Rozdział 23
Kuba Rozpruwacz zajmuje miejsce
Nasza rozmowa uspokoiła trochę Helainę, a wyczuwszy w jej głosie odprężenie zacząłem celowo skupiać się na energiach przebywających w jej mieszkaniu.
- Trzymaj się, Bruce - usłyszałem wyraźnie słowa Trenera w moim umyśle. - Trzymaj się i nie puszczaj jej.
- O, nie! - usłyszałem w słuchawce przerażony głos. - W moim pokoju znów jest pełno ludzi.
Wyczułem, że Helaina znów dotarła na skraj wytrzymałości nerwowej.
- Jeden z nich właśnie usiadł na sofie obok mnie. Czuję, jak poduszka obok mnie porusza się, jakby ktoś chciał wygodniej usiąść.
Strach stał się nagle tak mocny, że jej głos zaczął się rwać. Prawie nie oddychała. Była tak przerażona, że przepona i klatka piersiowa zostały niemal sparaliżowane.
- To on... on... to ten, którego widziałam w lustrze w łazience... ten z mojej szafy... właśnie usiadł koło mnie.
Jej ciało nie mogło już dłużej czekać; jeśli za chwilę nie nabierze powietrza, to po prostu udusi się. Słyszę w końcu jak bierze długi, głęboki oddech. Wstrzymuje go tak długo, jak tylko może, a potem nagle w słuchawce rozlega się jej przeraźliwy krzyk.
- Czuję to, on tu siedzi! O, Boże!
- Helaina!... Helaina!
- ...co?!
- Czy chcesz, żeby sobie poszedł? - zapytałem głośno i stanowczo. Czułem, że mi się wymyka. Była bliska wybiegnięcia przez drzwi. Wiedziałem, że za chwilę może jej tam nie być. A znałem tylko jej numer telefonu i imię. Strach zaczął się wciskać i do mojej świadomości.
- Tak! Tak! Tak! - wrzeszczy.
- Powiedz mu: "Nie jesteś tu mile widziany, musisz zaraz odejść!" - mój własny głos zdradzał zaniepokojenie, że Helaina może po prostu rzucić słuchawkę i wybiec w noc krzycząc na cały głos.
Nawet już nie przesyła mu swoich myśli; wykrzykuje je głośno niby sygnał pociągu zbliżającego się do krzyżówki. Emocje połączone z pragnieniem.
- Nie ma go... i nie wiem skąd wiem... ale już więcej nie wróci. - Znów słyszę w jej głosie ulgę.
- Masz rację. Po takim wyproszeniu go, nigdy nie będzie w stanie tu powrócić. Co teraz czujesz? - moje pytanie miało na celu uświadomienie jej, że znów jest na dobre ze mną.
- Spokój, jestem spokojna - i słyszę ten spokój w jej głosie. - Wszyscy odeszli, nie widzę tu żadnego z nich.
- Nie dziwi mnie to.
- Czuję, że oboje wracamy na fizyczną stronę dziury w Kurtynie. Przynosi mi ulgę już sama myśl, że wciąż możemy to zrobić. Mam nadzieję, że to było najgorsze, co mogło nas spotkać tej nocy. Mam wrażenie, że wszystko się skończyło.
- Wiedziałem, że ci się uda, Bruce - usłyszałem słowa Trenera. - Ale bądź czujny. Dopiero zaczęliśmy. Ona musiała stawić czoło swojemu strachowi i nauczyć się, że może go kontrolować. To ona, a nie kto inny, musiała odesłać tego Kubę Rozpruwacza. Radzi sobie świetnie.
Teraz możemy przejść do prawdziwego powodu, dla którego w ogóle nawiązała kontakt ze światem niefizycznym. Pamiętasz jak ci powiedziała, że w jej życiu ma nastąpić coś wielkiego? Wiedziała, że ma się przygotować, ale nie wiedziała jak. Właśnie patrzyłeś jak się przygotowuje! A teraz bądź czujny i uważaj!
- Będzie jeszcze gorzej? - zapytałem Trenera mentalnie.
- Gdybym ci powiedział co ma się stać, to mogłoby to wpłynąć na twoją decyzję, żeby w ogóle kontynuować.
- Nieczęsto odpowiadasz mi wprost, Trenerze.
- Jest ku temu powód - odparł. - Wszyscy uczymy się najlepiej na własnym doświadczeniu. To jest twoje doświadczenie, więc uważaj. Będę przy tobie, jeśli będziesz mnie potrzebował. |