oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Rozdział 22
Czy to budzik dzwoni?

Czułem, że Helaina skupia się na rozległym problemie energii znajdującej się w jej pokoju gościnnym, o której wspomniała wcześniej.

- Co czujesz w tej chwili? - zapytałem. - Co się dzieje?

- Patrzę jakby w tę energię w pokoju, próbuję zobaczyć czym ona jest - powiedziała z dziecięcą ciekawością.

Gdybym wtedy zwrócił na jej słowa baczniejszą uwagę, to z pewnością zaalarmowałoby mnie tykanie budzika zdradzającego obecność bomby zegarowej starego typu. Ale nie byłem świadomy, że Helaina w ogóle nosi w sobie jakąś bombę zegarową i przegapiłem chwilę. Czułem, jak w jej głosie rozbrzmiewa coraz większe napięcie. Eksplozje wyczułem na chwilę przed jej krzykiem.

- Tam jest ręka! - ledwo zrozumiałem słowa wykrzyczane piskliwym wrzaskiem. - Ludzka ręka! Unosi się w powietrzu tuż przede mną!

W czymś, co służyło za Kurtynę pomiędzy Światami wyrwała ziejącą dziurę, tak wielką, że samej Kurtyny już nie widziałem. W słuchawce rozlegał się jej piskliwy, urywany krzyk.

- Ręka... ręka... skinęła na mnie.

Dołączając się do tego, co widziała Helaina, odwróciłem lekko głowę i w końcu dostrzegłem brzegi dziury powiewające niby porwany jedwab na wietrze. Dziwnie spokojny, zwróciłem się ku Helainie. Stojąc mocno na ziemi, czułem jak Trener wchodzi we mnie. Przeze mnie, jego głos sięga w głąb dziury, chwyta Helainę i wpycha ją na moją stronę Kurtyny.

- Helaina, co czułaś widząc tę rękę?

- Boję się! - krzyczy rozpaczliwie. Kiwająca na nią ręka sprawia, że nieomal odchodzi od zmysłów. Czuję, że jej kontakt ze światem fizycznym słabnie. Jeśli Trenerowi nie uda się zapanować nad jej umysłem, to przepadła.

- Helaina, chciałabyś, żeby ręka odeszła?

- Tak! - krzyczy wysokim głosem, jak przerażona mała dziewczynka, i chyba ze trzy oktawy wyżej niż to w ogóle możliwe.

- Powtarzaj głośno za mną - mówię. - "Nie należysz tu".

Słyszę w słuchawce jej załamujący się głos, słyszę jak wypowiada te słowa.

- A teraz powiedz: "Chcę, żebyś natychmiast stąd odeszła". Bardzo stanowczo.

Powtarza i te słowa, a ja czuję, że wraca na moją stronę Kurtyny. Uspokaja się.

- Nie ma jej, po prostu zniknęła - w jej głosie znów pojawia się spokój.

- Bardzo dobrze, Helaino, zapanowałaś nad sytuacją. Nic już nie może ci się stać, jesteś bezpieczna.

Czuję olbrzymią ulgę, jej i moją. A potem czuję, że Helaina znów spogląda na energię w swoim pokoju.

- O... mój... Boże! W pokoju jest ich pełno... ludzie... w moim pokoju jest pełno ludzi! Tam, gdzie była ręka... teraz... teraz stoi tam mężczyzna! - jej głos znów się podnosi. - Nie chcę go widzieć! Boję się go! nie chcę go widzieć!

Krzyczy tak głośno, że jej głos się zmienia i mam problemy ze zrozumieniem słów. Czuję, że strach, który przedtem towarzyszył jej, teraz narasta we mnie.

- Helaina, czy chciałabyś, żeby ten mężczyzna zniknął?

- Tak! Tak! - krzyczy, a ja czuję, jak do oczu napływają jej łzy. Powoli zbliża się do załamania nerwowego.

- Helaina, powtarzaj głośno za mną -czuję w swoim głosie jakąś nową siłę zmuszającą ją do zwrócenia na mnie uwagi. - "Ty tu nie należysz".

Usłyszałem jak powtarza moje słowa. Tym razem w jej głosie pobrzmiewał gniew.

- A teraz powiedz: "Chcę, żebyś natychmiast odszedł" - w moim głosie cały czas pobrzmiewa owa dziwna siła. Powtórzyła te słowa, a wtedy, jakby ktoś zakręcił gaz pod gwiżdżącym czajnikiem, napięcie znikło z jej głosu.

- Nie ma go! - zdumiała się.

- Co teraz czujesz, Helaino? - usłyszałem jak ją pytam.

- Jestem prawie spokojna, nawet jakby trochę odprężona.

- Co dziś jadłaś? - wychodzi ze mnie niespodziewanie, lecz od razu wiem, dokąd zmierza to pytanie.

- Zaraz... dziś rano zjadłam coś w biegu, a teraz, wieczorem, jakieś lody. A co, czy to ważne, co jem?

- Nie tyle co jesz, .lecz ile jesz. Pamiętasz, jak rozmawialiśmy o tym, że stres sprawia, że granice między światem fizycznym a niefizycznym się zawężają?

- Tak, pamiętam.

Tak samo dzieje się, kiedy nie jesz albo jesz za mało. Im dłużej nie jesz, tym cieńsze stają się te granice. Biblia mówi, że modlitwa i post ułatwiają nawiązanie kontaktu z Duchem. Ponieważ nie jadłaś dziś za wiele, łatwiej jest ci zajrzeć w świat niefizyczny. Kiedy jesz, część twojej świadomości musi się skupić na wszystkich procesach związanych z trawieniem. A wtedy mniejsza część twojej świadomości może zajmować się czymkolwiek innym. Dlatego, kiedy czujesz się zagrożona, powinnaś coś zjeść. Rozumiesz coś z tego, co mówię?

- Zdaje mi się, że powinnam ci uwierzyć na słowo - odparła spokojnie.

- Powinnaś wiedzieć coś jeszcze, a mianowicie to, że alkohol i inne używki też mogą rozmyć te granice. Wykorzystywanie ich w pewnych warunkach może wzmocnić efekty.

- Nie piję i nie biorę narkotyków - odparła spokojnie i znów zmieniła temat. - Wiesz, nie mam nic przeciwko temu, że widzę fragmenty. Widzenie tylko kawałków tych gości jest całkiem w porządku, ale nie chcę widzieć ich całych ciał. Jakoś tak się dzieje, że widzę części ich ciał w całym pokoju. - Napięcie w jej głosie znów się podniosło. Jej słowa zabrzmiały jakby nawet nie zdążyła zakończyć oddechu. - Znów tu jest jakiś mężczyzna, stoi w kuchni. O Boże, niech odejdzie!

- Helaina, czy chcesz, aby ten człowiek zniknął?

- Tak! - tym razem w jej głosie zabrzmiało zdecydowanie.

- Spójrz na niego i powiedz: "Ty tu nie należysz". I po chwili: "Chcę, żebyś stąd natychmiast odszedł".

- Nie ma go! - i napięcie zniknęło z jej głosu równie szybko jak się pojawiło. - Nawet nie muszę tego mówić na głos, raczej pomyślałam to w jego kierunku i już go nie było.

- To dobrze. Komunikowanie się w świecie niefizycznym może odbywać się za pomocą myśli. Same myśli też są niefizyczne, czyli jakby zrobione z tego samego materiału. Językiem świata niefizycznego jest język myśli i uczuć. Poczułaś swój przekaz do niego w jego świecie, ta myśl czy uczucie było tak realne jak u nas buldożer. Skierowałaś ją ku niemu, a on nie mógł jej zignorować. Twoja myśl była czymś rzeczywistym, co go odepchnęło. Pamiętasz, jak rozmawialiśmy o tym, że myśli są rzeczami i co to oznacza?

- Uhm.

- Umiejętność komunikowania się z tymi ludźmi, których widzisz, jest właśnie tego przykładem. Twoje myśli są czymś rzeczywistym, tak rzeczywistym, jak twój głos, i dlatego mają rzeczywiste efekty. Moim zdaniem, czasami dobrze jest wypowiedzieć myśli na głos, żeby móc lepiej się skupić na swoim zamiarze i scementować go w rzeczywistości fizycznej.

- Uważasz, że wymyślam sobie to wszystko? - pojawiło się niespodziewanie. - Uważasz, że zwariowałam, że wyobrażam sobie to wszystko i że to się nie dzieje naprawdę? - zażądała odpowiedzi.

- Helaina, wszystko, co powiedziałaś mi do tej pory, było również moim udziałem, opowiadali mi o tym też przyjaciele, którym ufam. Nie uważam, że wymyślasz to sobie i nie zwariowałaś. Mówisz mi jedynie, że dzieją się wokół ciebie rzeczy, których nie rozumiesz i których się boisz.

- I nie okłamujesz mnie, prawda? - strach mieszał się w jej głosie z ulgą.

- Nie, Helaino, nie okłamuję cię. Może pomoże ci, jeśli ci powiem, że kiedy mnie zaczęły przydarzać się dziwne rzeczy, miałem szczęście, bo wpadła mi w ręce książka napisana przez kogoś, kto doświadczył tego samego. Przeczytałem ją i dzięki temu wiem, że nie jestem jedynym człowiekiem, któremu przydarzyły się takie rzeczy i nie dostaję obłędu.

- Dwa dni temu przyjaciółka dala mi książkę Orzeł i róża. Przeczytałam ją całą w dwa dni, dopiero co ją skończyłam - przypomniała sobie na głos. - Wiele z tego, o czym tam piszą ma sens. Opowiedz mi o tym, jak myślałeś, że dostajesz obłędu.

- Ponad dwadzieścia lat temu miałem wyjątkowo żywy sen, w którym zobaczyłem kogoś, kto mnie naprawdę przestraszył.

- Żywy sen?

- Sen, w którym wiedziałem, że śnię. A jednocześnie w tym śnie byłem całkiem rozbudzony i mogłem robić wszystko, co tylko chciałem.

- Aha.

- Ten gość we śnie nie robił nic, czego mógłbym się bać. Ale, kiedy podchodził coraz bliżej i bliżej, zacząłem krzyczeć, za każdym razem coraz głośniej i za każdym razem coraz bardziej przestraszony. "Kim jesteś?", krzyczałem wciąż, póki nie zniknął. Dwa tygodnie po tym śnie byłem w bibliotece i szukałem książki o hipnozie, która była wtedy moim hobby. Na jednej z półek zobaczyłem książkę, której szukałem. Sięgnąłem po nią, otworzyłem na chybił trafił i zacząłem czytać gdzieś pośrodku lewej strony. Czytałem opis gościa z mojego snu sprzed dwóch tygodni. Okazało się, że nie była to książka o hipnozie, którą, jak mi się zdawało, wyjmuję z półki. Przypadkowo chwyciłem następną obok niej.

- Kto to był, to znaczy ten z książki?

- Mogę to wydarzenie wyjaśnić chyba tylko w ten sposób, że kierował mną, abym sięgnął po niewłaściwą książkę ktoś, kogo ludzie nazywają "Przewodnikiem" albo "Aniołem Stróżem". Tym właśnie byli ci dwaj. Przewodnikami. Chcieli mi pomóc zrozumieć, że nie popadam w obłęd. Poprowadzili mnie do książki, która wyjaśniała co się dzieje w moim życiu. Czy masz jakieś przekonania albo wiedzę o Aniołach Stróżach?

- No... wiem, że jest coś, co ludzie nazywają aniołami, ale niewiele o nich wiem. Jako dziecko nie chodziłam do kościoła i nigdy się o tych rzeczach nie uczyłam. Czy każdy ma swojego Anioła Stróża?

- Moim zdaniem każdy ma przynajmniej jednego Anioła Stróża.

- Myślisz, że ja też? - zapytała z niedowierzaniem.

- Wierzę, że wszyscy mamy.

- Na pewno nie masz nic przeciwko temu, że do ciebie zadzwoniłam? Nie przeszkadzam ci w czymś?

- Naprawdę nie mam nic przeciwko temu. Uważam nawet, że ktoś tobą kierował, żebyś do mnie zadzwoniła.

- To znaczy, że myślisz, że mój Anioł Stróż chciał, żebym cię znalazła?

- Nie byłbym zdziwiony, gdyby tak właśnie było.

- Dlaczego nie byłbyś zdziwiony?

- Powiedz mi jeszcze raz, jak to się stało, że mnie znalazłaś?

- Musiałam z kimś porozmawiać, moi przyjaciele myśleli, że wariuję. Musiałam znaleźć kogoś, kto się na tym znał. Wzięłam do ręki żółte strony, otworzyłam na księgarniach i przejrzałam ogłoszenia. Jedno z nich było inne niż cała reszta. Było takie jakieś zapraszające. Brzmiało "Przyjacielski Sklep Metafizyczny". Podobało mi się, więc zadzwoniłam.

- Czy to jedyny sklep, do jakiego zadzwoniłaś?

- Tak. Tylko to jedno ogłoszenie spodobało mi się.

- I znalazłaś mnie przez nich?

- Rozmawiałam z jakimś mężczyzną. Wydawało mi się, że wie o czym mówię. Zaproponował spotkanie z kimś obdarzonym nadprzyrodzonymi umiejętnościami w środę. Ale potem, to znaczy dzisiaj, kiedy pokazał się ten wizerunek, nie mogłam już dłużej czekać. Zadzwoniłam jeszcze raz i tym razem opowiedziałam o wszystkim kobiecie, a ona stwierdziła, że ma telefon kogoś, kto może będzie potrafił mi pomóc. I dała mi twój numer.

- Opowiem ci skąd miała mój telefon. Ponad półtora roku temu zobaczyła w pewnym miesięczniku małe, dziwne ogłoszenie i powiesiła je w swoim sklepie. Ogłoszenie to pojawiło się tylko w trzech wydaniach na początku 1994 roku. Nigdy więcej go nie wydrukowano ani w tej, ani w żadnej innej gazecie. O ile wiem, Nic-Nac-Nook jest jedynym sklepem w Denver, który zachował kopię tego ogłoszenia. Tylko do nich mogłaś zadzwonić, bo tylko oni zachowali to dziwne, małe ogłoszenie. Pomyśl o tym. Pomyśl jak niewielkie było prawdopodobieństwo tego, że ze wszystkich numerów wybierzesz właśnie mój.

- Rozumiem, co masz na myśli. Na żółtych stronach jest mnóstwo innych numerów. Cała rzecz była prawie niemożliwa. Więc nie masz nic przeciwko temu, że do ciebie zadzwoniłam?

- Oczywiście, że nie. Według mnie, zostałaś do mnie skierowana. Wiesz, trochę się tym wszystkim martwiłem zanim do ciebie zadzwoniłem. Z jednej strony przemawiał do mnie fakt, że tak właśnie, a nie inaczej do mnie trafiłaś. A czy ty sama dobrze się czujesz z myślą, że do mnie zadzwoniłaś? - zapytałem wracając do jej pierwszego pytania.

- Tak, całkiem nieźle.

- To dobrze, cieszę się, że pracujemy razem.

- Nagle pojawił się Trener i poprosił mnie, abym wrócił do tematu komunikowania się.

- Chciałbym powiedzieć ci coś, co właśnie przyszło mi na myśl - podjąłem wątek. - Chodzi mi o to w jaki sposób rozmawiałaś z tym facetem w kuchni. Porozumiałaś się z nim za pomocą myśli.

- Tak?

- Możesz komunikować się z każdym, we wszystkich światach jakie znam, właśnie za pomocą tej metody. Możesz zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi. Możesz tę metodę wykorzystywać dosłownie wszędzie.

Nasza rozmowa dała Helainie chwilę ulgi od towarzystwa duchów w jej mieszkaniu. Sama tylko rozmowa była sposobem na zatrzymanie nas obojga w świecie fizycznym. Od czasu do czasu celowo przerywałem jej kontakt ze światem niefizycznym za pomocą jakiejś historii lub uwagi, wciągając nas oboje z powrotem przez ziejącą dziurę w Kurtynie do świata fizycznego.