Co Po śmierci.... |
|
|
Shagy
|
25.04.2016 - 08:54
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 474
Dołączył: 16.10.2013
Skąd: Katowice
Nr użytkownika: 9465

|
Powiem szczerze że od małego intrygowało mnie co jest po śmieci... Kilka lat temu obejrzałem film 'Nasz Dom' który powstał na podstawie pisma automatycznego. I naprawdę zaspokoiło to moją ciekawość, pokazany tam jest czyściec dla grzeszników a przede wszystkim dla samobójców, ale jest też i piękne niebo, park.
Ale od jakiegoś czasu obserwuje że nie można bazować ani trochę na książkach, filmach które ktoś rzekomo przeżył, bo skąd można wiedzieć jaki cel przyświecał tej osobie wydającej książkę i co chciała osiągnąć.
Nie jest to łatwy temat, ale poza ciałem każdy może podszyć się pod kogoś bliskiego, miałem przypadki że coś się podszywało pod moich bliskich.
Teraz nurtuje mnie pytanie czemu każdy straszy że za samobójstwo idzie się do czyśćca, piekła itp. Bazuje na twórczości chico xaviera który był medium i spisywał książki rzekomo od swoich przewodników, aniołów itp. Nie zaprzeczam że był medium, ale kto mu tak naprawdę dyktował i jaki cel mu przyświecał.
Dlaczego ludzie mają zakodowany strach przed śmiercią, a samobójstwo wymaga sporo odwagi tak naprawdę... temat rzeka ale ciekaw jestem czy ktoś się zastanawia co jest po życiu tu na ziemi ale tak naprawdę,
|
|
|
|
|
|
MetaPsyche
|
07.05.2016 - 02:06
|
Niepoprawny racjonalista
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1042
Dołączył: 05.03.2007
Skąd: Kalisz
Nr użytkownika: 703

|
Wiesz, wiem, że temat prawdopodobnie zdublowany, ale zadajesz ciekawe pytania, więc odpowiem tutaj (większość użytkowników tego portalu to osoby zaburzone psychicznie).
1. Dlaczego ludzie uważają że po śmierci samobójczej idzie się do nieba/piekła? Bo taka była doktryna katolicka przez bardzo długi okres czasu. A katolicyzm dominował w Europie od czasów średniowiecza.
2. Dlaczego ludzie mają zakodowany lęk przed śmiercią? Bo inaczej nie mogliby istnieć. Gdyby nie lęk przed śmiercią, nasz gatunek nie przetrwałby jednego pokolenia.
3. Co jest po śmierci. Poczytaj coś z neurologii, religioznastwa, psychologii, a łatwo wyciągniesz wniosek, że po śmierci nie ma nic. I nie ważne co piszą oszołomy, które twierdzą, że potrafią wpływać na obwody elektryczne kiedy śpią. Wszelkie fakty zahaczające o poruszony tu temat świadczą o tym, że po smieci obracamy się w inną formę materii, żywą tylko wtedy, gdy zostanie wbudowane w ciała robaków, które nas zeżrą.
|
|
|
|
|
|
Rokinon
|
07.05.2016 - 15:28
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 8246
Dołączył: 07.03.2010
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 7813

|
CYTAT(MetaPsyche @ 07.05.2016 - 03:06)  Wiesz, wiem, że temat prawdopodobnie zdublowany, ale zadajesz ciekawe pytania, więc odpowiem tutaj (większość użytkowników tego portalu to osoby zaburzone psychicznie).
1. Dlaczego ludzie uważają że po śmierci samobójczej idzie się do nieba/piekła? Bo taka była doktryna katolicka przez bardzo długi okres czasu. A katolicyzm dominował w Europie od czasów średniowiecza.
2. Dlaczego ludzie mają zakodowany lęk przed śmiercią? Bo inaczej nie mogliby istnieć. Gdyby nie lęk przed śmiercią, nasz gatunek nie przetrwałby jednego pokolenia.
3. Co jest po śmierci. Poczytaj coś z neurologii, religioznastwa, psychologii, a łatwo wyciągniesz wniosek, że po śmierci nie ma nic. I nie ważne co piszą oszołomy, które twierdzą, że potrafią wpływać na obwody elektryczne kiedy śpią. Wszelkie fakty zahaczające o poruszony tu temat świadczą o tym, że po smieci obracamy się w inną formę materii, żywą tylko wtedy, gdy zostanie wbudowane w ciała robaków, które nas zeżrą. Statystycznie rzecz biorąc, jeśli większość osób stąd, to osoby zaburzone psychicznie - jesteś jednym z nich.
|
|
|
|
|
|
pigsonwings
|
01.06.2016 - 16:33
|
haereticus
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314

|
CYTAT(MetaPsyche @ 07.05.2016 - 02:06)  3. Co jest po śmierci. Poczytaj coś z neurologii, religioznastwa, psychologii, a łatwo wyciągniesz wniosek, że po śmierci nie ma nic. I nie ważne co piszą oszołomy, które twierdzą, że potrafią wpływać na obwody elektryczne kiedy śpią. Wszelkie fakty zahaczające o poruszony tu temat świadczą o tym, że po smieci obracamy się w inną formę materii, żywą tylko wtedy, gdy zostanie wbudowane w ciała robaków, które nas zeżrą. Ciekawe, jeśli patrzeć z perspektywy naszego ciała fizycznego, ssaka, formy bytu idealnej do życia w tych warunkach na tej planecie :) Jak najbardziej trzeba się zgodzić, ale raczej z tym że śmierć nie istnieje, rozkładające sie ciało daje życie innym istotą (bakterią i grzybą) które się rodzą i żyją jakiś czas dzięki konsumpcji. I krąg się powtarza ciągle rozkład>narodziny>rozkład>narodziny. Zmiana stanu skupienia. Wiele prawd jeszcze nie jest odkrytych, ale w materialistycznym sensie powoli dochodzi do tego fizyka kwantowe, różne gałęzie biologi etc. Osobiście pozostane przy twierdzeniu że jesteśmy po prostu antenkami,(zbieraczami informacji) w jakimś sensie. Wiele bio-elektromagentycznych prawd zapewne zostanie na nowo odkryte a potem zapomniane i znowu odkryte i znowu zapomniane. Każdy musi mieć jakiś punkt odniesienia, ludzie chyba boją sie pojąć że to wszystko nie ma żadnej kontroli, cała ta gra to statek bez steru. A o mitologiach które powstawały na tej planecie w obecnym znanym nam czasie szkoda tracić czasu na gadanie. Tak wgl po co rozmawiać o śmierci jak nie wiadomo czym jest życie.
|
|
|
|
|
|
mrok
|
21.06.2016 - 12:23
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 71
Dołączył: 11.03.2016
Nr użytkownika: 9863

|
CYTAT(MetaPsyche @ 07.05.2016 - 03:06)  1. Dlaczego ludzie uważają że po śmierci samobójczej idzie się do nieba/piekła? Bo taka była doktryna katolicka przez bardzo długi okres czasu. A katolicyzm dominował w Europie od czasów średniowiecza. Nie tylko katolicyzm przestrzega przed samobójstwem, a wszystkie duże religie. Buddyzmu głosi, że nie wolno zabijać lub czynić jakiegokolwiek zła rzeczom żywym. Hinduizm również przestrzega przed samobójstwem, bo życie to okazja do samorozwoju, do osiągania wyższych poziomów i to zaprzepaszczenie szansy, a poza tym taki czyn będzie miał odzwierciedlenie w karmie, zresztą tak jak u Hinduistów. Wbrew ostatnim wydarzeniom islam także potępia samobójstwo, bo wszystko należy do Allaha, więc i życie ludzi, więc to on decyduje o śmierci. W chrześcijaństwie to sprawa oczywista. Przykazanie "nie zabijaj" tyczy się życia w ogóle, czyli swojego oraz cudzego. W judaizmie jest podobnie. Dlatego jakby na to nie patrzeć, to największe religie przestrzegają przed samobójstwami, bo jakiś naturalny bieg wydarzeń zostaje wtedy zakłócony, chociaż różnie tłumaczone są konsekwencje. W religiach wschodu odbije się to karmą, a w islamie, chrześcijaństwie oraz judaizmie człowiekowi grozi piekło.
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
21.06.2016 - 20:42
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
CYTAT(mrok @ 21.06.2016 - 13:23)  Nie tylko katolicyzm przestrzega przed samobójstwem, a wszystkie duże religie. Buddyzmu głosi, że nie wolno zabijać lub czynić jakiegokolwiek zła rzeczom żywym. Hinduizm również przestrzega przed samobójstwem, bo życie to okazja do samorozwoju, do osiągania wyższych poziomów i to zaprzepaszczenie szansy, a poza tym taki czyn będzie miał odzwierciedlenie w karmie, zresztą tak jak u Hinduistów. Wbrew ostatnim wydarzeniom islam także potępia samobójstwo, bo wszystko należy do Allaha, więc i życie ludzi, więc to on decyduje o śmierci. W chrześcijaństwie to sprawa oczywista. Przykazanie "nie zabijaj" tyczy się życia w ogóle, czyli swojego oraz cudzego. W judaizmie jest podobnie. Dlatego jakby na to nie patrzeć, to największe religie przestrzegają przed samobójstwami, bo jakiś naturalny bieg wydarzeń zostaje wtedy zakłócony, chociaż różnie tłumaczone są konsekwencje. W religiach wschodu odbije się to karmą, a w islamie, chrześcijaństwie oraz judaizmie człowiekowi grozi piekło. Religie to pic na wodę, bo ludzie to obłudnicy i chyba nikt się nie trzyma zasad, w które rzekomo wierzy. Dlatego choćby to, że mimo że niemal wszystkie religie przestrzegają przed zabójstwami, to w każdej religii historia zanotowała wielu zabójców i notuje do dziś. Co do muzułmanów, to bardziej oni wyznają wiarę w Mahometa, niż Allaha, podobnie jak chrześcijanie w Jezusa, niż Boga. A Mahomet tępił i zabijał wszystkich innowierców, więc dla muzułmanina to uczynek chwalebny. Oczywiście dziś wielu pokojowych muzułmanów nie trzyma się dokładnie wykładni islamskiej wiary, zmieniając ją podług własnego sumienia, bojąc jednak się z niej zrezygnować całkowicie, w ten sposób ignorując urywki o brutalnych i diabolicznych wręcz fragmentach, interpretując jej pokrętnie na swój sposób, pod własne widzimisie, mimo że nie trzyma się to totalnie kupy i wypacza całkiem oryginalny islam. Podobnie z resztą bardzo, jak w chrześcijaństwie.
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
22.06.2016 - 19:47
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
Ludzie nie trzymają się wszystich zasad religii, bo wiele jest nieadekwatnych do praw rzeczywistości i oni to podskórnie czują. Jednak, żeby obiektywnie na to spojrzeć, to trzeba przestać dopisywać religiom to, czego tam nie ma, i odejmować to, co jest. Więc to nie jest po prostu sprawa trzymania się ludzi wyznaczonych zasad wiary, tylko sprawa dziurawych zasad. Dlatego religie nie są wykładniami wiarygodności, więc jeśli coś mówią "największe" religie, to nic to tak naprawdę nie mówi.
Tym bardziej, że sporo tych obecnych największych ma wspólny judaistyczny korzeń, a w dodatku zapożyczyły sobie nieco z przedjudaistycznych religii tych rejonów Ziemi, jak Zaratusztrianizm, Magia, "politeizm dwunastu", itd. Co do Buddyzmu, urodził się on na ziemiach Hinduizmu, który ma elementy wspólne z wiarą starożytnych Słowian i w zasadzie też Skandynawian, Greków i Rzymian. Tak więc wszystkie te religie w swoim korzeniu są podobne. Nie musi więc dziwić to, że wszystkie one przestrzegają przed samobójstwem. Nie znaczy jednak, że muszą mieć rację, ale subiektywnie uważam, że dobrze, że tak przestrzegają.
I jeszcze takie sprostowanie mi się nasuwa, że niestety dziś największą religią jest pieniądz, system, materializm, pozory, iluzja... :( Dotyka w mniejszym lub większym stopniu (patrząc wydaje się, że większym) wszystkich, nawet tych, którzy uważają się za wyznawców innych zasad/religii.
|
|
|
|
|
|
Tulsi
|
22.06.2016 - 20:40
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 852
Dołączył: 11.03.2013
Nr użytkownika: 9350

|
Jeśli chodzi o samobójstwa, to do rzadkości należy, że "delikwent" nie ma nikogo i jest na świecie sam. Zazwyczaj samobójcy mają bliskich, rodziny, którzy zostają niesamowicie pokrzywdzeni czynem samobójcy. Może to o to chodzi, aby swoją śmiercią nie krzywdzić innych, w tym swoich najbliższych ? Osobiście znam przypadek z mojego podwórka: matka trójki niedużych dzieci, rzuca się z wiaduktu na szosę, ginie natychmiast, zostaje z niej miazga. Pozostaje trójka osieroconych dzieci, jej mąż, rodzice, rodzina. To można tylko sobie wyobrazić, jak oni się czują......co muszą przeżywać w związku z tym.
Nie wiem jak by to było w przypadku osób całkowicie osamotnionych ? Lub takich, które z powodu nieuleczalnej choroby i niewyobrażalnych cierpień, poddają się eutanazji ? Bo eutanazja to też chyba forma samobójstwa ?
Z drugiej strony, ktokolwiek, nawet Bóg, czy ma prawo skazywać jakąkolwiek istotę na cierpienia ponad siłę ? Tego to nie wie na pewno nikt, można tylko domniemywać.
Ale jeśli ktoś poddaje się eutanazji, a to niby ma być grzechem, to gdzie tu wolna wola ? Gdzie samostanowienie o sobie ?
Dlaczego skrócenie sobie cierpień ma być postrzegane jako grzech ?
Tak tylko sobie to napisałam..........dobrej odpowiedzi chyba na to nie ma.
|
|
|
|
|
|
masa
|
22.06.2016 - 21:27
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1723
Dołączył: 25.02.2010
Nr użytkownika: 7779

|
CYTAT(Tulsi @ 22.06.2016 - 21:40)  Jeśli chodzi o samobójstwa, to do rzadkości należy, że "delikwent" nie ma nikogo i jest na świecie sam. Zazwyczaj samobójcy mają bliskich, rodziny, którzy zostają niesamowicie pokrzywdzeni czynem samobójcy. Może to o to chodzi, aby swoją śmiercią nie krzywdzić innych, w tym swoich najbliższych ? Osobiście znam przypadek z mojego podwórka: matka trójki niedużych dzieci, rzuca się z wiaduktu na szosę, ginie natychmiast, zostaje z niej miazga. Pozostaje trójka osieroconych dzieci, jej mąż, rodzice, rodzina. To można tylko sobie wyobrazić, jak oni się czują......co muszą przeżywać w związku z tym.
Nie wiem jak by to było w przypadku osób całkowicie osamotnionych ? Lub takich, które z powodu nieuleczalnej choroby i niewyobrażalnych cierpień, poddają się eutanazji ? Bo eutanazja to też chyba forma samobójstwa ?
Z drugiej strony, ktokolwiek, nawet Bóg, czy ma prawo skazywać jakąkolwiek istotę na cierpienia ponad siłę ? Tego to nie wie na pewno nikt, można tylko domniemywać.
Ale jeśli ktoś poddaje się eutanazji, a to niby ma być grzechem, to gdzie tu wolna wola ? Gdzie samostanowienie o sobie ?
Dlaczego skrócenie sobie cierpień ma być postrzegane jako grzech ?
Tak tylko sobie to napisałam..........dobrej odpowiedzi chyba na to nie ma. Ktoś kto popełnia samobójstwo popełnia je z powodu ogromnego bólu z którym nie może sobie poradzić, ludzie na tym forum chyba zdają sobie sprawę że taka ucieczka jeśli ból nie pochodzi od ciała fizycznego nie ma sensu i od bólu nie uwalnia. Eutanazja wynika zwykle z niedomagania ciała fizycznego, moim zdaniem nie jest grzechem jeśli mówić w koncepcji duchowości, zagadnie w bardzo przewrotny sposób porusza dość nowy film "Ukojenie". Skracanie cierpień jest grzechem dlatego bo do grzechu prowadzi, do ucieczki przed samym sobą, do potępiania siebie, do depresji, do patrzenie na siebie w negatywny sposób, do regulatorów emocji które w końcu stają się łatwym sposobem na życie i w końcu do duchowej śmierci.
|
|
|
|
|
|
Lisk
|
25.06.2016 - 23:03
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1755
Dołączył: 11.12.2014
Nr użytkownika: 9696

|
CYTAT Jednak kosmiczne prawo jest prawem, i tu chyba nie ma zmiłuj. CYTAT Dlatego wolna wola to bujda na kosmicznych resorach:) Wszystko jest już zapisane w kosmicznych fraktalach a my "jedynie" odtwarzamy...do momentu kiedy nie uwolnimy się z pułapki dualizmu czyli iluzji oddzielenia od jedności. Nom wszystko jest zapisane - nieskończona ilość dróg a wolna wola to skakanie z jednej drogi na drugą. No ale chyba wg Cb jest tylko jedna droga - jedna linia czasu... Czas jest jak rozgałęziające się drzewo, nie ma jednej linii, jest tylko nieskończony potencjał, a to czy ten potencjał zostanie zrealizowany to zależy właśnie od wolnej woli. Kosmiczne prawa dążą do jedności świadomości? lol. Kosmiczne prawa są takie jak sam kosmos - pełne syfu, jedyne co się liczy to boskie prawa. To właśnie kosmiczne prawa oddzielają nas od źródła, dzielą, i po to właśnie są. Na szczęście wiele ludzi to rozumie, a ty jak chcesz, to dalej łudź się że jest inaczej.
|
|
|
|
|
|

3 Stron
1 2 3 >
|
 |
|