Rozdział 30
Gdzie jesteś, Helaino?
Helaina nie skontaktowała się ze mną przez cały dzień i zacząłem się trochę martwić. Nie zadzwoniła na mój pager, aby umówić miejsce i czas spotkania, zacząłem się więc zastanawiać czy wszystko z nią w porządku. Zdawało się, że pod koniec naszej rozmowy telefonicznej było z nią już dobrze. Lecz przecież zdarzyło się mnóstwo dziwacznych rzeczy, może więc jakaś spóźniona reakcja?
Może to jednak i dobrze, że nie zadzwoniła od razu. Przez środę wszystkie te mgliście erotyczne obrazy tańczącej Helainy zdążyły zblaknąć. Wielokrotnie pytałem Trenera czy wszystko z nią dobrze, a on zawsze odpowiadał mi, że tak, tylko próbuje jakoś zdystansować się do tego doświadczenia. To był trudny orzech do zgryzienia, a ona cały czas się nad nim biedziła. Trener poprosił, abym rozważył możliwość pracy z Helainą na zasadach nauczyciel - uczeń, jeśli o to poprosi. Gdyby chciała uczestniczyć w zajęciach grupowych, to byłoby to pouczające doświadczenie dla nas obojga.
Kiedy dwa dni później wyszedłem z pracy, żadne ilości uspokajających tłumaczeń Trenera nie potrafiły uśpić mojego niepokoju. Bałem się, że może coś, co powiedziałem lub zrobiłem wytrąciło Helainę z psychologicznej równowagi. Od tej pory ta obawa nieustannie mi towarzyszyła. Później tego samego wieczoru zadzwoniłem do niej i zostawiłem wiadomość na sekretarce. Powiedziałem, że martwię się o nią i poprosiłem, żeby do mnie oddzwoniła.
Następnego dnia w pracy, usiadłem właśnie z kolegą do lunchu, kiedy odezwał się mój pager, a na wyświetlaczu pojawił się numer Helainy. Wróciłem do biurka i zadzwoniłem do niej. Odebrała po drugim sygnale.
- Halo, Bruce, przepraszam, że nie zadzwoniłam do ciebie wczoraj, ale byłam dość zajęta i potrzebowałam trochę czasu, żeby wszystko przemyśleć.
- Nic nie szkodzi - odparłem. - Wiele się zdarzyło poniedziałkowej nocy i martwiłem się, że może jakoś niedobrze to na ciebie wpłynęło. Chciałem tylko się dowiedzieć czy z tobą wszystko w porządku. Pewnie potrzebujesz jeszcze trochę czasu na przemyślenia.
- Tak, staram się zdystansować od tego doświadczenia. Zrobiłam błąd i opowiedziałam o tym trzem osobom, a dwie z nich stwierdziły, że kompletnie mi odbiło, zwariowałam. Moja mama i mój mąż tak powiedzieli. Moja przyjaciółka przynajmniej wysłuchała mnie i próbowała zrozumieć, ale nawet ona patrzyła na mnie jakbym była wariatką.
- Większość ludzi nie posiada podobnych doświadczeń. Ja owszem i wcale nie myślę, że ci odbiło. Po prostu przeszłaś przez coś tak dziwnego, że komuś, kto pierwszy raz o tym słyszy, może się zdawać, że zwariowałaś. Nie, nie uważam, żebyś zwariowała.
- Przynajmniej ktoś! - odparła śmiejąc się.
- A przy okazji, czy spisałaś to wszystko, co zdarzyło się tamtej nocy?
- Nie, nie chcę tego zapisywać. Boję się, że ktoś może to znaleźć i pomyśleć, że jestem chora psychicznie - stwierdziła. - Cały czas próbuję to jakoś wyjaśnić, ale nie potrafię.
- Może potrwać zanim zaakceptujesz to, przez co przeszłaś. Mam wrażenie, że trudno ci w ogóle przyjąć fakt, że coś takiego mogło się zdarzyć. A jednocześnie nie potrafisz tego w żaden sposób wyjaśnić.
- Uhm, jestem właśnie w tym punkcie.
- Gdybyś kiedykolwiek chciała jeszcze raz przypomnieć sobie wszystko, to zrobiłem notatki z tego doświadczenia i bardzo długiego snu, który miałem tej nocy.
- Nie chcę o tym teraz myśleć. To śmieszne, ale teraz, kiedy rozmawiam z tobą, wiem, że są tu ze mną w pokoju ludzie i rzeczy. Widzę małe kawałki, ale nie boję się ich. Mogą sobie tu być, bo wiem, że jeśli będę chciała, żeby odeszli, to nie będą mieli żadnego wyboru jak tylko odejść. Od naszej rozmowy wcale się nie boję. I nie mam problemów ze spaniem.
Kiedy to powiedziała, moje obawy rozpłynęły się.
- Helaina, naprawdę się cieszę, że już wiesz, iż jesteś bezpieczna i że możesz panować nad wszystkim, co się dookoła ciebie dzieje. Bardzo się z tego cieszę!
- Och, spróbowałam tego, co wtedy zasugerowałeś, to znaczy chodzi mi o to komunikowanie się ze środka piersi. Spróbowałam tego wczoraj w pracy i zarobiłam więcej pieniędzy niż kiedykolwiek przedtem. Nawet nie musiałam tańczyć dla nikogo specjalnie. Po prostu zaczęłam patrzyć na mężczyzn na widowni z tym uczuciem w piersi zamiast z myślami w głowie. Wiedziałam, którzy z nich zapłacą mi po prostu za to, żeby móc siedzieć tam i rozmawiać ze mną, a dla których będę musiała tańczyć, żeby zebrać jeszcze więcej pieniędzy. Więc poszłam tylko do tych facetów, którzy chcieli zapłacić za towarzystwo i rozmowę. Po jakimś czasie rozglądałam się wokół i wybierałam z tłumu kolejnego. Działało za każdym razem. Płacili mi tylko za to, że mogli ze mną siedzieć przy stoliku i rozmawiać! Nie musiałam dla nikogo tańczyć, a zarobiłam więcej niż kiedykolwiek wcześniej.
Odczułem chęć lekkiego umoralnienia Helainy za to jak używała swojego daru; mój Boże, pomyślałem, kobieto, czy dla ciebie nie ma nic świętego? Na szczęście powstrzymałem się zanim zdążyłem otworzyć usta i nagadać jej do słuchu.
- No cóż, istnieje z pewnością wiele sposobów korzystania z daru, który się tobie dostał. Wszystkie nasze czyny mają swoje konsekwencje i jeśli zaakceptujemy wyniki naszych czynów, to chyba nie ma nic złego w korzystaniu z tych darów tak, jak nam się podoba.
Nie podobał mi się sposób, w jaki Helaina korzystała ze swego daru, ale uznałem, że to są moje uczucia dotyczące moich spraw. Wiedziałem, że jej życie to nie mój interes; ostatecznie mam dosyć kłopotów z moim własnym. Trener nagle zmienił tok moich myśli.
- Helaina, kiedy rozmawialiśmy w poniedziałek, zapytałaś czy prowadzę jakieś kursy. Nie prowadzę, ale mój Przewodnik mówi, że mogę ci pomóc. Jeśli chciałabyś porozmawiać o tym co się z tobą dzieje, to zawsze możesz do mnie zadzwonić. Nie jestem w tym żadnym ekspertem, ale chciałbym podzielić się z tobą moim doświadczeniem, jeśli tylko mogłoby to być przydatne. Mam całkiem niezłą biblioteczkę książek o metafizyce. Jeśli chciałabyś coś pożyczyć albo zapytać o coś, co cię interesuje, to daj mi znać. Właśnie mi się przypomniało, jest pewna książka, która mogłaby cię zainteresować. Jeśli miałbym zarekomendować jedną tylko książkę, to byłby to Kurs cudów.
- Kurs cudów, w porządku, gdzie mogę go znaleźć? - zdumiałem się, że w ogóle o to zapytała.
- Prawie w każdej księgami, na przykład w Nic-Nac-Nook. Omówione tam są podstawy i to jest naprawdę najlepsza książka, jaką mógłbym polecić każdemu.
- No dobrze, cóż, to byłoby chyba wszystko na teraz, może zadzwoniłabym do ciebie kiedyś, jeśli nie masz nic przeciwko temu?
- Oczywiście, w każdej chwili, kiedy tylko będziesz chciała. I daj znać czasem jak się miewasz.
Pożegnaliśmy się i wróciłem do pracy. Wtedy rozmawiałem z Helaina po raz ostatni. Korciło mnie czasami, żeby do niej zadzwonić i sprawdzić gdzie zawiodła ją jej podróż. Za każdym razem jednak, dochodziłem do wniosku, że nie powinienem się wtrącać. Ostatecznie to jej dar, jej podróż życia i jej ścieżka.
Patrząc na doświadczenie z Helaina z perspektywy czasu uświadomiłem sobie, że budowanie zaufania do własnej wiedzy i umiejętności to proces ciągły, w którym chodzi o coś więcej niż tylko podróże do Życia po Śmierci. Program Linia Życia, w którym po raz pierwszy nauczyłem się badać, był swego rodzaju służbą Tam i służbą Tu. W miarę jak rosło moje zaufanie do siebie samego, do tego, że naprawdę potrafię dokonywać odzyskiwań Tam, dawano mi coraz więcej, coraz bardziej wymagających zadań i sytuacji, z których mogłem się uczyć. Z początku było to łatwe; ludzie, których odzyskałem wyrażali chęć współpracy. Potem znalazłem Benny'ego który nie chciał ze mną pójść. Na szczęście inni mieli pomysły, dzięki którym się uczyłem. Kiedy znów znalazłem Benny'ego, zadziałał anielski podstęp, i Benny mógł połączyć się ze swoim wujem w Focusie 27, ku mojej znacznej uldze. Aby odnieść sukces, musiałem się nauczyć juk radzić sobie z nowymi sytuacjami w nowy sposób. Musiałem się nauczyć polegać na asyście Pomocników, którzy wielokrotnie pokazywali mi drogę.
Nigdy nie przyszło mi na myśl, że służba Tutaj może odznaczać się tymi samymi, stopniowo zwiększającymi się wyzwaniami. Przekazywanie informacji pozostawionym krewnym było jednym ze sposobów służby Tutaj. To, oraz mówienie o moich doświadczeniach i zachęcanie innych do badań Życia po Śmierci. Prośba Helainy o pomoc w pozbyciu się ducha była kolejnym wyzwaniem, co do którego nie byłem pewien czy sobie poradzę. Odniosłem tu sukces, co sprawiło, że wzrosło moje zaufanie do siebie na terenie, o którym nawet nigdy nie myślałem. Zastanawiam się jakie też poważne wyzwania niesie dla mnie przyszłość.
Siedem miesięcy po naszej pierwszej rozmowie zadzwoniłem do Helainy, aby zapytać jak się miewa. Musiała się przeprowadzić; nie było połączenia. Mam wrażenie, że kiedyś w przyszłości jeszcze do mnie zadzwoni. Może wtedy dowiem się jakie też wspaniałe przygody przeżyła podczas swej podróży. Moją największą nadzieją jest to, że zaczęła ufać sobie.
I Helaino, jeśli czytasz te słowa i chciałabyś się dowiedzieć co przywódca Amiszów powiedział mi, kiedy przeszedł obok ciebie zbliżając się do Światła, to słyszałem go i wiem, co powiedział. Miało to związek z jednym z celów twojego obecnego życia. Miało to związek z tym, z kim byłaś w poprzednich życiach. To wiele wyjaśnia. To naprawdę coś wielkiego. |