CYTAT(obenautka @ 22.10.2016 - 18:29)

Tulsi zalamalas mnie... to ja sobie zyje w blogiej nieswiadomosci, ze jestem taka wyjatkowa i jako jedyna sposrod nielicznych potrafie IM powiedziec NIE a tu prosze :)
Tez kiedys mialam zakaz pojscia dalej ale udalam, ze nie przyjelam do wiadomosci, drugie ostrzezenie przeszylo cale moje "bycie?" i tez nie posluchalam i wtedy mialam cofke :P
Jeszcze jakis czas temu tak sie balam bac... ze przestalam opuszczac cialo ze strachu. Juz to opanowalam... doszlam wlasciwie do perfekcji... ze strachu potrafie nawet doniesc sama na siebie ;)
A niedawno calkiem... kiedy przechodzilam przez szybe-zatrzymalam sie w niej i bylam w jej przekroju :)
ahahaha !
Rozbawiłaś mnie obe :)
Przypomniało mi się jak pierwszy raz opuściłam ciało, to od razu poczułam się strasznie kozacko :)
Byłam w moim pokoju, i pomyślałam, że przejdę sobie przez ścianę, a co !
I ruszyłam na tę ścianę, i jak grzmotnęłam w nią przodem ciała, to aż się odbiłam chyba ze 2 metry :)))
Szczena mi opadła i stałam przez chwilę oniemiała. Ale że uparty ze mnie typ, to podeszłam znowu do ściany i zaczęłam się w nią wciskać na chama :)
Trochę opornie to szło, ale pomału jakoś mi się to udało. Zanim przelazłam, to "widziałam" tylko taką jakby podświetloną, porowatą szarość. Ta struktura była coś jakby gąbka, a przez te szczelinki przeciskało się moje ciało, które na czas przenikania przybrało też strukturę jakby tej gąbki ?
Jak wylazłam w końcu po drugiej stronie, to moje ciało z powrotem przybrało normalną strukturę.
Ale powrót do ciała odbył się inną drogą, z jakiegoś powodu nie było przeciskania się przez ścianę. A może było, ale tego nie pamiętam, obudziłam się nagle w swoim ciele.
Nie lubię LD.
Z jakiegoś powodu przy każdym LD napadają na mnie jakieś typy. Najpierw szurają, cwaniaczą się, pyskują. A potem taki typ rusza na mnie do ataku. I wtedy ja.........go po prostu zabijam !
Albo wyrywam mu z ręki jakąś broń którą on ma, albo sama coś znajduję pod ręką, i zazwyczaj bez wielkiego trudu uśmiercam typa. Rzadko, ale zdarza się trudny przeciwnik który nieźle walczy, i wtedy muszę się strasznie namęczyć aby go zabić.
I nawet nie wiem, czy mam mieć na sumieniu sporo istnień, czy mogę spać spokojnie, bo to "tylko" sen ?
Cholera wie.........
Jedyne co mogę mieć na swoje usprawiedliwienie to to, że "tam" ja nigdy nikogo nie zaczepiam. To ja jestem celem ataków, nigdy odwrotnie :)
Jestem grzeczna :)