|
|
![]() ![]() |
14.02.2013 - 16:57
Post
#226
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
W ten sposób mozna wmawiać ludziom niemal wszystko. I wielu demagogów to robi :) Mozna wmawiac na różne sposoby, których jest całe mnóstwo, zreszta wystarczy poogladac tv ale piszę za tymi, którzy zobaczyli, a ja tylko sie pod tym podpisuję, zgadza mi sie to też z tym czego sama doświadczałam. Kiedy wchodzi się w, opisy, próby uchwycenia tego co niuchwytne w słowa, to zawsze oddala od prawdy, |
|
|
|
14.02.2013 - 18:06
Post
#227
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Temat Boga jest bardzo obszerny jak i On Sam. Jest łatwy i trudny. Aby pojąć to, najlepiej byłoby zacząć od samego początku, czyli od kwestii genezy całego świata tylko, że wiąże się to znowu z różnymi poglądami na ten temat i przede wszystkim założenia tego tematu do tej dyskusji o ile takowego już nie ma(?)
Wszystkie poglądy są zgodne w Nim. Bez dobra nie byłoby zła. I bez zła nie byłoby dobra. Tak jest ze wszystkim. |
|
|
|
14.02.2013 - 18:14
Post
#228
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
|
|
|
|
14.02.2013 - 18:20
Post
#229
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Możesz rozwinąć?
|
|
|
|
14.02.2013 - 18:30
Post
#230
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Możesz rozwinąć? Rozwinięciem mógłby być pewnie obszerny opis jakiegoś edenu w niefizycznym wymiarze. Oczywiście jeśli trafię w robocie do pokoju w którym wszyscy są dla siebie mili i wszyscy sobie pomagają to już jest namiastka tego edenu. Ale nieznośna pozostaje nadal świadomość cierpienia w świecie zaczynającym się poza ścianami tego pokoju. Albo cierpienia zwierząt, których kawałki mamy w zamówionej pizzy. |
|
|
|
14.02.2013 - 18:46
Post
#231
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Czysta Kraina jako stan umysłu jest takim edenem.
|
|
|
|
14.02.2013 - 18:46
Post
#232
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
@stray.ghost To się zgadza, ale przejaw zła na planie niefizycznym mógłby być opis piekła lub innego naładowanego złem miejsca/bytu, które mogą być tworzone przez ludzi w różnym celu.
Z uwagi na to, że każdy ma w sobie różny poziom przewagi lub równowagi pomiędzy dobrem, a złem, różnie to odbiera. |
|
|
|
14.02.2013 - 18:58
Post
#233
|
|
|
Coprobo ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
" każdy ma w sobie różny poziom przewagi lub równowagi pomiędzy dobrem, a złem"
Nie ma czegoś takiego może być różnym poziom strachu który blokuje miłość. Natomiast dobro i zło to są subiektywne odczucia z zewnątrz. Jeśli ktoś uważa że jest dobry lub lepszy czy gorszy jest to odczucie ego. |
|
|
|
14.02.2013 - 18:59
Post
#234
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Z uwagi na to, że każdy ma w sobie różny poziom przewagi lub równowagi pomiędzy dobrem, a złem, różnie to odbiera. I ja własnie nie akceptuję tak urządzonego świata/wszechświata/konstrukcji ludzkiej psychiki/przereklamowanej "wolnej woli". Uważam, że zła nie powinno być wcale. Ani w równowadze z dobrem, ani w przewadze. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest szczególnie zrozumiałe, ale to właśnie jest myślenie poza schematami....dobro i zło to są subiektywne odczucia z zewnątrz... Cierpienie torturowanego człowieka też możemy nazwać subiektywnym, ale co to zmieni w jego położeniu?
|
|
|
|
14.02.2013 - 19:20
Post
#235
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
To, że jeśli nie będzie czuł nienawiści do oprawcy wykaże się czymś czego wielu z nas nie potrafi czyli współczuciem - pragnieniem, aby wszyscy ludzie w tym oprawcy uwolnili się od cierpienia. To najwyższa szkoła jazdy.
|
|
|
|
14.02.2013 - 19:21
Post
#236
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
" każdy ma w sobie różny poziom przewagi lub równowagi pomiędzy dobrem, a złem" Nie ma czegoś takiego może być różnym poziom strachu który blokuje miłość. Natomiast dobro i zło to są subiektywne odczucia z zewnątrz. Jeśli ktoś uważa że jest dobry lub lepszy czy gorszy jest to odczucie ego. Ale też gdy ludzie oceniają innych (czasem słusznie, czasem nie) kierując się własnymi odczuciami i wiedzą co jest dobre, a co złe, stwierdzają czy np poszczególny człowiek jest dobry, czy zły i jak bardzo. I ja własnie nie akceptuję tak urządzonego świata/wszechświata/konstrukcji ludzkiej psychiki/przereklamowanej "wolnej woli". Uważam, że zła nie powinno być wcale. Ani w równowadze z dobrem, ani w przewadze. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest szczególnie zrozumiałe, ale to właśnie jest myślenie poza schematami. Gdyby nie było zła tylko dobro nie mielibyśmy szansy rozwoju, ponieważ nie mielibyśmy punktu odniesienia. Panowało by powszechne dobro i nie doszłoby do tego wszystkiego co się stało. Nie mówię, że to dobrze, że jest zło, ale dobrze, że jest szansa na rozwój. |
|
|
|
14.02.2013 - 19:31
Post
#237
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Gdyby nie było zła tylko dobro nie mielibyśmy szansy rozwoju, ponieważ nie mielibyśmy punktu odniesienia. Panowało by powszechne dobro i nie doszłoby do tego wszystkiego co się stało. Nie mówię, że to dobrze że jest zło, ale dobrze, że jest szansa na rozwój. Nie podoba mi się, że:- jesteśmy tak skonstruowani, że potrzebujemy rozwoju; - jesteśmy tak skonstruowani, że do naszego rozwoju potrzebne jest zło; - jesteśmy tak skonstruowani, że do naszego rozwoju potrzebny jest punkt odniesienia; - świat/wszechświat/my jest/jesteśmy tak skonstruowany/ni, że nasz punk odniesienia nie może istnieć bez zła. Nie akceptuję tego stanu rzeczy. Uważam, że wszystko mogłoby być urządzone bez jakiejkolwiek potrzeby zła. I dlatego nie mieszam Boga do tego "dzieła stworzenia". To, że jeśli nie będzie czuł nienawiści do oprawcy wykaże się czymś czego wielu z nas nie potrafi czyli współczuciem - pragnieniem, aby wszyscy ludzie w tym oprawcy uwolnili się od cierpienia. To najwyższa szkoła jazdy. Nikomu nie życzę edukacji w takiej szkole. Ale skoro Ci się podoba, może nikt Ci nie zabroni się do niej zapisać.
|
|
|
|
14.02.2013 - 19:43
Post
#238
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Stray jak się Tobie to nie podoba to się przebudź i tyle. W czym problem?:)
Ja też do tego dzieła nie mieszam Boga. Przecież jesteśmy iluzją oddzielenia. Sami się oddzieliliśmy od jedności, aby doświadczyć cudowności Istnienia. Bóg - stan umysłu nie wpędził nas na siłę w dualne mechanizmy pojmowania rzeczywistości. To dualizm stwarza zło czyli wszystkie makabry, tortury i Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Bóg to przebudzenie. Stray a Twoja szkoła jaka jest? Tyle rzeczy Ci się tu nie podoba. Męczysz się? Może nikt Cię nie torturuje, ale może Ty sam siebie torturujesz? |
|
|
|
14.02.2013 - 19:55
Post
#239
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
To co piszesz Zielarzu jest jak najbardziej zgodne:), są uczucia, odczucia, których nie da opisać słowami, ale poprzez wewnętrzne poznanie siebie (przebudzenie) i właśnie to jak najbardziej jest Bogiem bo wtedy gdy my poznajemy/doświadczamy siebie, Sam Bóg poznaje Siebie. Poprzez przebudzenie dokonujemy rozwoju :)
|
|
|
|
14.02.2013 - 20:49
Post
#240
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Każdy, zarówno świecki jak i mnich, powinien z szacunkiem odnosić się do starszych i harmonijnie żyć z ludźmi w swoim otoczeniu.
Mamy wytrzymać to czego inni nie są w stanie wytrzymać i praktykować to czego inni nie są w stanie osiągnąć. Powinniśmy, z poświęceniem, działać na rzecz innych i pomagać im być dobrymi ludźmi. Siedząc spokojnie, myślmy nad własnymi błędami. Gawędząc z przyjaciółmi nie dyskutujmy o tym kto ma rację a kto nie ma. W każdym działaniu, od świtu do zmroku i od zmroku do świtu, recytuj imię Buddy. Podczas recytacji, czy to cichej czy głośnej, nie pozwól powstawać zabłąkanym myślom. Gdy tylko powstaną, oddal je od siebie. Niech twe serce będzie skromne i przepełnione skruchą. Nawet jeśli osiągamy właściwą praktykę, powinniśmy czuć, że jest ona płytka i nigdy się nie chwalić. Pij browary zawsze wtedy kiedy masz ochotę czy to w szkole, kościele, pracy. Powinniśmy zajmować się tylko swoimi sprawami a nie sprawami innych. Powinniśmy zwracać uwagę tylko na dobry przykład ze strony innych a nie na ich niedociągnięcia. Nie dostrzegaj w sobie nic więcej niż zwykłego człowieka. Innych natomiast, postrzegaj jako bodhisattvów. Jeśli potrafimy praktykować zgodnie z niniejszymi zaleceniami, możemy być pewni odrodzenia w Zachodniej Czystej Krainie Najwyższego Szczęścia. Yin Guang XIII Patriarcha buddyzmu Czystej Krainy |
|
|
|
14.02.2013 - 22:05
Post
#241
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Zielu:)
Kochany,jesteś jak nośnik,jak twardy dysk pełen wiedzy:))) Dzięki wam odkrywam nowe piękne i pełne doświadczenie mojego bycia tu z wami:)))) Serdecznie dziękuję:))) |
|
|
|
14.02.2013 - 22:50
Post
#242
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Wszyscy ludzie są ze swej natury równi; żaden człowiek nie jest, ze swej natury, lepszy od innych. Jeśli jesteśmy świadomi jak często poddajemy się negatywnym emocjom, takim jak chciwość, gniew, zniecierpliwienie czy zazdrość, rozumiemy, że nie posiadamy specjalnych powodów do dumy. Mądrze jest skupić się na rozwijaniu pokory, która pozwoli nam dostrzec mnogość naszych błędów i skupić się na poprawianiu ich. Jeżeli ktoś nas chwali za postępy, winniśmy tym bardziej przyłożyć się do pracy, odłożyć na bok dumę i rozwijać pokorę.
Shi Wuling Dzięki Bielik:) Każdy twardy dysk wymaga czasem formatowania i tego sobie i wszystkim życzę, gdyż nadmiar danych poprzez ciągłe ich analizowanie, przetwarzanie może na długo zawiesić "komputer":) Miłych snów. |
|
|
|
15.02.2013 - 01:05
Post
#243
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Zaś wysiłki prawdziwych humanistów ukierunkowane na likwidację spustoszeń w ludzkich głowach to zwykle praca organiczna trwająca dziesiątki albo i setki lat. Kto jest prawdziwym humanistą? Skoro zwycięzcy piszą historię... to nie wiesz, kto nim na prawdę był a kto po prostu miał więcej mieczy za sobą :). Spoko ! Nie potrzeba chyba trzymac ci reki az sie uspokoisz… ? -:) A gdzies ty dopatrzyl sie Wszechwiedzacego Ateizmu ? Na co dzień widzę go dookoła :D. Mnie nie obchodzi w co kto wierzy, póki nie robi mi krzywdy. A w Polsce ateiści to zazwyczaj antykatole. To się w psychologii nazywa projekcją. Żeby nie być posądzanym o stronniczość to osoby religijne też mają takie "jazdy" i chcą innych wysłać do piekła. Ale to nie wina religii, to wina ludzkiego ułomnego charakteru. Religia może być tylko narzędziem, ale sama w sobie nigdy nie jest zła. Topic jest o Bogu, jedni szukaja Go w ‘swietych ksiegach’, gdzie oczywiscie Go nie znajduja. Co osobiscie nie jest dla mnie niespodzianka. Boga znajdziesz wszędzie, nawet w "świętych księgach". O ile postawimy hipotezę, że coś takiego jak bóg istnieje. Studiowanie swietych ksiag tylko psuje wzrok oraz prowadzi do blednych wnioskow. Koran i Tora sa rownie pomocne w poznaniu Boga co « Przygody Koziolka Matolka ». Owszem, są za to świetnymi dziełami kulturowymi, które mają nierzadko kilka tysięcy lat. Wolę po tysiąckroć czytać święte księgi niż powieści typu "Zmierzch". Bo ze świętych ksiąg można wynieść dużo na temat danej społeczności i jej mentalności, a ze "Zmierzchu" można wynieść... coś tam pewnie można :]. Bedziesz wowczas duzo blizej Boga niz podczas teologicznych dyskusji, ktore maja to do siebie ze im bardziej ktos ‘ma racje’ tym bardziej oddala sie od Prawdy. A jesli sie myle to pozwalam ci zlamac mi noge. Zdecydowanie. Teraz antykatole mogą się po mnie przejechać, bo przytoczę cytat ze "świętej księgi" chrześcijan: Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą. |
|
|
|
15.02.2013 - 01:11
Post
#244
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
"[...] Nie istnieje nic poza Bogiem, a wszystko, co istnieje, jest częścią Boga, istnieje jakby w nim samym. Bóg jest tożsamy z przyrodą, naturą, materią i są to tylko różne nazwy dla tej samej podstawowej substancji..."(Wikipedia). Mając kontakt z innymi osobami, można zauważyć, że wielu ma tego typu czy zbliżone dylematy. Sam przez długi czas, a czasem także i teraz czuję w sobie jakiś bunt przeciwko porządkowi i ograniczeniom, które w odbiorze oraz realizacji są całkiem reale i namacalne. Przyjmując nawet najpiękniejsze, najwznioślejsze świadectwa oraz przesłania świętych, mistyków czy proroków, czyli tych którzy poznali "prawdę", wciąż pozostaje przestrzeń oddzielenie ze względu na zakres wyobrażeń oraz innych stanów (od ignorancji po kres nadziei), które nas wypełniają. Czasem może to być tym bardziej deprymujące, im mniej transparentny jest ów obszar oddzielania oraz życia tych, którzy głoszą prawdę i dają nadzieję (sobie i innym). Z drugiej strony jak duży stopień zdziwienia czy rozczarowania wiązałby się z tym, gdyby wyobrażenia te były nie tylko błędne, ale w ogóle niemieszczące się w sferze rzeczywistości, której dotyczą? Może przecież się okazać, że nasze pojęcia miłości, dobroci, szczęścia, moralności, duchowości, religijności, etyki, logiki, sprawiedliwości, prawdy i piękna (czy także innych wartości) nie miały (nie mają?) żadnego innego punktu odniesienia i zastosowania, poza tym, czym są nasze wyobrażenia(?). Nie będę brnął dalej, bo już w tym momencie to malutkie kółko prób zrozumienia zamka się w przestrzeni mych własnych wyobrażeń i domysłów. Szczęśliwie dla siebie udało mi się jakoś (choć tylko częściowo) odejść od tych potrzeb zrozumienia i wyjaśnienia, co samo w sobie nie jest ani niczym nowym, ani nie wiele wnosi, poza samolubnym poczuciem względnego spokoju i równowagi. Jedyną rzeczą, która budzi mój respekt to potencjał bólu, bardziej tego fizycznego (póki istnieje poczucie fizycznego ciała), choć psychiczny nie jest wart bagatelizowania.Bardzo ciekawa koncepcja ale moim zdaniem błędna, przynajmniej w wymiarze etycznym. To są właśnie według mnie te „odpryski” (kawałeczki) Boga, które w sobie nosimy. I kiedyś tylko to z nas zostanie. Taki pogląd to oczywiście dualizm (przeciwieństwo monizmu). :) Ale nie potrafię przyjąć, że to, co w nas (i na świecie) potworne, okrutne, bezduszne ma z Bogiem cokolwiek wspólnego. Czuję, że w jakiś sposób i w jakimś stopniu rozumiem to, o czym piszesz i jakie wiążą się z tym doświadczenia(?). Pewnie nie będzie pocieszeniem fakt, że nie jesteśmy w tym sami, ale myślę (bo sam także to odczuwam), że może jest w tym jakieś drugie dno(?). W jakiś sposób te różne doświadczenia życia, także te (a może właśnie szczególnie te), które wiążą się z bólem, cierpieniem, zawodem, zwątpieniem, utratą nadziei, zaufania, miłości, partnerstwa, przyjaźni rozczarowania (także sobą), że wszystko to z biegiem czasu staje się czymś, co zaczyna tworzyć przeciwieństwa, budować wewnętrzne bogactwo. Nawet jeśli to brzmi przesadnie, zahacza o patos, to jednak mam świadomość, że jest to istotna część życia wielu ludzi. Życia, które nie zawsze jest widoczne, które nie zawsze jest głośne, które nie potrzebuje autorytetu (co nie znaczy, że go neguje) czy potwierdzenia.Mam świadomość, że nie rozumiem tego do końca, ale czuję, doświadczam i przyjmuję to. Znam innych, którzy podobnie przeżywają i przeobrażają w sobie to, co powinno bardziej niszczyć niż budować, bardziej upadlać niż uszlachetniać, bardziej zniechęcać niż dodawać otuchy, bardziej zubażać niż wzbogacać, bardziej prowadzić do smutku niż radości, bardziej skłaniać do gniewu, zemsty, wrogości, niż potrzeby przebaczania, bardziej skłaniać do pogardy niż zrozumienia, bardziej zniewalać niż zrywać łańcuchy niewoli. W jakiś sposób to, co niechciane, wiążące się z cierpieniem, zawodem, upadkiem, przykrością, smutkiem, rozdarciem serca, żalem, wzgardą, przeradza się w bogactwo, siłę i naturalną wdzięczność za doświadczenia, które niesie los. Oczywiście odnoszę się do dosyć osobistych obszarów przeżyć, refleksji, kontaktu ze sobą i innymi, ale mam przekonanie, że każdy z nas posiada bardzo podobną choć indywidualną i wyjątkową przestrzeń wewnętrznego życia (nawet jeśli nie jest ona w pełni uświadomiona czy widoczna). Czy to o czym piszę, może mieć jakiś związek z bogiem lub tym, na co zwracasz uwagę? Myślę, że pośrednio ma, a stopień tej pośredniości może być w różnym stopniu elastyczny i ruchomy. Może w jakiś sposób służą nam te różne doświadczenia, są nam do czegoś potrzebne(?), my jesteśmy potrzebni, aby mogły się one wydarzać(?). Wymowne i siłą rzeczy zastanawiające może być to, że na przykład próbując opisać boga, próbując zrozumieć jego naturę (a także własną) odnosimy się często do pojęcia absolutu, prawdy absolutnej, która jest pełnią, kompletną całością, w której zawiera się wszystko, a jednocześnie trudno niekiedy nam zaakceptować czy przyjąć, że absolut może zawierać także to, co budzi naszą niechęć, przerażenie, sprzeciw, bunt, co kojarzy się z cierpieniem, złem, nieprawdą, błędem itd. Z drugiej strony, gdyby się tak zastanowić, spróbować zrozumieć, odgadnąć to, co powoduje, co składa się na to i co nas skłania do tego, że w pojmowaniu, próbach zrozumienia i opisania boga odnosimy się do pozytywnych wartości, do prawdy, piękna, miłości, dobroci, sprawiedliwości, mądrości, wolności itd.? Czego nam brakuje? Co powoduje, że w obliczu wszystkiego tego, czego się spodziewamy, oczekujemy, mamy nadzieję, a co stanowi przeciwieństwo tego, czego nie chcemy, że wszystkie te doświadczenia nie prowadzą nas (używając słów mojego przyjaciela) do jednego z najważniejszych pytań, jakie może zadać sobie człowiek, szczególnie kiedy dopadnie go smutek i przygnębienie: "A może to wszystko jest jeszcze inaczej?!". Co powoduje, że nie wiedząc, przyjmujemy i często trzymamy się kurczowo tego, co daje nam poczucie bezpieczeństwa, satysfakcji, wpisuje się w nasze ramy pojęciowe, logiczne oraz granice naszej akceptacji (wspomagane innymi mniej lub bardziej uświadomionymi potrzebami, zależnościami itd.)? Dlaczego porzucając jedne ramy schematów, przekonań, wartości, przyjmujemy nowe, mając poczucie wolności, której nadal brakuje? Jak duże są granice okrucieństwa, które możemy przyjąć w sobie i zadać innym, aby zrozumieć (przyjąć?) siebie poza tym wszystkim, kim mamy przekonanie i wyobrażenie, że jesteśmy? Ok, kończę. Jakoś tak pobudziłem się tym pisaniem, a także tym, na co sam zwróciłeś uwagę, a przecież to zaledwie niewielka część naszego splendoru. :) Trochę za dużo tego pisania. |
|
|
|
15.02.2013 - 04:57
Post
#245
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
a ja uważam, że żadne słowa w najmniejszym stopniu nie oddadzą tego, czym (kim) jest Bóg.. ;)
dobrej nocy |
|
|
|
15.02.2013 - 06:38
Post
#246
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Wystarczy słowo Bóg zastąpić innym. Bóg to facet. Bogini to kobieta. Bóg zbyt bardzo narzuca cechy. Przez lata stał się tylko wyrazem, który kojarzy się komuś tak lub siak bo za dużo o nim paplają religie.
Bóg to przebudzenie. Lepiej jest się zastanowić czym jest przebudzenie i jak się przebudzić a wtedy poznamy czym jest Bóg i staniemy się bogiem czyli całością, jednością a nie kimś osobnym trzymającym się kurczowo swej osobowości. |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |