oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

9 Stron V  « < 4 5 6 7 8 > »   
Reply to this topicStart new topic
> Nieśmiadomi W Oobe, Rozmowa Z Nieświadomym Podróżnikiem...
Garot
post 14.09.2013 - 21:43
Post #106


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Można tak powiedzieć chyba niema osoby która chciała by być zniewolona, no chyba że bierzemy to jako poddtekst :D
LD czasami mam
Go to the top of the page
 
+Quote Post
victoria
post 14.09.2013 - 22:23
Post #107




Guests




niezly podtekst:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 14.09.2013 - 22:59
Post #108


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Nie wiem dlaczego ale uczule cie na to co mów wacet jak nie wie co ma mówić
Zacz una się, Zapomniałem wybacz,ciekawe czy bede przestac prze[raszac
BAha mu niech
się nie poniża Roman jestes glupi i sie nie tumacz, dziad bedziesz my o cos walczymy\

Nie godzzien jestem by Cię oceniać ale sory malutki pionek jeste s i to widać, To pierwsze co widać
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 14.09.2013 - 23:11
Post #109


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Roman pamietaj oddam Ci wszystko nie martw się że Ci nie oddam. U mnie lepiej niż w banku Oświęcony albo nie byłem świadomy. To nie zło to karma idioto,

Tyle o tym mówisz ale tak naprawdę nic nie robisz świadomie haha żal mi ciebie ale karmy nie oszukam, Roozłożyłem Ci karty, Ćięzkie zycie widze, myśl co chcesz

Etam, nie przejmuj się zazdroszczę twojeego punktu widzenia który stracisz za niedługo, ale naprrawde był piekny, powodzenia, haha
Ps. Pilnuj się i nie chodzi to o pijanego idiote a człowieka któty czuje, ja nie mówie ja Cię prosze, Widze żę ciezkie czasy przed tobą, może to iluzja a może widze, szczerze mam to gdzieś.
,
Na pewno za czasów HONORU, płaciło się lepiej doradcom i rycerzom niż błaznom ale przecież nie wina błazna który nic nie rozumie, nie zna się na fachu i nikt go nie uczył, całkowicie odrzuca zrozumienie musi się jakoś bronić bo głupi nie jest. Chłopie żebyś chociaż miał jakieś poparcir gdzieś, może bym Ci uwierzył a teraz to chodzI Inaczej Roman, jak by Ci dobrze płacili że jesteś nakim SURWYSYNEM to bym zrozumial.
Zobaczysz. KArma. Zrozumiesz.

UWOLNIĆ ZIELU
Wiem że to nie możliwe. Także solidarnie daj mi na miesiąc bana bo na wiecej nie masz władzy
PIERDOL sie ROman
Żałosny typku
Kto takiemu głabowi dał władze
Przez tego idiote naprawde fajni ludzie odszedli
Pierdol się władzo
Bana na miesiąc o wiecej nie możesz
Myslisz ze nie wiem że wyznaczyłeś mi najgorszą kare
Kto Cię obroni Polsko
Przepraszam Michał że jestem krytyczny ale nic więcej nie wymyśliłeś czego w książkach bym nie przeczytał a ja Ci mówię bądz ostrożny bo ciężkie czasy i wiesz że nie starsze. Wizja kaput.

I wyszło szydło z worka, że ciężkie czasy przedpisemną. Już wiem że pewnie się zakochałęm w Roamnie
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Foks
post 15.09.2013 - 00:07
Post #110


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Bog mnie boli,a ja podobno umre
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 15.09.2013 - 00:18
Post #111


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Patrze co napisałem, czytać mi się nie chce takich pierdół ale znam siebie musiałem mysleć na tym troche, to też żałosne.
Nie ma Sofi co przewodzi umarłych, ja się nie dziwie ja się zastanawiam kto tu żyje. Sofia kaput
Sofia to fascynacjia człowieka kory nie miAŁ POJECIA CO ROBI. DUMNIE BRZMI JEGO NAZWISKO, my w polsce jestesmy najlepsi nwet w piłce nożnej bamy 2 niemców i swiatowców, Piszczek 160 o00 ero miesiecznie Sofia ile zarabisz, nadajesz się na żone? Włęb dostałęm teraz od Cibie, nie szkodzi;p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 15.09.2013 - 00:57
Post #112



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(victoria @ 14.09.2013 - 22:32) *
Garot nie wiem czy nie wyznajesz tego co ja..czyli zeby byc wolnym,nie nalezy ograniczac sie jakimikolwiek PRZEKONANIAMI

Myślę, że nieograniczanie się jakimikolwiek przekonaniami jest pojęciem względnym. Przecież masz jakiś zbiór przekonań na temat świata, inaczej nie tworzysz siebie, inaczej wisisz w przestrzeni i nie jesteś w stanie robić nic, bo nie wiesz co robić, co chcesz robić, bo nie masz własnych przekonań przecież...
Jest za to inne nieograniczanie się przekonaniami, w sensie że ma się otwarty umysł, zawsze zostawia jakiś procent szansy na to, że świat wygląda inaczej, niż mi się w danym momencie wydaje, przez co nie ograniczam się do swoich poprzednich przekonań, mogę obserwować świat świeżym otwartym umysłem, ale jednocześnie mam jakieś przekonania/wiedzę/zrozumienie na których opieram wiele swoich działań, swoje wybory. Po prostu mam otwarty umysł, ale przyuważam co tam włazi, jak ktoś kiedyś na tym forum napisał...

Garot, do momentu znalezienia Guru tak, dalej nie. Ja identyfikuję się z duchem, bo tego doświadczyłem, nie dlatego, że mi jakiś Guru o tym mówił. I na podstawie własnego doświadczenia określiłem słowa, w których z jakimś przybliżeniem mogę komuś o tym opowiedzieć, co nie znaczy że to działa w drugą stronę - że chcąc tego doświadczyć, bazuję na myślach. Ducha się czuje. Ducha się wie, po prostu, bez słów. Kiedy zaznajesz ducha, znikają podziały, tzn. są dalej, ale są przejrzane, bo widać to, co jest ponad nimi i co je łączy i w jaki sposób. Nie ma już dążenia, bo już wszystko masz. Ta identyfikacja z duchem, to jest z duchem jaki jest naprawdę, kiedy się go czuje i rozumie, a nie z identyfikacją wyobrażenia ducha, albo jego namiastki, a taką Ty opisujesz w powyższym przykładzie.
Być może mówimy o tym samym, ale na inny sposób, który pozornie (na logikę, ale logika to nie wszystko) się wyklucza. Ty opisujesz wyzbycie się od identyfikacji myślowej i dążeń do urojonych celów, ja opisuję poznanie ducha i utożsamienie się z nim, ale nie myślowe, tylko czuciowe, nie jako czynność, ale jako rzecz która zawsze była dokonana, ale dopiero ją odkrywasz, przez co nie identyfikujesz się więcej z urojonymi celami i wyobrażeniami, a swoje pojmowanie zaczynasz opierać na czymś większym niż samych myślach. Ty opisujesz pewnie to samo, tylko po wyzbyciu się tej identyfikacji nie nazywasz już tego, co następuje, ale czujesz to samo. Bynajmniej ja nie nazywam tego, aby lepiej to rozumieć, bo rozumienie tego przychodzi przez czucie, doświadczenie, nazywam to, aby móc naprowadzić w ten sposób innych.
:)
^^,
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 15.09.2013 - 00:58
Post #113



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Masa, wyrażałbyś się po polsku, to może ktoś by Cię zrozumiał ;P
Go to the top of the page
 
+Quote Post
victoria
post 15.09.2013 - 08:12
Post #114




Guests




CYTAT(Pavveł @ 15.09.2013 - 01:57) *
Przecież masz jakiś zbiór przekonań na temat świata, inaczej nie tworzysz siebie


Moge miec różne idee,ale zadnej nie jestem PEWNA,to nazywam brakiem PRZEKONAN,za zadna idee nie dalabym uciac sobie reki..

Moje koncepcje indywidualne na podstawie doswiadczenia,to WIARA nie WIEDZA, wiara jest elastyczna- moje podglady czesto ulegaly zmianie(moze taki wiek i dopiero pozniej sie ustabilizuja),a przewrotny los nauczyl mnie ze niczego nie moge byc pewna,zycie duzo mnie nauczylo. zycie to najsurowszy i najmądrzejszy nauczyciel to wlasnie nim sie inspiruje,dlatego moją doktryną filozoficzną jest Empiryzm.
niebanalnie,'nigdy nie mow nigdy'

Najbardziej na swiecie wierze w Ludzi, Miłość, w 'Świat'.

:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Garot
post 15.09.2013 - 09:44
Post #115


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Pavveł może mówimy o tym samym, ale identyfikacja jest o tyle cwana, że wykorzysta to, wytworzy interpretacje z tego zjawiska, nada jej znaczenie, wartość i zacznie siebie z tym utożsamiać.

To tak łatwo nie odchodzi bo to jest jak nałóg. Pewnie zaznałeś tej wolności od identyfikacji z myślami, ale umysł zrobi z tego pułapkę.

Dlatego uważam trzeba być czujnym i kwestionować nawet siebie.
Po własnym doświadczeniu poznałem przeróżne triki jakich używa umysł. Kiedy myślisz że coś już wiesz, to jest najczęściej na odwrót - bo nieświadomie wytworzył się pogląd który staje się kolejnym filtrem.

Dlatego ciężko porzucić pogląd, a łatwiej go zmienić na inny.
Póki jest identyfikacja z czymś czego się doświadczyło to świat jest dzielony przez umysł, i jest kontrola by powtarzać te doświadczenie.

Jak się utożsamisz z konkretnymi nastrojami, hormonami, stanem umysłu to pojawia się system by je zdobyć.
Zaczyna się życie w przyszłości albo przeszłości. Życie w wyobraźni.

Masz rację, zawsze pozostaje jakieś uwarunkowanie. Nasze poczynania są uwarunkowane naszym ciałem, nawet jeżeli pozbędziesz się przekonań.
Wszystko jest z tym w porządku, bo ciało jest bardzo inteligentne - popatrz na dzieci, które jeszcze nie mają przekonań. Mają zainteresowania, swoje pasje, współczucie, charakterek, są inteligentne i to wcale nie za sprawą ich poglądu.
Wszystko co najpiękniejsze robimy pod impulsem własnego ciała.
Ja ogólnie jestem nim zafascynowany, idę do sklepu i wiem co potrzebuje do jedzenia tylko idę a wiem na co mam ochotę, czego potrzebuje moje ciało, wiem kiedy muszę się trochę poruszać, wiem kiedy mam ochotę z kimś pogadać, wiem kiedy mam ochotę na seks xd , wiem kiedy mam zjeść, albo kiedy mam coś na siebie założyć bo zimno, kiedy muszę zmienić pracę. Ostatnio zauważyłem, że ciało pomaga innym bo taki jest jego program - łatwiej przeżyć tworząc wspólnotę, a po drugie rozpoznaje siebie i swoje środowisko jako integralność a nie jako odseparowane byty. Czasem jak umysł jest cicho, może przyjść takie przeczucie (nie wiem jak to nazwać) że jeżeli doświadczasz czegoś zmysłami to nie możesz być od tego oddzielony, że doświadczanie i doświadczane to jeden ruch. Jest możliwe uwolnić się od wrażenia istnienia "doświadczającego" i jak jest po wszystkim pozostaje tylko inteligentny ruch ciała. wolny od uwarunkowań, jego pełny potencjał. Jedyne potrzebne uwarunkowania, to te praktyczne - np. nauczysz się sztuki walki i w sytuacji zagrożenia, kiedy konieczna będzie samoobrona nawet bez potrzeby przypominania sobie wykonujesz wyuczone ruchy. Innym uwarunkowaniem jest uwarunkowanie ciała, jego oryginalne oprogramowanie - np. widzisz zagrożenie i automatycznie produkujesz adrenalinę, która przyśpiesza pracę i zwiększa osiągi ciała. Gdyby nasze ego potrafiło kontrolować poziom adrenaliny (a tak się powoli dzieje) to ludzie zaczną sobie niszczyć ciało, bo te 150% nie bierze się z niczego, ta energia jest tylko produkowana do przetrwania a nie do zabawy.

Takie uwarunkowania, wiedza, słowa mają tylko sens praktyczny.
Nie niosą z sobą żadnego znaczenia i wartości.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
rafal13-50
post 15.09.2013 - 09:55
Post #116


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Pavvel @ 15.09.2013 - 09:12) *
Przecież masz jakiś zbiór przekonań na temat świata, inaczej nie tworzysz siebie



Swoje JA opiera się głównie na swoim doświadczeniu i swojej wiedzy,
ale też trzymasz się zasad innych osób lub tych co sam je akceptujesz.
Każdy człowiek ma inne wartości do których bezwiednie dąży.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Garot
post 15.09.2013 - 10:15
Post #117


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Pavveł żebyś zaznał spokoju i go nigdy więcej nie szukał musiałbyś umrzeć.
A raczej kontrola musiała by umrzeć.
By pozostawić potencjał i inteligencję twojego ciała w spokoju.
Bo póki żyjesz zawsze będzie jakiś problem do rozwiązania i coś do osiągnięcia.

To jest właśnie to co chciałbym potrafić, zadać komuś taką ranę, że nie powstrzyma swojego powolnego umierania.
Wtedy mógłbym zmienić pracę ;p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 15.09.2013 - 12:41
Post #118



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(victoria @ 15.09.2013 - 09:12) *
Moge miec różne idee,ale zadnej nie jestem PEWNA,to nazywam brakiem PRZEKONAN,za zadna idee nie dalabym uciac sobie reki..

Moje koncepcje indywidualne na podstawie doswiadczenia,to WIARA nie WIEDZA, wiara jest elastyczna- moje podglady czesto ulegaly zmianie(moze taki wiek i dopiero pozniej sie ustabilizuja),a przewrotny los nauczyl mnie ze niczego nie moge byc pewna,zycie duzo mnie nauczylo. zycie to najsurowszy i najmądrzejszy nauczyciel to wlasnie nim sie inspiruje,dlatego moją doktryną filozoficzną jest Empiryzm.
niebanalnie,'nigdy nie mow nigdy'

Najbardziej na swiecie wierze w Ludzi, Miłość, w 'Świat'.

:)

Ot to to, dokładnie :) O tym piszę.
Ale widzisz, jednak istnieje to, w co wierzysz najbardziej ;)
Za to mam wrażenie Garot forsuje taki pogląd, by nie wierzyć w nic, niczego nie być pewnym non stop... nawet jak pojawi się jakieś uczucie, to je odrzucać, no bo jest przecież obserwacja!, obserwowany i boserwujący! zło wcielone normalnie! :P
Garot, poddanie się przed biegiem może i zapobiegnie cierpieniu wynikającemu ze zmęczenia z biegania, ale zapobiegnie również radości, zwiększenia kondycji i osiągnięcia wyznaczonego sobie celu. Nie chodzi w życiu o to, aby pozbyć się dążenia, ale o to, aby dobrze cel tego dążenia wybrać.
Moim zdaniem dużo ludzi praktykujących buddyzm bierze trochę rzeczy na odwrót. Poszerz czakry, a się rozwiniesz. Wyzbądź się pragnienia, a będziesz oświecony. NIE. Gdy się rozwiniesz, poszerzą Ci się czakry. Gdy się oświecisz, wyzbędziesz się pragnienia wielu bezsensownych rzeczy, których pragnąłeś wcześniej, których myślałeś, że nie masz i szukałeś ich na darmo gdzieś, gdzie ich nie było, tworząc tym samym cierpienie.


CYTAT(Garot @ 15.09.2013 - 10:44) *
Pavveł może mówimy o tym samym, ale identyfikacja jest o tyle cwana, że wykorzysta to, wytworzy interpretacje z tego zjawiska, nada jej znaczenie, wartość i zacznie siebie z tym utożsamiać.

To tak łatwo nie odchodzi bo to jest jak nałóg. Pewnie zaznałeś tej wolności od identyfikacji z myślami, ale umysł zrobi z tego pułapkę.

Dlatego uważam trzeba być czujnym i kwestionować nawet siebie.
Po własnym doświadczeniu poznałem przeróżne triki jakich używa umysł. Kiedy myślisz że coś już wiesz, to jest najczęściej na odwrót - bo nieświadomie wytworzył się pogląd który staje się kolejnym filtrem.

Dlatego ciężko porzucić pogląd, a łatwiej go zmienić na inny.
Póki jest identyfikacja z czymś czego się doświadczyło to świat jest dzielony przez umysł, i jest kontrola by powtarzać te doświadczenie.

Jak się utożsamisz z konkretnymi nastrojami, hormonami, stanem umysłu to pojawia się system by je zdobyć.
Zaczyna się życie w przyszłości albo przeszłości. Życie w wyobraźni.

[...]

Takie uwarunkowania, wiedza, słowa mają tylko sens praktyczny.
Nie niosą z sobą żadnego znaczenia i wartości.


Twoje wnioski wynikają z umysłowej analizy, a nie z empirycznej, więc są podatne na bycie w błędzie. W moim przypadku z mojego doświadczenia mówię Ci że są błędne :P ... Wiesz co to znaczy mieć otwarty umysł, ale uważać co tam włazi? Wiesz co to znaczy oceniać, ale nie osądzać? Na wyższym poziomie rozumienia nie identyfikujesz się z tym samym, ani tak samo, jak na niższym poziomie, więc próbując to zrównać wyciągasz tylko błędne wnioski.
Na drodze duchowej człowiek "umiera" poniekąd dla świata doczesnego i rodzi się na nowo, jako zupełnie inna osoba, z innym charakterem, z innymi dążeniami, coś jak feniks :) Pozbywasz się starych identyfikacji, a nową nabierasz nie umysłem z powodu braku jakiejkolwiek identyfikacji, ale z powodu doświadczenia tej identyfikacji, Twojego prawdziwego Ja, z którym chcesz się identyfikować i nie przynosi Ci to żadnego cierpienia, a wręcz przeciwnie! :)
Nie pisz, że skoro zaznałem wolności od identyfikacji myślami, to umysł zrobi z tego pułapkę. Ja nie jestem umysłem, umysł to moje narzędzie, które służy mojemu duchowi. Póki tak jest, mam go pod kontrolą i nie zrobi z tego żadnej pułapki, bo w mojej percepcji nie ograniczam się do samego umysłu. (Mówiąc tu cały czas o umyśle mam na myśli umysł logiczny, bazujący na słowach).

Powiedz mi, czy uwolniwszy się od dążeń itp., tak jak twierdzisz, jesteś szczęśliwy? Uważasz, że Twoje życie jest spełnione? Czy uśmiech i wspaniałe doznania często goszczą w Tobie?

... Piszesz, że nie niosą sensu praktycznego. Niosą ze sobą sens praktyczny, po pierwsze subiektywny - taki, jaki im nadasz, a po drugie obiektywny (patrząc po skutkach) - naukę.
Jak to wiedza nie ma sensu praktycznego, znów dualizm. Wiedza ma, ale nie sama, musi być poparta rozumieniem.
Słowa także mają, inaczej nie trudziłbyś się, aby tu coś wytłumaczyć słowami :) Słowa same w sobie nie oddadzą w pełni doświadczenia, ani nawet w większości nie, ale jednak odpowiednio dobrane, mogą ukierunkować na coś.
Jeśli słowa nie mają dla Ciebie wartości, to nie wiem czy obojętnie przejdziesz wobec tego, co napiszę. Kocham Cię :)


CYTAT(Garot @ 15.09.2013 - 11:15) *
Pavveł żebyś zaznał spokoju i go nigdy więcej nie szukał musiałbyś umrzeć.
A raczej kontrola musiała by umrzeć.
By pozostawić potencjał i inteligencję twojego ciała w spokoju.
Bo póki żyjesz zawsze będzie jakiś problem do rozwiązania i coś do osiągnięcia.

To jest właśnie to co chciałbym potrafić, zadać komuś taką ranę, że nie powstrzyma swojego powolnego umierania.
Wtedy mógłbym zmienić pracę ;p

BeZeDURA:P Sory, ale to prawda. Spokój nie wynika z robienia niczego, ale z robienia tego, co dusza pragnie, a nie co ktoś Ci każe wbrew Tobie, co Cię męczy. Kiedy odpoczywasz, przenosisz się myślami, odczuciami, wspomnieniami, do swojego subiektywnego wymarzonego świata, a nie do pustej nicości.
A żebyś mógł świadomie w ten sposób "odpoczywać", musisz nauczyć się kontroli nad sobą, ale nie myślowej. Tak jak chodzisz po linie, albo coś, nie masz nad sobą kontroli myślowej, ale wyćwiczoną, czuciową.
To właśnie przez brak kontroli, albo niepełną kontrolę i nieudolne próby przejęcia je przez słowne-myśli, człowiek nabawia się cierpienia. Ciało ma swoje funkcje, ale trudno tu mówić o inteligencji. Robot czy maszyna współcześnie też ma sensory i zaprogramowaną odpowiedź/reakcję, na dany bodziec/akcję, ale to za mało by powiedzieć o nich, że są inteligentne. Inteligencja pochodzi z ducha, nawet nie z umysłu.
Mówiąc o potencjale ciała, popatrz na "puste laski barbie" z dyskotek, które skupiają się jedynie na swoim ciele, zapominając o umyśle, a co dopiero mówiąc o duchu i wtedy powiedz jeszcze raz, czy dalej jesteś przekonany o tak zbawiennej wielkiej inteligencji i potencjale ciała ;)
Bo póki żyjesz, zawsze będzie coś do stworzenia, bo na tym życie polega. Tworzenie nie ma końca. Ale to nie znaczy, że musisz to robić. Ty to chcesz robić. Grunt w tym, aby robić to, co się kocha. Wtedy nie ma cierpienia, ani wysiłku, jest zabawa. Człowiek/Duch/Bóg niczego nie potrzebuje, nie musi do niczego dążyć, ale to nie znaczy że nie pragnie tego robić, dla zabawy. Odróżnij musieć, od chcieć :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Garot
post 15.09.2013 - 13:40
Post #119


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Powiedziałbym, że życie jest twórcą, aktem tworzenia i stworzeniem jednocześnie.
Można też powiedzieć, że to życie żyje życie. Jeżeli uwierzysz w to co mówisz, uwierzysz w prawdziwe Ja i nie prawdziwe Ja, uwierzysz że jest kontrolujący i coś pod kontrolą, to dzielisz w to co doświadczasz.
To niema znaczenia, czy identyfikujesz się z katolikiem i szukasz boga, nieba, czy identyfikujesz się z duchem i szukasz czegoś innego.
Mówiąc że nie jesteś umysłem, lub ciałem tworzysz kolejną osobowość, która myśli że nie jest umysłem, a dalej nią jest - bo jest czymś ponad.
I to jest pułapka o którą mi chodziło. Tak samo jak katolicy, czy buddyści oni dostają zestaw obronnych argumentów które mają chronić to w co wierzą.

Czy nie widzisz, że w dalszym ciągu kierujesz się jakąś wiedzą, że duch to myśl?
Jak wiele potrafi się nasycić myśl? Czy myśl potrafi doznać zrozumienia lub spełnienia? Oczywiście że nie, bo ta myśl sama w sobie jest poszukiwaniem, sama jest problemem i zakłopotaniem które szuka dalszej części swojej historii.
Gdyby myśl zrozumiała, spełniła się to jest jej kres.
Ale tego myśl nie zrobi bo boi się o szczęście, spełnienie i miłość. Ma swoją misję i historię do dokończenia. I nawet jak dostanie czego chce to szuka dalej i dalej.

Pytasz się, czy jestem szczęśliwy? Nie wiem czy można tak to nazwać, to co czuję jeżeli mam się odnieść do tego że kiedyś czegoś szukałem nałogowo, to tak czuję że wszystko jest w jak najlepszym porządku :) Większość mojej energii kieruję teraz na pieniądzach, bo rozumiem że tylko w ten sposób mogę przetrwać. Dzisiaj nie mam takich problemów jak kiedyś, jest tylko działanie i rozumienie. A wiem że pieniądze to nie problem bo jestem pełnosprawny. Czyli tak naprawdę nawet szukając pieniędzy wszystko już mam. Jestem na powrót jak dziecko, tylko z tą różnicą że potrafię parę praktycznych rzeczy.

Bo te całe szukanie szczęścia i miłości które nam zaszczepili było niepotrzebne, to był nieracjonalny strach przekazywany z pokolenia na pokolenie. Wszystko już jest w nas, ty to możesz nazywać duchem, Ja inteligencją. To niema znaczenia, wystarczy uświadomić sobie problem, problem który jest fikcją. A on znika.

Mówisz że oddzielam się od radości a to nie prawda, nie oddzielam się ani od radości ani od smutku, a nawet od ego, jestem tym co się we mnie przejawia, bo jak mam się od tego oddzielić?
Cierpienie nie powstaje przez nastroje, cierpienie powstaje, bo istnieje wierzenie, że jest z tym coś nie tak i chęć oddzielenia się od tego, lub odwrotnie, że jest coś nie tak z tym że niema radości i jest próba kontrolowania tego.
Kontrola to oddzielenie, a oddzielenie iluzja która produkuje całe to zamieszanie.

A zamieszania nie było, tylko się go nauczyliśmy.
Póki myślisz że masz kontrolę, póki myślisz że jest jakieś prawdziwe Ja, póki myślisz że jest spełnienie które cię czeka - będziesz czuł się oddzielony od tego czego szukasz

Jak znajdziesz to czego szukasz to będziesz próbował to zatrzymać.

Szukanie bogactwa, szukanie boga, szukanie duchowych doświadczeń, szukanie oświecenie i inne... to wszystko to samo
Duchowość to tylko alternatywa religii, a religia to alternatywa materializmu. Tak więc komuś się nie podoba już materializm to udaje się do religii i myśli że to coś lepszego i że sam w ten sposób jest lepszy, to samo się dzieje kiedy ludzie odchodzą od religii a udają się do duchowości.
A wirtual zaczyna być alternatywą dla reala ;p

A to wszystko dzieje się w głowie, to nie jest faktyczny stan rzeczy.

Ja też Ciebie lubię, wierz mi chciałbym dla Ciebie jak najlepiej bo nie mam powodu żeby coś ci utrudniać, jeżeli uważasz że chcę Cię zamknąć w jakimś schemacie, to wiedz że nie było to moim zamierzeniem, gadam tak jak potrafię ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
victoria
post 15.09.2013 - 14:21
Post #120




Guests




By uwie­rzyć w słuszność włas­nej dro­gi, wo­jow­nik światła nie mu­si udo­wad­niać że cudza jest błędna.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
zankel
post 15.09.2013 - 14:37
Post #121


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


wojownik? a kto ma ochotę walczyć?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 15.09.2013 - 14:47
Post #122


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


ten kto ma siły
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 15.09.2013 - 15:40
Post #123



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Garot @ 15.09.2013 - 14:40) *
Powiedziałbym, że życie jest twórcą, aktem tworzenia i stworzeniem jednocześnie.
Można też powiedzieć, że to życie żyje życie. Jeżeli uwierzysz w to co mówisz, uwierzysz w prawdziwe Ja i nie prawdziwe Ja, uwierzysz że jest kontrolujący i coś pod kontrolą, to dzielisz w to co doświadczasz.
To niema znaczenia, czy identyfikujesz się z katolikiem i szukasz boga, nieba, czy identyfikujesz się z duchem i szukasz czegoś innego.
Mówiąc że nie jesteś umysłem, lub ciałem tworzysz kolejną osobowość, która myśli że nie jest umysłem, a dalej nią jest - bo jest czymś ponad.
I to jest pułapka o którą mi chodziło. Tak samo jak katolicy, czy buddyści oni dostają zestaw obronnych argumentów które mają chronić to w co wierzą.

Czy nie widzisz, że w dalszym ciągu kierujesz się jakąś wiedzą, że duch to myśl?
Jak wiele potrafi się nasycić myśl? Czy myśl potrafi doznać zrozumienia lub spełnienia? Oczywiście że nie, bo ta myśl sama w sobie jest poszukiwaniem, sama jest problemem i zakłopotaniem które szuka dalszej części swojej historii.
Gdyby myśl zrozumiała, spełniła się to jest jej kres.
Ale tego myśl nie zrobi bo boi się o szczęście, spełnienie i miłość. Ma swoją misję i historię do dokończenia. I nawet jak dostanie czego chce to szuka dalej i dalej.

Pytasz się, czy jestem szczęśliwy? Nie wiem czy można tak to nazwać, to co czuję jeżeli mam się odnieść do tego że kiedyś czegoś szukałem nałogowo, to tak czuję że wszystko jest w jak najlepszym porządku :) Większość mojej energii kieruję teraz na pieniądzach, bo rozumiem że tylko w ten sposób mogę przetrwać. Dzisiaj nie mam takich problemów jak kiedyś, jest tylko działanie i rozumienie. A wiem że pieniądze to nie problem bo jestem pełnosprawny. Czyli tak naprawdę nawet szukając pieniędzy wszystko już mam. Jestem na powrót jak dziecko, tylko z tą różnicą że potrafię parę praktycznych rzeczy.

Bo te całe szukanie szczęścia i miłości które nam zaszczepili było niepotrzebne, to był nieracjonalny strach przekazywany z pokolenia na pokolenie. Wszystko już jest w nas, ty to możesz nazywać duchem, Ja inteligencją. To niema znaczenia, wystarczy uświadomić sobie problem, problem który jest fikcją. A on znika.

Mówisz że oddzielam się od radości a to nie prawda, nie oddzielam się ani od radości ani od smutku, a nawet od ego, jestem tym co się we mnie przejawia, bo jak mam się od tego oddzielić?
Cierpienie nie powstaje przez nastroje, cierpienie powstaje, bo istnieje wierzenie, że jest z tym coś nie tak i chęć oddzielenia się od tego, lub odwrotnie, że jest coś nie tak z tym że niema radości i jest próba kontrolowania tego.
Kontrola to oddzielenie, a oddzielenie iluzja która produkuje całe to zamieszanie.

A zamieszania nie było, tylko się go nauczyliśmy.
Póki myślisz że masz kontrolę, póki myślisz że jest jakieś prawdziwe Ja, póki myślisz że jest spełnienie które cię czeka - będziesz czuł się oddzielony od tego czego szukasz

Jak znajdziesz to czego szukasz to będziesz próbował to zatrzymać.

Szukanie bogactwa, szukanie boga, szukanie duchowych doświadczeń, szukanie oświecenie i inne... to wszystko to samo
Duchowość to tylko alternatywa religii, a religia to alternatywa materializmu. Tak więc komuś się nie podoba już materializm to udaje się do religii i myśli że to coś lepszego i że sam w ten sposób jest lepszy, to samo się dzieje kiedy ludzie odchodzą od religii a udają się do duchowości.
A wirtual zaczyna być alternatywą dla reala ;p

A to wszystko dzieje się w głowie, to nie jest faktyczny stan rzeczy.

Ja też Ciebie lubię, wierz mi chciałbym dla Ciebie jak najlepiej bo nie mam powodu żeby coś ci utrudniać, jeżeli uważasz że chcę Cię zamknąć w jakimś schemacie, to wiedz że nie było to moim zamierzeniem, gadam tak jak potrafię ;)


Widzisz, najwyraźniej nie rozumiesz mojej drogi. Zakładasz umysłem rzeczy, których nie ma. Sam tkwisz więc w pułapce, o której mówisz, bo wygląda na to, że sam uwarunkowałeś się, tworząc jakąś pułapkę i wierząc, że już w niej nie siedzisz. To, co mówię, to tylko próba nazwania tego, co doświadczyłem, zrozumiałem, a nie dojścia do tego, nie myl tego.
Mówię/piszę za to tak, jak to rozumiem, ale to nie służy do wyjaśnienia samemu sobie jak to działa, ale do wyjaśnienia tu na forum w jedyny sposób, w jaki tutaj da się to przekazać. Nie ograniczam się do żadnych pudełek poglądów, a to na czym się opieram to sprawdzony przeze mnie światopogląd, który jeśli tylko okaże się błędny w jakimś stopniu, ulega zmianie, ewoluując.

To Ty identyfikujesz ducha z myślą, bo najwyraźniej nie rozumiesz, co ja rozumiem pod pojęciem ducha. Stąd dalsze Twoje wnioski są błędne, mimo że pisałem, że rozumienie ducha opieram na wyższej formie poznania, niż myśl.
Ty wciąż zakładasz, że ja wciąż poszukuję, dążę, że jestem nieszczęśliwy. Wręcz przeciwnie. Właśnie jak jestem "podłączony" do ducha, to nie muszę niczego poszukiwać, bo wszystko już znajduję/znalazłem, nie muszę do niczego dążyć, bo wszystko czego potrzebuję/pragnę już mam i jestem przeszczęśliwy. Jedynie dalsze działania bazują już tylko na tym, nie aby samemu do czegoś dążyć, samemu coś uzyskać, ale by dać to swoje pełne szczęście i świadomość innym. Też nie patrz na to dualistycznie, że nie można wciskać innym swoich przekonań na siłę. Owszem nie można, ale to patrzenie dualistyczne. Możesz bowiem pokazywać swoim przykładem, albo tworzyć coś, co będzie inspirować ludzi i kierować na nowe drogi, albo rozwiązywać istniejące problemy, które istnieją. Jeśli ich nie widzisz, i dalej twierdzisz że nie ma problemów, nie ma widzącego problemów ani mającego problemy, to jesteś ignorantem i wolisz się zapuszczać w swojej "nicości", bo tak łatwiej, chociaż nie sądzę. Ta kwestia też jest niedualna. W pewnym sensie nikt nie ma problemów, bo to wszystko iluzja, z drugiej strony żyjemy w wirtualnym świecie, który ma problemy i dla milszego, szerszego, skuteczniejszego, bardziej efektywnego i efektownego doświadczania, można i nawet należy te problemy rozwiązać. Tak np. starasz się robić w jakiejś części udzielając się na forum, tłumacząc swoje poglądy, co też robisz, mimo że to niby jest sprzeczne z Twoją filozofią, o której piszesz.

Piszesz: " Większość mojej energii kieruję teraz na pieniądzach, bo rozumiem że tylko w ten sposób mogę przetrwać." A widzisz, robisz to co wcześniej, z tą tylko różnicą, że teraz rozumiesz iluzoryczność tego, brak realnej wartości, widzisz jakie to jest. Ale i tak to robisz. I tak dążysz. Jesteś uwarunkowany pieniędzmi. Uwarunkowania nie znikają. Jedynie możesz zdecydować co będzie Cię uwarunkowywało. Ja wybrałem miłość/ducha, i to z mojego doświadczenia jest najzajebistsza z możliwych opcji. Napisałem, że uwarunkowania nie znikają, ale tak naprawdę uwarunkowania to iluzja, bo Ty jedyny warunkujesz siebie. Jeśli siebie nie warunkujesz, nie zdecydujesz kim jesteś, jaki chcesz być, nie istniejesz. Z drugiej strony, jeśli uwarunkujesz siebie, do ograniczonej paczki poglądów i percepcji, to wtedy istniejesz biednie, płytko, nie w całości. Ale z trzeciej strony możesz uwarunkować siebie, do nieskończoności, jaką jest miłość, do mega "umysłu" jakim jest duch, i wtedy jesteś wszystkim i znika dualne uwarunkowywanie się do pojedynczych rzeczy, bo jesteś wszystkim. I to jest to, co sam opisujesz, tylko pod innym nazewnictwem (do którego też widać się uwarunkowałeś), że nie warunkujesz/identyfikujesz się więcej z poszczególnymi rzeczami, co jest dualnym pojęciem. Duch jest ponaddualny. To jest tak, jak było tłumaczone w temacie o dobru i złu. Nie ma dobra i zła, jest tylko dobro. Tak samo jak nie ma ciepła i zimna (w dualnym postrzeganiu), jest tylko ciepło (fizyczne, prawdziwe), które jest mniejszymi lub większymi drganiami cząsteczek. Zimno to iluzja, to mniejsze ciepło, ale zimno nie istnieje naprawdę, tylko ciepło. Tak zło nie istnieje naprawdę, mimo że jest doświadczane, ale istnieje tylko dobro. Podobnie jak nie ma zimna i ciepła, jest tylko ciepło, ale już o innej definicji niż to dualne, tak wykraczając poza dualne identyfikowanie się, uwarunkowywanie się, uwarunkowanie się od ducha jest już czymś niedualnym, pozaniem jak jest, prawdziwym. I raczej nie uwarunkowanie się od niego prowadzi do poznania, ale poznanie do uświadomienia sobie, że się jest nim uwarunkowanym.

Obejrzyj sobie film Equilibrium. Bowiem po tym, co piszesz, mam wrażenie, że pozbywasz się świadomych kontrolowanych uczuć, na rzecz braku cierpienia. To tak, jakbyś miał za mało cierpliwości, by nauczyć się je kontrolować jak należy, więc zamiast tego wyrzucasz je wszystkie i zdajesz się na wolę z zewnątrz. Twoim życiem kierują wtedy inni, a nie Ty, a Ty bezkrytycznie, bez cierpienia, bo jakby z rezygnacją, na to pozwalasz.
Owszem, techniki, o których piszesz, a raczej co nimi uzyskujesz, te efekty również są dostępne przy wyższym rozumieniu duchowym, przy czym Ty już na tym kończysz, a w duchowości to nie koniec. Ale ten niekoniec nie wiąże się z dalszym cierpieniem, a raczej z dalszą zabawą i dalszą coraz większą radością. Bo jak dochodzisz do tego stanu, kiedy sobie uświadamiasz, co jest nie tak, a co jest tak, wtedy możesz wybrać co jest tak, od tego się uwarunkować i wtedy nie tylko nie cierpieć, ale na dodatek odczuwać ciągłą radość i spełnienie, co jest przeciwieństwem cierpienia.
Za to po tym, co piszesz, mam wrażenie, że wyzbyłeś się cierpienia, ale jakoś prawdziwa radość nie gości w Twoim życiu, przynajmniej nie za często, a jedynie spontanicznie, nad czym nie masz kontroli. Masz spokój, owszem, ale czy masz prawdziwą radość cały czas? Nie wiem jak bardzo radosny był Twój najradośniejszy moment życia, ale każdy jakiś ma. Wyobraź go sobie teraz i powiedz czy cały czas przynajmniej tak właśnie jesteś szczęśliwy? Bo w tym systemie, za którym się opowiadasz, wątpię. Dlatego śmiem twierdzić, że dalej jesteś w pułapce, w innej ale nadal.

Piszesz: "Póki myślisz że masz kontrolę, póki myślisz że jest jakieś prawdziwe Ja, póki myślisz że jest spełnienie które cię czeka - będziesz czuł się oddzielony od tego czego szukasz"
Wniosek irracjonalny cześciowo. Owszem póki tylko myślisz, że istnieje jakieś prawdziwe Ja, którego nie doświadczasz, póty czujesz oddzielenie i cierpienie. Ale kiedy tego doświadczysz, stajesz się z tym jednym, doświadczasz tego Ja, a nie myślisz o nim, wtedy nie ma oddzielenia i masz już to czego szukasz. Jesteś wówczas spełniony.
Nie chodzi o to by myśleć, że się ma kontrolę, bo to bywa egoistyczne i iluzoryczne. Chodzi o to by wiedzieć, że się ma kontrolę i wiedzieć jak ona naprawdę wygląda.

Piszesz też: "Jak znajdziesz to czego szukasz to będziesz próbował to zatrzymać." Wręcz przeciwnie, będę wiedział że to mam już na stałe i będę próbował się tym dzielić ile wlezie.

Piszesz: "Duchowość to tylko alternatywa religii, a religia to alternatywa materializmu. Tak więc komuś się nie podoba już materializm to udaje się do religii i myśli że to coś lepszego i że sam w ten sposób jest lepszy, to samo się dzieje kiedy ludzie odchodzą od religii a udają się do duchowości.
A wirtual zaczyna być alternatywą dla reala ;p
A to wszystko dzieje się w głowie, to nie jest faktyczny stan rzeczy."
Śmiem twierdzić, że nie rozumiesz duchowości. Mylisz dążenie ludzi do duchowości z samą duchowością.
Wirtual i real to jedno i to samo, a nie żadna alternatywa. Znów myślenie dualistyczne.
I znów myślenie dualistyczne :D że to się dzieje w głowie i nie jest faktyczny stan rzeczy :D
Po pierwsze głowa to nie centrum dziania się:D Po drugie, to co się dzieje w Twoich myślach/odczuciach, itp. to jak najbardziej faktyczny stan rzeczy :) Nie ma faktyczniejszego ;)

Piszesz: "Ja też Ciebie lubię, wierz mi chciałbym dla Ciebie jak najlepiej bo nie mam powodu żeby coś ci utrudniać, jeżeli uważasz że chcę Cię zamknąć w jakimś schemacie, to wiedz że nie było to moim zamierzeniem, gadam tak jak potrafię ;)"
Spokojnie, nie mam Ci niczego za złe :) Po prostu wymieniamy się doświadczeniami i poglądami. Obaj robimy tutaj to samo ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 15.09.2013 - 15:45
Post #124



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(victoria @ 15.09.2013 - 15:21) *
By uwie­rzyć w słuszność włas­nej dro­gi, wo­jow­nik światła nie mu­si udo­wad­niać że cudza jest błędna.

CYTAT(zankel @ 15.09.2013 - 15:37) *
wojownik? a kto ma ochotę walczyć?

CYTAT(TyHu @ 15.09.2013 - 15:47) *
ten kto ma siły

Światło nie musi walczyć. Światło jest i to wystarczy. Samą obecnością rozprasza mrok. Wojowanie to iluzja, to ograniczanie się przez walczenie z wyimaginowanym przeciwnikiem. Walczenie to nie droga do celu, ale zrozumienie nią jest. Walczenie to raczej celowanie na oślep, destrukcja samego siebie i otoczenia i nigdy nie osiągnięcie celu.
Victoria owszem, by uwierzyć w słuszność własnej drogi, nie musi udowadniać że cudza jest błędna, ale żeby cudzy zrozumiał, że jego droga jest błędna, wtedy udowadnia mu, że jest błędna ;P poprzez pokazanie mu właściwej ^^,
TyHu, raczej ten kto wydaje mu się, że ma siły, albo chce jej nabrać i wydaje mu się, że walcząc tak ją zdobędzie, albo przynajmniej będzie tak wyglądało. Ten, kto naprawdę ma siłę, nie musi walczyć, bo robi to z lekkością, co nie jest walką, a zwykłym działaniem... :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Garot
post 15.09.2013 - 16:28
Post #125


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Póki istnieje obserwator, będzie on kontrolował to co jest obserwowane.
Czy obserwatora nazwiesz duchem, czy inaczej w dalszym ciągu uważam, że jest to struktura myślowa, która jest kontrolą i strachem.

Same starania pozbycia się lęku, jest lękiem.
Sama próba zrobienia coś z tym zatrzymuje to w środku.
To samo się tyczy innych takich jak złość, zazdrość itp...

Zachęcam do badania, obserwowania tego obserwatora.

Stopuje z tym narazie ;p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 15.09.2013 - 18:44
Post #126



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Wiem, bo tak można szeroko pisać i pisać, i dalej się mijać :P
Rozumiem Twój punkt widzenia, ale nie wiem jak dokładnie opisać mój punkt widzenia, żebyś zrozumiał, że to o czym tu piszesz nie obejmuje mojego punktu widzenia ;P
Nie można przeciwdziałać lękowi, żeby się go pozbyć, wręcz przeciwnie to go utrwala w ten czy inny sposób. Jest jednak możliwość "mieć w dupie" lęk i wybrać całkiem nową ścieżkę, bo uświadamiasz sobie, że dla Ciebie istnieje tylko to, o czym myślisz. Taką ścieżką jest duchowość/miłość (bo jedno opiera się na drugim) :) ^^,
Go to the top of the page
 
+Quote Post

9 Stron V  « < 4 5 6 7 8 > » 
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park