|
Witajcie
Jakis czas temu pisalem wam o moich "Proroczych Snach". Poki co zadne obrazy ze snow nie odgrywaja sie w rzeczywistosci, ale jest jeszcze jeden charakterystyczny typ snow, ktore od czasu do czasu mnie nawiedzaja. Sa to sny, w ktorych umieram
I naprawde, w porownaniu do innych osob z mojego otoczenia, sny o tej tematyce snia mi sie bardzo czesto. Pytajac znajomych o podobne przezycia odpowiadali, ze nigdy im sie to nie przydarzylo. Smierc zaczela mi sie snic juz z 4 lata temu, ilosc tych snow na przeciagu lat jest dwucyfrowa, tylko pytanie, jaka jest pierwsza cyfra. No, na pewno duza, ale nie bede zgadywal w ciemno jak bardzo duza :D
Oczywiscie, wiem ze to nie jest cos wyjatkowego, na pewno jest wiele osob ktorym rowniez sni sie smierc. Zastanawia mnie tylko, jakie to moze miec dla mnie znaczenie i czemu sni mi sie wlasnie to?
Umieralem na rozne sposoby, spadajac, topiac sie, z powodu odniesionych obrazen, przebity wlocznia badz postrzelony. I co ciekawe, sen nie urywa mi sie natychmiast w trakcie zgonu. Przez chwile jeszcze widze obraz spod zamknietych powiek, ktory jest czarny i slysze swoje mysli odnosnie tego czy juz umarlem, czy umieram, ze nie chce, probuje otworzyc oczy. Ostatnio przy takiej probie po otworzeniu oczu we snie autentycznie otworzylem oczy w rzeczywistosci
Ale jedna z tych smierci byla dosyc wyjatkowa. Gdy juz umarlem, widzialem swoje martwe cialo, a ja, jako niematerialna postac, zaczalem unosic sie coraz wyzej, odczuwajac przy tym cos jakby wibracje calego ciala i pisk przeszywajacy uszy. Az w koncu, zatrzymalem sie w kosmosie, lewitujac na tle mglawic, gwiazd i planet
|