzieja i wiarą że osoba którą sie kocha nie zrani nas tak jak ta poprzednia. Nie sądze żeby taki byl jego wybór, jak by tak bylo to już byśmy sie rozstali a jednak mimo tego że zdarza nam sie siebie nawzajem ranić słowami przez naszą przeszłość, choć ja po mojej przemianie duchowej już się wyzbyłam tego lęku i ufam mu i nie chcem juz wracać do swojej przeszłości i czuć sie zle i klucić się bo przecież to niszczy naszą więz i obydwoje jestesmy tego świadomi bo dużo rozmawiamy i obydwoje cierpimy i jest nam zle jak tylko jest cos nie tak. Obydwoje jestesmy osobami bardzo empatycznymi wrazliwymi i jak jedno zle sie czuje to drogie od razu to czuje i zadaje pytania, bo przeciez chcesz wiedzieć dlaczego zle sie czuje, czasami wcale nie musze pytać, wnioskuje np z zachowania albo z textów ktore czasami rzuca na prawo i lewo bez zastanowienia czy może mnie to zranić czy nie przez co powstają konflikty i zle samopoczucie u jednego i drógiego... Ja poprostu chcialabym bardzo zeby moje kochanie znalazlo na siebie sposób, by odnalazł spokój ducha i harmonie, by przestał życ tym co bylo, by nie ocenial mnie zbyt pochopnie by potrafil patrzec z roznej perspektywy, by otworzyl oczy tak jak ja bo przecież obydwoje chcemy być szczęśliwi, mieć dzieci i kochać sie do końca życia i jeszcze dłużej ale jak tu byc szczęśliwym gdy w jego umyśle ciągle są negatywne myśli? Poprostu chcialabym mu pomóc się tego wyzbyć i zamiast negatywnie nastawienia, zacząć myśleć pozytywnie.
Myśle że trzeba tu czasu poprostu żeby sam poukładal sobie w głowie, ja jedynie moge zaakceptować te jego paranoje i starać się tym nie stresować. Odrzucać jego złą energie i wysylac mu swoja pozytywną, dając mu przy tym dużo miłośći i zrozumienia. Bede sie starać ale może być czasami cieżko bo też mam swoją granice cierpliwośći... Myśle że nauczylam się gdzie rozładować poklady zlej energi wiec zobaczymy... wierze że jesli szczeże się obywdoje kochamy to wszystkiemu damy radę. Wiara czyni cuda wiec wierze i ufam i bede modlic sie i prosic moce nadludzkie by mu pomogly porzucić wszelkie zmartwienia ktore zatruwają jego umysł, by odnalazł spokuj ducha. Amen:)
Dziekuje wam za wsparcie Pozdrowki! Niech moc bedzie z wami! <3
PS. Pavvel Sorry za ortografie ale jestem w angli 8 lat i wiecej posluguje sie angielskim niz polskim i juz poprostu nie chce mi sie zasmiecac glowy i sprawdzac jaka jest poprawność w pisowni, szkoda mi na to czasu, mysle ze to nie jest az takie ważne bo przecież każdy kto zna polski może sie domyślić o co chodzi A jak tak, to sprawa trochę inaczej wygląda :) Myślałem, że to jakiś znajomy, który wpadł komuś w oko i nawet o tym nie wiedział ;) :p ... Może chłopak po prostu musi przejść jakieś swoje lekcje życiowe, coś przetrawić, a to, jak sama piszesz, może wymagać czasu... Jak sama pisałaś, sami kreujemy rzeczywistość. Jeśli chcesz, żeby było dobrze, moja rada jest taka, żebyś zachowywała się tak, jakby było dobrze... Wymuś na rzeczywistości by tak było, zachowując się jakby już tak było, a rzeczywistość nadgoni ^^. On wraca któregoś dnia do domu nie w sosie? Zachowuj się, jakby było przeciwnie! Włącz nastrojową muzę, ubierz się sexy, świece, sorbet, co tam jeszcze, kąpiel z płatkami róż, spacery, śmiech, uśmiech, radość... Jak Ty będziesz radosna i promieniowała fantastycznym światem ze środka, mu także się udzieli, nie ma bata ;) Za to jeśli Ty kreujesz w sobie świat ze smutkiem, stresem, nawet jak masz dobre intencje, nawet jak jakaś część ma pozytywne myśli, te negatywne i tak robią swoją robotę... Czasem kwestia jest nie co robić, a czego nie robić - jakie bariery z siebie zdjąć, by pozwolić temu, co robimy, w końcu zadziałać! :) Jak mawiał Budda: "nie ma drogi do szczęścia, to szczęście jest drogą", "nie ma drogi do miłości, to miłość jest drogą", tak i ja Ci powiem, nie ma drogi do harmonii i spokoju ducha, to harmonia i spokój ducha jest drogą... Jeśli chcesz, by Twoje kochanie je odnalazł, to znajdź je w sobie, mimo wszystko. Trzeba zacząć od siebie :) To Ty, jaźń, jesteś pierwotną siłą sprawczą, kreatorem rzeczywistości, nie świat fizyczny... Ty to stworzysz i przeniesiesz na swój plan fizyczny, jego za tym podąży... ^^. PS: No to z tych błędów ortograficznych jesteś usprawiedliwiona :) :P Ale nie znaczy to, że reszta jest!!! ;D Tu nie chodzi o brak polskich znaków, zobaczyłabyś pewne wypowiedzi, to sama byś ręce załamała :/ Zupełnie jakby jakaś epidemia pseudo-rzeczywistej choroby, o jakże dźwięcznej nazwie "dyslekcja", ogarnęła współczesną gimbazę i nie tylko, które niszczą ten język ;/ A jakby nie patrzeć, język to jest jakaś wartość i też nie byle jaka... Heh, pozdrawiam...
|
|
|
|
|
|

|
 |
|