|
|
![]() ![]() |
01.12.2014 - 23:38
Post
#1
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Cześć wszystkim.
Może już był taki temat, ale czasem warto odświeżyć idee i może akurat dojść do czegoś nowego. :D Pytań mam tak naprawdę kilka ale żeby nie robić śmietnika w jednym temacie zacznę właśnie od tego. Podczas astralnego wyjścia z ciała, świadomego śnienia czy nawet śnienia powinniśmy aby na pewno mówić o świadomości? W jakim stopniu jesteśmy świadomi a w jakim nie? Wydaje mi się że stan paraliżu sennego występuje właśnie kiedy tracimy czucie (świadomość fizyczną?) fizyczne a utrzymujemy świadomość, czyli nie możemy na nie oddziaływać ale jesteśmy świadomi, nie śnimy, jesteśmy w ciele, tu i teraz. Bez wizji, głosów i tak dalej. Stąd myśl że podczas snu, nawet świadomego nie jesteśmy do końca świadomi, lub też podczas procesu snu, jakaś część mózgu (szyszynka?) jest w stanie wpływać bezpośrednio na świadomość, w sposób "czysty" i klarowny. Pamiętajmy też że w szyszynce, produkowane jest też DMT (psychodeliczna substancja psychoaktywna), która w postaci i w miejscu w którym się znajduje może dać nieziemskie efekty.(duże jej ilości są produkowane przed śmiercią) Jest ogromna pula wyników badań których jestem ciekaw a można byłoby je przeprowadzić, lub nawet są przeprowadzone lub przeprowadzane ale ciężko do nich zapewne dotrzeć. Uważacie że szyszynka działa podczas śpiączki farmakologicznej? Teoretycznie powinna. Czy w takim wypadku oobe które osoby często doświadczają można byłoby tłumaczyć zaburzonym/lub bardziej prawidłowym działaniem organów wewnętrznych? Można byłoby traktować szyszynkę jako coś w stylu "fotelu katapulty" w samolotach, gdy już umieramy to szyszynka poprzez nadmierna produkcję DMT miałaby na celu ewakuować naszą świadomość, duszę itp. z ciała? Piszę tu o fotelu katapulcie, ponieważ wiem że w inne sposoby też jesteśmy opuścić ciało, jak samolot :P, dobrowolnie, z tą różnicą że w przypadku naszego typu podróż wymaga to "wytrenowania". |
|
|
|
02.12.2014 - 13:23
Post
#2
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Z tego, co czytałem, w śpiączce farmakologicznej "wyłączana" jest ta część mózgu, która odpowiada za rejestrowanie bodźców zewnętrznych, a funkcje "automatyczne" pozostają aktywne. Ludzie będący w śpiączkach farmakologicznych nie mają pamięci o jakichkolwiek snach, wizjach i innych odjazdach, jak ludzie z doświadczeniem śmierci klinicznej. Jest tylko ciemność i pamięć o tym, co było przed blackout, lub nic nie pamiętają, tak jak większość ludzi nie pamięta swoich snów i OBE.
Wydaje się, że szyszynka jest wyłączona na czas śpiączki farmakologicznej, ale trzeba by poszperać w literaturze, żeby to potwierdzić ;). Teoretycznie, może to dla OBEnauty oznaczać, że jeśli umrzemy w trakcie śpiączki farmakologicznej, zrobimy to "nieświadomie", nie będzie szansy na synchro w poza, szyszynka nie wydzieli DMT i cześć pieśni. Kolejna szansa w kolejnym życiu, jeśli wierzymy w takie rzeczy :). Albo odzyskanie pamięci kolektywnej po śmierci i śpiączka nie ma znaczenia, kto to wie.... |
|
|
|
02.12.2014 - 13:54
Post
#3
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ja wyczytałem opowiadania masy ludzi która przeżyła oobe właśnie podczas śpiączki farmakologicznej : http://www.experienceproject.com/stories/W...-A-Coma/2062535 Ludzie dzielą się swoimi podobnymi doświadczeniami z podczas śpiączki. Teoretycznie podczas śpiączki jest wyłączana część mózgu która odbiera bodźce zewnętrzne, także pamięć jak i szyszynka powinny działać.
Ktoś tam opisuję że widział poza szpitalem rzeczy które potem zweryfikował - ciało eteryczne tak? Też właśnie ostatnio się zastanawiałem czy wszyscy odzyskują świadomość swoich ciałek po śmierci, nawet się bałem co będzie jeśli sam nie odzyskam, dzisiaj doszedłem do wniosku że chyba prędzej czy później odzyskamy na pewno, co prawda nie znam struktury świata z poza, może jest tam miejsce dla ciałek które nie odzyskały jeszcze świadomości. W końcu jakoś musieliśmy podjąć decyzje pojawienia się na ziemi. |
|
|
|
02.12.2014 - 14:05
Post
#4
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Najważniejsze to żyć świadomie bo tylko wtedy można umrzeć świadomie.
|
|
|
|
02.12.2014 - 18:08
Post
#5
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A na ile świadomym? Chciałem założyć temu pytaniu inny wątek ale się podepnie.
Na ile świadomi jesteście? Często ludzie definiują się świadomymi będąc nimi tylko w ciele fizycznym, a inne ciałka? To czy gdy umrę fizycznie będąc świadomym tylko fizycznego ciała to mam szansę na nie odzyskanie świadomości innych ciałek? :P |
|
|
|
03.12.2014 - 00:11
Post
#6
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Ja myślę, że bez praktyk związanych z LD, synchro i OBE, nie mamy szans utrzymać świadomości po śmierci, chociaż być może ten mechanizm związany z szyszynką i DMT to furtka, którą mają wszyscy i tak po prostu jest.
|
|
|
|
03.12.2014 - 15:22
Post
#7
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Ja myślę, że bez praktyk związanych z LD, synchro i OBE, nie mamy szans utrzymać świadomości po śmierci, chociaż być może ten mechanizm związany z szyszynką i DMT to furtka, którą mają wszyscy i tak po prostu jest. czy Ty czasem nie mylisz świadomości z osobowością?Osobowość to zespół wyuczonych w trakcie życia cech / wzorców przystosowujących człowieka do życia w danych warunkach / środowisku. Tu bardziej profesjonalna i dłuższa definicja ;) I owszem jak się nauczyłeś np. jeździć na rowerze, to się Ci ta umiejętność skasuje w momencie śmierci ciała fizycznego, w innym wypadku większość dzieci umiało by jeździć od urodzenia, nie? a nie umie, praktycznie każdy musi się uczyć od początku ... tylko jak to się ma do świadomego ja? Świadome ja nie równa się osobowości, to jest coś więcej. |
|
|
|
03.12.2014 - 16:05
Post
#8
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
czy Ty czasem nie mylisz świadomości z osobowością? Osobowość to zespół wyuczonych w trakcie życia cech / wzorców przystosowujących człowieka do życia w danych warunkach / środowisku. Tu bardziej profesjonalna i dłuższa definicja ;) I owszem jak się nauczyłeś np. jeździć na rowerze, to się Ci ta umiejętność skasuje w momencie śmierci ciała fizycznego, w innym wypadku większość dzieci umiało by jeździć od urodzenia, nie? a nie umie, praktycznie każdy musi się uczyć od początku ... tylko jak to się ma do świadomego ja? Świadome ja nie równa się osobowości, to jest coś więcej. To prawda, że osobowość to zespół cech wyuczonych, ale jaką to w takim razie robi różnicę: czy całe życie medytuję i ćwiczę eksterioryzacje, czy w ogóle tego nie robię ? Jeśli wszystko, co wyuczone zanika w momencie śmierci i stajemy się znowu czystą kartą nie ma najmniejszego znaczenia, czy moje życie było crapem, czy życiem świętego i co potrafię. |
|
|
|
03.12.2014 - 17:51
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
To prawda, że osobowość to zespół cech wyuczonych, ale jaką to w takim razie robi różnicę: czy całe życie medytuję i ćwiczę eksterioryzacje, czy w ogóle tego nie robię ? A to już zależny z jakiego punktu widzenia np. z punktu widzenia duszy prawie żadną, bo jej celem jest zbieranie doświadczeń, mniejsza o to jakich, ale już konkretna osobowość, to najczęściej chciała by mieć lepiej niż gorzej :D więc jeśli poprzednie wcielenie odpracowało choć trochę to jest dla niej korzystne.Kwestia co chcesz osiągnąć, w tym wcieleniu to ty decydujesz :) ... np. medytując masz szansę przestać utożsamiać się z ego czy osobowością, a stać się czystą świadomością ale niektórzy np. twierdzą, że to nudne :) Jeśli wszystko, co wyuczone zanika w momencie śmierci i stajemy się znowu czystą kartą nie ma najmniejszego znaczenia, czy moje życie było crapem, czy życiem świętego i co potrafię. nie no tak dobrze to nie ma, tylko pamięć jest kasowana, a wózek z karmą, którą sobie narobiłeś niestety ciągniesz dalej. Potem się ludzie zastanawiają "czemu mnie 'to' spotkało", "dlaczego małe dzieci chorują", " tak bardzo się staram, a innym ciągle wychodzi lepiej niż mnie" itd. itp. |
|
|
|
03.12.2014 - 21:20
Post
#10
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
wózek z karmą, którą sobie narobiłeś niestety ciągniesz dalej.
Potem się ludzie zastanawiają "czemu mnie 'to' spotkało" Kwestia co chcesz osiągnąć, w tym wcieleniu to ty decydujesz :) To jak jest z tym wózkiem. Ciągnę wózek, który wymusza zaistnienie pewnych sytuacji (karma) i jednocześnie mogę sterować tym wózkiem? Może kwestia medytowania lub braku chęci medytacji to efekt tego wózka z karmą i nie mamy żadnego wpływu na to na co pracowaliśmy pewnie setki wcieleń:) Może po prostu realizuje się wola Istnienia a my na zasadzie iluzji oddzielenia od tego Istnienia odgrywamy show. |
|
|
|
04.12.2014 - 02:01
Post
#11
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Tak juz jest. Wszystko to,co wydaje nam sie, ze wiemy to wydaje nam sie.. Nie wiemy nic na pewno. Tak przynajmniej mi sie wydaje:)
|
|
|
|
04.12.2014 - 09:47
Post
#12
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Czyli to, co osiągnąłem w poprzednim życiu: medytacje, zbliżenie do absolutu, przebudzenie mojego wyższego ja, przeszło na obecne życie tak, że mogę zacząć z wyższego poziomu od samego początku. To jest jasne i ja w to wierze (albo jestem o tym przekonany :)).
Ale w dalszym ciągu brakuje mi czegoś, co odpowie na pytanie: czy jeśli umrę świadomie, bądź nieświadomie, robi różnicę ? Tematem jest szyszynka, ale to w sumie dla mnie wszystko sprowadza się do zwieńczenia naszej egzystencji, czyli śmierci -momentu przejścia. Teoretycznie robi wielką różnicę, bo umierając świadomie mogę (za którymś razem lub już w tym życiu) pokonać barierę reinkarnacji i wyzwolić się z tego cyklu. Jeśli umrę nieświadomie, nie będę w stanie użyć swoich umiejętności, które szlifowałem całe życie (lub życia) i dzień dobry - nowe życie, nowe ciało- może nastepnych razem ;). Co o tym myślicie. Nie piszę, że jeśli umrę nieświadomie to koniec, nie. Ale też nie wskoczę wyżej, bo przegapię ten bardzo istotny moment przejścia. Pewnie, wszechświat ma miliardy lat, a my setki tysięcy, lub miliony potencjalnych żyć przed nami, więc czasu jest dość ,ale powiedzmy, że jestem niecierpliwy :). |
|
|
|
04.12.2014 - 09:55
Post
#13
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Być może mylnie określam istotności. Być może śmierć nie jest niczym istotnym i specjalnym, a najbardziej ważne jest samo przeżycie naszego życia, czasu który został nam dany i w jaki sposób to zrobiliśmy. A to, czy umieramy świadomie, czy nie, czy szyszynka działa, czy nie, nie ma znaczenia. I to jest podstawą to "negocjacji po śmierci" - czy kolejne życie, czy coś innego.
|
|
|
|
04.12.2014 - 12:16
Post
#14
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
To jak jest z tym wózkiem. Ciągnę wózek, który wymusza zaistnienie pewnych sytuacji (karma) i jednocześnie mogę sterować tym wózkiem? myślę że tak, jako osobowość, nie masz wpływu na to czy dostaniesz do sterowania orient ekspres czy też rower "ukraina", ale masz wpływ, w którą stronę pojedziesz ;)Ale w dalszym ciągu brakuje mi czegoś, co odpowie na pytanie: czy jeśli umrę świadomie, bądź nieświadomie, robi różnicę ? Tematem jest szyszynka, ale to w sumie dla mnie wszystko sprowadza się do zwieńczenia naszej egzystencji, czyli śmierci -momentu przejścia. Teoretycznie robi wielką różnicę, bo umierając świadomie mogę (za którymś razem lub już w tym życiu) pokonać barierę reinkarnacji i wyzwolić się z tego cyklu. Jeśli umrę nieświadomie, nie będę w stanie użyć swoich umiejętności, które szlifowałem całe życie (lub życia) i dzień dobry - nowe życie, nowe ciało- może nastepnych razem ;). he he na każdy by chciał znać na to odpowiedź. Ja w każdym razie bardziej skupiam się na kanale serca / miłości (różnie to nazywają) niż na szyszynce ... jak już to myślę, że, to tam jest furtka aby się wymiksować z tego bałaganu ;)Śmierć świadoma / nie świadoma bardziej ma wpływ na to jak szybko odnajdujesz się w sytuacji po tamtej stronie, natomiast to gdzie idziesz dalej, to bardziej ma znaczenie Twój system przekonań*. Przy czym nie mam pojęcia jak to może być, kiedy posiada się tyle energii aby być ponad ten system... * tak ja to odbieram na podstawie osobistych doświadczeń. |
|
|
|
04.12.2014 - 13:52
Post
#15
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
CYTAT Teoretycznie robi wielką różnicę, bo umierając świadomie mogę (za którymś razem lub już w tym życiu) pokonać barierę reinkarnacji i wyzwolić się z tego cyklu. Mi się wydaję, że gdybyś naprawdę się chciał wyzwolić z tego cyklu to byś tego nie pisał. :P Przecież to że tu jesteś było Twoją wolą. Może umiejętności i cechy pozyskane we wcześniejszych wcieleniach niebyły Ci wystarczające do spełnienia się gdzie indziej i zdecydowałeś się douczyć na ziemi. Może to jest Nasza pierwsza wizyta na ziemi? Ci którzy wychodzą astralnie na pewno są dużo bliżej dowiedzenia się prawdy od innych mniej świadomych. Już sam fakt że korzystamy z tego forum a nie innego coś może znaczyć. A gdy coś idzie nie tak w życiu fizycznym, gdy "MY" (jako dusza) uważamy że nasza droga w tym życiu miała być inna, że podążając ciągle w tym samym kierunku nie osiągniemy tego po co się tu znaleźliśmy, zmienia je jakimś zdarzeniem, za pomocą losu? Co Wy na to? Los jako narzędzie duszy? |
|
|
|
04.12.2014 - 14:15
Post
#16
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Przecież to że tu jesteś było Twoją wolą.
Pewnie wolą żydów było trafić na ziemię, aby stać się mydłem. Taka logika w ogóle do mnie nie przemawia. Gdybym miał wolny wybór to wolałbym wybrać jakiś świat niefizyczny, gdzie czynienie zła jest niemożliwym a wszystko co się tam dzieje służy doskonaleniu i nie ma jakiś gwałtów, wojen, chorób. Ponadto skoro naszą wolą był wybór to czemu nie pamiętamy żadnej z chwil wyboru. Skąd pewność, że mamy jakąś wolną wolę? Co to za wolna wola, gdzie miliony ludzi cierpi z powodu wojen, chorób...tak se wybrali? Może głodujące dzieci taki wybrały sobie los? Takie było ich marzenie...głodować i umrzeć z głodu? |
|
|
|
04.12.2014 - 14:21
Post
#17
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
Ci którzy wychodzą astralnie na pewno są dużo bliżej dowiedzenia się prawdy od innych mniej świadomych. Już sam fakt że korzystamy z tego forum a nie innego coś może znaczyć. A gdy coś idzie nie tak w życiu fizycznym, gdy "MY" (jako dusza) uważamy że nasza droga w tym życiu miała być inna, że podążając ciągle w tym samym kierunku nie osiągniemy tego po co się tu znaleźliśmy, zmienia je jakimś zdarzeniem, za pomocą losu? Co Wy na to? Los jako narzędzie duszy? co jest twoim zdaniem bardziej świadome od tego co jest mniej świadome? korzystanie z forum jest dla ciebie jakimś wyznacznikiem? los narzędzie duszy? raczej prędzej to zależy od otoczenia, jeżeli w otoczeniu brakuje piekarza to ktoś musi nim zostać, nie ważne czy wszyscy rozwinęli większe wcielenia dlaczego twierdzisz ze ktoś bardziej świadomy miałby być bliżej prawdy |
|
|
|
04.12.2014 - 14:45
Post
#18
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
co jest twoim zdaniem bardziej świadome od tego co jest mniej świadome? korzystanie z forum jest dla ciebie jakimś wyznacznikiem? los narzędzie duszy? raczej prędzej to zależy od otoczenia, jeżeli w otoczeniu brakuje piekarza to ktoś musi nim zostać, nie ważne czy wszyscy rozwinęli większe wcielenia dlaczego twierdzisz ze ktoś bardziej świadomy miałby być bliżej prawdy Mniej świadomy jest np. dres z pod delikatesów którego jedynym problemem jest znaleźć środki na najebanie się. Bardziej świadomy jest mnich tybetański który poświęcił swoje ostatnie 20 lat życia na medytacje i rozwój osobisty. Nie, korzystanie z forum nie jest dla mnie wyznacznikiem, jest bardziej znakiem, że interesujesz się czymś co przynosi jakieś rezultaty w rozwoju osobistym na wszystkich płaszczyznach.(Jeżeli użyte w sposób odpowiedni?) Czas poświęcony tym doświadczeniom mógłbyś poświęcić np. grą, forum fiata multipli itd. które do rozwoju osobistego mają się nijak. Jeżeli jesteś świadomy wszystkich swoich płaszczyzn (fizycznej, astralnej, mentalnej, duchowej itd.) to nie uważałbyś się za bardziej świadomego niż taki dres z pod delikatesów? Nie do końca rozumiem części z piekarzem, jeżeli w piekarni w Twojej wiosce takiego brakuje to czujesz się zobowiązany nim zostać? |
|
|
|
04.12.2014 - 15:11
Post
#19
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
to wyobraż sobie rozwinętych wszystkich na świecie? to kto będzie dla nich wypiekał chleb? wg. mnie ty uważasz to za stratę czasu
czyli twierdzisz ze zainteresowania są wynikiem świadomości? dres żyje według swojej wiedzy, a taki ezoteryczny ksiądz według kościelnej, ja nie widzę różnicy między nimi ten co się uważa za bardziej świadomego myśli ze to jego wiedza, jego powołanie jest bardziej świadome? w pierwszym poście piszesz coś tez o świadomości, inny rodzaj swiadomosci?, wg. mnie uważasz ze rzeczywistość jest bardziej świadoma od świata sennego, dlaczego nie możesz tego co istnieje w snach uważać za coś bez ograniczeń, a rzeczywistość jako mniej świadomą? jeżeli w snach uzyskasz świadomość z rzeczywistośći wtedy zaczynasz mieć w tych snach pewne ograniczenia. ograniczenia wyuczone w rzeczywistym świecie. Chociaż istnieją dodatkowe atuty: latanie, przechodzenie przez ściany i wiele innych. Ale większość ludzi wyzbywa się w snach koszmarów itd. mimo ze to jest część bez ograniczeń, tam powinno być wszystko, albo i nie powinno;] |
|
|
|
04.12.2014 - 15:46
Post
#20
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ci wszyscy "rozwinięci" Twoim zdaniem mieliby potrzebę bytu na ziemi?
Czemu uważasz że myślę że zainteresowania są wynikiem świadomości? Bardziej miałem na myśli suche fakty, FAKTEM jest że zawodowy kierowca będzie jeździł lepiej od niedzielnego kierowcy. Tak samo FAKTEM jest że ktoś kto poświęca czas rozwojowi duchowemu będzie bardziej rozwinięty duchowo od kogoś kto się nie rozwija duchowo. (zakładając że obie osoby znajdowały się na jednym poziomie rozwinięcia duchowego) Co do losu narzędzia duszy, wyobraźmy sobie że jakiś mieszkaniec Białegostoku przez zbieg okoliczności (los?) musi jechać do Poznania, po drodze przejeżdża przez jakąś mało wioskę Słomin, już za pierwszym razem zakochuje się w krajobrazie i zabudowie wioski, tak bardzo że najchętniej by się tam przeprowadził. Wracając z Poznania przejeżdża ponownie przez tą samą wioskę i widząc ogłoszenie na piekarni że szukają piekarza decyduję się tam przeprowadzić, buduje dom, zakłada rodzinę itd. Los chciał że znalazł się we właściwym miejscu o właściwej porze. Możliwe że gdyby nie ogłoszenie piekarni nie zdecydowałby się na przeprowadzkę. Zakładam również że taki miał obrać kierunek w tym wcieleniu, a gdyby nie los, przypadek (?), to wszystko trwało by dłużej lub znalazłby się tam w inny sposób. Zielarz Gajowy Zakładałbym że często osoby żyjące bez problemów, w dostatku i całkowitym dobrobycie są "ubogie" duchowo, w końcu czego możesz się nauczyć nie ucząc się? Trudności na ziemi, w postaci chorób, wojen, przykrości itp. sprzyjają rozwojowi. Dla duszy takie miejsce to jak pole treningowe dla żołnierza. Myślisz że takie dzieci w Afryce niczego się nie uczą? Jakim cierpieniem dla nieśmiertelnej duszy może być głód? Ja próbowałbym w świecie astralnym dotrzeć do duszy i może odzyskać pamięć? Oczywiście wszystko to są moje przemyślenia, nie do końca przekonania. Jestem ciekaw ile osób prócz "dostrajania" się fizycznie do astrala robi to też umysłowo. |
|
|
|
04.12.2014 - 15:57
Post
#21
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Jeżeli jesteś świadomy wszystkich swoich płaszczyzn (fizycznej, astralnej, mentalnej, duchowej itd.) to nie uważałbyś się za bardziej świadomego niż taki dres z pod delikatesów?
Dlaxo no właśnie nie uważałbyś się:) Wiedziałbyś, że wszyscy jesteśmy jednością. Wszystkich traktowałbyś równą miarą a nie ten głupszy a ten mądrzejszy. Takie rozróżnienia biorą się z niewiedzy. Trudności na ziemi, w postaci chorób, wojen, przykrości itp. sprzyjają rozwojowi. Pogadaj ze starszymi osobami czy wojny rozwinęły je duchowo. Ciekaw jestem ile by odpowiedziało twierdzącą a wiadomo ilu w ogóle nie odpowie bo zginęło nie zastanawiając się nawet nad ewentualnym rozwojem a umieranie kiedy jesteśmy przepełnieni strachem, gniewem to gwarant, że znowu się narodzimy i takie błędne koło może trwać w nieskończoność. Umrzeć wyzwowolnym od znanego to jest to:) |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |